Fundacja poleca [wszystkie zbiórki]

AKTUALIZACJA 23.03.2017 r.: Karolek od rana sobie siedzi. Boli go nóżka. Humor go jednak nie opuszcza i to jest najważniejsze. Jestem bardzo nerwowa, że nie mamy żadnej odpowiedzi z Niemiec, to czekanie jest najgorsze. Czas ucieka, każdy dzień się dla nas liczy.. Bardzo wszystkim DZIĘKUJEMY

Do czasu, w którym nie otrzymamy oficjalnej decyzji o przyjęciu Karolka przez Klinikę zbiórka na sfinansowanie tamtejszej terapii zostaje WSTRZYMANA. Kochani wstrzymuje zbiórkę ponieważ niestety nie mam pewności co do tego czy Klinika w Niemczech wyrazi zgodę na przyjęcie Karolka. A jeżeli odmówią to darowane środki wystarczą na jego leczenie....

Po otrzymaniu decyzji natychmiast Was o tym poinformujemy i jeżeli Karolek będzie jechał do Niemiec to WZNOWIMY zbiórkę. 

Jednocześnie informuję, iż jedyną oficjalną zbiórką prowadzoną na rzecz Karolka jest zbiórka na PoProstuPomagam.pl - Rozsiany rak - by nie zgasł uśmiech, a wszelkie inne zbiórki są prowadzone bez mojej zgody.

Dziękuję z całego serca! (mama Karolka)


kategoria: zdrowie
województwo: kujawsko-pomorskie
cel: leczenie

AKTUALIZACJA 15.03.2017 r.: W piątek jak tylko otrzymamy wyniki scyntygrafii wraz z pozostałą dokumentacją medyczną natychmiast wysyłamy je do Kliniki w Niemczech. Po analizie tych dokumentów otrzymamy decyzję o tym czy przyjmą Karolka. 

Aktualizacja 12.03.2017 r.: Wydawało mi się, że to cena leczenia będzie murem nie do przebicia, a dzięki Wam widzę, że byłoby to możliwe. Myślałam, że trudniej już być nie może, a jednak... Same problemy, ściany, dołki, które stawia i podkopuje przede mną życie... Jestem załamana, brak mi słów i sił. Klinika z Londynu ostatecznie nie zgodziła się by leczyć Karolka. Nie zgodziła się by w badaniach klinicznych uczestniczyły dzieci z zagranicy... Do tego stan zdrowia Karolka się pogarsza... Znowu kuleje i boli go nóżka... Zamknęły się kolejne drzwi, które miały być tym ostatnim, szczęśliwym ratunkiem. To wszystko mnie przerasta... 

Nawiązałam wcześniej kontakt z przedstawicielami Fundacji Solving Kid's Cancer z Londynu i Stanów Zjednoczonych. Przedstawicielka tego drugiego oddziału, Dona Ludiwnski, podała nam namiary na Klinikę w Niemczech, a konkretnie do prof. Ruperta Handgretingera z Kliniki w Tuebingen. Do czasu, w którym nie otrzymamy ostatecznej decyzji na temat przyjęcia Karolka będziemy musieli zawiesić zbiórkę....  Tylko dzięki Waszym cennym informacjom w ogóle są jeszcze jakieś szanse...

Na co dzień staram się spełniać najmniejsze marzenia Karolka, by się uśmiechał mimo bólu.... ale mimo bólu uśmiech wciąż nie znika mu z twarzy... Cieszy się bo nie jest w szpitalu i może być ze swoim kotkiem, odwiedzają go ciocie, może pójść nawet do kina!! To wszystko mnie przerasta, ta ciągła niepewność, szukanie rozwiązań, walka, a chciałabym móc się skupiać tylko na Karolku.. Nigdy nie będę w stanie Wam się odpłacić za to co robicie dla Karolka..

Na ten moment nie mam pewności czy Klinika w Niemczech wyrazi zgodę na przyjęcie Karolka.

Mimo, iż do czasu otrzymania decyzji z Niemiec zbiórka jest tymczasowo zawieszona, możecie w dalszym ciągu przekazywać darowizny na leczenie Karolka. (mama Karolka)


AKTUALIZACJA 10.3.2017: Karolek czuje się dobrze mimo, że wszystko się wali... Profesor odwołał chemię i jutro jej nie dostanie. Nie będzie też syntografii... Karolek ma wysokie wysokie alaty 500 i niskie leukocuty.. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi... Badania rezonansu z piątku nie ma jest tylko z wtorku w miednicy bez zmian.. Udo z drugiej strony pokazuje, że są guzy. Wszystko jest pod znakiem zapytania i miało się to wyjaśnić po badaniu syntygrafi którego nie będzie. Głowa pęka, nerwy nie do opanowania????? . Teraz Karolek dostaje kroplówki by się wypłukać po prostu tragedia... ;( (mama Karolka).


 

10% szans na przeżycie. Najwyższy IV stopień zaawansowania raka, do tego liczne przerzuty. Rak zaatakował nadnercze i dał przerzuty do jamy brzusznej, klatki piersiowej, kanału i rdzenia kręgowego, zajął szpik kostny i dał liczne nacieki w kościach. Ostatnią nadzieją dla Karolka jest eksperymentalne leczenie w Londynie.

Dziś samotnie wychowująca Karolka mama prosi o pomoc, bo jest nadzieja na to by jego uśmiech nie zgasł. 

Jak poradzić sobie z cierpieniem dziecka, kiedy bezradność skręca i dusi od środka? Jak wykrzesać z siebie siły by wspierać go w walce i dać mu nadzieję w to, że będzie dobrze..., że to wszystko jest tymczasowe..., że właśnie Jemu się uda... Jak w takich okolicznościach dać Mu radość... Nie ma nic gorszego od tego kiedy widzisz jak Twoje dziecko z dnia na dzień przestaje chodzić, a sama morfina nie jest wystarczająca..
Wszystko zaczęło się od bólu nogi, do którego z czasem doszły wysoka gorączka, omdlenia, wymioty i brak apetytu. Szukając odpowiedzi w 2015 r. po licznych wizytach w przychodniach i szpitalach zdiagnozowano u Karolka IV z V stopniowej skali zaawansowania neuroblastomę, złośliwego raka zlokalizowanego w nadnerczu. Stwierdzono również liczne przerzuty w tym do jamy brzusznej, klatki piersiowej, kanału i rdzenia kręgowego, zdiagnozowano również zajęcie szpiku kostnego oraz liczne nacieki w kościach. Gdy lekarze powiedzieli, że Karolek to najcięższy przypadek w szpitalu myślałam, że pęknie mi serce....
Z powodu licznych przerzutów Karolek dostawał bardzo silną chemię, po której bardzo źle się czuł, cierpiał, płakał, a niekiedy nawet krzyczał z bólu. Zdarzało się, że ze względu na brak oczekiwanych efektów Karolek kilkukrotnie dostawał, aż dwie różne chemie naraz. Wszelkie leki, w tym również i chemia podawane są Karolkowi przez broviaca, czyli przez cewnik wprowadzony do głównej żyły przy serduszku.
Lista przerzutów była tak wielka, że Karolek musiał przejść również wiele operacji polegających na wycinaniu guzów z brzuszka, klatki piersiowej, przy kręgosłupie i przy kościach. Każda kolejna informacja o konieczności usunięcia kolejnego guza powoduje, iż Karolek cierpi i bardzo się boi.

Niestety mimo licznej chemii, usuwaniu guzków, przeszczepu szpiku, stosowaniu ogromnego promieniowania rak NIE USTĘPUJE i na nowo się odradza... Od lekarzy usłyszałam, że TO JUŻ KONIEC..., że jest wznowienie, że leczenie nie pomaga..., że Karolek ma TYLKO 10% szans na przeżycie... Lekarze ze Szpitala w Krakowie powiedzieli bym spełniła jego marzenia.
A przecież jego JEDYNYM marzeniem jest by być znowu zdrowym....
Karolek nie znał przyczyny powrotu do domu. Był wniebowzięty. Uśmiech nie znikał mu z twarzy. Widząc jego szczęście nie mogłam.. po prostu nie miałam odwagi powiedzieć mu, że wracamy, bo lekarze nie widzą sensu dalszego leczenia.
Jedyną i ostatnią szansą dla Karolka jest eksperymentalne leczenie polegające na wprowadzeniu do jego organizmu limfocytów, które mają zniszczyć komórki rakowe. Znaleźliśmy dwie kliniki, które przeprowadzają tego typu terapię. Jedna z nich znajduje się w Stanach Zjednoczonych, a druga w Londynie. Musimy przede wszystkim brać pod uwagę stan zdrowia Karolka i to, która z podróży będzie dla jego zdrowia mniej wyczerpująca.
Jesteśmy po wstępnych rozmowach, kompletujemy wymagane dokumenty. Mam świadomość, że to eksperymentalne leczenie, że ryzykuję, ale wiem, że w Polsce wyczerpane zostały już wszystkie możliwości. To ostatnia szansa na to, że uda się zniszczyć tego potwora. Musimy spróbować. Nie mogę bezradnie patrzeć jak rak niszczy mi dziecko Powoli w nasze serca wkrada się nadzieja, że się uda, że będzie dobrze.

Przez ostatnie dwa lata przebiłam wiele murów, które na pierwszy rzut oka były nie do zburzenia. TEGO MURU SAMA NIE PRZEBIJĘ. Kwota do zebrania jest ogromna, ale przecież pieniądze nie mogą być przeszkodą gdy chodzi o życie dziecka. Terapia jest potrzebna od zaraz. Każdy dzień zmniejsza szanse na wygraną z nowotworem, a każda darowizna rozpala w Nas nadzieję na to, że Karolkowi się uda. 
Błagam, proszę Was o pomoc.
Na bieżąco będziemy Was informować na jakim etapie jesteśmy.

 

  DOBRO POWRACA! DZIĘKUJEMY!

Darowiznę na rzecz Karolka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Karol Olko
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK
Darowizny przekazane przelewem tradycyjnym będą widoczne na stronie zbiórki dopiero po ich zaksięgowaniu na koncie Fundacji Po prostu Pomagam i wprowadzeniu do serwisu.

 

PILNE: Rozsiany rak – by nie zgasł uśmiech
a

bianka01Tracheostomia, respirator, koncentrator tlenu, ssak, pulsoksymetr, to nieodłączna część Bianki. Bianka cierpi na niezwykle rzadką, potencjalnie śmiertelną chorobę zwaną potocznie Klątwą Ondyny – gdy zasypia przestaje oddychać.

Na świecie żyje jedynie ok. 300 osób dotkniętych tą chorobą, w Polsce zdiagnozowano 20 przypadków. Jednym z nich jest 9 miesięczna Bianka z Lubartowa, która przez 20h na dobę podłączona jest do aparatury podtrzymującej jej funkcje życiowe.

Klątwa sprawia, iż Bianka nie wie, że żeby żyć musi oddychać. Jedyną szansą na uwolnienie Bianki od całej tej aparatury jest kosztowna operacja w Szwecji.

Wspólnie uwolnijmy Biankę od okrutnej Klątwy i pomóżmy jej samodzielnie oddychać! 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie, Lubartów
cel: wszczepienie stymulatora przepony, Szwecja 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna operacja Bianki
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK
Bianka urodziła się w Lubartowskim szpitalu (20.06.2016r), gdzie dwie doby później przewieziono ją na Oddział Intensywnej Terapii w Lublinie. Już godzinę po porodzie zabrali mi Biankę, twierdząc, że musi się nieco "dogrzać", tego samego dnia powiedzieli, że oddech Bianki jest "płytki". Nie znali przyczyn. Ja cierpliwie czekałam na sali z nadzieją, że za chwilę przytulę moją córeczkę ... Mogłam jedynie z odległości popatrzeć jak leży w inkubatorze. 
Druga doba potwierdziła objawy jakie towarzyszyły Biance dzień wcześniej i lekarze konsultowali Bianię z ordynatorem Szpitala Dziecięcego w Lublinie. On natomiast zalecił natychmiastowe przewiezienie Biani na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie tam rozpoczną diagnozę. Nie byli w stanie powiedzieć z czym mała się zmaga, wykluczali wszystkie inne choroby poprzez rdzeniowy zanik mięśni, mukowiscydozę itd. … Bianka przeszła wielokrotne badania, rezonanse, tomografię, pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego. Diagnoza i wstępna informacja, iż Bianka do końca swojego życia będzie musiała być podłączona do respiratora zwaliła nas z nóg.

Biankabianka2Bianka02bianka3


Po niespełna 5m-cach pobytu na OIOMIE, mogliśmy zabrać Biankę do domu, gdzie miesiąc wcześniej dostaliśmy potwierdzający wynik badania genetycznego-CCHS (zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji. Pierwsze nasze dni w domu przeplatały się szczęściem ze strachem. Już pierwszej doby musielismy szybko zareagować - o 3 w nocy wypadła rurka tracheostomijna.
Bianka wymaga stałego podłączenia do aparatury, szczególnej czujności w nocy, a także za dnia. Często są momenty, że musimy podłączać dodatkowy koncentrator tlenu, bo saturacja jest za niska.. Przeraźliwy dźwięk aparatury informujący o tym, że Bianka po prostu nie oddycha powoduje, iż nasze serca się zatrzymują... Musimy być bradzo czujni, aby nasza Bianka po prostu nie zasnęła i się nie obudziła …..
Jedyną szansą dla Bianki jest bardzo kosztowna operacja (100tys EUR.), która przeprowadzana jest za granicą, m.in. w Szwecji. Polega ona „wszczepieniu stymulatora przepony”, który pozwoli żyć Biance bez tracheostomii, respiratora, koncentratora tlenu, ssaka, pulsoksymetru.
Do tego czasu Bianka będzie "uwięziona".
"popłyńmy!"

Popłyńmy ;)

Opublikowany przez Oddychamy dla Bianki na 3 lutego 2017


Bianka4
Jako rodzice chcemy zapewnić naszej córce, jak najlepsze warunki do rozwoju, rehabilitacji, a w przyszłości odłączenie od respiratora, odłożenie na bok rurki tracheostomijnej ,chcemy patrzeć jak Bianka cieszy się spokojnym snem... Sami nie możemy pomóc naszej Córeczce, przez co pęka nam serce. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować tej kosztownej operacji...
Nie wyobrażamy sobie powiedzieć:”Bianka do końca życia będziesz podłączona pod respirator, bo nie wiesz, że musisz oddychać….”
Sami nie damy rady. Dlatego prosimy o Waszą pomoc, bo bez Niej Biance brakuje oddechu.. ! 
Każda złotówka, to jeden oddech Bianki.. ! 
Błagamy o pomoc w walce z Klątwą!! 
Dziękujemy!
Rodzice Żaneta, August
Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna operacja Bianki
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK
PILNE: Uwolnijmy Biankę od respiratora – bezcenny oddech
a

 

Kubunio urodził się z wadą serca, jest po dwóch skomplikowanych zabiegach operacyjnych walczących o jego życie, dodatkowo ma wiotkość mięśni i zespół Downa. Kubuś mimo, iż ma dwa latka nie chodzi, nie mówi, nie je sam.

Miesięczne wydatki związane z jego leczeniem są tak wysokie, że nie jesteśmy w stanie uzupełnić domowej rehabilitacji o udział w turnusach rehabilitacyjnych, które są mu tak bardzo potrzebne. Dodatkowo przez naglący czas często musimy korzystać z odpłatnych wizyt, czy zabiegów w szpitalach i przychodniach. Z całych sił walczymy o to, by Kubuś był jak najbardziej samodzielny...

Prosimy o pomoc o sfinansowaniu udziału Kubusia w dwóch turnusach rehabilitacyjnych... Jesteśmy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą darowiznę..

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie
cel: turnusy rehabilitacyjne

 
Nasz synek przyszedł na świat w 36 tygodniu ciąży, 18 lipca 2014 r. W ciąży nic nie wskazywało na to, że będzie coś nie tak choć były tylko podejrzenia ze względu na podwyższone NT. Byłam kierowana na badania prenatalne i genetczne, na które się nie zgodziłam, bo nie chciałam nic wcześniej wiedzieć, nie dopuszczałam myśli że moje dziecko urodzi się chore. Lekarz genetyk powiedział mi, że jak boje się odpowiedzialności to można osunąć. Informacja ta jeszcze bardziej mnie zniechęciła do robienia jakichkolwiek badań. Przecież to jest życie, które nas zaskakuje i stawia przed rożnymi wyzwaniami.
Po porodzie dowiedzieliśmy się, że Kubuś ma zespół Downa. Informacja ta była dla nas ogromnym szokiem, ale dopiero kolejna wiadomość wzbudziła w Nas przerażenie. Lekarze stwierdzili, iż Kubunio ma wrodzoną wadę serca pod postacią zespołu Fallota inaczej ubytek przegrody przedsionkowo – komorowej i międzyprzedsionkowej. Zamarliśmy.
Odrazu po urodzeniu Kubunio został podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Nie mogliśmy się z nim nawet przywitać czy go ucałować. Jego stan był bardzo ciężki. Musiał przejść skomplikowaną operację ratującą mu życie. Pierwszą operację miał w dziesiątej dobie po urodzeniu, druga kiedy miał niecały roczek. Przeszedł również cewnikowanie serca. Ból był przeogromny, strasznie cierpiał. Przez operację ma teraz zniekształconą klatkę piersiową.
Wcześniactwo Kubunia i wada jego serduszka spowodowała opóźnienie rozwoju. Mimo, iż ma dwa latka to nie chodzi, nie mówi, ani nie je samodzielnie. Kubunio ma również obniżoną odporność. Bardzo często łapie infekcje. Ostatnio nie mogliśmy poradzić sobie z pojawiającą się dość często biegunką. Teraz Kubunio cierpi z powodu zapalenia ucha, które pojawia mu się niemal przy każdym osłabieniu.
Za nami trudny okres walki o przetrwanie naszego synka. Pragniemy dać mu co najlepsze. Pragniemy by mógł być bardziej samodzielny. Aby było to możliwe konieczna jest kosztowna rehabilitacja. Obecnie Kubunio jest pod stałą opieką wielu specjalistów np kardiolga, neurologa, endokrynologa, logopedy. Konsultacje, wizyty w szpitalu, rehabilitacja to wszystko kosztuje. Koszt dwutygodniowego turnusu to kwota 5 000 zł.  Dlatego potrzebujemy Waszej pomocy! 

 

Nasz Skarbek to nasza najukochańsza pociecha. Mimo trudnych przeżyć i męki jaką doznał pragniemy by nadal był tak radosnym, uśmiechniętym, wesołym, wdzięcznym chłopcem. Kubunio bezgranicznie nas kocha tak jak my jego.
Bardzo prosimy o wsparcie! Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc i udostępnianie naszego apelu.
RODZICE Kubunia
Darowiznę na rzecz Kubunia można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Wysokiński Kuba

 

Zastrzyk zdrowia
a

 

Pomóżcie nam proszę dowiedzieć się co jest przyczyną choroby Ignasia, aby otrzymał szansę na lesze życie i normalne funkcjonowanie. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na badanie genetyczne WES (badanie eksomu), badanie na kwasy organiczne OAT (przeprowadzane w USA) oraz badanie na nietolerancje pokarmowe ImmuComplete. Wszystkie wymienione badania nie są finansowane przez NFZ, a pomogą w diagnozie choroby Ignacego.

Ignacy to prawie pięcioletni chłopiec, który pół swojego życia spędził w różnych szpitalach. Urodził się jako zdrowe dziecko niestety w wieku dwóch i pół roku zachorował na padaczkę lekooporną. Mimo licznych diagnoz, różnych terapii niestety w dalszym ciągu nie znamy przyczyny choroby naszego dziecka. 


kategoria: zdrowie
województwo: podlaskie
cel: badania genetyczne

Ignacy urodził się 26 lipca 2012roku jako zdrowy, piękny chłopiec. Przez dwa i pół roku nic nie przepowiadało dalszego horroru związanego z Jego chorobą. Pobyty w różnych szpitalach zmieniały tylko ilość przyjmowanych lekarstw bez pomysłu na przyczynę choroby.
Ignacy przyjmował wszystkie dostępne leki na padczakę w Polsce, jak i lek z Niemiec, Francji. Był poddany dwa razy terapii sterydowej, oraz otrzymywał wlewy z immunoglobulin. Wierzyliśmy, że może restrykcyjna dieta ketogenna będzie w stanie zapanować nad chorobą, jednakże i ona okazała się bezskuteczna. W międzyczasie u synka wykryto mutację genu MTHFR, niedoczynność tarczycy, liczne nietolerancje pokarmowe oraz opóżnienie rozwoju.
                               
Badania, które do tej pory zostały wykonane, w żaden sposób nie przybliżyły nas do poznania przyczyny choroby naszego dziecka. W dalszym ciągu nie wiemy jak będzie wyglądało życie naszego kochanego synka. Głęboko wierzymy, że odpowiedź znajdziemy w badaniu genetycznym WES, badaniu na kwasy organiczne OAT, oraz badaniu ImmuComplete.
Zebraną kwotę przeznaczymy na pokrycie badań.
Będziemy ogromnie wdzięczni za okazaną pomoc, wsparcie finansowe i udostępnienie naszego apelu.
Rodzice Ignacego
Darowiznę na rzecz Ignasia można również przekazać przelewem tradycyjnym na konto:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Ignaś Zimnoch
Pomóż nam znaleźć przyczynę choroby
a

 

Urodziłam się jako pierwsza z bliźniąt, moja siostrzyczka obumarła w szóstym miesiącu ciąży. Jestem wcześniakiem z ósmego miesiąca ciąży. Moja mama chodziła dwa miesiące z obumarłym płodem mojej siostrzyczki i ze mną, ponieważ każdy dzień dłużej pod serduszkiem mamy był dla mnie ważny, walczyłam o każdy dzień.

Dlatego proszę Was o pomoc w sfinansowaniu mojej rehabilitacji. Mój uśmiech na twarzy każdego dnia nadaje sens naszemu życiu mojemu i moim rodzicom. Postanowiłam walczyć! Dla mnie najważniejsze jest to, aby stan mojego zdrowia nie pogorszył się, dlatego wymagam intensywnej rehabilitacji.

 


kategoria: zdrowie
województwo: wielkopolskie

 

Jestem Marta, 30 lipca 2017 r. skończę 7 lat. W wyniku niedotlenienia okołoporodowego oraz zakażenia wewnątrzmacicznego moja mama dowiedziała się od lekarzy, że będę niepełnosprawna. 
Pozostałam na polu bitwy, jakim jest kalectwo. Stwierdzono u mnie Dziecięce Porażenie Mózgowe, małogłowie, spastyczność kończyn dolnych i górnych, a także upośledzenie widzenia.
Od pierwszych dni swojego życia jestem rehabilitowana i pod stałą opieką lekarzy specjalistów. Wymagam rehabilitacji w wodzie, fizykoterapii, hipoterapii, neurologopedy i wczesnego wspomagania rozwoju. Zapewnienie samodzielności jest marzeniem nieosiągalnym. 
Na dzień dzisiejszy jeszcze samodzielnie nie siedzę, nie raczkuje, słabo kontroluję trzymanie głowy, nie mówię. Do tego wszystkiego w ubiegłym roku przeszłam aż 6 operacji bioderek, bo doszło u mnie do zakażenia bakterią gronkowcem.
Mama dla mnie zrobi wszystko. Zje mniejszą porcję obiadu, nie opłaci na czas kolejnego rachunku,by rehabilitacja nie została przerwana. Wiara mojej mamy, by nie było gorzej, nie ustaje. Barierą niestety są pieniądze, a właściwie ich brak, bo miesięczne koszty związane z moją rehabilitacją i leczeniem sięgają kwoty 2000,00 zł. Jednak rehabilitacja jest najbardziej skuteczna jeżeli jest ona uzupełniona uczestnictwem na specjalistycznych turnusach.  Koszt takiego dwutygodniowego turnusu rehabilitacyjnego to kwota aż ok. 5 000 zł, a rezultaty są widoczne jeżeli przynajmniej dwa razy do roku wezmę w nim udział. 
Dla Was niewielka wpłata wydawać się może znikoma, dla mnie to szansa na życie bez bólu. 
Wszystkich, którzy zechcą wesprzeć mój wysiłek ściskam serdecznie i wierzę, że pewnego dnia powiem wszystkim ,,BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ".

 

Darowiznę na rzecz Marty można również przekazać na konto:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna rehabilitacja Marty
Pomóżcie mi pojechać na turnus rehabilitacyjny
a


Osiemnaścioro bardzo chorych dzieci z całej Polski zmagających się codziennie z NIEWYOBRAŻALNYM bólem przebywać będzie w jednym miejscu przez 10 dni.

Towarzyszyć temu będzie jeden cel i jedno marzenie: ciężka praca i wysiłek ponad siły tylko i aż po to by NIE PODDAĆ się chorobie! Rehabilitacja to dla nich szansa na większą sprawność i lepsze życie. Nierzadko wiąże się ona z morderczym wysiłkiem i bólem, a wszystko dlatego, że pragną po prostu choćby nauczyć się chwytać kubek w ręce! Każde 5 czy 10 zł jest cenne!!


kategoria: zdrowie
województwo: wielkopolskie

Pomóżmy 18 DZIECIAKOM z zespołem Dandy-Walkera oraz szeregiem innych dolegliwości, w tym dziecięcym porażeniem mózgowym, niedowładem kończyn, padaczką lekooporną, często nie mówiącym, nie słyszącym, nie chodzącym i w większości całkowicie zależnym od innych uczestniczyć w zjeździe Edukacyjno- Integracyjnym.
O jaki zjazd chodzi?
W maju Fundacja chorych na zespół Dandy-Walkera „Podaj dalej” organizuje 10-dniowy zjazd, podczas którego z jednej strony od rana do późnego wieczora dzieci uczestniczą w profesjonalnej rehabilitacji, a z drugiej rodzice uczestnicząc w zajęciach uczą się, jak samodzielnie rehabilitować dziecko.
Ale nie tylko.
Dzieci uczestniczące w Zjeździe będą brały udział w zajęciach usprawniających manualnie, rozwijających percepcję wzrokową i słuchową, ułatwiających komunikowanie się, uspołecznienie i innych umiejętności. Nie zapomnimy również o zabawie, wspólnym czytaniu bajek i spacerach morską plażą.

 

Jest to również czas spotkań dzieci podobnych sobie i rodziców z innymi rodzicami znajdujących się w takiej samej sytuacji.

 

 

Darowiznę na rzecz Fundacji chorych na zespół Dandy - Walkera można również przekazać na konto:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Dandy Walker
Wołamy o pomoc! - nie pozwólmy im cierpieć
a

Dobroczynne Organizacje Pożytku Publicznego

Rozpoczęte

maja2

 

Kiedy nasza córeczka skończyła 20-ty miesiąc życia zapadł na nią wyrok – Rdzeniowy zanik mięśni SMA.

W tej chwili błagamy Was o pomoc, gdyż tylko KOFLATOR o wartości 24 000zł na ten moment jest w stanie zabezpieczyć oddech naszej córki.

URATUJ ODDECH = URATUJ ŻYCIE!

 


kategoria: zdrowie
województwo: mazowieckie
cel: kupno koflatora

 
Pamiętacie ile radości sprawiły wam pierwszy samodzielny krok Waszego dziecka. Rodzicom Mai ta radość został również dana, lecz los wkrótce ją odebrał. „Kiedy nasza córeczka skończyła 20-ty miesiąc życia zapadł na nią wyrok – Rdzeniowy zanik mięśni SMA. Diagnoza była dla nas wstrząsająca, ponieważ przez 1,5 roku swojego życia Maja rozwijała się w pełni prawidłowo. Wcześniej nic nie wskazywało na to, że może być śmiertelnie chora. Niestety miesiąc przed swoimi drugimi urodzinami , zaledwie 3 miesiące od postawionej diagnozy – nasza córka przestała chodzić. ”
W walce z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni medycyna nadal przegrywa. Jednak ta walka trwa i w każdej chwili może nastąpić przełom. Pomóżmy Mai wytrwać jak najdłużej, by nie okazało się, że w chwili kiedy medycyna zwycięży, Jej nie będzie już z nami.

maja1maja

Dajmy nadzieję na uśmiech na jej małej buzi i na twarzach rodziców, którzy niespokojnie nasłuchują czy kolejnym efektem rozwijającej się choroby nie będzie brak oddechu.
„Osłabiony odruch kaszlu w czasie choroby powoduje duszności i niesie za sobą ryzyko zalania płuc wydzieliną. Ostatnia infekcja pokazała nam, że Maja pilnie wymaga sprzętu który jednocześnie będzie rehabilitował jej oddech oraz który będzie ratował ją w nagłych przypadkach oczyszczając jej drogi oddechowe. Takim sprzętem jest asystor kaszlu (koflator), tylko on na ten moment jest w stanie zabezpieczyć oddech naszej córki.”
By zrealizować ten cel potrzeba tylko i aż 24 000 zł. Nie ważne czy ktoś uzna to za wielką czy mała sumę. Ważne, że nawet małe kwoty pochodzące od wielu osób pomogą ją szybko uzbierać.
Podaj rękę naszej Małej Przyjaciółce.

Darowiznę na rzecz Mai można również przekazać przelewem tradycyjnym:  
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna dla Mai

fprmplogo

URATUJ ODDECH = URATUJ ŻYCIE!
Zebrano 0 zł
Potrzeba 20,000 zł
0%

 

Filipek po urodzeniu doznał udaru mózgu ... Zdiagnozowano u niego również mózgowe porażenie dziecięce oraz epilepsję.

Mimo, iż Filipek nie potrafi komunikować nam sowich potrzeb, to potrafi pięknie się uśmiechać... Moment, w którym Filipek uśmiecha się do Nas jest bezcenny..

Dzięki temu wiemy, że on wszystko rozumie i wie że robimy i zrobimy wszystko by mu pomóc...

 


kategoria: zdrowie
województwo: zachodniopomorskie

 

Nasz synek Filipek urodził się o czasie, w 39 tygodniu ciąży. Badania stwierdzały, że jest zdrowym chłopcem o wadze 3640kg, jednak po ciężkim porodzie okazało się, że Filipek przeszedł udar mózgu, co może powodować niepełnosprawność.
Wtedy też zaczęła się walka o jego życie..... Nasz synek został przewieziony do Kliniki SPSK 1 PUM im.Prof.T.Sokolowskiego w Szczecinie. w celu dalszej diagnostyki z powodu nasilających się drgawek i zachowań, które u noworodków mogły świadczyć o tym, iż coś złego dzieje się z jego zdrowiem. Filipek różnił się od innych noworodków. Leżał bez ruchu, nie płakał, ani nie przejawiał jakichkolwiek reakcji na świat. Po licznych badaniach lekarze postawili diagnozę mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe oraz epilepsja.
Teraz kiedy Filipek ma 4 latka nie potrafi samodzielnie siedzieć,chodzić oraz mówić. Jest dzieckiem bardzo kontaktowym gaworzy, śmieje się do nas lecz...lecz nie potrafi nam nic przekazać....

Na tym etapie intensywna rehabilitacja jest jedyną możliwą formą pomocy Filipkowi, ponieważ jego stan zdrowia nie pogarsza się, a rehabilitacja przynosi niesamowite efekty, zmniejszone napięcie mięśniowe,następują odruchy kroczenia,większa stabilizacja głowy.
Prosimy Państwa o pomoc w sfinansowaniu dwutygodniowego turnusu rehabilitacyjnego dla Filipka, którego koszt jest bardzo wysoki, a jednocześnie bardzo niezbędny i skuteczny. W jego trakcie Filipek uczestniczyłby w codziennej, wielogodzinnej rehabilitacji, a my uczylibyśmy się w jaki sposób samodzielnie ćwiczyć z nim w domu. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować Filipkowi uczestnictwa w takim turnusie, ponieważ codzienne koszty rehabilitacji indywidualnej, wizyty lekarskie, sprzęt niezbędny do funkcjonowania i poprawienia jego komfortu życia są ogromne. Dlatego też nie jesteśmy w stanie sfinansować uczestnictwa w takim turnusie.
Dlatego proszę Państwa o pomoc i z całego serca dziękujemy za każda wpłaconą kwotę to dla nas ogromne wsparcie.
Darowiznę na rzecz Filipka można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

z dopiskiem: Darowizna rehabilitacja Filipka

Facebook Filipka

Nie mówię, nie chodzę ale rozumiem!
Zebrano 130 zł
Potrzeba 5,500 zł
3%

Ksawery ma 6 lat i  choruje na MPD Niedowład Spastyczny Prawostronny i padaczkę lekooporną. Ksawery urodził się o czasie, tj. o 6 września 2011 r. W 13 mc-ż zdiagnozowano MPD Nidowład Spastyczny Prawostronny póniej zdiagnozowano padaczkę lekooporną. Nasz synek potrzebuje intensywnej rehabilitacji oraz zajęć logopedycznych i masaży buzi.


kategoria: wydarzenia losowe
województwo: opolskie

Na dzień dzisiejszy syn potrzebuję opieki 24/h, a ataki występują o każdej porze. Padaczka opóźnia jego rozwój psychoruchowy nie jest w stanie sam się ubrać, umyć, skorzystać z toalety.
Zakupiliśmy nowe auto wcześniej niż się tego spodziewaliśmy tak się sprawy potoczyły, że nie mieliśmy innego wyboru. Auto które kupiliśmy to citroen xara picasso kupiliśmy je 14 lutego a 20 lutego trafiliśmy na oddział neurologi dziecięcej we Wrocławiu z powodu złego samopoczucia syn leżał albo spał nie chciał pić ani jeść tak działały leki które miał na  na padaczkę. Auto które udało się zakupić ma niespełna 16 lat jest dostosowane do potrzeb naszej pociechy jest w nim dużo miejsca jest wygodne i bardzo oszczędne.
Poprzednie auto miało 20 lat progi nie nadawały się do remontu były bardzo pordzewiałe w wyniku czego miało duże dziury, często nie paliło na mrozie nie odpalało w ogóle a wymiana świec nie dawała lepszego efektu w końcowym rozrachunku pękła głowica silnika.
Nie mamy miłych doświadczeń z starym autem  23 stycznia Ksawery miał wymioty też były spowodowane lekami. Był ospały mało kontaktowy mąż zawiózł nas do szpitala na drogi dzień przyjechał dowieźć nam rzeczy potrzebne do codziennego użytku i wracając do domu miał wyciek oleju w aucie w dużej ilości co zmusiło go do wezwania lawety która kosztowała 550 zł.

Często bywało, że Ksawery nie dojechał na rehabilitacje czy zajęcia logopedyczne oraz inne wizyty na które czekaliśmy od 4-6 mc ze względu na auto które nie było na tyle sprawne by spełniło nasze oczekiwania. Auto sprawne  to spełnienie każdego człowieka z dzieckiem niepełnosprawnym któremu zależy na spełnieniu  każdych potrzeb każdych wizyt i każdych zajęć z którymi dziecko idzie do przodu. Jeździmy z synkiem na rehabilitacje  zajęcia logopedyczne  przed nami kilkanaście wizyt do końca maja w tym mamy wyjazd do Warszawy na botox i 3 wyjazdy do Wrocławia oraz inne konsultacje w Opolu.
Doszliśmy z mężem do wniosku, że naprawa będzie kosztowna a nie wiemy jak długo to auto by nam posłużyło dlatego zdecydowaliśmy się wziąć 10 tyś zł pożyczki i poszukać jakiegoś rodzinnego mniej zawodnego samochodu rata pożyczki jest dużym obciążeniem dla naszego budżetu domowego.
Dlatego piszemy do Ludzi dobrej woli o pomoc i wsparcie w dalszym spłaceniu tego zobowiązania wobec Banku.
Bardzo dziękujemy za okazaną pomoc !!!
Darowiznę na rzecz Ksawerego można również przekazać przelewem tradycyjnym na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Ksawery
Transport który mnie nie zawiedzie
Zebrano 500 zł
Potrzeba 8,000 zł
7%

Najpopularniejsze

 

Pomóżcie nam proszę dowiedzieć się co jest przyczyną choroby Ignasia, aby otrzymał szansę na lesze życie i normalne funkcjonowanie. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na badanie genetyczne WES (badanie eksomu), badanie na kwasy organiczne OAT (przeprowadzane w USA) oraz badanie na nietolerancje pokarmowe ImmuComplete. Wszystkie wymienione badania nie są finansowane przez NFZ, a pomogą w diagnozie choroby Ignacego.

Ignacy to prawie pięcioletni chłopiec, który pół swojego życia spędził w różnych szpitalach. Urodził się jako zdrowe dziecko niestety w wieku dwóch i pół roku zachorował na padaczkę lekooporną. Mimo licznych diagnoz, różnych terapii niestety w dalszym ciągu nie znamy przyczyny choroby naszego dziecka. 


kategoria: zdrowie
województwo: podlaskie
cel: badania genetyczne

Ignacy urodził się 26 lipca 2012roku jako zdrowy, piękny chłopiec. Przez dwa i pół roku nic nie przepowiadało dalszego horroru związanego z Jego chorobą. Pobyty w różnych szpitalach zmieniały tylko ilość przyjmowanych lekarstw bez pomysłu na przyczynę choroby.
Ignacy przyjmował wszystkie dostępne leki na padczakę w Polsce, jak i lek z Niemiec, Francji. Był poddany dwa razy terapii sterydowej, oraz otrzymywał wlewy z immunoglobulin. Wierzyliśmy, że może restrykcyjna dieta ketogenna będzie w stanie zapanować nad chorobą, jednakże i ona okazała się bezskuteczna. W międzyczasie u synka wykryto mutację genu MTHFR, niedoczynność tarczycy, liczne nietolerancje pokarmowe oraz opóżnienie rozwoju.
                               
Badania, które do tej pory zostały wykonane, w żaden sposób nie przybliżyły nas do poznania przyczyny choroby naszego dziecka. W dalszym ciągu nie wiemy jak będzie wyglądało życie naszego kochanego synka. Głęboko wierzymy, że odpowiedź znajdziemy w badaniu genetycznym WES, badaniu na kwasy organiczne OAT, oraz badaniu ImmuComplete.
Zebraną kwotę przeznaczymy na pokrycie badań.
Będziemy ogromnie wdzięczni za okazaną pomoc, wsparcie finansowe i udostępnienie naszego apelu.
Rodzice Ignacego
Darowiznę na rzecz Ignasia można również przekazać przelewem tradycyjnym na konto:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Ignaś Zimnoch
Pomóż nam znaleźć przyczynę choroby
Zebrano 7,570 zł
Potrzeba 10,000 zł
76%
 

  Zaczęło się od wymiotów, potykania się o własne nogi i omdleń.. Później było już tylko gorzej. Diagnoza -  złośliwy guz mózgu IV stopnia.. 3-letni Kubuś z powodu swojego stanu zdrowia wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i pilnie potrzebuje wsparcia materialnego. Wierzymy że wygra tą straszną walkę i będzie się cieszył dzieciństwem, że będzie mógł normalnie żyć.

 


kategoria: zdrowie
województwo: świętokrzyskie

 

Kubuś Stęplewski ma 3 latka i walczy z nowotworem IV stopnia Medulloblastoma. Kubuś pochodzi z miejscowości Krężołek w powiecie kieleckim. W lutym 2016 roku, miesiąc po wyjeździe taty za granicę, Kubuś zaczął wymiotować, potykać się, a objawy te zaczęły pojawiać się coraz częściej. Niestety po upływie kilkunastu dni stały się one codziennością.  Po wizycie u kilku lekarzy i odesłaniu do domu mama Kubusia w dalszym ciągu nie znała przyczyn coraz to gorszego samopoczucie synka. Postanowiła wybrać się do Kielc do znanego doktora Zdzisława Domagały. W marcu 2015 r. zrobiono Kubusiowi tomograf głowy.
Diagnoza była szokiem dla całej rodziny - złośliwy guz mózgu IV stopnia Medulloblastoma. W dniu 17 marca 2015 r. przewieziono Kubusia do Centrum Matki Polki w Łodzi, gdzie przeszedł pierwszą operację usunięcia guza. Operacja trwała, aż 7 godzin... Niestety po dziesięciu dniach pojawiło się wodogłowie i komplikacje.. Kubuś przeszedł kolejną ciężką operację wstawienia zastawki komorowo-otrzewnej, ponieważ wylewał się płyn rdzeniowo – mózgowy. Obecnie Kubuś jest w trakcie chemioterapii pod opieką Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr.4 im Marii Konopnickiej Oddział VII Onkologii, Hematologii Dziecięcej w Łodzi. Po wielu cyklach chemioterapii Kubuś przeszedł radioterapię i ostatni rezonans nie wykrył komórek rakowych. 
Do czerwca 2017 r. Kubuś musi jeździć do Szpitala w Łodzi na przyjmowanie chemioterapii podtrzymującej oraz kontrolę wyników. Koszty związane z dojazdami i rehabilitacją przekraczają możliwości finansowe rodziny, która na dzień dzisiejszy znajduje się w bardzo ciężkiej kondycji. Kubuś z powodu swojego stanu zdrowia wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i bardzo potrzebuje wsparcia materialnego. Kubuś wymaga stałej codziennej opieki, dlatego też jego mama, od momentu w którym dowiedziała się o jego chorobie porzuciła pracę. Podobnie musiał postąpić jego tata, który dotychczas pracował za granicą i który musiał wrócić z Belgii by ratować synka. 
Kubuś i jego rodzice przebyli już bardzo długa drogę i w dalszym ciągu  prowadzą i będą prowadzić walkę o jego życie i zdrowie. Kubuś wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i bardzo potrzebuje wsparcia materialnego. Wierzymy że wygra tą straszną walkę i będzie się cieszył dzieciństwem, że będzie mógł normalnie żyć...
Z całego serca prosimy o przekazywanie darowizn i pomoc dla Kubusia i jego rodziców.

 

Darowiznę na rzecz Kubusia można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

z dopiskiem: Darowizna Stęplewski Kuba
Pomóż mi pokonać raka
Zebrano 8,653 zł
Potrzeba 8,000 zł
109%

   Każdy z nas ma jakieś marzenia. My marzymy o specjalistycznym wózku rehabilitacyjnym dla naszej córki Adrianny. Wózku, który będzie dopasowany do wieku, rozmiarów i indywidualnych potrzeb Ady ale też pomoże nam stymulować jej rozwój i zapewnić równie ważne chwile relaksu. Praca i odpoczynek są bardzo ważne w życiu każdego człowieka - nikt nie wie tego lepiej od Ady, która przez całe swoje życie codziennie walczy o jak największą sprawność. Bez odpowiedniego, lekkiego wózka ta walka jest znacznie utrudniona.


kategoria: zdrowie
województwo: pomorskie

Adrianna cierpi na schorzenie neurologiczne o podstawie genetycznej o nazwie zespół Retta i wymaga stałej, całodobowej opieki. Ada nie chodzi samodzielnie, nie mówi, nie używa rąk i ma trudności z wykonywaniem celowych ruchów.
Zespół Retta niesie też ze sobą szereg innych dolegliwości takich jak zaburzenia oddychania, problemy gastryczne, skolioza oraz zaburzenia pracy serca. Trudności z jedzeniem a co za tym idzie bardzo niska masa ciała zmusiła nas do podjęcia decyzji założenia PEG-a – sondy, która umożliwia karmienie poprzez powłoki brzuszne wprost do żołądka.
Choroba ta ma niestety charakter postępujący, szczególnie w zakresie sprawności ruchowej dlatego tak ważne dla nas jest zebranie funduszy na nowy wózek rehabilitacyjny. Ten który posiadamy jest już za mały i bardzo ciężki, trudno nim podjechać na krawężniki, bardzo ciężko włożyć go do bagażnika ponieważ nie składa się odpowiednio.
Ada musi też odbywać cykliczne wizyty u lekarzy specjalistów a to dalekie, ponad 70-cio kilometrowe podróże, które bez wózka oznaczają dla nas noszenie Ady na rękach a na to zaczyna nam brakować sił.
Adrianka jest z natury pogodną, uśmiechniętą panienką. Uwielbia kąpiele w wodzie, swoją huśtawkę, lubi oglądać teleturnieje, wiadomości i prognozy pogody w telewizji. Bardzo chętnie korzysta też ze spacerów podczas których obserwuje otoczenie i ludzi, z którymi bardzo lubi przebywać. Lekki, skrętny wózek jest dla niej niezbędnym sprzętem pierwszej potrzeby, bez którego nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować.
Wózek jest naszym małym marzeniem, którego jednak nie jesteśmy w stanie sami sfinansować dlatego bardzo prosimy Państwa o wsparcie i będziemy za nie wdzięczni z całego serca.

Darowiznę na rzecz Ady można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna dla Ady

Facebook Ady

Wózek inwalidzki moim marzeniem
Zebrano 13,970 zł
Potrzeba 10,000 zł
140%

Zwierzęta

 

ŚRODKI NA LECZENIE, STERYLIZACJĘ I REKONWALESCENCJĘ NASZYCH PODOPIECZNYCH POWOLI SIĘ KOŃCZĄ.

Tylko dzięki Wam możemy dalej pomagać, leczyć i opiekować się tymi, którzy są w 100% zależni od człowieka. 

Dlatego jeśli możesz to od dziś ratuj z nami ranne, chore i porzucone psy!

 


kategoria: zwierzęta
województwo: mazowieckie
cel: leczenie i sterylizacja

 
Mazowiecka Fundacja Opieki nad Zwierzętami powstała, aby nieść pomoc psom ras uznanych za agresywne oraz w typie raz (Molosy i Terriery Typu Bull).

Przez cały rok ratujemy porzucone, ranne i chore psy, w tym także te, które doznały przemocy ze strony ludzi. Nie raz interweniowaliśmy w sprawach nieludzkiego traktowania naszych mniejszych braci, którzy bez naszej pomocy nie dadzą rady przeżyć. Działamy po to by nasi podopieczni wracali do pełni sił i znajdowali nowy, kochający dom.
Niestety z roku na rok liczba porzuconych i skrzywdzonych psów znajdujących tymczasowe miejsce w naszym azylu rośnie. A co za tym idzie rosną i koszty związane z ich leczeniem. 
Do prowadzenia naszego Azylu konieczne są jednak fundusze na sterylizację, leczenie, rekonwalescencję i przygotowywanie psów do adopcji oraz na wszelkie opłaty czynszu, energii, czy gazu.

Nasze mini-schronisko możemy prowadzić tylko dzięki dobroci Państwa serc i przekazywanym na jego rzecz darowiznom.Zwracamy się do Wszystkich wrażliwych na los przebywających u nas psów, którym bliskie nasze działania. Wspomóż nasze wysiłki i przekaż nawet drobną kwotę.
Dziękujemy!
Darowiznę na rzecz MFOZ można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

z dopiskiem: Darowizna MFOZ
Ratuj z nami ranne, chore i porzucone psy!
Zebrano 0 zł
Potrzeba 5,000 zł
0%


Kotek Staś walczy o życie po tym jak został potrącony przez samochód, a następnie wyrzucony przez kierowcę do rowu. Zamiast pomocy został skazany na śmierć. Szczęście w nieszczęściu, że widziałam to całe zdarzenie i mogłam mu pomóc. Staś musiał mieć szytą szyję, wargi i unieruchomione szczeki.... Ale żyje i walczy, aby dać radę.

 

 

 


kategoria: zwierzęta
województwo: mazowieckie
cel: leczenie

 
To był koszmarny dzień. Powrót do domu kosztował mnie zatem niemało wysiłku. Z pracy do domu muszę bowiem pokonać 85 km. Kiedy minęłam Słupcę miałam wrażenie, ze już nic nie może mnie zatrzymać i że zaraz padnę na łóżko.
Zza górki ukazał sie moim oczom dziwny widok, zatrzymująca się czerwonym autem kobieta a spod koła wystająca jakaś mała kocia kuleczka. Zwolniłam i przyglądałam sie co babka zrobi, byłam pewna ze wysiądzie i zawiezie kotka do lekarza. Wysiadła, podniosła kota i wyrzuciła go do rowu.
Wróciłam żeby sprawdzić czy naprawdę nie żyje. Jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam kotka z rozwaloną głową, czerwonym okiem znacznie wystającym z oczodołu i z rozwalonymi wargami. A jego ciałkiem wstrząsały dreszcze i oddech był przyspieszony.
Kotek żył – a kobieta która potrąciła go samochodem chciała skazać go na okrutną śmierć w męczarniach. Wzięłam go delikatnie i popędziłam do auta. Krew lejąca się z szyi ciekła mi po rękach.  Z powrotem do Słupcy miałam ok 15 km ale pędziłam jak na skrzydłach błagając żeby malutki przeżył.
Nie ruszał się, ale oddychał. Jego widok rozszarpywał mi serce. Wpadłam do pierwszego weterynarza, a tam panienka na widok kotka chwyciła się za głowę i mówi, że lepiej żebym jechała gdzieś indziej – cóż – to jakby odmowa udzielenia rannemu zwierzęciu pierwszej pomocy. Nie było czasu na dyskusje bo w rękach trzymałam malutkie ciałko potrzebujące ratunku. Czułam jak dyszy. Wpadłam do drugiego weterynarza błagając o pomoc. Tam panie natychmiast zabrały sie do pracy.
Kotka zabrały na salę operacyjną a mnie doprowadziły do porządku. Wieczorem weterynarz zadzwonił i wyjaśnił iż próbuje ustabilizować kotka po operacji. Staś bo tak nazwano kotka, musiał mieć szytą szyję, wargi i unieruchomione szczeki.... Ale żyje i walczy, aby dać radę.
Proszę pomóżmy mu wszyscy – każda złotówka wpłacona dla Stasia – to ratunek. Dziękujemy.
Darowiznę na leczenie kotka Stasia można przekazać również bezpośrednio przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Fundacja Animalia
Wyrzucony do rowu - ofiara ludzkiego okrucieństwa
Zebrano 300 zł
Potrzeba 900 zł
34%
 
Naszym marzeniem jest aby w naszym przytulisku gdzie obecnie przebywa kilkadziesiąt zwierząt, powstał mini szpitalik, w którym nasze psy i koty będą zdrowieć. Zwierzętom pomagamy od wielu lat i chcielibyśmy aby warunki w jakich żyją zmieniały się na lepsze. W chwili obecnej zwierzaki trafiają po zabiegach do zimnych kojców a tego nie chcemy.
POMÓŻMY POMAGAĆ BO TYLKO RAZEM MOŻE NAM SIĘ UDAĆ.
 
 
W Brzeskim Przytulisku dla bezdomnych zwierząt nie ma odpowiedniego miejsca pod względem sanitarnym dla zwierząt po rożnego rodzaju zabiegach np. sterylizacje, kastracje, wypadki. Chcemy stworzyć im miejsce w którym będą w ciszy, w cieple i w odpowiednich warunkach sanitarnych dochodzić do siebie.
 
Co roku trafia do nas kilkaset zwierząt które często wymagają opieki weterynaryjnej, a taki szpitalik na miejscu ułatwi nam bardzo wiele. Weterynarz będzie mógł w takich warunkach dokonywać zabiegów na miejscu, a my będziemy mogli więcej czasu spędzać z psami, bo wyjazdy do gabinetów są bardzo czasochłonne i dla psów stresujące.
 
Obecnie mamy miejsce, w którym mógłby taki szpitalik powstać ale niestety wymaga kapitalnego remontu, tak aby spełniał wszystkie normy weterynaryjne.
 
Szpitalik będzie się składał z dwóch części - jedna dla weterynarza , a druga dla zwierząt po zabiegach. W pierwszej kolejności musimy jednak "odrestaurować" to pomieszczenie. Pierwszy etap prac będzie polegał na kompleksowym przygotowaniu pomieszczenia m.in. do położenia kafelek, gładzi i pomalowania ścian.  
 
  
Dziękujemy za pomoc!
Przytulisko "Przytul Psisko"
 
Zwierzęcy szpitalik
Zebrano 11,118 zł
Potrzeba 10,000 zł
112%

Ostatnio pomogli

Topowi Darczyńcy

Przekaż swój 1% podatku

Fundacja chorych na zespół Dandy-Walkera Aeroklub Świdnik Partner 3 Partner 4 Partner 5 Partner 6