Fundacja poleca [wszystkie zbiórki]

MichalSz

Stan naszego Syna jest na tyle poważny, że liczy się każdy dzień, każda chwila.

Sami nie damy rady dlatego prosimy Ciebie o pomoc!!! Jedyną nadzieją jest bardzo kosztowne leczenie immunologiczne w Meksyku. 

Rak. Najcięższa jego postać. Guz pnia mózgu o cechach glejaka. Lokalizacja uniemożliwiająca operacyjne usunięcie.  Z każdą kolejną informacją było coraz gorzej. Przerażenie, brak tchu, utrata sił...

 


województwo: lubelskie, Kraśnik
diagnoza: guz pnia mózgu o cechach glejaka
cel: leczenie immunologiczne, Meksyk; 
organizator: Grzegorz Szot

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Michała można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Michała
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Micha1procent


AKTUALIZACJA 7.02.2018 r. (Meksyk): Dające olbrzymią nadzieję wiadomości z Meksyku. Ostatnie wyniki wskazują, że poprawił się obraz radiologiczny. Guz zmniejszył się o 7 mm!!! Co prawda czasami pojawiają się różne niepokojące nas objawy, ale generalnie stan Michała jest stabilny. W poniedziałek i wtorek lekka chemia, a w środę immunoterapia. Sami nie dalibyśmy rady. DZIĘKUJEMY za Wasze poświęcenie i zaangażowanie!! Jednocześnie prosimy Was o dalsze wsparcie. Grosz do grosza i uda nam się zebrać całą brakującą kwotę, która pozwoli na kontynuowanie leczenia.
Zachęcamy Was również do udziału w licytacji,z której dochód zostanie przekazany na leczenie Michała. Przedmiotem licytacji jest: Koszulka z autografami piłkarskiej reprezentacji Polski! Więcej o licytacji na: www.facebook.com/PoProstuPomagam/


AKTUALIZACJA 14.01.2018 r. (Meksyk): Michał po drugim zabiegu chemioterapii czuje się juz lepiej, po chwilowym kryzysie są oznaki poprawy:) Mamy informacje,że guz nie zmniejsza się, ale zaczyna ulegać rozpadowi. Kolejny etap leczenia to już immunoterapia. Pierwszy zabieg zaplanowany jest na 26 stycznia. Potem niezbędne są jeszcze trzy w odstępach około 17 dni. Przeprowadzenie terapii do końca jest uzależnione od stanu zdrowia Michała, ale też i od dostępnych nam pieniędzy. Dziękujemy jeszcze raz za dotychczasowe wsparcie i prosimy o pomoc i propagowanie informacji o zbiórce.


michals

AKTUALIZACJA 30.12.2017 r. (Meksyk): Po pierwszym zabiegu Michał ma napadowe bóle głowy co ma prawdopodobnie również związek z tym, że schodzimy ze sterydów. Trochę gorzej chodzi i mówi ale wierzymy, że z każdym kolejnym zabiegiem będzie coraz lepiej. Następna chemioterapia 5 stycznia. Później czeka nas immunoterapia, czyli zasadnicze leczenie. Nastąpi ono najprawdopodobniej około pierwszej połowy lutego. Tych immunoterapii, które są potem, co 17 dni ma być co najmniej 4. Przed każdą jest wykonywany rezonans który pokazuje efekty po ostatniej sesji.

Najpóźniej do marca 2018 r. musimy zapłacić klinice pozostałe 250 tys zł. Z całego serca dziękujemy za wszystko co robicie dla Michała!

Zdjęcie Michała z Wigilii. 


AKTUALIZACJA 20.12.2017 r. (Meksyk): Od zabiegu minął tydzień. Michał nie czuje się zbyt dobrze. Stan jego zdrowia się bardzo powoli stabilizuje, ale nie jest łatwo. Dziękujemy wszystkim za wszystkie słowa wsparcia i otuchy, za wszystkie kciuki, za każdy gest i modlitwy. Nie da się opisać jak wiele to dla nas znaczy, zwłaszcza teraz, zwłaszcza po zabiegu i tak daleko od domu w tym szczególnym czasie. Życzymy Wam w tym szczególnym okresie Wszystkiego najcudowniejszego, bliskości, miłości i wzajemnego wsparcia. My od Was to wszystko dostaliśmy.


m2

 

AKTUALIZACJA 15.12.2017 r. (Meksyk): Michał już po pierwszym zabiegu. Na razie nie czuje się zbyt dobrze, ale wszyscy mamy nadzieję, że to jak najbardziej normalne w toku leczenia i mocno wierzymy, że będzie coraz lepiej. Tyle dobrych ludzi i tyle dobrych słów wspiera Michała w leczeniu. Dziękujemy.

 

 


AKTUALIZACJA 6.12.2017 r.: Bardzo Was prosimy o najmocniejsze kciuki, wsparcie i dobre myśli. W sobotę Michał wyjeżdża na leczenie immunologiczne do kliniki w Monterey w Meksyku. Pierwszy zabieg przewidziany jest na wtorek 12 grudnia. Dotychczas zgromadzone fundusze w kwocie ok. 250 000 złotych pozwolą na przeprowadzenie dwóch z czterech wymaganych zabiegów. Intensyfikujemy nasze działania, aby zdobyć dalsze niezbędne środki i dziękujemy wszystkim, którzy do tej pory nam pomogli i umożliwili wyjazd, który daje dam nadzieję. Dziękujemy z całego serca. Bądźcie z nami myślami.

AKTUALIZACJA 6.10.2017 r.: Po ostatnich konsultacjach z profesorami z Gliwic i CZD w Warszawie pojawiły się pewne wątpliwości czy w przypadku Michała terapia protonowa jest tą najodpowiedniejszą. Lekarze zwrócili uwagę na fakt, iż guz jest na tyle duży, że w sytuacji wystąpienia obrzęku mózgu mogłoby dojść do paraliżu, a nawet śmierci. Ryzyko terapii jest zbyt wielkie by rodzice bez wahania i bez dodatkowych, uzupełniających konsultacji wyrazili zgodę na takie leczenie. W podjęciu decyzji miały pomóc wczorajsze konsultacje w Chrzanowie z Profesorem spod Frankfurtu. Niestety nie rozwiały one wątpliwości, bowiem profesor stwierdził, iż kategoryczne wykluczenie terapii protonowej byłoby błędem. Stan Michała jest na tyle poważny, że nie ma jednego i w 100% bezpiecznego rozwiązania. Profesor zobowiązał się jeszcze skonsultować przypadek Michała z innymi lekarzami podczas sympozjum, które odbędzie się na dniach. Na dzień dzisiejszy wyjazd do Niemiec wcale nie jest wykluczony. Podobnie jest z leczeniem w Meksyku. Rodzice są po wstępnych rozmowach ale ostateczna kwalifikacja do leczenia nastąpi w momencie, w którym rodzice prześlą wszystkie wymagane dokumenty w postaci rezonansu magnetycznego po radioterapii. Do tego momentu brakuje nam około kilku tygodni.



Badanie rezonansem magnetycznym wykazało, iż Michał ma guza pnia mózgu o cechach glejaka. Guz zajmuje całą lewą stronę i 20% prawej. Guz znajduje się w obszarze pnia mózgu, który odpowiada za wszystkie podstawowe czynności życiowe. Odpowiada m.in. za oddychanie czy pracę serca. Usunięcie guza byłoby niezwykle ryzykowne, tym bardziej, że można by było usunąć ok. jedynie 20% guza.
Operacja nie wchodzi w rachubę, a jedyną szansą dla Michała jest terapia protonowa. To najnowocześniejsza metoda leczenia nowotworów złośliwych. Dzięki naświetlaniu uszkadzane są konkretne komórki nowotworowe co uniemożliwia ich podział. Terapia protonowa sprawia, że zdrowe komórki pozostają niemalże nienaruszone. Powrót do zdrowia jest również o wiele szybszy niż w przypadku innych terapii. Byłem już na konsultacji w klinice w Monachium. Lekarze po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną zgodzili się na przyjęcie Michała. Niestety koszt takiej terapii to kwota 120 tys zł. Część tej kwoty mamy. Ze względu na nieoperacyjność guza wiele możliwości leczenia odpadło dlatego pokładamy w tej terapii olbrzymie nadzieje. 
Kolejnym etapem leczenia będzie immunoterapia. Jesteśmy w stałym kontakcie z rodzicami, którzy niedawno wyjechali ze swoją córką na immunoterapię do Meksyku. Przypadek ich córki jest bardzo zbliżony do naszego syna. Lekarze dają tam większe szanse na wyzdrowienie niż w Polsce. Niestety już wiemy, że orientacyjny koszt takiej terapii to kwota ok. 500 tys zł. Olbrzymią pomocą jest dla nas to, że możemy liczyć na wsparcie rodziców, którzy obecnie są tam na miejscu. Kompletujemy już wszelkie niezbędne dokumenty potrzebne do konsultacji. Przy czym teraz naszym priorytetem jest doprowadzenie do wyjazdu Michała do kliniki w Monachium.
Pierwsze objawy pojawiły się w sierpniu, tydzień przed 11 urodzinami Michała. Zaczęło się od nadwrażliwości węchowej. W wakacje malowaliśmy pokój dzieci farbą, która nie była zbytnio wyczuwalna, a Michał nie mógł znieść jej zapachu. Później pojawiły się codzienne kilkugodzinne drzemki. Myśleliśmy, że ich przyczyną są po prostu wakacyjne upały. Natomiast w momencie, w którym pojawiły się poranne wymioty wykonaliśmy morfologię i jej wynikami udaliśmy się do pediatry. Mimo, iż badania nie wykazały nic niepokojącego pediatrę zaniepokoiły objawy i od razu skierował nas na tomograf głowy.
Dzień, w którym poznaliśmy diagnozę zmienił wszystko. Dziś naszym jedynym celem życia jest pokonanie raka.
Michał to pogodny i rozsądny chłopiec. Interesuje się różnymi zjawiskami przyrodniczymi. Lubi obserwować burze i wichury. W przyszłości chciałby zostać łowcą burz... Pomóżcie nam proszę spełnić jego marzenie.
Apelujemy o pomoc do wszystkich ludzi dobrej woli, dla których los Michała nie jest obojętny!
Z całego serca prosimy pomóżcie Nam wygrać tą nierówną walkę!! 
Dziękujemy za każdą darowiznę z osobna, za każde udostępnienie i pomoc w dotarciu do jak największej liczby dobrych ludzi...
Rodzice Michała...

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Michała można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Michała
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW
MichalSz1proc

 

 

Losy Michała możecie śledzić na jego profilu społecznościowym

 

 

 


 

PILNE: Wygrać z nowotworem mózgu
a
hanias1

 

Nasza maleńka Hania urodziła się martwa ale jej wola walki była tak ogromna, że dzisiaj ta siła jest naszym motywatorem do walki o jej przyszłość. 

Jedynym ratunkiem dla Hani jest kosztowne leczenie komórkami macierzystymi. Pokładamy w tej metodzie olbrzymie nadzieje.

Prosimy pozwólcie nam pomóc naszej Kruszynce... 

 


diagnoza: encefalopatia, padaczka, ciężkie niedotlenienie okołoporodowe, wzmożone napięcie mięśniowe
województwo: opoloskie, Skoroszyce 
organizator: Malwina Salamun
cel: leczenie komórkami macierzystymi, rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Hani można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Hania Salamun

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


haniaHania urodziła się 07.09.2017r drogą CC, porodu przedwczesnego (35 tydzień ciąży) poprzez całkowite odklejenie łożyska w stanie głębokiego niedotlenienia. W skali Apgar 0/0/0/1 ptk. w Szpitalu Ginekologiczno- Położniczym w Opolu.
Hania urodziła się bez oznak życia, po 10 minutach reanimacja zakończyła się sukcesem. Jednak jej stan pozostawał dalej bardzo ciężki, przez pierwsze miesiące życia nasza kochana Wojowniczka walczyła o życie.
Została poddana hipotermii, jedynej metodzie która pomaga łagodzić skutki niedotlenia. Jednak efekty tego leczenia nie przyniosły takiego efektu jakiego spodziewalibyśmy się. Niedotlenienie spowodowało bardzo duże zmiany w mózgu, przez co nasza córeczka zmaga się wieloma problemami neurologicznymi, jest codziennie rehabilitowana, nie radzi sobie z odkrztuszaniem, przez co lekarze zadecydowali o zabiegu tracheotomii.
Jedyną metodą, która może pomóc Hani w odzyskaniu zdrowia i sprawności jest Eksperymentalne Leczenie Komórkami Macierzystymi. Jest to jedyna nadzieja dla naszej córeczki. Leczenie to jest jednak bardzo kosztowne, co przekracza nasze możliwości.

Hania od urodzenia przebywa w Szpitalu, który oddalony jest od naszego miejsca zamieszkania ok. 50 km. Jesteśmy u Hani codziennie. Boli nas to, że nasz Skarbek nie może być z nami w domu ale wierzymy, że dzięki komórkom macierzystym będzie to możliwe. Czekamy na to z wielką niecierpliwością. Wierzymy, że w końcu nasza mała Kruszynka będzie z nami na codzień oraz , że odpowiednia rehabilitacja i leczenie pomoże naszej córeczce wrócić do zdrowia.

hanias

 Prosimy ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe, ponieważ to jedyny ratunek dla naszej Księżniczki...

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Hani można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Hania Salamun

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Pomóżmy Hani pozbyć się respiratora na zawsze
a

lucjauwNasza córeczka urodziła się martwa lecz zapragnęła żyć, dopiero po 10 minutach jej serduszko zaczęło bić. Lekarze nie dawali jej szans, mówili, że przeżyje trzy dni. Łucja ma dziś 3 miesiące i dalej dzielnie walczy. Jedynie przeszczep komórek macierzystych może pomóc Łucji zwyciężyć z chorobą. Tylko dzięki niemu, nasza maleńka wojowniczka może być zdrowsza. Pragniemy zobaczyć uśmiech naszej córeczki. Prosimy pomóżcie nam tego doświadczyć. Prosimy pomóżcie Łucji wygrać z chorobą!


diagnoza: ciężka encefalopatia niedokrwienno-niedotleniowa, wzmożone napięcie mięśniowe
województwo: opoloskie, Kędzierzyn-Koźle
organizator: Magdalena Wiśniewska
cel: przeszczep komórek macierzystych

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Łucji można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Łucja Kornak

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


lucja1pr

Witamy serdecznie jesteśmy rodzicami Łucji, która przyszła na świat 24.10.2017 roku z ciężkim niedotlenieniem okołoporodowym, lekarze zbyt późno podjęli się decyzji o cesarskim cięciu w wyniku czego córka przyszła na świat z zerową punktacją.
Dopiero w dziesiątej minucie serduszko zaczęło pracować. Prócz tego córka miała zespół aspiracji smółki, przetrwałe nadciśnienie płucne noworodków, niewydolność oddechową. W piątej godzinie życia została przewieziona do kliniki w Zabrzu gdzie byłą wprowadzona w stan hipotermii (Metoda mająca na celu zmniejszenie powikłań niedotlenienia) jeden dzień ponieważ dostała zapalenia płuc. Niestety metoda Hipotermii nie przyniosła efektu.
Lekarze gwarantowali nam iż córka przeżyje do trzech dni. To był dla nas ogromny cios. W drugiej dobie życia córka została ochrzczona. Po 3 tygodniach życia córka została przewieziona do Opola na intensywną terapię noworodków gdzie przebywa do dziś. Obecnie ma wykonaną tracheostomię. Walczy również z wzmożonym napięciem mięśniowym, encefalopatią niedotlenieniowo -niedokrwienną, drgawkami oraz zbyt wysokim ciśnieniem, przyjmuje bardzo dużo leków.

lucja1lucja2lucja
Lekarze mówią iż dopiero po czasie ukażą się skutki niedotlenienia wręcz są pewni iż skutki te będą dość duże. Jedynie jak możemy pomóc naszej malutkiej wojowniczce to wykonać jej przeszczep komórek macierzystych które są bardzo kosztownymi zabiegami i na które po prostu nas nie stać. Codziennie pokonujemy 100 km aby być blisko niej, lecz jesteśmy, nie poddajemy się.
Nasza malutka walczy, nie poddaje się mimo przeciwności losu.
Wierzymy że możecie nam pomóc.
Wierzymy że Łucja może robić postępy, to dla niej jedyny ratunek. Wierzymy że zobaczymy jej uśmiech.
Dziękujemy z Całych serc ! :)

 Naszą historię można obejrzeć na TVN Uwaga ! 

lucjauwaga

Reportaż Uwagi:
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/blad-medyczny-i-znikajace-wpisy-w-dokumentacji-lucja-walczy-o-zycie,248463.html

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Łucji można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Łucja Kornak

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Pomóż nam wyrwać Łucję ze szponów choroby
a

karolekt

Rzadka genetyczna choroba sprawiła, że pierwsze miesiące życia naszego maluszka były dla nas niezwykle ciężkie. Za nami wyłonienie stomii. W czerwcu kolejna operacja, jednak wierzymy, że i ona przebiegnie pomyślnie. Do tego czasu jak i po samej operacji pragniemy zapewnić Karolkowi jak najlepszą opiekę medyczną i dlatego prosimy Państwa o pomoc. Jesteśmy rodziną wielodzietną i jest nam ciężko, gdyż niekiedy same wydatki związane z leczeniem i pielęgnacją maluszka ze stomią przekraczają nasze możliwości.


diagnoza: choroba Hirschsprunga
województwo: warmińsko-mazurskie, Barciany
organizator: Aneta Tujaka
cel: biężące leczenie, zakup produktów do opieki nad noworodkiem ze stomią, w tym środków higienicznych

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karolka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Karol Tujaka

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Karolek urodził się z chorobą Hirschsprunga rzadką, uwarunkowaną genetycznie chorobą jelit. Nieprawidłowe unerwienie jelita powoduje przeleke zaparcia, których powikłaniami bywają ostre zapalenie jelita cienkiego i grubego, czasem perforacja jelita, ropień czy też sepsa. Przy chorobie Hirschsrrunga u dzieci starszych występuje również opóźniony rozwój fizyczny i intelektualny, dlatego też nie wiemy co nas czeka w przyszłości.
Po porodzie, 9 września 2017 r., Karolek przebywał w szpitalu przez dwa tygodnie. Praktycznie przez cały ten czas podłączony był do kroplówki. Lekarze nie znaleźli wówczas przyczyn jego zaparć. Po przyjeździe do domu jego brzuszek zaczął się robić coraz bardziej napięty i ogromny, stał nieproporcjonalnie wielki. Płacz, wymioty, które towarzyszyły Karolkowi, niczym nie przypominały charakterystycznej u noworodków kolki. Ciągłe wizyty u lekarza nie dawały żadnego efektu i dlatego postanowiliśmy ostatecznie udać się z naszym maluszkiem w szóstym tygodniu do szpitala w Olsztynie. Tam okazało się że zdążylismy w ostatniej chwili. Stan Karolka był bardzo ciężki.
Karolek przeszedł skomplikowaną operację wyłonienia stomii. Baliśmy się, bo nie wiedzieliśmy co nas czeka ale na szczęście po operacji Karolek stał się innym dzieckiem, jest spokojniejszy i już tak nie płacze. Opieka nad noworodkiem ze stomią nie jest łatwa, tak samo jak sama jego pielęgnacja. 

karolt6  karolt7 karolt5


Produkty stomijne, środki pomocnicze czy higieniczne, pieluchy są bardzo kosztowne, a ich zużycie przy noworodku jest niemalże natychmiastowe. Nie każdy sprzęt stomijny czy produkt pomocniczy jest refundowany. Sama refundacja też jest limitowana i zależy od rodzaju stomii. W naszym przypadku kwota refundacji to 300 zł miesięcznie i starcza jedynie na zakup worków. A ceny pozostałych środków higienicznych i kosmetycznych do pielengnacji stomii i skóry wokół niej, takie jak pudry, specjalne kremy na odparzenia, chusteczki pomagające odkleić worki i płyny do przemywania skóry, czy maści są wysokie. Do tych wszystkich kosztów dochodzą koszty dojazdów do Olsztyna na wizyty u chirurga i neonatologa, którzy prowadzą Karolka. Niestety dość często zdarza się, że zmuszeni również jesteśmy do korzystania z wizyt prywatnych.

karolt3 karolt4


W czerwcu czeka Karolka kolejna operacja, której bardzo się boimy, ale mamy nadzieję, że wszystko się uda i nie będą już potrzebne żadne operacje. Zamknięcie stomi spowoduje bardzo częste oddawanie stolca ponieważ jelita będą się dopiero uczyć pracować. Lekrze mówią, że Karolek może załatwiać się nawet do trzydziestu-czterdziestu razy dziennie, co niestety wywoła liczne odparzenia. Będzie nietrzymanie kupki i brudzenie z odparzeniami co chwilę. Nawet zwykłe kaszlnięcie lub kichnięcie spowoduje brudzenie pieluszki. Karolek będzie dopiero uczył się załatwiać więc zużycie wszelkich produktów w tym środków higienicznych takich jak kremy, maści czy pieluchy będzie natychmiastowe i w olbrzymich ilościach. Przykładowo sama specjalistyczna maść (iLEX) przeznaczona właśnie do pielengnacji skóry po tego typu operacji to cena ok. 165 zł za sztukę, gdzie średnie jej zużycie to będzie dwa na miesiąc. Do tego pieluchy, przy tej częstotliowści załatwiania się Karolek będzie zużywał niemalże jedno opakowanie w dwa, trzy dni. Będziemy musieli również zakupić produkty przeznaczone do pielęgnacji ran pooperacyjnych. Pragniemy stworzyć Karolkowi jak najlepsze warunki do regeneracji po operacji. Czekają nas olbrzymie wydatki, które przekraczają nasze możliwości ponieważ mamy na utrzymaniu jeszcze czeterech synów. 
Zależy nam na tym, by Karolek miał dobrą opiekę medyczną, by miał dostęp do najlepszych specjalistów. Pragniemy również zapewnić mu bezpieczne i jak najlepsze warunki do regeneracji po czerwcowej operacji  i dlatego zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc.
Z całego serca dziękujemy za każdą darowiznę przekazaną na rzecz Karolka!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karolka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Karol Tujaka

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Losy Karolka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.smallogo

 


By tylko mniej bolało
a

aw

 

Jak to jest być chorym na zespół Dandy - Walkera ?
Na ogół, najpierw niespodziewanie, a później standardowo dożywotnio.
Nie ma jednego zestawu objawów. U każdego choroba wygląda inaczej.

 


diagnoza: zespół Dandy-Walkera, pozapalna marskość wątroby, cukrzyca, porażenie nerwów obwodowych, niewydolność nerek, anemia, łuszczycowe zapalenie stawów,hiponatremia
województwo: wielkopolskie, Leszno
organizator: Fundacja chorych na zespół Dandy Walkera "Podaj dalej"
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Joanna Wiśniewska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



AKTUALIZACJA 11.02.2018 r.:Stan Asi jest poważny, możliwości leczenia kurczą się. Rodzice nigdy nie używają słów ostatecznych, rezygnacja z walki oznacza rezygnację z życia. A na to nie ma zgody, dlatego prosimy Was o pomoc finansową - nigdy nie zawiedliście ! Nadzieja to droga rehabilitacja, stosowanie środków z zawartością CBD, dalsze wizyty u specjalistów, drogie leki, dieta, zioła.... Pierwsza dostawa z najniższą zawartością oleju konopnego z CBD, maści i mydła konopnego już w użyciu. Starczy na około 2 tygodnie. Zwiększenie dawki to koszt ponad 2000 zł - na dalsze dwa tygodnie. Prosimy, nie zostawiajcie naszej Asi bez nadziei. Z góry dziękujemy - rodzice Aśki


joasia1pr

Na przykład tak:
Rodzisz się jako zdrowe dziecko. 10 pkt. w skali Apgar.
Twoje dzieciństwo mija - jak to dzieciństwo - beztrosko, radośnie,
z małymi-wielkimi problemami małego człowieka.
Biegasz, bawisz się, czasem rozbijasz kolano i wycierasz rękawem nos.
Potem masz 16 lat, nikt jeszcze nie podejrzewa problemu,
ale czasami czujesz się źle.
"Czy tak wszyscy mają? Chyba tak, bo nikt nie mówi, że jestem chora.
Czemu jestem taka zmęczona?" ...
Któregoś dnia, ni stąd ni z owąd, zapada ciemność. I ty się zapadasz.
Śpiączka. Badanie. Rezonans. Szukanie przyczyny.
Wodogłowie widoczne w badaniu. Płyn wypełnia połowę przestrzeni
w twojej czaszce.
Nie wiedziałaś. Czasami źle się czułaś, to prawda, ale nie wiedziałaś,
że tak nie wygląda norma.
Skąd mogłaś wiedzieć?asiaw

Założone dreny. Płyn sączy się rurkami przez zastawkę z otworu w głowie.
Z jednego z wielu, które nastąpią później. Pobudka w szpitalu. Rodzice przy
łóżku.
"Mamusiu, tato.... widzę was. Po raz pierwszy w życiu widzę was wyraźnie"

Później słyszysz, że masz zespół Dandy Walkera.
"Ki czort? Co mi jest?"

Okazuje się, że twój organizm nie działa jak powinien. I zaczyna się
medyczna karuzela.
Trzy pobyty w Izraelu. Leczenie przynosi ulgę. Po powrocie do Polski to się
zmieni,
ale tego jeszcze nie wiesz.
Na razie uczysz się swojej choroby. Uczą się jej twoi bliscy.

A ty wciąż rośniesz, rośniesz... Rośniesz tak bardzo, że twoje napęczniałe
ciało
zaczyna cię przerażać. Chodzenie przestaje być możliwe.
"Co się dzieje? Nie jem więcej niż jadłam. Niespecjalnie nawet lubię jeść.
Dlaczego moje ręce, nogi i brzuch wyglądają jakby ktoś je napompował?
Co mi się stało?"

Masz końcówkę drenu w otrzewnej. Lekarze podejrzewają, że obok niej
utworzył się ropień.
Cholerna zastawka. Końcówka drenu utknęła w dwunastnicy.
Brzuch wypełnia ropa. Jesteś jednym wielkim stanem zapalnym.
Twoja wątroba umiera. Jest marskość. Jeszcze jakiś jej fragment się trzyma,
choć wyniki są bardzo złe. Wciąż jeszcze nie kwalifikują cię do przeszczepu,
więc wierzysz, że jeszcze jakoś pociągniesz na tej wątrobie.
Jednak zyskujesz stały kontakt i opiekę transplantologa

Operacje i zabiegi chirurgiczne regularne jak msze w kościele. Uśmiechasz
się za każdym razem po wybudzeniu. Obnosisz się ze swoim uśmiechem.
Rozsiewasz uniesione kąciki ust na lewo i prawo. Zaklinasz okoliczności.
Zdejmujesz go co prawda czasem, ale po kryjomu, tylko wtedy, gdy nikt już
nie patrzy. Wtedy masz prawo do swojego bólu, strachu, niezgody.

W tym całym bałaganie, z tym swoim wyrokiem odważasz się na jakiś symbol
normalności i jako młodziutka dziewczyna wychodzisz za mąż.
Nieważne, czy Świat dał ci do tego prawo.
Po usunięciu stanu zapalnego, po wyssaniu z twojego brzucha wszystkiego
co niepotrzebne, twoja waga raptownie spada o połowę swojej poprzedniej
wartości. Twoje ciało pozbywa się nadmiaru wody. Walczy jak potrafi.
Przez tego Dandy - Walkera, to chyba nie umie walczyć tak jak powinno.
Ciągle trzeba mu pomagać.
Poruszanie staje się możliwe tylko na wózku.
"Naprawdę? Naprawdę nie mogę samodzielnie już zrobić kroku?"
Patrzysz na biegających za oknem. W telewizji widzisz utalentowanych
ludzi na łyżwach, w tańcu...

Obdarzasz uśmiechem każdego, kto patrzy ci w oczy. Nauczyłaś się tego
z biegiem czasu. Tak trzeba. Jeszcze nie możesz go odkleić.
Nie wolno, nie wypada pokazywać choroby. Później. Później go zdejmiesz.
Jak zostaniesz już sama i nikt nie zobaczy. Później będzie wolno.
"Jak to się stało, że stałam się inwalidą?"
asia11Przesuwają się przed tobą rzesze lekarzy. Milsi, mniej mili.
Skuteczniejsi i ci mniej.
"Czy możliwe jest, że to nowe lekarstwo, które zaryzykowała pani neurolog
sprawi, że wstanę?
Liryca...Liryka - ładnie brzmi. Tak ładnie i łagodnie. Musi być skuteczne.
Musi..."
Codzienna rehabilitacja stóp masażerem z tensem , podczerwienią, leki,
opatrunki..

Łykasz pięknie nazwane lekarstwo regularnie. Próbujesz wstawać. Codziennie.
Z nadzieją.
W końcu odrywasz się od wózka. Boli. Koszmarnie boli, ale to nieważne.
Nieważne też bolesne sączące dziury w głowie wypchane plastrami ze srebrem.
Stoisz przecież i zaczynasz znowu stawiać kroki. Żal, ból, strach muszą
poczekać i ustawić się w kolejce po twoją uwagę.

Nie teraz!
Teraz uśmiechasz się stojąc na własnych nogach, oko w oko z cudzym zdrowiem.
Nie ma czasu na rzeczy mniej ważne.

Liryca,Tiogamma, Milgamma, Vassosan, mnóstwo innych drogich leków, prywatni
specjaliści, to wszystko działa. To wszystko kosztuje. Chyba zbyt dużo.
"A co będzie, gdy się skończą pieniądze? Czym się stanę?"

Co dzieje się z tobą później?

Później stajesz się jednym z wielu obrazków w gazetach, w internecie, w
telewizji.
Nigdy nie przypuszczałaś, że ktoś będzie przesuwać zdjęcie z twoją rozpaczą,
jak spam zaśmiecający miejsce na interesujące artykuły.
Właśnie stałaś się spamem. Kolejnym proszącym o pomoc w zakupie lekarstwa.

A ty przecież znów chodzisz dzięki lekom, leczeniu!!! Przecież to cud.
Kłopot w tym, że cud trzeba sobie kupować. A ten jest wyjątkowo drogi.
Nie chcesz prosić.
Nie chcesz nagabywać.
Tyle, że twój cud przeminie gdy połkniesz ostatnią cudowną pigułkę
(i gdybyż to była sprawa tylko tego jednego lekarstwa) - nie jest, niestety.

Gdybyś choć była babą z brodą, może kogoś by to na chwilę obeszło.
Przynajmniej dopóki temat by się "nie przejadł".asia
Tak, twoje życie z chorobą Dandy Walkera może się "przejeść".
Nikt nie lubi stagnacji, powtórek, niekończących się spisów cudzych potrzeb
i nieszczęść.
Czujesz to. Dlatego przyklejasz szeroki uśmiech za każdym razem, gdy
ktokolwiek widzi.
Nikt też nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzebujących. W dodatku
za dużo tego cudzego bólu na obrazkach. Widz się przyzwyczaja, widz się
męczy.

A państwo, którego jesteś obywatelem, nie widzi potrzeby refundowania leków
przy dziwacznych, rzadkich, przewlekłych chorobach.

.........

Cóż

Ta historia nie ma pointy.
Jest tylko krótką, ubogą w szczegóły relacją z życia chorej na Dandy Walkera
Asi Wiśniewskiej z Leszna, którą podzieliła się ze mną jej mama, Ewa
Wiśniewska.

Pozyskanie funduszy na leczenie jest
tym trudniejsze, że oboje rodzice Asi zmagają się ze swoimi chorobami.
Mama Asi, po wypadku komunikacyjnym w 2012 roku, straciła władzę w obu
rękach
(samochód, który ją potrącił, uszkodził kręgosłup), o chorobie jej taty
obiecałam nie opowiadać publicznie, chwilę przed tym, zanim wyłączyłam
telefon.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Joanna Wiśniewska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


asia1proc

 

 

Losy Asi możecie śledzić na jego profilu społecznościowym

 

 

 


 

BYĆ JAK SPAM
a

nb5 miesięcy po wypadku gdy rodzice myśleli, że najgorsze już za nimi stan Natalki nagle się pogorszył. Pojawiły się silne bóle brzucha i głowy, wymioty, brak siły i apetytu. Dopiero w szpitalu okazało się, że przez cały ten czas Natalka funkcjonowała z pękniętą przeponą płucną. Natalka musiała przejść aż trzy kolejne operacje i spędziła dodatkowe 2 miesiące w szpitalu. 

Natalka jest już w domu i na nowo uczy się żyć bez nóżki. Przed nią dużo pracy ale wierzymy, że da radę i jeszcze nie raz nas zaskoczy!

Jeżeli możesz wesprzyj leczenie i rehabilitację Natalki.


diagnoza: amputowana dolna lewa kończyna
województwo: lubelskie, Puławy
organizator: Fundacja Po Prostu Pomagam
cel: leczenie, rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny i rehabiliatcyjny

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Natalki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna Natalia Bławat

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Natalia

W maju 2017 r. lekarze musieli amputować nóżkę wówczas 2 letniej Natalce po tym jak pijany kierowca z impetem wjechał w spacerującą po chodniku Natakę, jej r.niego braciszka i mamę. Samochód pojawił się znikąd i bezpowrotnie zmienił życie całej rodziny. Niestety lekarze nie byli w stanie uratować nóżki. 
Natalka potrzebuje rehabilitacji, sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego. Potrzeby są ogromne, tak samo jak koszty. Już przed samym wypadkiem rodzice z trudem wiązali koniec z końcem. Pięcioosobową rodzinę utrzymuje jedynie tata. Mama z lekkim upośledzeniem umysłowym sprawuje opiekę jeszcze nad dwoma 6 letnimi bliźniakami, z których jeden – Bartuś – jest niepełnosprawny, choruje na autyzm. Tego dnia Natalka z mamą odprowadzały jednego z bliźniaków do lokalnej świetlicy. Sam wypadek Pani Małgorzata, mama Natalki, pamięta jak przez mgłę. To były sekundy. Zgrzyt łamanej blachy i przeraźliwy huk... później już tylko pisk, płacz i bezradność... 
Po wypadku Natalka trafiła do Szpitala w Puławach. Lekarze zdiagnozowali u Natalki: urazowy obrzęk mózgu, urazowy krwotok podpajęczynówkowy, uraz przedramienia, złamanie lewego uda, zmiażdżenie kolana, złamanie nasadu piszczeli, uraz śledziony, wątroby i prawej nerki, posocznica... Stan Natalki był na tyle ciężki, iż niemalże natychmiast podjęto decyzję o przetransportowaniu jej do DSK w Lublinie.

 natalia1 natalia5

natalka0 natalia natalia7 


Natalka potrzebuje specjalistycznej opieki medycznej i rehabilitacji. Czeka ją wiele ciężkiej pracy. Lista potrzeb jest równie długa jak lista wydatków. Dlatego prosimy Państwa o wsparcie leczenia, rehabilitacji Natalki oraz pomocy w zakupie specjalistycznego sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego.
Dziękujemy za każde wsparcie!!
 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Natalki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna Natalia Bławat

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


natalkaprocent


 

 

 Podaruj 1% Natalce:

 

 

 


 

Przez pijanego kierowcę muszę uczyć się żyć bez nóżki
a

Zdrowie

wiktorek3Nasza historia zaczyna się 24 maja 2014, wtedy na świat przychodzi nasze wymarzone, zaplanowane drugie dziecko i kochany brat Wiktorek.  Wszystko miało być dobrze,  trzy dni w szpitalu  i szcześliwi wracamy do domu do brata Aleksandra. Niestety juz w drugiej dobie podczas przesiewowych badań słuchu u noworodków okazało się że ze słuchem Wiktorka jest coś nie tak.  Zostaliśmy skierowani do poradni audiologicznej w celu wykonania dokładniejszych badań. Niestety badanie słuchu we śnie ABR  wykazało obustronny niedosłuch w stopniu umiarkowanym Wiktorek słyszy dopiero od 60 DB.  Ta diagnoza oraz myśl że bedzie musiał nosić aparaty słuchowe przez całe życie przeraziła nas. 

LECZ TO DOPIERO WIERZCHOŁEK GÓRY LODOWEJ.......


diagnoza: padaczka lekooporna pod postacią zespołu Westa, upośledzenie rozwoju psychoruchowego, zespół Dandy Walkera, małogłowie wtórne, niedowład czterokończynowy piramidowy- pozapiramidowy, niedosłuch stopnia umiakowanego
województwo: Pisz, warmińsko-mazurskie
organizator: Fundacja chorych na zespół Dandy Walkera "Podaj dalej"
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Wiktorka

Mijały kolejne miesiące Wiktorek był grzecznym, spokojnym dzieckiem, jak się okazało za spokojnym.... 

kk

Gdy miał ok 4-5 miesięcy w dalszym ciągu nie trzymał głowy , nie nawiązywał kontaktu wzrokowego z nikim, nie chwytał nic w rączki, nie próbował siadać , nie było z nim kontaktu.
Wtedy kolejna diagnoza załamała nas kompletnie - porażenie mózgowe czterokończynowe spastyczne. Niestety nie było na co czekać i musieliśmy jak najszybciej zacząć rehabilitacje. Zaczeły się systematyczne ćwiczenia Wiktorka. Niestety pewnego dnia podczas rehabilitacji Wiktorek dostał pierwszego napadu padaczki!!!! Natychmiastowa wizyta u neurolog i skierowanie do szpitala na badanie EEg głowy i rezonans. Badanie eeg potwierdziło padaczkę , rezonans natomiast wykazał bardzo żadką wadę tyłomózgowia Zespół Dandy Walkera. Wiktorek miała wtedy 11 miesięcy. 
Na temat Zespołu Dandy Walkera nie wiedzieliśmy zupełnie nic, wtedy zdecydowalismy aby Wiktorek został podopiecznym Fundacji Chorych na Zespół Dandy Walkera "Podaj dalej " w Lesznie. Tam uzyskalismy rzetelną wiedzę na temat choroby, ciepło , troskę, szacunek i zrozumienie.
 Po powrocie ze szpitala nadal rehabilitacja oraz podawanie leków przeciwpadaczkowych nadawało rytm naszemu życiu.  Ćwiczyliśmy na poczatku metodą Vojty lecz ona nie dawała efektów, musieliśmy ją przerwać i zacząć rehabilitację met. NDH- Bobath . Niestety szybko okazało się , że mamy doczynienia z padaczką lekooporną.  Rehabilitacja nie dawała efektów , nie można było dobrać odpowiedniego leku. Byliśmy bezsilni...  
Tak mijały miesiące , były dni lepsze i gorsze wtedy pojawiła się dla nas nadzieja. 3 marca 2016 przychodzi na świat Ola . 

wiktorekiolawiktorek4


Podczas porodu została pobrana krew pępowinowa. Właśnie to od Oli miał mieć podane komórki macierzyste Wiktorek.  Zostaliśmy zakwalifikowani do eksperymentu medycznego podania komórek  macierzystych w Lublinie.
W października 2016 zmieniliśmy neurologa , nowa Pani Dr z IMID w Warszawie wykluczyła u Wiktorka MPD natomiast nowa diagnoza to : padaczka lekooporna pod postacią zespołu Westa, występująca rodzinnie, upośledzenie rozwoju psychoruchowego, zespół Dandy Walkera, małogłowie wtórne, niedowład czterokończynowy piramidowy- pozapiramidowy, niedosłuch stopnia umiakowanego . 
Z taką diagnozą czekaliśmy na komórki macierzyste. 
Komórki są jedyną szansą na poprawę stanu zdrowia Wiktorka , jego funkcjonowania w społeczeństwie i w życiu codziennym.  
W międzyczasie okazało się że nie możemy podać Wiktorkowi komórek siostry tylko musimy je kupić z Polskiego Banku Komórek Macierzystych z Warszawy. Cała procedura podania jest bardzo droga i nie refundowana przez NFZ . Podań jest 5 i każde z nich to 4,5 tys . zł. Do tego dochodzą koszty pobytu w szpitalu ....  3,5 tyś przy podaniu dokanałowym . 
8 września Wiktorek miał pierwsze podanie komórek.

wiktorek


Same komórki nie są oczywiście cudownym lekarswem które wyleczy Wiktorka, potrzebna jest teraz codzienna i bardzo intensywna rehabilitacja , nie tylko ruchowa ale również pomoc w usprawnianiu aparatu mowy ( zajęcia u neurologopedy kilka razy w tygodniu). 
Różnego rodzaju leki, opatrunki, wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne i dodatkowa rehabilitacja na codzień niosą za sobą ogromne koszty, tym bardziej że Ola też jest bardzo chora ...... i również potrzebuje rehabilitacjii.
Dziękujemy wszystkim za każdą złotówkę, przekazaną dla Wiktorka, to tylko dzięki wam ma szanse na to żeby kiedyś mógł  usiąść i pobawić się klockami z bratem, który  cały czas czeka  na swojego małego braciszka. 
Dzięki pomocy ze strony innych wiemy że mamy szanse na lepsze życie i nadzieje że kiedyś będziemy świadkami cudu.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Wiktorka

 

Losy Wiktorka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.

 


 

Bez Twojej pomocy nie mam szans
Zebrano 3,343 zł
Potrzeba 30,000 zł
12%

alicja

 

Alicja urodziła się z 10 punktami w skali Apgar. Jak się okazało po 2,5 roku urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym, kurczowym porażeniem czterokończynowym i jest opóźniona psychoruchowo ma także przykurcz nóżek i wadę wzroku.

Prosimy o pomoc i wsparcie dla Alicji gdyż tylko codzienna rehabilitacja ruchowa i logopedyczna pomoże jej, w lepszym życiu, a z czasem choć troszkę komunikować się ze światem.

 


diagnoza: dziecięce porażenie mózgowe, kurczowe porażenie czterokończynowe, opóźnienie psychoruchowe i umysłowe w stopniu głębokim , wada wzroku
województwo: mazowieckie, Warszawa
organizator: Alicja Droździk
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Alicji można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Alicja Droździk

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Alicja urodziła się w terminie z 10 punktami w skali Apgar, nic nie wskazywało na to, że będzie dzieckiem chorym. Gdy w wieku 6 miesięcy nie przejawiała chęci do siadania , zaniepokoiło mnie to i zgłosiłam się z nią do lekarza. Po długim szukaniu przyczyny i chodzeniu od jednego lekarza do drugiego wylądowałyśmy w szpitalu. Tam po przeprowadzeniu wielu badań dostaliśmy diagnozę.
Alicja choruje na dziecięce porażenie mózgowe, kurczowe porażenie czterokończynowe jest opóźniona psychoruchowo i umysłowo w stopniu głębokim, ma wadę wzroku i przykurcze nóżek. Alicja nie mówi i nie chodzi. Dziś Ala ma 6 lat i dalej jest pampersowana, we wszystkim potrzebuje mojej pomocy. Tylko codzienna rehabilitacja ruchowa i logopedyczna daje jej szansę, że w przyszłości będzie mogła choć troszkę być samodzielna. Alicja jest dzieckiem z rodziny wielodzietnej, jest bardzo uśmiechniętą i spokojną dziewczynką.

alicja1 alicja2


 W imieniu Alicji zwracam się do was kochani z prośbą o pomoc w zapewnieniu jej codziennej rehabilitacji, która umożliwi jej dalsze leczenie i drogę do samodzielności. Bo choć staram się z całego serducha to mogę zapewnić jej tylko podstawowe potrzeby. 
Alicja jest całkowicie uzależniona od pomocy drugiej osoby, pomóż Alicji w drodze do samodzielnego życia!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Alicji można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Alicja Droździk

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 
Losy Alicji możecie śledzić na jej profilu społecznościowym.

 


Pomóż Alicji postawić pierwszy krok
Zebrano 20 zł
Potrzeba 15,000 zł
1%

kinga2Od 18 lat prowadzę samotna walkę o zdrowie mojego niepełnosprawnegi syna,a od 9 lat walczę również o lepsza przyszłość mojej 9 letniej corki Kingii. Kinga nie rozumie wypowiadanych slow-nie słyszy ich-slyszy dźwięk.

Większość z Nas słyszy, rozumiemy wypowiadane słowa, potrafimy przezwyciężyc strach, a Ja marzę aby moja córka w przyszlosci potrafiła normalnie funkcjonować w szkole i społeczeństwie. Bez specjalistycznego sprzętu,stalej rehabilitacji oraz turnusu jest Jej bardzo ciężko pokonać bariery które napotyka na swojej drodze,dla Nieej to MUR którego sama nie pokona.

 


diagnoza: zaburzenia autystyczne typu Asperger z dużym zaburzeniami lękowymi,refluks od urodzenia oraz choroba wrzodowa na tle nerwicowym, zaburzenia przetwarzania słuchowego, nadwrazliwość sensoryczna, częste złamania kończyn górnych, alergia pokarmowa i wziewna
województwo: dolnośląskie, Wrocław
organizator: Małgorzata Sawa
cel: aparat sluchowy, rehabilitacja oraz turnus rechabilitacyjny

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kingi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Kinga Tokarska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Zbiórka dedykowana jest Kindze 9 lat na aparat słuchowy, rehabilitacje dwutorową, oraz turnus rehabilitacyjny. Aparat umożliwi córce rozpoznawać całą rozmowę, a nie tylko dźwięki. Rehabilitacja mająca na celu radzić sobie z emocjami i nerwicą lękową w życiu. Turnus rehabilitacyjny, który pozwoli na lepszą integrację z rówieśnikami, i przezwyciężenie strachu, który ją paraliżuje. Sama wychowuję córkę Kingę, oraz niepełnosprawnego ruchowo Syna, nie pracuję od 2000 roku. Jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym z uwagi na chorobę syna.
Kinga zmaga się z zaburzeniami autystycznymi Asperger z dużymi zaburzeniami lękowymi ( nerwica lękowa ) refluks żołądka od urodzenia, oraz choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, częste złamania kończyn górnych ( 4-krotnie ) spowodowane nerwicą, alergia wziewna oraz pokarmowa. Od 3 roku życia Kinga przejawiała strach przed nieokreślonymi dźwiękami, zjawiskami atmosferycznymi. Kinga ma przez to gorszy kontakt z rówieśnikami. Powtarzano mi że wyrośnie z tego ale efektem było nauczanie indywidualne w I klasie w domu, brak współpracy ze strony dziecka i szkoły. Po różnych terapiach Kinga wróciła do szkoły na nauczanie specjalne, ale gorsze wyniki w nauce oraz tzw. Zawieszanie się, spowodowało moje zaniepokojenie i po rozmowie z psychoterapeutą zrobiłam badania słuchu ( nadwrażliwość sensoryczna zostają już zdiagnozowana). Większość z tych badań robiłam prywatnie, oraz rozmowa z psychiatrą ( Bielsko-Biała ) wskazały że Kinga bardzo głośno słyszy słowa czy muzykę, a w szkole w szumie nie rozpoznaje całych poleceń co powoduje gorsze ocenianie jej pod względem intelektualnym. Jak nie radzi sobie z lękami to mocno zatyka uszu.

 kinga3kinga4

Zbiórka pomoże Jej rozwijać talenty manualne, pisanie, oraz pozwoli jej także lepiej rozumieć co otoczenie do niej mówi nie będąc taka wycofana z racji swoich całościowych dysfunkcji. Koszt aparatu to ok. 10000, rehabilitacja ok. 3500 zł, oraz turnus rehabilitacyjny ok. 4000 zł. Kinga ogólnie jest dzieckiem wesołym i uśmiechniętym ale w momencie kiedy jest niezapowiedziana zmiana pogody, dźwięk czy inna dezorganizacja o której nikt jej nie poinformował długo przed czasem jest bardzo lękliwa, wycofana, płaczliwa, czasem agresywna. Lubi wszystkie prace manualne- to ją wycisza, poza tym jest bardzo absorbująca kiedy jest z rówieśnikami.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kingi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Kinga Tokarska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Pomóż Mi zrozumieć wszystko co do mnie mówisz
Zebrano 95 zł
Potrzeba 18,000 zł
1%

Bianka01

 Bianka cierpi na potencjalnie śmiertelną, niezwykle rzadką chorobę zwaną potocznie Klątwą Ondyny – gdy zasypia przestaje oddychać. 

Na świecie żyje ok. 300 osób dotkniętych tą chorobą, a w Polsce 20 przypadków. Bianka przez 20h na dobę podłączona jest do aparatury podtrzymującej jej funkcje życiowe. Tracheostomia, respirator, koncentrator tlenu, ssak, pulsoksymetr, to jej codzienność. 

Prosimy pomóżcie Nam uwolnić nasze dziecko od respiratora i pomóżmy jej samodzielnie oddychać! 

 

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie, Lubartów
cel: wszczepienie stymulatora przepony, Szwecja 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna operacja Bianki
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

AKTUALIZACJA 1.12.2017 r.: . Łączna kwota zgromadzona na subkonatch Bianki to prawie 178 tys. zł! Brakuje jeszcze 320 tys zł! Walczymy z czasem! Pragniemy by Bianka jak najszybciej mogła żyć i funkcjonować tak jak inne dzieci! Bez tej operacji Bianka do końca życia będzie przywiązana do respiratora! To dla niej jedyny ratunek..

Dziękujemy wszystkim Darczyńcom, wolontariuszom, instytucjom i organizacjom, które organizują dla Bianki rożnego rodzaju zbiórki i akcje. To dzięki Wam powoli poruszamy się do przodu!!!

Prosimy pomóżcie naszej córce samodzielnie oddychać!!!


Bianka urodziła się w Lubartowskim szpitalu (20.06.2016r), gdzie dwie doby później przewieziono ją na Oddział Intensywnej Terapii w Lublinie. Już godzinę po porodzie zabrali mi Biankę, twierdząc, że musi się nieco "dogrzać", tego samego dnia powiedzieli, że oddech Bianki jest "płytki". Nie znali przyczyn. Ja cierpliwie czekałam na sali z nadzieją, że za chwilę przytulę moją córeczkę ... Mogłam jedynie z odległości popatrzeć jak leży w inkubatorze. 
Druga doba potwierdziła objawy jakie towarzyszyły Biance dzień wcześniej i lekarze konsultowali Bianię z ordynatorem Szpitala Dziecięcego w Lublinie. On natomiast zalecił natychmiastowe przewiezienie Biani na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie tam rozpoczną diagnozę. Nie byli w stanie powiedzieć z czym mała się zmaga, wykluczali wszystkie inne choroby poprzez rdzeniowy zanik mięśni, mukowiscydozę itd. … Bianka przeszła wielokrotne badania, rezonanse, tomografię, pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego. Diagnoza i wstępna informacja, iż Bianka do końca swojego życia będzie musiała być podłączona do respiratora zwaliła nas z nóg.

Biankabianka2

Bianka02Bianka6


Po niespełna 5m-cach pobytu na OIOMIE, mogliśmy zabrać Biankę do domu, gdzie miesiąc wcześniej dostaliśmy potwierdzający wynik badania genetycznego-CCHS (zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji. Pierwsze nasze dni w domu przeplatały się szczęściem ze strachem. Już pierwszej doby musielismy szybko zareagować - o 3 w nocy wypadła rurka tracheostomijna.
Bianka wymaga stałego podłączenia do aparatury, szczególnej czujności w nocy, a także za dnia. Często są momenty, że musimy podłączać dodatkowy koncentrator tlenu, bo saturacja jest za niska.. Przeraźliwy dźwięk aparatury informujący o tym, że Bianka po prostu nie oddycha powoduje, iż nasze serca się zatrzymują... Musimy być bradzo czujni, aby nasza Bianka po prostu nie zasnęła i się nie obudziła …..
Jedyną szansą dla Bianki jest bardzo kosztowna operacja (100tys EUR.), która przeprowadzana jest za granicą, m.in. w Szwecji. Polega ona „wszczepieniu stymulatora przepony”, który pozwoli żyć Biance bez tracheostomii, respiratora, koncentratora tlenu, ssaka, pulsoksymetru.
Do tego czasu Bianka będzie "uwięziona".

biankaa3Bianka4 

biankaa2


Jako rodzice chcemy zapewnić naszej córce, jak najlepsze warunki do rozwoju, rehabilitacji, a w przyszłości odłączenie od respiratora, odłożenie na bok rurki tracheostomijnej ,chcemy patrzeć jak Bianka cieszy się spokojnym snem... Sami nie możemy pomóc naszej Córeczce, przez co pęka nam serce. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować tej kosztownej operacji...
Nie wyobrażamy sobie powiedzieć:”Bianka do końca życia będziesz podłączona pod respirator, bo nie wiesz, że musisz oddychać….”
Sami nie damy rady. Dlatego prosimy o Waszą pomoc, bo bez Niej Biance brakuje oddechu.. ! 
Każda złotówka, to jeden oddech Bianki.. ! 
Błagamy o pomoc w walce z Klątwą!! 
Dziękujemy!
Rodzice Żaneta, August

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna operacja Bianki
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 
Historię Bianki możecie śledzić na jej profilu społecznościowym!

 


 
Pomóż mi oddychać, chce żyć bez respiratora
Zebrano 9,899 zł
Potrzeba 320,000 zł
4%

wiktoriaWikunia uwielbia oglądać pocztówki, które od Was dostaje. Dzięki nim zapomina o bólu i chemii, zapomina o wszystkim co najgorsze, a skupia się na tym, co sprawia jej olbrzymią przyjemność. Bardzo boimy się, że glejak pozbawi ją tej radości. Ostatni rezonans wykazał, że guz w prawym oczku urósł o 12 mm. Jedyną nadzieję pokładamy w chemioterapii, przez którą w ubiegłym roku prawie straciliśmy naszą córkę. Po 20-stej dawce jej organizm był już tak wyniszczony, że lekarze zrezygnowali z kolejnych podań właśnie z obawy o jej życie. Od niedawna skutki uboczne chemii łagodzimy za pomocą oleju z konopii CBD. Olejek ten Wikunia będzie również przyjmować po zakończeniu chemioterapii, gdyż cofa nawracające komórki rakowe. 10 ml buteleczka oleju starcza nam jedynie na dwa tygodnie, a roczna kuracja tym olejkiem to kwota 18 000 zł. Do kosztów medycznej marihuany dochodzi jeszcze koszt zakupu pozostałych leków i rehabilitacji. Roczna rehabilitacja obejmująca min. 4 godziny rehabilitacji w tygodniu to kwota ok. 16 000 zł (80 zł/h). Przez chorobę Recklinhausena Wikunia musi być pod stałą opieką onkologa, neurologa, okulisty, kardiologa, dermatologa i ortopedy, a przez naglący nas czas dość często musimy korzystać z usług prywatnych. Koszty dodatkowych wizyt w u kilku specjalistów w jednym miesiący i wykonania dodatkowych badań siegają niekiedy do kilkuset złotych miesięcznie.

Gdyby nie Wasze wsparcie to nie wiem jak i czy w ogóle dalibyśmy radę. Dzięki wskazanej kwocie moglibyśmy zapewnić Wiktorii roczne leczenie olejem z medycznej marihuany i roczną rehabilitację, a za pozostałą część kwoty moglibyśmy opłacić roczne wydatki związane z zakupem pozostałych lekarstw, produktów żywieniowych i suplementów diety, dodatkowymi wizytami czy wyjazdami do CZD w Warszawie. To jedynie dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli zapewnić jak najlepszą opiekę medyczną.

Prosimy Was o pomoc.  


diagnoza: glejak nerwów wzrokowych, choroba von Recklinhausena
województwo: kujawsko-pomorskie, Toruń
organizator: Izabela Rzymkowska-Kępińska
cel: roczne leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Wiktoria Kępińska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


badania2badania4 

faktura1faktura2

 


Kochani opowiem Wam naszą historię, prawdziwą historię o miłości i walce.
Jestem Iza, mama Wiktorii, ja w swoim życiu przeszłam bardzo dużo. Jest rok 2008 .06.5 ginie w wypadku komunikacyjnym mój najstarszy synuś - Kamilek. Mój świat całkiem się zawalił. Byłam z tym wszystkim sama, dużą rolę po stracie Kamilka odegrał rożaniec. Modliłam się żeby jakoś przejść te trudne chwile po stracie synusia :'(. Było bardzo ciężko ale na mojej drodze pojawił się Mariusz, tatuś Wikuni. To on podał mi rekę żebym niebyła sama z tym wszystkim po stracie Kamilka. Jesteśmy już w związku 10 lat, po 5 latach bycia razem dowiedziałam się że jestem w ciąży. To był cud bo niemogłam zajść w ciążę. Modliłam si o cud i wymodliłam córeczkę Wiktorię. 7 kwietnia 2013 r. urodzila sie Wikunia, to był najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Nasze kochane dzieciątko wcześniak urodził się w 32 tygodniu w inkubatorze. Walczyła miesiąc o życie, po miesiącu było już lepiej. Wymodliłam jej zdrowie na rożańcu. W marcu 2015 znowu szpital Jurasz w Bydgoszczy okazało się, że nasza Wikunia ma glejaki na nerwach wzrokowych i chorobe Recklinghausena. W Bydgoszczy powiedzieli nam, że konieczna jest chemia. Wtedy znowu nasz świat sie zawalił, kolejna modlitwa na różancu. Wikunia dotrwała do 20 dawki chemii. Było z nią bardzo źle umierała, błagałam Boga żeby ja ratował dałam na msze o uzdrowienie, modlitwa na rożańcu i znów stał się cud. Trafiliśmy na konsultacje do Warszawy do CZD tam decyzja przerwanie chemi na rok bo jest źle :'( Przez ten rok kolejna modlitwa na rożancu Wikunia nabrała siły wszystko sie zregenerowało.

wiktoria1wiktoria6wiktoria7


W kwietniu w bieżącym roku znowu wznowa glejaka w oczodole prawym podjecie decyzji chemia :-( Ponowna walka ze skutkami ubocznymi, niewypróżnianie, bóle kości, skręt jelit po kazdej chemii. Serce pękało. Szukalam pomocy gdzie sie dało. Modlitwa na rożancu kolejny raz po pewym czasie pojawiła się pani z olejkiem z CBD. To kolejny cud bo Wiki po olejku zaczęła jeść, funkcje wypróżnień wróciły, jest pełna radości ma energie, jak bylo źle z Wikunią to robiłam wszystko żeby miala w nas rodzicach dużo miłośi i wsparcia. Poświęcaliśmy się żeby Wiki miała wszystko.
W 2016 w kwietniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży zagrożonej ale na skutek stresu jaki miałam w 5 miesiącu straciłam synusia Pawełka. Załamałam się ale modlitwa na rożańcu mnie wzmocniła i powiedziałam sobie: Mam Wikunię, muszę być silna i walczyć razem z nią, bo ona mnie potrzebuje i zrobię wszystko żeby ją ratować.
Kochani wiecie ile ja łez wylałam w poduszkę i błagałam Boga, żeby mi Wikuni nie zabierał! I teraz wiem miłością i wiarą przezwyciężysz wszystko. I z każdym dniem jestem silniejsza, bo mamy siebie i miłość i wiarę.

wiktoria5wiktoria8wiktoria4


Taka jest nasza historia Małej Wojowniczki Wikuni i nas Rodziców.
Dzieki kochanym ciociom i wujkom ze stronki facebookowej Wikusi walczymy i niepodajemy się, bo wiemy, że u Was mamy wsparcie i siłę.
Dziękujemy Wam Kochani!!!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Wiktoria Kępińska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Losy Wiktorii możecie śledzić na jej profilu społecznościowym.

 


Glejak chce pozbawić mnie wzroku
Zebrano 22,721 zł
Potrzeba 80,000 zł
29%

karolinab

Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc na dalsze leczenie. Do maja 2015 byłam zdrowa mama i wychowywalam dzieci.

13 maja 2015 świat mi się zawali. Dowiedziałam się, że mam ostra białaczkę szpikowa, a wcześniej miałam zwykle objawy przemęczenia. Ból pleców, infekcja za infekcją,  gorączki i rany w buzi, potem problemy z pulsem. Nie mialam siły chodzić zrobiłam morfologie i tak to się zaczęło.Trafilam 13 maja do szpitala w Koninie na oddział wewnetrzny tam zrobili mi pobranie szpiku i potwierdziła się choroba Trafilam na hematologię, a z tamtąd przywieźli mnie karetka do Poznania i zaczęło się leczenie.


diagnoza: ostra białaczka szpikowa 
województwo: wielkopolskie, Konin
organizator: Karolina Borowska
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karoliny można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna leczenie Karoliny
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Pierwsza chemia, po której wysiadaly mi wnętrzności miałam wymioty, biegunki, silne uczulenie, mononukleoze zakaźną, dziury w buzi, że jeść nie mogłam. Zatrzymały się jelita, potem problemy z sercem i zapalenie woreczka. Groziło mi wycięcie woreczka przy zerowych wynikach. Marne szanse na przeżycie ale nie traciłam nadzieji. Ciągle się modliłam. Przyszedł ksiadz zrobił mi namaszczenie i objawy zaczęły mijać. Mój stan zdrowia się polepszal i po miesiącu z pełną remisja wyszłam do domu na 10 dni.
Wróciłam na 1 konsolidacje przy niej też miałam powikłania byłam dłużej niż miesiąc, bo wyniki nie chciały rosnąć w końcu urosły i wróciłam znów na 10 dni do domu do dzieci i męża. W między czasie zaczęło się szukanie dla mnie dawcy szpiku, bo nie mam rodzeństwa. Poszłam na 3 konsolidacje, po której miałam też problemy. Okazało się, że znaleźli dla mnie dawce z Kanady zgodność 10/10. Ucieszyłam się bo w grudniu 2015 miałam mieć przeszczep niestety okazało się że złapałam w listopadzie na chemi zapalenie płuc grzybiczo-bakteryjno-wirusowe i do tego wyniki nie chciały rosnąć. Podawali mi czynniki wzrostu ale zapalenie nie miało crp nie chciało spadać ledwo przeżyłam.
W końcu wyszłam w grudniu do domu na weekend i w poniedziałek stawiam się do przeszczepu byłam bardzo slaba okazało się że nadal mam aktywne zapalenie i nie mogą podjąć się przeszczepu bo za duże ryzyko co 2 tyg przyjezdzalam na kontrole crp wolno spadało i nie można było przeprowadzić przeszczepu w końcu pod koniec stycznia miałam się stawić na przeszczep, bo pluca już były w lepszym stanie i można było przeprowadzić przeszczep. Trafilam na oddział pobrali mi komórki moje na bloku operacyjnym, bo dawca był z daleka, a to była zima więc musieli mieć zabezpieczenie ale okazało się że płytki zaczęły spadać i jest wznowa choroby więc znowu przeszczep przełożono. Dostałam drugą silniejszą indukcje, po której długo nie rosły mi wyniki pobrali szpik i trepanobiopsje i okazało się że mam aplazje szpiku i w tym jeszcze blasty, że nie udało się uzyskać pełnej remisji. Moja Docent postanowila nie czekać i zaryzykowala przeszczep ratunkowy dostałam dwie chemie przed przeszczepem z tygodniowa przerwa i potem przeszczep znioslam go można powiedzieć w miarę dobrze. Miałam problemy ale przetrwalam po 2 miesiącach wyszłam do domu z pełną remisją. Po 3 miesiącach moja Doktor zdecydowała, że będę przyjeżdżać na tydzień na chemie podtrzymujaca że względu na bardzo duże ryzyko nawrotu choroby i do grudnia 2016 wszystko było dobrze a w marcu 2017 znów dowiedziałam się że choroba wróciła.
Dostałam bardzo silną chemię, po której miałam aż 3 infekcje i powikłania okazało się, że nie ma wogóle remisji że praktycznie nie ma już dla mnie leczenia bo wybrałam wszystkie chemie ale że bialaczka tak szybko postepowala to Doktor zdecydowała że pomiesza chemie 3 skladnikową ale nie sądzi żeby to coś dało i dodatkowo zalatwila chemie na moją odmianę w tabletkach i udało się zrobiła się aplazja szpiku i pełna remisja zdecydowali o drugim przeszczepie przenieśli mnie na oddział przeszczepowy i teraz jestem po przeszczepie już 5 miesięcy niestety szpik jest ubogokomorkowy i nie chce się odbudować. 
Dostaje chemię podtrzymujaca bo jestem w bardzo dużym ryzyku kolejnego nawrotu choroby i 2 razy w tyg muszę jeździć 100 km na toczenia płytek i krwi bo wyniki ciągle spadaja do tego ogrom leków i sterydy .
Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc na dalsze leczenie.
Z całego serca będę wdzięczna za każdą pomoc.

karolina1karolina3


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karoliny można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna leczenie Karoliny
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Dalsze leczenie po 2 przeszczepie szpiku Ostra Białaczka
Zebrano 690 zł
Potrzeba 10,000 zł
7%

Różne

LupaiZeus1

Pomóż psom z Buku mieć nowy dom. Niestety zgodnie z nowymi przepisami miejsce takie jak bukowskie przytulisko nie może już istnieć. Całą rzeszą zaangażowanych w jego pozostanie ludzi rozpoczęliśmy działania zmierzające do przebudowy i modernizacji tego miejsca tak, aby spełniało wymogi określone dla schroniska dla zwierząt. Jest już projekt, jednak cały czas toczymy walki z Urzędem Miasta i Gminy, który jakby nie rozumiał celowości powstania tego miejsca, nie wykazując chęci współpracy i wysuwając coraz nowe roszczenia, w tym finansowe wobec Fundacji Animalia, która mimo posiadania niewielu środków i sporej liczby zwierząt pod opieką nie rezygnuje.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Buk
cel: uratowanie przytuliska przed zamknięciem

Kolejny raz pomogliście nam Państwo, nie pozostając obojętnymi na nasz apel o wsparcie bukowskich psiaków w walce o ich nowy, może nie własny ale tymczasowy dom – nowe małe Schronisko. Miejsce w którym będą bezpieczne.

Dziękujemy za okazane serce, za darowizny przekazane na bukowskie psiaki – każda złotówka, każda wpłata to kolejny krok naprzód w naszych staraniach, aby już nikt nie zagroził tym zwierzakom likwidacją miejsca które znają o transportem w nieznane.

Nisko się kłaniamy – za pamięć i wsparcie – to dla nas bardzo ważne – wiedzieć, że jesteście Państwo z nami.

Dziękujemy!


AKTUALIZACJA 20.10.2017 r.: Bardzo dziękujemy Państwu za wspieranie naszej prawie dwuletniej walki o powstanie w Buku małego, klimatycznego schroniska dla zwierząt bezdomnych. Kosztowało nas to wiele pieniędzy, ale nie to najważniejsze, także wiele nerwów, nieprzespanych nocy, rozżalenia na podejście urzędników.
Z radością ogromną informujemy że otrzymaliśmy wreszcie prawomocne pozwolenie na budowę i ruszamy z pracami, aby bukowskie bezdomniaki jak najszybciej doczekały się bezpiecznego domu tymczasowego w zgodnym z przepisami schronisku pod opiekaątych, których znają i dla których są nie tylko numerem w kojcu, ale konkretnym zwierzakiem z imieniem i własną historią.
Dlatego bardzo prosimy - nie zostawiajcie nas teraz samych, potrzebujemy znacznie więcej środków niż wskazane z zbiórce. Aby wywiązać sie proozumienia z Urzędem Miasta i Gminy musimy zakupu 2 kontenery socjalne, 3 budy specjalistyczne, wyposażenie ambulatorium i magazynku podręcznego. To ogromne koszty, ale bez tej nasze deklaracji - schronisko nigdy by nie powstało, a nasze zwierzaki stałyby się kolejnym numerem anonimowym w wielkim molochu dla bezdmnych zwierząt.
Prosimy o pomoc - każdy grosz dla nas jest ogromnie ważny.

AKTUALIZACJA 2.09.2017 r.: Dziękujemy pięknie wszystkim, kórym nie jest obojętny los bezdomnych zwierząt, wszystkim którzy pomagają nam w postawieniu schroniska dla bezdomnych zwierząt w Buku.
Każdy grosz przybliża nas do dnia, w ktorym zwierzęta z Buku, porzucone, opuszczone przez człowieka, często okaleczone i skrzywdzone będą miały bezpieczne miejsce  w którym pod opieką troskliwych ludzi poczekają na własne domy na zawsze. Miejsce z którego nikt ich nie wyrzuci i nikt nie sprawi im bólu.
Dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę - to dla tych "niczyich" psiaków i kotów bardzo bardzo wiele.

Buk to niewielkie miasto w woj.wielkopolskim. Od 20 ponad lat na jednej z ulic mieści się przytulisko dla bezdomnych zwierząt. Dzięki wspaniałym ludziom, Iwonie i Pawłowi, z których inicjatywy powstało i do tej pory działa - bukowskie przytulisko stało się znane. To ciepłe, klimatyczne miejsce gdzie zwierzaki, mimo ich tragedii, braku domu i czasami smutku – traktowane są godnie, mają swoje imiona, swoje historie, nigdy nie były anonimowe. Od 10 lat z przytuliskiem współpracuje Fundacja Animalia z Poznania. Dzięki naszym wspólnym działaniom psiaki z Buku rozreklamowane, otoczone dodatkowo opieką wolontariuszy, których zawsze zachęcaliśmy do działań, chętnie przyjmowane są do nowych domów i zaskarbiają sobie miejsca w ludzkich sercach. Dzieci i młodzież szkolna mają swoich ulubieńców. Bukowski Klub Biegacza – trenuje razem z naszymi psiakami.

Zwierzakom z Buku – 10 wspaniałym psom grozi nadal wyjazd do międzygminnego molocha, gdzie już nic nie będzie dla nich takie samo. Gdzie część z nich nie da rady – niektóre psiaki, jak beżowy Tommy ze zdjęcia, są chore, wymagają leków, karmy i opieki.
Nie mamy środków na zabranie ich do hotelu i na przyspieszenie prac związanych z przebudową ich miejsca, ich domu, który znają i w którym czują się bezpiecznie. Ich azylu!!! Brakuje nam pieniędzy na zakup wyposażenia ambulatorium, na nowe budy i kojce. Na pomieszczenie kwarantanny.

animaliaf1  RumbaiRoki1


Błagamy Państwa o pomoc w zebraniu niezbędnych funduszy, aby pomóc bukowskim psiakom. Każda wpłata, każda złotówka przybliża nas do celu i zwiększa bezpieczeństwo psiaków z Buku. To nie ich wina, że są niczyje – to kiedyś jakiś człowiek zawiódł ich zaufanie, dla kogoś stały się zbędne, przeszkadzały. My staramy się tylko im to wynagrodzić zapewniając godne warunki życia zanim znajdziemy dla nich nowe, kochające domu.
Za każdy grosz – nisko się kłaniamy. Za każdy grosz wierne psie oczy podziękują jak mogą. Każdy grosz pomoże psom z Buku zamieszkać w nowym schronisku, pod opieką tych samych, oddanych całym sercem ludzi.
Prosimy o pomoc.

RokiiKitek1


 

Mamy nóż na gardle - przytulisko potrzebuje pomocy!
Zebrano 20,640 zł
Potrzeba 20,000 zł
104%

Potrzebujemy zakupić nowy sprzęt do prowadzonej przez nas działalności w szkołach, przedszkolach oraz dla ratowników do realizacji zadań z zakresu ratownictwa medycznego. Mobilność Centrum polegać ma na posiadaniu przez nas sprzętu, który możemy przetransportować własnymi środkami do grup docelowych tj szkół, przedszkoli, klubów czy stowarzyszeń. Sprzęt o który zabiegamy to fantomy do resuscytacji krażeniowo-oddechowej, treningowe półautomatyczne defibrylatory zewnętrzne AED-Treiner , Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny do terapii, Zestaw Ratownictwa Medycznego PSP R1, Łączność radiowa, sprzęt pokazowy dla najmłodszych dzieci, głowa do nauki przyrządowego udrażniania dróg oddechowych oraz sprzęt edukacyjny z zakresu bezpieczeństwa pożarowego tj. gaśnice, czujki dymu etc.

Stowarzyszenie Ratownicze Rescue działa od 7 lat. Zajmuje się profilaktyką i prewencją w zakresie bezpieczeństwa i edukacji prozdrowotnej. Prowadzimy szereg zajęć dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych. Propagujemy bezpieczne zachowania i postępowanie w sytuacjach gdzie zagrożone jest życie bądź zdrowie, szkolimy młodzież w zakresie udzielania pierwszej pomocy i doskonalimy ratowników z ratownictwa medycznego w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Wspieramy akcje dobroczynne, pomagamy potrzebującym. Zapewniamy bezpieczeństwo podczas lokalnych imprez oraz wspieramy zabezpieczenia imprez masowych. Współpracujemy z prywatnym Pogotowiem Ratunkowym oraz Ochotniczymi Strażami Pożarnymi, Służbą Więzienną i Policją. 

   

Wsparcie, o które prosimy pozwoli nam realizować cele na własnym sprzęcie. Pozwoli na realizację profesjonalnych programów w przedszkolach, szkołach i innych instytucjach, które poproszą o realizację programów edukacyjnych. Co najważniejsze - wsparcie pozwoli nam zaistnieć w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego jako instytucja współpracująca z systemem, wpisana do rejestru prowadzonego przez Wojewodę Śląskiego.

Z góry dziękujemy za wszelkie chęci, darowizny i udostępnienia:)

Stowarzyszenie Ratownicze RESCUE

Mobilne Centrum Edukacji i Bezpieczeństwa
Zebrano 10,570 zł
Potrzeba 30,000 zł
36%

anim1

3 wynędzniałe, zabiedzone i chore maleńkie pieski trafiły pod opiekę Fundacji Animalia odebrane w ramach interwencji. Wstępne wyniki badań przeprowadzone w klinice wykazały, że wszystkie maja  pogrubione ścianki jelit, czyli zapalenie jelit albo nadwrażliwość pokarmową, pewnie na skutek jedzenia śmieci i głodowania.

Skóra jest w stanie tragicznym, najgorzej u pieska, Fircusia który ma łysiny ogromne i strupy na mordce. Albo od pcheł, bo miały ich masę, albo alergia, albo nużeniec – stąd wymagają leczenia. Suczka Balbinka ma otwartą ranę na łapce – nie wiemy co ją spowodowało, wymaga także leczenia.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Poznań
cel: leczenie
organizator: Fundacja Animalia
Darowiznę na rzecz piesków można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna maleńkie pieski

Wszystkie są ogromnie przestraszone. Najbardziej piesek, którego nie da się w zasadzie wyprowadzić, bo przypłaszcza się do ziemi i chowa pyszczek w kąciku... serce boli patrząc na te biedy.
Mimo strachu wszystkie są bardzo łagodne, żaden nawet nie pokazał ząbków.
Czeka nas ogromnie dużo pracy, psiaki wymagają stopniowo wprowadzanej dobrej karmy, kuracji antybiotykowej, leczenia skóry i socjalizacji. Musimy pokazać im że już nie spotka je żadna krzywda.
Piesi mają około 3-5 lat i ważą od 3,5 – 4,5 kg. To maleństwa, które po wyleczeniu będą szukały domów.
Prosimy o pomoc w opłaceniu kosztów leczenia przywrócenia psiaków do stanu adopcyjnego – to długotrwały proces.

anim3anim2


 

Wychudzone i chore maleńkie pieski szukają ratunku
Zebrano 495 zł
Potrzeba 600 zł
83%

Ostatnio pomogli

Topowi Darczyńcy

Dobroczynne Organizacje

Przekaż swój 1% podatku

Fundacja chorych na zespół Dandy-Walkera Michał Szot Joanna Wiśniewska Łucja Kornak Natalia Bławat Partner 6