Fundacja poleca [wszystkie zbiórki]

MichalSz

 

Rak. Najcięższa jego postać. Guz pnia mózgu o cechach glejaka. Lokalizacja uniemożliwiająca operacyjne usunięcie. Z każdą kolejną informacją było coraz gorzej. Przerażenie, brak tchu, utrata sił. Cios za ciosem... Wciąż budzimy się z nadzieją, że powyższa diagnoza to tylko koszmarny sen. Niestety...

Stan naszego Syna jest na tyle poważny, że liczy się każdy dzień, każda chwila...

Sami nie damy rady... Prosimy o pomoc...!!!

 


województwo: lubelskie, Kraśnik
diagnoza: guz pnia mózgu o cechach glejaka
cel: leczenie immunologiczne, Meksyk; 
organizator: Grzegorz Szot

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Michała można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Michała
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

mszm

 

 

AKTUALIZACJA 15.12.2017 r.: Michał już po pierwszym zabiegu. Na razie nie czuje się zbyt dobrze, ale wszyscy mamy nadzieję, że to jak najbardziej normalne w toku leczenia i mocno wierzymy, że będzie coraz lepiej. Tyle dobrych ludzi i tyle dobrych słów wspiera Michała w leczeniu. Dziękujemy.

 

 

 


AKTUALIZACJA 6.12.2017 r.: Bardzo Was prosimy o najmocniejsze kciuki, wsparcie i dobre myśli. W sobotę Michał wyjeżdża na leczenie immunologiczne do kliniki w Monterey w Meksyku. Pierwszy zabieg przewidziany jest na wtorek 12 grudnia. Dotychczas zgromadzone fundusze w kwocie ok. 250 000 złotych pozwolą na przeprowadzenie dwóch z czterech wymaganych zabiegów. Intensyfikujemy nasze działania, aby zdobyć dalsze niezbędne środki i dziękujemy wszystkim, którzy do tej pory nam pomogli i umożliwili wyjazd, który daje dam nadzieję. Dziękujemy z całego serca. Bądźcie z nami myślami.

michas2

AKTUALIZACJA 6.10.2017 r.: Rodzice Michała nie raz powtarzali, że oddaliby wszystko za informację gdzie i w jaki sposób wyleczyć ich syna. Po ostatnich konsultacjach z profesorami z Gliwic i Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie pojawiły się pewne wątpliwości czy w przypadku Michała terapia protonowa jest tą najodpowiedniejszą. Lekarze zwrócili uwagę na fakt, iż guz Michała jest na tyle duży, że w sytuacji wystąpienia obrzęku mózgu mogłoby dojść do jego paraliżu, a nawet śmierci. Ryzyko terapii jest zbyt wielkie by rodzice bez wahania i bez dodatkowych, uzupełniających konsultacji wyrazili zgodę na takie leczenie. W podjęciu decyzji miały pomóc wczorajsze konsultacje w Chrzanowie z Profesorem spod Frankfurtu. Niestety nie rozwiały one wątpliwości, bowiem profesor stwierdził, iż kategoryczne wykluczenie terapii protonowej byłoby błędem. Profesor podkreślił, iż stan Michała jest na tyle poważny, że nie ma jednego i w 100% bezpiecznego rozwiązania. Profesor zobowiązał się jeszcze skonsultować przypadek Michała z innymi lekarzami podczas sympozjum, które odbędzie się na dniach. Dlatego na dzień dzisiejszy wyjazd do Niemiec wcale nie jest wykluczony. Podobnie jest z leczeniem w Meksyku. Rodzice są po wstępnych rozmowach ale ostateczna kwalifikacja do leczenia nastąpi w momencie, w którym rodzice prześlą wszystkie wymagane dokumenty w postaci rezonansu magnetycznego po radioterapii. Do tego momentu brakuje nam około kilku tygodni. Zbiórka trwa i trwać będzie w dalszym ciągu gdyż nie mamy pewności, że za miesiąc Michał nie będzie musiał wyjechać na leczenie za granicę. Koszty leczenia w prywatnych zagranicznych klinikach są na tyle wysokie, że zdajemy sobie sprawę, iż kwoty takiej nie zbierzemy w tydzień. A jeżeli po zakończeniu leczenia Michała okaże się, że zostaną jakieś środki to z pewnością rodzice przeznaczą je na leczenie innych chorych dzieci.
W imieniu rodziców i Michała dziękujemy Wam za wszelkie wsparcie!! Wolontariusze z Wygrać z nowotworem mózgu Michał Szot


Badanie rezonansem magnetycznym wykazało, iż Michał ma guza pnia mózgu o cechach glejaka. Guz zajmuje całą lewą stronę i 20% prawej. Guz znajduje się w obszarze pnia mózgu, który odpowiada za wszystkie podstawowe czynności życiowe. Odpowiada m.in. za oddychanie czy pracę serca. Usunięcie guza byłoby niezwykle ryzykowne, tym bardziej, że można by było usunąć ok. jedynie 20% guza.
Operacja nie wchodzi w rachubę, a jedyną szansą dla Michała jest terapia protonowa. To najnowocześniejsza metoda leczenia nowotworów złośliwych. Dzięki naświetlaniu uszkadzane są konkretne komórki nowotworowe co uniemożliwia ich podział. Terapia protonowa sprawia, że zdrowe komórki pozostają niemalże nienaruszone. Powrót do zdrowia jest również o wiele szybszy niż w przypadku innych terapii. Byłem już na konsultacji w klinice w Monachium. Lekarze po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną zgodzili się na przyjęcie Michała. Niestety koszt takiej terapii to kwota 120 tys zł. Część tej kwoty mamy. Ze względu na nieoperacyjność guza wiele możliwości leczenia odpadło dlatego pokładamy w tej terapii olbrzymie nadzieje. 
Kolejnym etapem leczenia będzie immunoterapia. Jesteśmy w stałym kontakcie z rodzicami, którzy niedawno wyjechali ze swoją córką na immunoterapię do Meksyku. Przypadek ich córki jest bardzo zbliżony do naszego syna. Lekarze dają tam większe szanse na wyzdrowienie niż w Polsce. Niestety już wiemy, że orientacyjny koszt takiej terapii to kwota ok. 500 tys zł. Olbrzymią pomocą jest dla nas to, że możemy liczyć na wsparcie rodziców, którzy obecnie są tam na miejscu. Kompletujemy już wszelkie niezbędne dokumenty potrzebne do konsultacji. Przy czym teraz naszym priorytetem jest doprowadzenie do wyjazdu Michała do kliniki w Monachium.
Pierwsze objawy pojawiły się w sierpniu, tydzień przed 11 urodzinami Michała. Zaczęło się od nadwrażliwości węchowej. W wakacje malowaliśmy pokój dzieci farbą, która nie była zbytnio wyczuwalna, a Michał nie mógł znieść jej zapachu. Później pojawiły się codzienne kilkugodzinne drzemki. Myśleliśmy, że ich przyczyną są po prostu wakacyjne upały. Natomiast w momencie, w którym pojawiły się poranne wymioty wykonaliśmy morfologię i jej wynikami udaliśmy się do pediatry. Mimo, iż badania nie wykazały nic niepokojącego pediatrę zaniepokoiły objawy i od razu skierował nas na tomograf głowy.
Dzień, w którym poznaliśmy diagnozę zmienił wszystko. Dziś naszym jedynym celem życia jest pokonanie raka.
Michał to pogodny i rozsądny chłopiec. Interesuje się różnymi zjawiskami przyrodniczymi. Lubi obserwować burze i wichury. W przyszłości chciałby zostać łowcą burz... Pomóżcie nam proszę spełnić jego marzenie.
Apelujemy o pomoc do wszystkich ludzi dobrej woli, dla których los Michała nie jest obojętny!
Z całego serca prosimy pomóżcie Nam wygrać tą nierówną walkę!! 
Dziękujemy za każdą darowiznę z osobna, za każde udostępnienie i pomoc w dotarciu do jak największej liczby dobrych ludzi...
Rodzice Michała...

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Michała można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Michała
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 

Losy Michała możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.

 


Wygrać z nowotworem mózgu
a

fabiank

 

Szanowny Darczyńco, Podaruj Fabianowi kolejny dzień życia bez księżnej epi. Wesprzyj i pozwól, by nieidealne życie wciąż trwało. Za każdy odruch serca Serdecznie dziękujemy!

 


diagnoza: wodogłowie pokrwotoczne, mózgowe porażenie dziecięce, padaczka, dysplazja oskrzelowo-płucna, obustronne niedowidzenie, głęboki niedosłuch zmysłowo-nerwowy, opóźnienie rozwoju psychoruchowego
województwo: kujawsko-pomorskie, Solec Kujawski
organizator: Grażyna Kamińska
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Fabianka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna na leczenie Fabianka

Fabian miał być zdrowym maluchem i osiągnąć swój życiowy sukces. Urodził się, a raczej został wydobyty przez cc o całe 10 tygodni przedwcześnie. Na starcie otrzymał zaledwie 1 punkt w skali Apgar...za czynność serca. Wyczekiwany, chciany, kochany i taki nieprzystosowany do normalnego - zdrowego życia...otrzymał od losu kruche życie w nieustającym bólu.
Cudze błędy, złe decyzje nie w porę i zamiast zdrowego bobasa zamknięty został w klatce swego ciała. Brak komunikacji i współpracy mózgu z ciałem. Brak kontaktu.
Wtedy lawina złych wiadomości spłynęła jak w katastroficznym filmie. Nie była to wyłącznie jedna zła wiadomość, tylko dzień w dzień taka dawka, że serce pękało, a żyły same chciały się otworzyć. Lekarze mówili, że stan ciężki, krytyczny- proszę się przygotować na wszystko, ale życie ratuje się w polskim systemie w nieskończoność, medycyna zna coraz to nowsze możliwości dlaczego nam się miało nie udać ?
Przewlekłe niedotlenienie w krótkim czasie dało diagnozy: wodogłowie pokrwotoczne, mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe spastyczne, padaczka, dysplazja oskrzelowo-płucna, obustronne niedowidzenie, głęboki niedosłuch zmysłowo-nerwowy, opóźnienie rozwoju psychoruchowego.
Księżna Epi, czyli epilepsja vel padaczka, która wykręca ciało Fabiana, jakby wykręcała ręcznie pranie, zamieszkała z nami, gdy skończył 2 lata. Choć badania wskazywały na potencjały drgawkowe- wizualnie był tzw odruch moro.

fabian2fabian5

To było nocą, gdy pogrążony był w głębokim śnie.
Wtargnęła bez zaproszenia, szarpiąc ciałem z konwulsją, szczękościskiem, drgawkami takimi, że widać było jakby każdy mięsień chciał się wyrwać z ciała, wysoką temperaturą, bezdechem i utratą przytomności.
Przez 14 godzin był jak opętany przez demony.
Zatrzymał się czas wraz z Fabiana oddechem i zaczęła się kolejna walka o życie.
Lekarze się nie poddali wtedy i przez kolejne lata, gdy dwa razy każdego miesiąca wprowadzali go w stan śpiączki farmakologicznej na OIOMie.
Wtedy został objęty opieką paliatywną Hospicjum Domowego dla Dzieci Sue Ryder z powodu skrajnej niepełnosprawności. Opieka odbywa się w domu przy udziale lekarza, pielęgniarki, rehabilitantki i psychologa. Syn wymaga intensywnej rehabilitacji ruchowej, wzrokowej i słuchowej, a także sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego. Ponoszone są ogromne wydatki związane z zakupem specjalnych igieł do vascuporta, które nie są refundowane, specjalnych plastrów, gazików , płynów i środków do dezynfekcji oraz całego zaplecza związanego ze stanem zdrowia.

fabian3fabian8fabian4


Fabi od 8 lat walczy z epilepsją, która systematycznie zabija mikrocząsteczki jego mózgu i tym samym wyniszcza cały organizm. Dzięki paście konopnej 20%, którą od 3 lat ma dawkowaną- obniżyliśmy napady do minimum. Od tej pory nie bywa na OIOMie w śpiączce, a szpital przestał być naszym domem. Niestety jest to bardzo kosztowna terapia i wynosi około 1.000 pln miesięcznie. Rocznie to kwota 12.000 pln. Na dzień dzisiejszy możliwe jest leczenie medyczną marihuaną. Jednak nim cała oprawa wejdzie w życie to potrwa i nikt nie da pewności, że pasta konopna, którą podaje synowi będzie również refundowana.
Nie mamy czasu, by czekać.
Nie możemy przerwać kuracji.
Proszę, zawalczcie z nami, by księżna epi nie zabrała nam Fabiana!
- mama, Grażyna Kamińska

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Fabianka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna na leczenie Fabianka

 

Losy Fabianka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.

 


 

Podaruj mi chwilę, ta chwila to wieczność.. Razem dla Fabiana...
a

wiktorek3Nasza historia zaczyna się 24 maja 2014, wtedy na świat przychodzi nasze wymarzone, zaplanowane drugie dziecko i kochany brat Wiktorek.  Wszystko miało być dobrze,  trzy dni w szpitalu  i szcześliwi wracamy do domu do brata Aleksandra. Niestety juz w drugiej dobie podczas przesiewowych badań słuchu u noworodków okazało się że ze słuchem Wiktorka jest coś nie tak.  Zostaliśmy skierowani do poradni audiologicznej w celu wykonania dokładniejszych badań. Niestety badanie słuchu we śnie ABR  wykazało obustronny niedosłuch w stopniu umiarkowanym Wiktorek słyszy dopiero od 60 DB.  Ta diagnoza oraz myśl że bedzie musiał nosić aparaty słuchowe przez całe życie przeraziła nas. 

LECZ TO DOPIERO WIERZCHOŁEK GÓRY LODOWEJ.......


diagnoza: padaczka lekooporna pod postacią zespołu Westa, upośledzenie rozwoju psychoruchowego, zespół Dandy Walkera, małogłowie wtórne, niedowład czterokończynowy piramidowy- pozapiramidowy, niedosłuch stopnia umiakowanego
województwo: Pisz, warmińsko-mazurskie
organizator: Fundacja chorych na zespół Dandy Walkera "Podaj dalej"
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Wiktorka

Mijały kolejne miesiące Wiktorek był grzecznym, spokojnym dzieckiem, jak się okazało za spokojnym.... 

kk

Gdy miał ok 4-5 miesięcy w dalszym ciągu nie trzymał głowy , nie nawiązywał kontaktu wzrokowego z nikim, nie chwytał nic w rączki, nie próbował siadać , nie było z nim kontaktu.
Wtedy kolejna diagnoza załamała nas kompletnie - porażenie mózgowe czterokończynowe spastyczne. Niestety nie było na co czekać i musieliśmy jak najszybciej zacząć rehabilitacje. Zaczeły się systematyczne ćwiczenia Wiktorka. Niestety pewnego dnia podczas rehabilitacji Wiktorek dostał pierwszego napadu padaczki!!!! Natychmiastowa wizyta u neurolog i skierowanie do szpitala na badanie EEg głowy i rezonans. Badanie eeg potwierdziło padaczkę , rezonans natomiast wykazał bardzo żadką wadę tyłomózgowia Zespół Dandy Walkera. Wiktorek miała wtedy 11 miesięcy. 
Na temat Zespołu Dandy Walkera nie wiedzieliśmy zupełnie nic, wtedy zdecydowalismy aby Wiktorek został podopiecznym Fundacji Chorych na Zespół Dandy Walkera "Podaj dalej " w Lesznie. Tam uzyskalismy rzetelną wiedzę na temat choroby, ciepło , troskę, szacunek i zrozumienie.
 Po powrocie ze szpitala nadal rehabilitacja oraz podawanie leków przeciwpadaczkowych nadawało rytm naszemu życiu.  Ćwiczyliśmy na poczatku metodą Vojty lecz ona nie dawała efektów, musieliśmy ją przerwać i zacząć rehabilitację met. NDH- Bobath . Niestety szybko okazało się , że mamy doczynienia z padaczką lekooporną.  Rehabilitacja nie dawała efektów , nie można było dobrać odpowiedniego leku. Byliśmy bezsilni...  
Tak mijały miesiące , były dni lepsze i gorsze wtedy pojawiła się dla nas nadzieja. 3 marca 2016 przychodzi na świat Ola . 

wiktorekiolawiktorek4


Podczas porodu została pobrana krew pępowinowa. Właśnie to od Oli miał mieć podane komórki macierzyste Wiktorek.  Zostaliśmy zakwalifikowani do eksperymentu medycznego podania komórek  macierzystych w Lublinie.
W października 2016 zmieniliśmy neurologa , nowa Pani Dr z IMID w Warszawie wykluczyła u Wiktorka MPD natomiast nowa diagnoza to : padaczka lekooporna pod postacią zespołu Westa, występująca rodzinnie, upośledzenie rozwoju psychoruchowego, zespół Dandy Walkera, małogłowie wtórne, niedowład czterokończynowy piramidowy- pozapiramidowy, niedosłuch stopnia umiakowanego . 
Z taką diagnozą czekaliśmy na komórki macierzyste. 
Komórki są jedyną szansą na poprawę stanu zdrowia Wiktorka , jego funkcjonowania w społeczeństwie i w życiu codziennym.  
W międzyczasie okazało się że nie możemy podać Wiktorkowi komórek siostry tylko musimy je kupić z Polskiego Banku Komórek Macierzystych z Warszawy. Cała procedura podania jest bardzo droga i nie refundowana przez NFZ . Podań jest 5 i każde z nich to 4,5 tys . zł. Do tego dochodzą koszty pobytu w szpitalu ....  3,5 tyś przy podaniu dokanałowym . 
8 września Wiktorek miał pierwsze podanie komórek.

wiktorek


Same komórki nie są oczywiście cudownym lekarswem które wyleczy Wiktorka, potrzebna jest teraz codzienna i bardzo intensywna rehabilitacja , nie tylko ruchowa ale również pomoc w usprawnianiu aparatu mowy ( zajęcia u neurologopedy kilka razy w tygodniu). 
Różnego rodzaju leki, opatrunki, wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne i dodatkowa rehabilitacja na codzień niosą za sobą ogromne koszty, tym bardziej że Ola też jest bardzo chora ...... i również potrzebuje rehabilitacjii.
Dziękujemy wszystkim za każdą złotówkę, przekazaną dla Wiktorka, to tylko dzięki wam ma szanse na to żeby kiedyś mógł  usiąść i pobawić się klockami z bratem, który  cały czas czeka  na swojego małego braciszka. 
Dzięki pomocy ze strony innych wiemy że mamy szanse na lepsze życie i nadzieje że kiedyś będziemy świadkami cudu.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Wiktorka

 

Losy Wiktorka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.

 


 

Bez Twojej pomocy nie mam szans
a

kkKsawery od urodzenia zmaga się z bardzo rzadkim zespołem wad wrodzonych, a od dwóch lat ze złośliwym nowotworem oka. Guz zaczął uciskać na gałkę oczną i istnieje ryzyko jej pęknięcia. Nie ma przerzutów, ale jeżeli leczenie nie pomoże konieczne będzie całkowite usunięcie oka...

Przed diagnozą Ksawery przeszedł kilka operacji rączek i nóżki. Dzięki tym operacjom i rehabilitacji robił olbrzymie postępy. W planach mieliśmy operację drugiej nóżki, kręgosłupa, dłoni i paluszków... ale nowotwór zniweczył wszystko...

Bardzo prosimy ludzi dobrej woli o wsparcie leczenia naszego dzielnego Wojownika...


diagnoza: nowotór złośliwy - Mięsak Komórek Prążkowych, rzadki zespół wad wrodzonych - Zespół Freemana-Scheldona
województwo: dolnośląskie, Bierutów
organizator: Iwona Kubalska
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Ksawerego można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna Ksawery Kubalski
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

1 listopada 2017 r. Ksawery ma swoje 7 urodziny.

Drobny upominek napewno sprawi mu wiele radości i pomoże zapomnieć o bólu... 

Adres do wysyłania upominków: Ksawery Kubalski ul. Kilińskiego 6 Bierutów 56-420 z dopiskiem "Dla wspaniałego Wojownika"



AKTUALIZACJA 24.10.2017 r.: Prosimy o jakiekolwiek informacje, które dadzą rodzicom nadzieję !! 

Stan Ksawerego jest bardzo zły... Lekarze zadecydowali o zakończeniu leczenia i o tym, że nie podejmą się usunięcia guza wraz z oczkiem z powodu jego wad wrodzonych... Wiemy, że jego przypadek jest rzadki ale nie możemy tak bezczynnie trwać. Oczko jest już bardzo napuchnięte...

Ksawery jest pod opieką hospicjum, przebywa w domu i jedyne na co może teraz liczyć to silne leki przeciwbólowe... 

Potrzebujemy kontaktu do rodzin, w których dzieci chorowały na nowotwór Ksawerego - mięsak komórek prążkowych - guz oczodołu ... Musimy wiedzieć czy wszystkie metody leczenia zostały już wykorzystane...



Ksawery to niespełna 7-letni chłopiec, który urodził się w 37 tygodniu ciąży, 1 listopada 2010 roku. Zaraz po urodzeniu lekarze zdiagnozowali u niego Zespół Freemana-Sheldona, bardzo rzadki zespół wad wrodzonych należących do artrogrypozy – zespołów przykurczy stawowych. Choroba sprawia, iż Ksawery ma dysmorfię twarzy, przykurcze we wszystkich palcach u rąk, końsko-szpotawe stopy, łokciowe odchylenie nadgarstków, skoliozę i postępujące boczne skrzywienie kręgosłupa, które wpływa na deformację klatki piersiowej oraz stanowi przyczynę poważnych komplikacji pulmonologicznych i kardiologicznych.
Ksawery przeszedł już kilka operacji rączek i operację jednej nóżki. W planach mieliśmy operację drugiej nóżki ale niestety nie było to możliwe, gdyż lekarze zdiagnozowali u Ksawerego nowotwór złośliwy – Mięsak Komórek Prążkowych. Nie mogliśmy ryzykować dlatego natychmiast odłożyliśmy na później zabiegi chirurgiczne, leczenie ortopedyczne przykurczów w stawach oraz rehablitację.

Ksawery02


Nowotwór pojawił się wtedy, kiedy myśleliśmy, że gorzej być już nie może. Guz rośnie i rozprzestrzenia się bardzo szybko. W sierpniu miał 26*28*28 mm, a teraz we wrześniu ma już 37*39*29 mm. Mimo leczenia guz urósł na tyle, że istnieje ryzyko pęknięcia gałki ocznej... Bardzo się boimy, że lekarze będą musieli usunąć oczko... Ksawery cierpi, a my razem z nim... Nie wiemy co nas czeka. 
To bardzo przykre, że musimy prosić o pomoc innych, ale gdyby nie pomoc dobrych ludzi to nie wiemy w jaki sposób dalibyśmy radę walczyć. Sama walka jest na tyle wyczerpująca, że myśli z czego sfinansujemy dalsze leczenie odbiera nam resztkę sił. Nie mogę pracować, bo muszę i chcę opiekować się moim Wojownikiem. 
Z powodu nowotworu i wad wrodzonych Ksawery znajduje się pod opieką wielu specjalistów i przyjmuje na stałe wiele leków. Nie wszystkie z nich są refundowane. Koszty leczenia, wizyt, konsultacji, dojazdu samochodem do placówek leczniczych oddalonych od miejsca zamieszkania po kilkadziesiąt kilometrów są bardzo duże i wiążą się z olbrzymimi nakładami finansowymi. Na tym etapie nie wiemy czy nie będziemy musieli szukać pomocy za granicą. Stąd ta zbiórka i nasz apel o pomoc...

ksawery03


Znaczną większość każdego roku spędzamy w szpitalu. To niesprawiedliwe, że Ksawery musi zmagać się z tymi wszystkimi chorobami na raz! Nowotwór pozabwił naszego synka uśmiechu.. Wierzymy jednak, że pokonamy tego potwora, i że uda się uratować jego oczko. Wierzymy, że małymi kroczkami będziemy poruszać się do przodu, a Ksawery znów zacznie się uśmiechać.
Z całego serca prosimy ludzi dobrej woli o wsparcie leczenia i rehabilitacji naszego Wojownika.  Apelujemy do wszystkich ludzi, którym los Ksawerego nie jest obojętny o pomoc!
Dziękujemy!
Iwona i Grzegorz,
Rodzice Ksawerego

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Ksawerego można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna Ksawery Kubalski
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 
Losy Ksawerego możecie śledzić na jego profilu społecznościowym!

 


 

 

pOKOnać raka - pomóż mi wygrać z chorobami
a

Bianka01

 Bianka cierpi na potencjalnie śmiertelną, niezwykle rzadką chorobę zwaną potocznie Klątwą Ondyny – gdy zasypia przestaje oddychać. 

Na świecie żyje ok. 300 osób dotkniętych tą chorobą, a w Polsce 20 przypadków. Bianka przez 20h na dobę podłączona jest do aparatury podtrzymującej jej funkcje życiowe. Tracheostomia, respirator, koncentrator tlenu, ssak, pulsoksymetr, to jej codzienność. 

Prosimy pomóżcie Nam uwolnić nasze dziecko od respiratora i pomóżmy jej samodzielnie oddychać! 

 

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie, Lubartów
cel: wszczepienie stymulatora przepony, Szwecja 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna operacja Bianki
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

AKTUALIZACJA 1.12.2017 r.: . Łączna kwota zgromadzona na subkonatch Bianki to prawie 178 tys. zł! Brakuje jeszcze 320 tys zł! Walczymy z czasem! Pragniemy by Bianka jak najszybciej mogła żyć i funkcjonować tak jak inne dzieci! Bez tej operacji Bianka do końca życia będzie przywiązana do respiratora! To dla niej jedyny ratunek..

Dziękujemy wszystkim Darczyńcom, wolontariuszom, instytucjom i organizacjom, które organizują dla Bianki rożnego rodzaju zbiórki i akcje. To dzięki Wam powoli poruszamy się do przodu!!!

Prosimy pomóżcie naszej córce samodzielnie oddychać!!!


Bianka urodziła się w Lubartowskim szpitalu (20.06.2016r), gdzie dwie doby później przewieziono ją na Oddział Intensywnej Terapii w Lublinie. Już godzinę po porodzie zabrali mi Biankę, twierdząc, że musi się nieco "dogrzać", tego samego dnia powiedzieli, że oddech Bianki jest "płytki". Nie znali przyczyn. Ja cierpliwie czekałam na sali z nadzieją, że za chwilę przytulę moją córeczkę ... Mogłam jedynie z odległości popatrzeć jak leży w inkubatorze. 
Druga doba potwierdziła objawy jakie towarzyszyły Biance dzień wcześniej i lekarze konsultowali Bianię z ordynatorem Szpitala Dziecięcego w Lublinie. On natomiast zalecił natychmiastowe przewiezienie Biani na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie tam rozpoczną diagnozę. Nie byli w stanie powiedzieć z czym mała się zmaga, wykluczali wszystkie inne choroby poprzez rdzeniowy zanik mięśni, mukowiscydozę itd. … Bianka przeszła wielokrotne badania, rezonanse, tomografię, pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego. Diagnoza i wstępna informacja, iż Bianka do końca swojego życia będzie musiała być podłączona do respiratora zwaliła nas z nóg.

Biankabianka2

Bianka02Bianka6


Po niespełna 5m-cach pobytu na OIOMIE, mogliśmy zabrać Biankę do domu, gdzie miesiąc wcześniej dostaliśmy potwierdzający wynik badania genetycznego-CCHS (zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji. Pierwsze nasze dni w domu przeplatały się szczęściem ze strachem. Już pierwszej doby musielismy szybko zareagować - o 3 w nocy wypadła rurka tracheostomijna.
Bianka wymaga stałego podłączenia do aparatury, szczególnej czujności w nocy, a także za dnia. Często są momenty, że musimy podłączać dodatkowy koncentrator tlenu, bo saturacja jest za niska.. Przeraźliwy dźwięk aparatury informujący o tym, że Bianka po prostu nie oddycha powoduje, iż nasze serca się zatrzymują... Musimy być bradzo czujni, aby nasza Bianka po prostu nie zasnęła i się nie obudziła …..
Jedyną szansą dla Bianki jest bardzo kosztowna operacja (100tys EUR.), która przeprowadzana jest za granicą, m.in. w Szwecji. Polega ona „wszczepieniu stymulatora przepony”, który pozwoli żyć Biance bez tracheostomii, respiratora, koncentratora tlenu, ssaka, pulsoksymetru.
Do tego czasu Bianka będzie "uwięziona".

biankaa3Bianka4 

biankaa2


Jako rodzice chcemy zapewnić naszej córce, jak najlepsze warunki do rozwoju, rehabilitacji, a w przyszłości odłączenie od respiratora, odłożenie na bok rurki tracheostomijnej ,chcemy patrzeć jak Bianka cieszy się spokojnym snem... Sami nie możemy pomóc naszej Córeczce, przez co pęka nam serce. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować tej kosztownej operacji...
Nie wyobrażamy sobie powiedzieć:”Bianka do końca życia będziesz podłączona pod respirator, bo nie wiesz, że musisz oddychać….”
Sami nie damy rady. Dlatego prosimy o Waszą pomoc, bo bez Niej Biance brakuje oddechu.. ! 
Każda złotówka, to jeden oddech Bianki.. ! 
Błagamy o pomoc w walce z Klątwą!! 
Dziękujemy!
Rodzice Żaneta, August

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna operacja Bianki
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 
Historię Bianki możecie śledzić na jej profilu społecznościowym!

 


 
Pomóż mi oddychać, chce żyć bez respiratora
a

roxanka0

3 lata temu u Roxanki zdiagnozowano guza jamy brzusznej z przerzutami do kości i szpiku. Mimo długiego i wyczerpującego leczenia rak wciąż nie daje za wygraną. Choroba w dalszym ciągu jest aktywna. W dalszym ciągu jest kilka ognisk, które nas niepokoją. Przed Roxanką kolejne cykle chemii.

Na chemię jeździmy z domu codziennie przez 5 dni (łącznie 316 km w obie strony). Później trzy tygodnie przerwy i kolejny cykl. Roxankę czeka również badanie PET. Koszty związane z leczeniem i dojazdami przekraczają nasze możliwości finansowe. Dlatego prosimy o pomoc...

Wierzymy, że w końcu pokonamy to świństwo i Roxanka znów będzie mogła cieszyć się beztroskim dzieciństwem.

 


diagnoza: guz jamy brzusznej z przerzutami do kości i szpiku
województwo: lubuskie, Kożuchów
organizator: Wioletta Szymkun
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Roxanki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Roxanki

Nasza Roxanka to dzielna 6 letnia dziewczynka, która od 3 lat toczy wyczerpującą walkę z neuroblastomą. Wszystko zaczęło się w październiku 2014 roku. Roxanka nagle zaczęła źle się czuć, bolał ją najpierw brzuszek, później plecy i nogi. Po pewnym czasie pojawiły się poranne mdłości.
Diagnoza była dla nas wielkim ciosem. Nowotwór złośliwy. Guz jamy brzusznej z przerzutami do kości i szpiku. Mimo długiego leczenia, wyczerpaniu wielu metod ta walka trwa do dziś.
Roxanka ma za sobą dużą ilość cykli chemii, terapię izotopem w Gliwicach, jest po radioterapii, przyjęła przeciwciała anty gd2 w Krakowie. Teraz czekamy na badanie PET.

roxanka1roxanka4roxanka2


Teraz przed Roxanką cykl 5 chemii w co trzygodniowych odstępach, czekamy również na wiadomości z Krakowa, bo możliwe, że Roxanka będzie miała kolejny cykl przeciwciał.
Jesteśmy w szpitalu kilka razy w tygodniu. Przed nami bradzo ciężkie miesiące. Najgorsza jest ta niepewność i bezsilność, która zżera nas od środka. Za nami bardzo długa droga ale wciąż wierzymy że wygramy walkę o życie naszej Kruszynki. Roxanka wymaga stałego leczenia i potrzebuje wsparcia materialnego.
Z całego serca prosimy o przekazywanie darowizn i wsparcie leczenia Roxanki.
Dziękujemy!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Roxanki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Roxanki

roxanaroxanka3

 
Losy Roxanki możecie śledzić na jej profilu społecznościowym.

 


 

Pomóż mi żyć bez bólu
a

lukasz0

 

Jestem mamą 10 letniego Łukasza, podopiecznego Fundacji Chorych na Zespół Dandy-Walkera Podaj Dalej. Łukasz urodził sie z licznymi wadami mózgu (hipoplazja móżdżku, torbiel pajęczynówkowa, brak przegrody przezroczystej, niedorozwój ciała modzelowatego, heterotopia istoty szarej) i wodogłowiem. Stwierdzono też ADHD, a teraz jest diagnozowany w kierunkubaspergera. Od urodzenia jest leczony i rehabilitowany.

 

kk

 


diagnoza: hipoplazja móżdżku, torbiel pajęczynówkowa, brak przegrody przezroczystej, niedorozwój ciała modzelowatego, heterotopia istoty szarej, wodogłowiem, ADHD
województwo: Kętrzyn, warmińsko-mazurskie
organizator: Fundacja chorych na zespół Dandy Walkera "Podaj dalej"
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Łukasza można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Łukasza

Aktualizacja 19.10.2017 r.: Kolejna operacja za nami. Łukasz był bardzo dzielny, i pomimo bólu, wciąż się uśmiecha. Teraz przez najbliższe 2 miesiące nie może biegać, ćwiczyć. Łukasz przeszedł chirurgiczną operację oka, która polegała na skróceniu mięśni oka po około 1 centymetrze. A wszystko to po to żeby mógł widzieć jak każdy człowiek, bo on oprócz niedowzroczności nie ma wzroku przestrzennego co ogranicza mu poruszanie się, ma bardzo duzy problem z pokonaniem schodów, krawężniki sprawiają mu duże trudności, jakieś górki wzniesienia, góry, to dla niego przeszkody nie do pokonania bez pomocy conajmniej dwuch osób które go trzymają i pomagają zejść lub wejść, nie widzi tez obrazów 3d. Mamy nadzieję że ta operacja choiciaż w jakimś stopniu pomoże mu to poprawić.


W swoim życiu Łukasz przeszedł już operacje oczu (usunięcie zeza zbierznego, skośnego i niedowzroczności), operacje implantacji zastawki komorowo-otrzewnej (która uratowała mu życie). W październiku jedziemy na kolejna operację oczu. Jest pod opieką wielu poradni specjalistyczny: por. neurologiczna, neurochirurgiczna, chirurgiczna, okulistyczna, psyhiatryczna, rehabilitacyjna i ostatnio doszła jeszcze por. kardiologiczna.
Co miesiąc jesteśmy z wizytą w jakiejś poradni, nieraz nawet dwa razy w miesiącu, które są oddalone od miejscowości w której mieszkamy nawet o 600 km co wiąże sie ze sporymi kosztami dojazdów. Syn wymaga codziennych rehabilitacji, fizjoterapi i masaży, to około 1500 zł miesięcznie, nie licze już wkładek do butów robionych na zamówienue sprzętów rehabilitacyjnych, turnusów rehabilitacyjnych i leków.

lukasz3ukasz1lukasz7


Wszystko po to by Łukasz mógł w miarę normalnie żyć i jego stan zdrowia się nie pogarszał. Niestety z naszych funduszy nie wystarcza nam na to wszystko, dlatego zwracamy się z Ogromną prośbą do państwa, o pomoc i wsparcie w dalszym leczeniu i rehabilitacji Naszego Syna.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Łukasza można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Łukasza

Leczenie i rehabilitacja Łukasza
a

julia0

 

Wszyscy mamy nogi na których chodzimy. Ja marzę o aktywnym wózku inwalidzkim, dla mojej córki Julii. Wózku który będzie dostosowany do wieku i rozmiarów oraz potrzeb Julii. Jula przez cały czas porusza się na wózku.Bez odpowiedniego lekkiego wózka jest nam ciężko pokonywać bariery które napotykamy na drodze.

 


diagnoza: mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe pozaparadimowe ze znaczną atetozą
województwo: zachodniopomorskie, Wałcz
organizator: Iwona Jaskot
cel: specjalistyczny wózek inwalidzki

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Julii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna na wózek Julki

Julia od urodzenia cierpi na Mózgowe Porażenie Dziecięce Czterokończynowe Pozaparadimowe ze znaczną Atetozą ( ruchy mimowolne) i wymaga całodobowej opieki. Jula nie chodzi samodzielnie, nie pisze w zeszytach i ma trudności z wykonywaniem celowych ruchów.
Sprawność ruchowa jest znacznie ograniczona dlatego tak ważne dla Julki i dla mnie jest zebranie funduszy na nowy aktywny wózek, ten który posiadamy jest już zamały i bardzo ciężki, trudno nim również pokonywać krawężniki. Jula codziennie używa wózka w szkole i ma trudności z samodzielnym przejazdem bo jest ciężki.

julia4julia2julia3

Jula z natury jest pogodną,uśmiechniętą panienką z poczuciem humoru. Uwielbia słuchać muzyki ,ma ulubionych idoli lubi piłkę nożną oglądać telewizję i o ile jest to możliwe pojechać na koncert Dawida Kwiatkowskiego. Lubi spacery i obserwować otoczenie. Leki skrętny wózek jest dla Julii niezbędnym sprzętem pierwszej potrzeby, bez którego nie jest w stanie normalnie funkcjonować.
Wózek jest Julii i moim marzeniem, którego nie jestem w stanie sama sfinansować, dlatego bardzo proszę Państwa o wsparcie i będę za nie wdzięczna z całego serca.
Mama Julki Iwona

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Julii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna na wózek Julki

 

 

Marzę o wózku inwalidzkim – pomóż mi
a

wiktoriaWikunia uwielbia oglądać pocztówki, które od Was dostaje. Dzięki nim zapomina o bólu i chemii, zapomina o wszystkim co najgorsze, a skupia się na tym, co sprawia jej olbrzymią przyjemność. Bardzo boimy się, że glejak pozbawi ją tej radości. Ostatni rezonans wykazał, że guz w prawym oczku urósł o 12 mm. Jedyną nadzieję pokładamy w chemioterapii, przez którą w ubiegłym roku prawie straciliśmy naszą córkę. Po 20-stej dawce jej organizm był już tak wyniszczony, że lekarze zrezygnowali z kolejnych podań właśnie z obawy o jej życie. Od niedawna skutki uboczne chemii łagodzimy za pomocą oleju z konopii CBD. Olejek ten Wikunia będzie również przyjmować po zakończeniu chemioterapii, gdyż cofa nawracające komórki rakowe. 10 ml buteleczka oleju starcza nam jedynie na dwa tygodnie, a roczna kuracja tym olejkiem to kwota 18 000 zł. Do kosztów medycznej marihuany dochodzi jeszcze koszt zakupu pozostałych leków i rehabilitacji. Roczna rehabilitacja obejmująca min. 4 godziny rehabilitacji w tygodniu to kwota ok. 16 000 zł (80 zł/h). Przez chorobę Recklinhausena Wikunia musi być pod stałą opieką onkologa, neurologa, okulisty, kardiologa, dermatologa i ortopedy, a przez naglący nas czas dość często musimy korzystać z usług prywatnych. Koszty dodatkowych wizyt w u kilku specjalistów w jednym miesiący i wykonania dodatkowych badań siegają niekiedy do kilkuset złotych miesięcznie.

Gdyby nie Wasze wsparcie to nie wiem jak i czy w ogóle dalibyśmy radę. Dzięki wskazanej kwocie moglibyśmy zapewnić Wiktorii roczne leczenie olejem z medycznej marihuany i roczną rehabilitację, a za pozostałą część kwoty moglibyśmy opłacić roczne wydatki związane z zakupem pozostałych lekarstw, produktów żywieniowych i suplementów diety, dodatkowymi wizytami czy wyjazdami do CZD w Warszawie. To jedynie dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli zapewnić jak najlepszą opiekę medyczną.

Prosimy Was o pomoc.  


diagnoza: glejak nerwów wzrokowych, choroba von Recklinhausena
województwo: kujawsko-pomorskie, Toruń
organizator: Izabela Rzymkowska-Kępińska
cel: roczne leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Wiktoria Kępińska

badania4

badania2


Kochani opowiem Wam naszą historię, prawdziwą historię o miłości i walce.
Jestem Iza, mama Wiktorii, ja w swoim życiu przeszłam bardzo dużo. Jest rok 2008 .06.5 ginie w wypadku komunikacyjnym mój najstarszy synuś - Kamilek. Mój świat całkiem się zawalił. Byłam z tym wszystkim sama, dużą rolę po stracie Kamilka odegrał rożaniec. Modliłam się żeby jakoś przejść te trudne chwile po stracie synusia :'(. Było bardzo ciężko ale na mojej drodze pojawił się Mariusz, tatuś Wikuni. To on podał mi rekę żebym niebyła sama z tym wszystkim po stracie Kamilka. Jesteśmy już w związku 10 lat, po 5 latach bycia razem dowiedziałam się że jestem w ciąży. To był cud bo niemogłam zajść w ciążę. Modliłam si o cud i wymodliłam córeczkę Wiktorię. 7 kwietnia 2013 r. urodzila sie Wikunia, to był najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Nasze kochane dzieciątko wcześniak urodził się w 32 tygodniu w inkubatorze. Walczyła miesiąc o życie, po miesiącu było już lepiej. Wymodliłam jej zdrowie na rożańcu. W marcu 2015 znowu szpital Jurasz w Bydgoszczy okazało się, że nasza Wikunia ma glejaki na nerwach wzrokowych i chorobe Recklinghausena. W Bydgoszczy powiedzieli nam, że konieczna jest chemia. Wtedy znowu nasz świat sie zawalił, kolejna modlitwa na różancu. Wikunia dotrwała do 20 dawki chemii. Było z nią bardzo źle umierała, błagałam Boga żeby ja ratował dałam na msze o uzdrowienie, modlitwa na rożańcu i znów stał się cud. Trafiliśmy na konsultacje do Warszawy do CZD tam decyzja przerwanie chemi na rok bo jest źle :'( Przez ten rok kolejna modlitwa na rożancu Wikunia nabrała siły wszystko sie zregenerowało.

wiktoria1wiktoria6wiktoria7


W kwietniu w bieżącym roku znowu wznowa glejaka w oczodole prawym podjecie decyzji chemia :-( Ponowna walka ze skutkami ubocznymi, niewypróżnianie, bóle kości, skręt jelit po kazdej chemii. Serce pękało. Szukalam pomocy gdzie sie dało. Modlitwa na rożancu kolejny raz po pewym czasie pojawiła się pani z olejkiem z CBD. To kolejny cud bo Wiki po olejku zaczęła jeść, funkcje wypróżnień wróciły, jest pełna radości ma energie, jak bylo źle z Wikunią to robiłam wszystko żeby miala w nas rodzicach dużo miłośi i wsparcia. Poświęcaliśmy się żeby Wiki miała wszystko.
W 2016 w kwietniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży zagrożonej ale na skutek stresu jaki miałam w 5 miesiącu straciłam synusia Pawełka. Załamałam się ale modlitwa na rożańcu mnie wzmocniła i powiedziałam sobie: Mam Wikunię, muszę być silna i walczyć razem z nią, bo ona mnie potrzebuje i zrobię wszystko żeby ją ratować.
Kochani wiecie ile ja łez wylałam w poduszkę i błagałam Boga, żeby mi Wikuni nie zabierał! I teraz wiem miłością i wiarą przezwyciężysz wszystko. I z każdym dniem jestem silniejsza, bo mamy siebie i miłość i wiarę.

wiktoria5wiktoria8wiktoria4


Taka jest nasza historia Małej Wojowniczki Wikuni i nas Rodziców.
Dzieki kochanym ciociom i wujkom ze stronki facebookowej Wikusi walczymy i niepodajemy się, bo wiemy, że u Was mamy wsparcie i siłę.
Dziękujemy Wam Kochani!!!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Wiktoria Kępińska

 

Losy Wiktorii możecie śledzić na jej profilu społecznościowym.

 


Glejak chce pozbawić mnie wzroku
a

maciek0

 

Apelujemy o pomoc w sfinansowaniu zakupu specjalistycznego wózka inwalidzkiego dla 13-letniego Macieja z Olsztyna. 

Wózek, z którego korzysta w tej chwili jest już za mały i dłuższe przebywanie na nim chociażby podczas pobytu w szkole niweczy efekty jego ciężkiej pracy z rehabilitantami oraz grozi odleżynami. 

Jedynie specjalistyczny i lekki wózek inwalidzki, który będzie dopasowany do wieku Macieja, daje mu szansę na poprawę sprawności oraz większą niezależność w przyszłości.

Prosimy o pomoc.

 


diagnoza: przepuklina oponowo rdzeniowa, wodogłowie, agenezja nerki, wadami wrodzonymi
województwo: Olsztyn, warmińsko-mazurskie
organizator: Beata Płucienniczak
cel: specjalistyczny wózek inwalidzki

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Macieja można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna wózek dla Maćka

 Maciej jest to 13 letni chłopiec, który urodził się z przepukliną oponowo rdzeniową, wodogłowiem, agenezją nerki i wieloma wadami wrodzonymi. Maciej porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego, z którego już niestety wyrasta i jest potrzeba wymiany na większy.
Syn uczy się w szkole ogólnodostępnej w 6 klasie szkoły podstawowej, jest to wesoły i pogodny chłopak ale trochę nieśmiały. Nie ukrywam, że bardzo zależy nam na czasie gdyż na obecnym wózku, na którym jeździ przebywając długi czas w szkole jest obawa o zrobienie sie odleżyn.
Wierze, że znajdą się dobrzy ludzie którzy pomogą nam spełnić te wielkie dla nas marzenie, a my dalej walczymy o Maćka samodzielność!
Z całego serca dziękujemy za wszelką pomoc!!

maciekmaciek3maciek2


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Macieja można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna wózek dla Maćka



Wózek moimi nogami
a

karolinab

Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc na dalsze leczenie. Do maja 2015 byłam zdrowa mama i wychowywalam dzieci.

13 maja 2015 świat mi się zawali. Dowiedziałam się, że mam ostra białaczkę szpikowa, a wcześniej miałam zwykle objawy przemęczenia. Ból pleców, infekcja za infekcją,  gorączki i rany w buzi, potem problemy z pulsem. Nie mialam siły chodzić zrobiłam morfologie i tak to się zaczęło.Trafilam 13 maja do szpitala w Koninie na oddział wewnetrzny tam zrobili mi pobranie szpiku i potwierdziła się choroba Trafilam na hematologię, a z tamtąd przywieźli mnie karetka do Poznania i zaczęło się leczenie.


diagnoza: ostra białaczka szpikowa 
województwo: wielkopolskie, Konin
organizator: Karolina Borowska
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karoliny można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna leczenie Karoliny
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Pierwsza chemia, po której wysiadaly mi wnętrzności miałam wymioty, biegunki, silne uczulenie, mononukleoze zakaźną, dziury w buzi, że jeść nie mogłam. Zatrzymały się jelita, potem problemy z sercem i zapalenie woreczka. Groziło mi wycięcie woreczka przy zerowych wynikach. Marne szanse na przeżycie ale nie traciłam nadzieji. Ciągle się modliłam. Przyszedł ksiadz zrobił mi namaszczenie i objawy zaczęły mijać. Mój stan zdrowia się polepszal i po miesiącu z pełną remisja wyszłam do domu na 10 dni.
Wróciłam na 1 konsolidacje przy niej też miałam powikłania byłam dłużej niż miesiąc, bo wyniki nie chciały rosnąć w końcu urosły i wróciłam znów na 10 dni do domu do dzieci i męża. W między czasie zaczęło się szukanie dla mnie dawcy szpiku, bo nie mam rodzeństwa. Poszłam na 3 konsolidacje, po której miałam też problemy. Okazało się, że znaleźli dla mnie dawce z Kanady zgodność 10/10. Ucieszyłam się bo w grudniu 2015 miałam mieć przeszczep niestety okazało się że złapałam w listopadzie na chemi zapalenie płuc grzybiczo-bakteryjno-wirusowe i do tego wyniki nie chciały rosnąć. Podawali mi czynniki wzrostu ale zapalenie nie miało crp nie chciało spadać ledwo przeżyłam.
W końcu wyszłam w grudniu do domu na weekend i w poniedziałek stawiam się do przeszczepu byłam bardzo slaba okazało się że nadal mam aktywne zapalenie i nie mogą podjąć się przeszczepu bo za duże ryzyko co 2 tyg przyjezdzalam na kontrole crp wolno spadało i nie można było przeprowadzić przeszczepu w końcu pod koniec stycznia miałam się stawić na przeszczep, bo pluca już były w lepszym stanie i można było przeprowadzić przeszczep. Trafilam na oddział pobrali mi komórki moje na bloku operacyjnym, bo dawca był z daleka, a to była zima więc musieli mieć zabezpieczenie ale okazało się że płytki zaczęły spadać i jest wznowa choroby więc znowu przeszczep przełożono. Dostałam drugą silniejszą indukcje, po której długo nie rosły mi wyniki pobrali szpik i trepanobiopsje i okazało się że mam aplazje szpiku i w tym jeszcze blasty, że nie udało się uzyskać pełnej remisji. Moja Docent postanowila nie czekać i zaryzykowala przeszczep ratunkowy dostałam dwie chemie przed przeszczepem z tygodniowa przerwa i potem przeszczep znioslam go można powiedzieć w miarę dobrze. Miałam problemy ale przetrwalam po 2 miesiącach wyszłam do domu z pełną remisją. Po 3 miesiącach moja Doktor zdecydowała, że będę przyjeżdżać na tydzień na chemie podtrzymujaca że względu na bardzo duże ryzyko nawrotu choroby i do grudnia 2016 wszystko było dobrze a w marcu 2017 znów dowiedziałam się że choroba wróciła.
Dostałam bardzo silną chemię, po której miałam aż 3 infekcje i powikłania okazało się, że nie ma wogóle remisji że praktycznie nie ma już dla mnie leczenia bo wybrałam wszystkie chemie ale że bialaczka tak szybko postepowala to Doktor zdecydowała że pomiesza chemie 3 skladnikową ale nie sądzi żeby to coś dało i dodatkowo zalatwila chemie na moją odmianę w tabletkach i udało się zrobiła się aplazja szpiku i pełna remisja zdecydowali o drugim przeszczepie przenieśli mnie na oddział przeszczepowy i teraz jestem po przeszczepie już 5 miesięcy niestety szpik jest ubogokomorkowy i nie chce się odbudować. 
Dostaje chemię podtrzymujaca bo jestem w bardzo dużym ryzyku kolejnego nawrotu choroby i 2 razy w tyg muszę jeździć 100 km na toczenia płytek i krwi bo wyniki ciągle spadaja do tego ogrom leków i sterydy .
Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc na dalsze leczenie.
Z całego serca będę wdzięczna za każdą pomoc.

karolina1karolina3


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karoliny można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna leczenie Karoliny
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Dalsze leczenie po 2 przeszczepie szpiku Ostra Białaczka
a

mikolajekAKTUALIZACJA 28.07.2017 r.: Dzisiaj pierwszy raz odkąd zaczęliśmy leczenie Mikuś powiedział: "Mamo jestem mocno chory". Ciężko było nie zapłakać powiedziałam, że damy radę niunio moja kochana i będziesz już niedługo zdrowy, obiecuję po czym mocno mnie przytulił, a łzy leciały jak grochy.

Mikołaj gorączkuje i mamy jakąś bakterie w moczu, jego buźka w środku wygląda gorzej i przez to nie chce jeść. Mamy wpisane doraźnie leki przeciwwymiotne i bólowe żeby nie odczuwał tego tak mocno. Jutro też będą wyniki posiewu po gorączce i z napletka. Oby nic nie wyszło.

Dziękujemy wszystkim i każdemu z osobna za wsparcie i że tyle was z nami jest. Jesteście kochani...


kategoria: zdrowie
województwo: kujawsko-pomorskie, Toruń
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Mikołaja można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Mikołaj Dudek
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

AKTUALIZACJA 26.07.2017 r.: Witam, dzisiaj Mikuś o 4 rano obudził się z płaczem na wymioty. Wymiotował z krwią, byłam przerażona, ale jak przyszła Pani doktor powiedziała że może tak być po tej chemii i przeszczepie. Wszystkie śluzówki są bardzo delikatne i mogą się uszkodzić. No i miał USG na którym nic nie wyszło. Mamy teraz najgorszy czas po chemii dużo bólu i łez. Oby ten czas jak najszybciej się skończył.



IV stopień neuroblastomy. Nowotwór złośliwy. Przerzuty. Grupa wysokiego ryzyka. Każda kolejna informacja była dla nas niewyobrażalnym ciosem prosto w serce. Nikt niczego nie podejrzewał. Nikt nie był na to gotowy.  Przed naszym jedynym Synkiem ciężkie i kosztowne leczenie. Dajcie Nam nadzieję na wyrwanie Mikołajka ze szponów raka... 

Błagamy, pomóżcie naszemu jedynemu dziecku przeżyć...


Mikołaj Dudek, to nasz 3 letni i jedyny synek. Do pewnego czasu był bardzo zdrowym, szczęśliwym i beztroskim dzieckiem...
W styczniu 2017 roku trafiliśmy do szpitala w Toruniu na zapalenie płuc. Na drugi dzień w szpitalu podczas kontrolnego badania Pani doktor czując twardy brzuszek Mikołajka zleciła przeprowadzenie badania USG. Po pół godzinnym badaniu okazało się że Mikołaj ma wielkiego guza NOWOTWÓR.
Tego dnia nasz świat wywrócił się do góry nogami, a strach o życie własnego dziecka jest nie do opisania.
Jeszcze tego samego dnia przekierowali nas na oddział onkologiczny w Bydgoszczy. Po wielu badaniach takich jak biopsja, trepanobiopsja, scyntografia, rezonans w końcu postawiono diagnozę Neuroblastoma IV stopnia nowotwór złośliwy umiejscowiony na nadnerczu wraz z przerzutami w węzłach chłonnych i śliniankach.
Z powodu złośliwości nowotworu trafiliśmy do grupy wysokiego ryzyka. Mikołaj jest w trakcie chemioterapii, po której czeka go ciężka operacja usunięcie guza wraz z nerką. 

md

 


Jedyne co zwiększy szanse Mikołaja na przeżycie to immunoterapia. Po wielu rozmowach z rodzicami, którzy mieli podobne doświadczenia byliśmy zdecydowani wyjechać na nią za granicę ale po rozmowie z Profesorem Mikołaja dostaliśmy zapewnienie, iż te leki są w tym momencie zarezerwowane dla Mikołajka w Krakowie. Nasza odmowa oznaczałaby startę rezerwacji leku w Polsce i wiązałaby się z niepewnością czy zdążymy zebrać ogromną kwotę tj. 1 mln zł (koszt imunoterapii we Włoszech) na czas, którego w tym momencie nie możemy w żadnym przypadku tracić... Nie możemy ryzykować, kiedy chodzi o życie naszego dziecka. Z dnia na dzień zmniejszają się szanse na przeżycie syna. Tylko jak najszybsze podanie przeciwciał zwiększy te szanse.
Na terapię tą składają się cztery etapy. Pierwszy polega na podaniu dziecku przeciwciał, które wyniszczają wszystkie komórki te zdrowe, jak i te nowotworowe. Niestety już na samym początku ból jest tak ogromny, że już na tym etapie występuje konieczność podawania morfiny. Po podaniu przeciwciał lekarze zrobią przeszczep komórek macierzystych, żeby organizm mógł je odbudować. Kolejny etap to radioterapia czyli naświetlanie lampami miejsc, w których były zmiany nowotworowe. Trzeci etap polega na podawaniu dziecku kwasów, przez które będzie mu schodzić skóra z całego ciała. Ostatni etap to podanie leku o nazwie interlukina są to zastrzyki w rączkę. 


Ja jako Matka muszę być przy dziecku non stop dlatego zrezygnowałam z pracy. Tata Mikołaja pracuje na umowę zlecenie wyjeżdżając na delegacje i wraca na weekendy. Mikołajowi nie będzie potrzebny milion zł ale wciąż potrzebujemy waszego wsparcia finansowo ponieważ przed nami jeszcze długa i kosztowna droga do finału. Całym sercem wierzymy że to będzie szczęśliwy finał zmagania się Mikołaja z tą okropną chorobą. Dziękujemy że jesteście z nami
Prosimy, pomóżcie nam wyrwać Mikołajka ze szponów raka.
Rodzice Mikołajka

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Mikołaja można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Mikołaj Dudek
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

 

W szponach raka - nierówna walka
a

 

Pomóżcie nam proszę dowiedzieć się co jest przyczyną choroby Ignasia, aby otrzymał szansę na lesze życie i normalne funkcjonowanie. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na badanie genetyczne WES (badanie eksomu), badanie na kwasy organiczne OAT (przeprowadzane w USA) oraz badanie na nietolerancje pokarmowe ImmuComplete. Wszystkie wymienione badania nie są finansowane przez NFZ, a pomogą w diagnozie choroby Ignacego.

Ignacy to prawie pięcioletni chłopiec, który pół swojego życia spędził w różnych szpitalach. Urodził się jako zdrowe dziecko niestety w wieku dwóch i pół roku zachorował na padaczkę lekooporną. Mimo licznych diagnoz, różnych terapii niestety w dalszym ciągu nie znamy przyczyny choroby naszego dziecka. 


kategoria: zdrowie
województwo: podlaskie
cel: badania genetyczne

Ignacy urodził się 26 lipca 2012roku jako zdrowy, piękny chłopiec. Przez dwa i pół roku nic nie przepowiadało dalszego horroru związanego z Jego chorobą. Pobyty w różnych szpitalach zmieniały tylko ilość przyjmowanych lekarstw bez pomysłu na przyczynę choroby.
Ignacy przyjmował wszystkie dostępne leki na padczakę w Polsce, jak i lek z Niemiec, Francji. Był poddany dwa razy terapii sterydowej, oraz otrzymywał wlewy z immunoglobulin. Wierzyliśmy, że może restrykcyjna dieta ketogenna będzie w stanie zapanować nad chorobą, jednakże i ona okazała się bezskuteczna. W międzyczasie u synka wykryto mutację genu MTHFR, niedoczynność tarczycy, liczne nietolerancje pokarmowe oraz opóżnienie rozwoju.
                               
Badania, które do tej pory zostały wykonane, w żaden sposób nie przybliżyły nas do poznania przyczyny choroby naszego dziecka. W dalszym ciągu nie wiemy jak będzie wyglądało życie naszego kochanego synka. Głęboko wierzymy, że odpowiedź znajdziemy w badaniu genetycznym WES, badaniu na kwasy organiczne OAT, oraz badaniu ImmuComplete.
Zebraną kwotę przeznaczymy na pokrycie badań.
Będziemy ogromnie wdzięczni za okazaną pomoc, wsparcie finansowe i udostępnienie naszego apelu.
Rodzice Ignacego

 

Pomóż nam znaleźć przyczynę choroby
a

natalka00

Lekarze musieli amputować nóżkę 2 letniej Natalce po tym jak pijany kierowca z impetem wjechał w spacerującą po chodniku dziewczynkę, jej 6 letniego braciszka i mamę. Samochód pojawił się znikąd i bezpowrotnie zmienił życie całej rodziny.

Niestety lekarze nie byli w stanie uratować nóżki, a sama Natalka bardzo często prosi mamę by zasłoniła nóżkę, której już nie ma...

Natalka potrzebuje rehabilitacji, sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego. Potrzeby są ogromne, tak samo jak koszty. Już przed samym wypadkiem rodzice z trudem wiązali koniec z końcem. Pięcioosobową rodzinę utrzymuje jedynie tata. Mama z lekkim upośledzeniem umysłowym sprawuje opiekę jeszcze nad dwoma 6 letnimi bliźniakami, z których jeden – Bartuś – jest niepełnosprawny, choruje na autyzm.

W imieniu rodziców prosimy o pomoc. Pomóżmy Natalce na nowo nauczyć się samodzielności. Pomóżmy jej ponownie cieszyć się dzieciństwem..


województwo: lubelskie, Puławy
cel: rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny i rehabilitacyjny
organizator: Fundacja Po Prostu Pomagam

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam


AKTUALIZACJA 4.07.2017 r.: Nie minęła doba od chwili, w której ruszyła zbiórka, a na koncie Natalki jest już ponad 102%. Dziękujemy za dotychczasową pomoc i jednocześnie prosimy o dalsze wsparcie leczenia Natalki...

Tylko dzięki Wam będziemy mogli zapewnić naszemu Skarbowi jak najlepszą opiekę medyczną na tym wstępnym etapie naszej walki o przyszłość naszej Natalki. Czeka nas długa droga, dlatego z całego serca dziękujemy za każdą kolejną darowiznę...



Tego dnia Natalka z mamą odprowadzały jednego z bliźniaków do lokalnej świetlicy. Sam wypadek Pani Małgorzata, mama Natalki, pamięta jak przez mgłę. To były sekundy. Zgrzyt łamanej blachy i przeraźliwy huk... później już tylko pisk, płacz i bezradność...
 Po wypadku Natalka trafiła do Szpitala w Puławach. Lekarze zdiagnozowali u Natalki: urazowy obrzęk mózgu, urazowy krwotok podpajęczynówkowy, uraz przedramienia, złamanie lewego uda, zmiażdżenie kolana, złamanie nasadu piszczeli, uraz śledziony, wątroby i prawej nerki, posocznica...
 Stan Natalki był na tyle ciężki, iż niemalże natychmiast podjęto decyzję o przetransportowaniu jej do DSK w Lublinie.

natalka3natalka1


Rodzice przynajmniej raz w tygodniu muszą przyjeżdżać do Lublina na wizyty kontrolne, a ponieważ nie mają samochodu zmuszeni są dojeżdżać na wizyty busem (ok. 60 km). Podróż busem sprawia, iż Natalka jest wycieńczona, a przecież przed nią jeszcze oczekiwanie w szpitalnej kolejce na kontrolę amputowanej nóżki i ponowny powrót do domu busem.
Dotychczasowe koszty związane z samymi dojazdami do Szpitala w Lublinie i wizytami u specjalistów przekraczają możliwości finansowe rodziny, która na dzień dzisiejszy znajduje się w bardzo ciężkiej kondycji. Jedyną osobą utrzymującą pięcioosobową rodzinę jest tata, który nie ma stałej pracy i podejmuje się każdego dodatkowego zajęcia. Mama sama ma problemy ze zdrowiem. Ze względu na swoje lekkie upośledzenie umysłowe, dużą wadę wzroku -12 i -13, a zwłaszcza na konieczność sprawowania opieki nad dziećmi mama nie może podjąć pracy.
Przymiarki do protezy rozpoczną się dopiero po wygojeniu amputowanej nóżki. Na ten moment Natalka ma zlecenie na protezę. Niestety najgorsze jest to, że Natalka jest obecnie w takim wieku, w którym dzieci bardzo szybko rosną i dlatego za niedługo będzie potrzebna kolejna proteza... Proteza dla osoby po amputacji nogi powyżej kolana jest znacznie droższa... Ceny kształtują się od 3 000 zł do nawet 15 000 zł. Im droższa proteza tym lepsza jakość życia. Koszt nawet najtańszej protezy jest ogromny, nie wspominając o koszcie rehabilitacji... Średni roczny koszt domowej rehabilitacji obejmującej 3 godzinne wizty rehabilitanta w tygodniu to kwota, aż 9 000 zł... 

natalka9natalka6natalka8


Natalka potrzebuje specjalistycznej opieki medycznej by szybko wróciła do pełni sił...  Rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt ortopedyczny i rehabilitacyjny potrzebne są na teraz... Natalkę  czeka nauka poruszania się o kulach i na wózku inwalidzkim... później czeka ją nauka chodzenia w protezie...  Przed Natalką i jej rodziną długa i ciężka droga.. dlatego prosimy o pomoc... Kwota 10 000 zł pozwoli na zakup najbardziej potrzebnego sprzętu oraz pozwoli na zapewnienie chociażby półrocznej rehabilitacji... 
Dziękujemy w imieniu rodziców!

Za finansowe wsparcie Natalki dziękujemy:

Grupa Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A.

Instytut Nowych Syntez

Pracownicy Starostwa Powiatowego Puławy

Pracownicy SM Czuby


 

Od footer logo
Z każdym kolejnym dniem rośnie liczba osób, które włączają się w akcję pomocową dla Natalki! Dziękujemy Darczyńcom, Wolontariuszom, Firmom, Dziennikarzom i Internautom za zaangażowanie i Wasze wielkie serca. Dziękujemy Wam Wszystkim, bo dajecie Nam pewność, że to co robimy ma sens! TYLKO DZIĘKI WAM na ten moment Natalka ma zabezpieczone środki na dalsze leczenie i rehabilitację! Wierzymy, że DOBRO POWRÓCI do WAS ze zdwojoną siłą!!

Pijany kierowca pozbawił mnie nóżki
a
 

  Zaczęło się od wymiotów, potykania się o własne nogi i omdleń.. Później było już tylko gorzej. Diagnoza -  złośliwy guz mózgu IV stopnia.. 3-letni Kubuś z powodu swojego stanu zdrowia wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i pilnie potrzebuje wsparcia materialnego. Wierzymy że wygra tą straszną walkę i będzie się cieszył dzieciństwem, że będzie mógł normalnie żyć.

 


kategoria: zdrowie
województwo: świętokrzyskie

 

Kubuś Stęplewski ma 3 latka i walczy z nowotworem IV stopnia Medulloblastoma. Kubuś pochodzi z miejscowości Krężołek w powiecie kieleckim. W lutym 2016 roku, miesiąc po wyjeździe taty za granicę, Kubuś zaczął wymiotować, potykać się, a objawy te zaczęły pojawiać się coraz częściej. Niestety po upływie kilkunastu dni stały się one codziennością.  Po wizycie u kilku lekarzy i odesłaniu do domu mama Kubusia w dalszym ciągu nie znała przyczyn coraz to gorszego samopoczucie synka. Postanowiła wybrać się do Kielc do znanego doktora Zdzisława Domagały. W marcu 2015 r. zrobiono Kubusiowi tomograf głowy.
Diagnoza była szokiem dla całej rodziny - złośliwy guz mózgu IV stopnia Medulloblastoma. W dniu 17 marca 2015 r. przewieziono Kubusia do Centrum Matki Polki w Łodzi, gdzie przeszedł pierwszą operację usunięcia guza. Operacja trwała, aż 7 godzin... Niestety po dziesięciu dniach pojawiło się wodogłowie i komplikacje.. Kubuś przeszedł kolejną ciężką operację wstawienia zastawki komorowo-otrzewnej, ponieważ wylewał się płyn rdzeniowo – mózgowy. Obecnie Kubuś jest w trakcie chemioterapii pod opieką Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr.4 im Marii Konopnickiej Oddział VII Onkologii, Hematologii Dziecięcej w Łodzi. Po wielu cyklach chemioterapii Kubuś przeszedł radioterapię i ostatni rezonans nie wykrył komórek rakowych. 
Do czerwca 2017 r. Kubuś musi jeździć do Szpitala w Łodzi na przyjmowanie chemioterapii podtrzymującej oraz kontrolę wyników. Koszty związane z dojazdami i rehabilitacją przekraczają możliwości finansowe rodziny, która na dzień dzisiejszy znajduje się w bardzo ciężkiej kondycji. Kubuś z powodu swojego stanu zdrowia wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i bardzo potrzebuje wsparcia materialnego. Kubuś wymaga stałej codziennej opieki, dlatego też jego mama, od momentu w którym dowiedziała się o jego chorobie porzuciła pracę. Podobnie musiał postąpić jego tata, który dotychczas pracował za granicą i który musiał wrócić z Belgii by ratować synka. 
Kubuś i jego rodzice przebyli już bardzo długa drogę i w dalszym ciągu  prowadzą i będą prowadzić walkę o jego życie i zdrowie. Kubuś wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i bardzo potrzebuje wsparcia materialnego. Wierzymy że wygra tą straszną walkę i będzie się cieszył dzieciństwem, że będzie mógł normalnie żyć...
Z całego serca prosimy o przekazywanie darowizn i pomoc dla Kubusia i jego rodziców.

 

Darowiznę na rzecz Kubusia można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

z dopiskiem: Darowizna Stęplewski Kuba
Pomóż mi pokonać raka
a

karolek00

 

Niestety nasz Kochany Wojownik przegrał swoją walkę 08.04.2017 o godz 21:38.

Nie zapomnimy Cię Karolku na Zawsze w naszej Pamięci... 

 

 


kategoria: zdrowie
województwo: kujawsko-pomorskie
cel: leczenie zagraniczne

 

 

 

AKTUALIZACJA 1.04.2017 r.:Dziś Karolek jakby lepiej się czuje mniej wymiotuje nadal nic nie je tylko pije jest słaby bardzo dużo śpi. Mamy niestety złe wiadomości przyszły odpowiedzi z kliniki nie przyjmą Karolka bo choroba jest bardzo zaawansowana zwszystko Karolek co mógł dostać to dostał..?

AKTUALIZACJA 23.03.2017 r.: Karolek od rana sobie siedzi. Boli go nóżka. Humor go jednak nie opuszcza i to jest najważniejsze. Jestem bardzo nerwowa, że nie mamy żadnej odpowiedzi z Niemiec, to czekanie jest najgorsze. Czas ucieka, każdy dzień się dla nas liczy.. Bardzo wszystkim DZIĘKUJEMY

AKTUALIZACJA 15.03.2017 r.: W piątek jak tylko otrzymamy wyniki scyntygrafii wraz z pozostałą dokumentacją medyczną natychmiast wysyłamy je do Kliniki w Niemczech. Po analizie tych dokumentów otrzymamy decyzję o tym czy przyjmą Karolka. 

Aktualizacja 12.03.2017 r.: Wydawało mi się, że to cena leczenia będzie murem nie do przebicia, a dzięki Wam widzę, że byłoby to możliwe. Myślałam, że trudniej już być nie może, a jednak... Same problemy, ściany, dołki, które stawia i podkopuje przede mną życie... Jestem załamana, brak mi słów i sił. Klinika z Londynu ostatecznie nie zgodziła się by leczyć Karolka. Nie zgodziła się by w badaniach klinicznych uczestniczyły dzieci z zagranicy... Do tego stan zdrowia Karolka się pogarsza... Znowu kuleje i boli go nóżka... Zamknęły się kolejne drzwi, które miały być tym ostatnim, szczęśliwym ratunkiem. To wszystko mnie przerasta... 

Nawiązałam wcześniej kontakt z przedstawicielami Fundacji Solving Kid's Cancer z Londynu i Stanów Zjednoczonych. Przedstawicielka tego drugiego oddziału, Dona Ludiwnski, podała nam namiary na Klinikę w Niemczech, a konkretnie do prof. Ruperta Handgretingera z Kliniki w Tuebingen. Do czasu, w którym nie otrzymamy ostatecznej decyzji na temat przyjęcia Karolka będziemy musieli zawiesić zbiórkę....  Tylko dzięki Waszym cennym informacjom w ogóle są jeszcze jakieś szanse...

Na co dzień staram się spełniać najmniejsze marzenia Karolka, by się uśmiechał mimo bólu.... ale mimo bólu uśmiech wciąż nie znika mu z twarzy... Cieszy się bo nie jest w szpitalu i może być ze swoim kotkiem, odwiedzają go ciocie, może pójść nawet do kina!! To wszystko mnie przerasta, ta ciągła niepewność, szukanie rozwiązań, walka, a chciałabym móc się skupiać tylko na Karolku.. Nigdy nie będę w stanie Wam się odpłacić za to co robicie dla Karolka..

Na ten moment nie mam pewności czy Klinika w Niemczech wyrazi zgodę na przyjęcie Karolka.

AKTUALIZACJA 10.3.2017: Karolek czuje się dobrze mimo, że wszystko się wali... Profesor odwołał chemię i jutro jej nie dostanie. Nie będzie też syntografii... Karolek ma wysokie wysokie alaty 500 i niskie leukocuty.. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi... Badania rezonansu z piątku nie ma jest tylko z wtorku w miednicy bez zmian.. Udo z drugiej strony pokazuje, że są guzy. Wszystko jest pod znakiem zapytania i miało się to wyjaśnić po badaniu syntygrafi którego nie będzie. Głowa pęka, nerwy nie do opanowania????? . Teraz Karolek dostaje kroplówki by się wypłukać po prostu tragedia... ;( (mama Karolka).


 

10% szans na przeżycie. Najwyższy IV stopień zaawansowania raka, do tego liczne przerzuty. Rak zaatakował nadnercze i dał przerzuty do jamy brzusznej, klatki piersiowej, kanału i rdzenia kręgowego, zajął szpik kostny i dał liczne nacieki w kościach. Ostatnią nadzieją dla Karolka jest eksperymentalne leczenie w Londynie.

Dziś samotnie wychowująca Karolka mama prosi o pomoc, bo jest nadzieja na to by jego uśmiech nie zgasł. 

Jak poradzić sobie z cierpieniem dziecka, kiedy bezradność skręca i dusi od środka? Jak wykrzesać z siebie siły by wspierać go w walce i dać mu nadzieję w to, że będzie dobrze..., że to wszystko jest tymczasowe..., że właśnie Jemu się uda... Jak w takich okolicznościach dać Mu radość... Nie ma nic gorszego od tego kiedy widzisz jak Twoje dziecko z dnia na dzień przestaje chodzić, a sama morfina nie jest wystarczająca..
Wszystko zaczęło się od bólu nogi, do którego z czasem doszły wysoka gorączka, omdlenia, wymioty i brak apetytu. Szukając odpowiedzi w 2015 r. po licznych wizytach w przychodniach i szpitalach zdiagnozowano u Karolka IV z V stopniowej skali zaawansowania neuroblastomę, złośliwego raka zlokalizowanego w nadnerczu. Stwierdzono również liczne przerzuty w tym do jamy brzusznej, klatki piersiowej, kanału i rdzenia kręgowego, zdiagnozowano również zajęcie szpiku kostnego oraz liczne nacieki w kościach. Gdy lekarze powiedzieli, że Karolek to najcięższy przypadek w szpitalu myślałam, że pęknie mi serce....
Z powodu licznych przerzutów Karolek dostawał bardzo silną chemię, po której bardzo źle się czuł, cierpiał, płakał, a niekiedy nawet krzyczał z bólu. Zdarzało się, że ze względu na brak oczekiwanych efektów Karolek kilkukrotnie dostawał, aż dwie różne chemie naraz. Wszelkie leki, w tym również i chemia podawane są Karolkowi przez broviaca, czyli przez cewnik wprowadzony do głównej żyły przy serduszku.
Lista przerzutów była tak wielka, że Karolek musiał przejść również wiele operacji polegających na wycinaniu guzów z brzuszka, klatki piersiowej, przy kręgosłupie i przy kościach. Każda kolejna informacja o konieczności usunięcia kolejnego guza powoduje, iż Karolek cierpi i bardzo się boi.

Niestety mimo licznej chemii, usuwaniu guzków, przeszczepu szpiku, stosowaniu ogromnego promieniowania rak NIE USTĘPUJE i na nowo się odradza... Od lekarzy usłyszałam, że TO JUŻ KONIEC..., że jest wznowienie, że leczenie nie pomaga..., że Karolek ma TYLKO 10% szans na przeżycie... Lekarze ze Szpitala w Krakowie powiedzieli bym spełniła jego marzenia.
A przecież jego JEDYNYM marzeniem jest by być znowu zdrowym....
Karolek nie znał przyczyny powrotu do domu. Był wniebowzięty. Uśmiech nie znikał mu z twarzy. Widząc jego szczęście nie mogłam.. po prostu nie miałam odwagi powiedzieć mu, że wracamy, bo lekarze nie widzą sensu dalszego leczenia.
Jedyną i ostatnią szansą dla Karolka jest eksperymentalne leczenie polegające na wprowadzeniu do jego organizmu limfocytów, które mają zniszczyć komórki rakowe. Znaleźliśmy dwie kliniki, które przeprowadzają tego typu terapię. Jedna z nich znajduje się w Stanach Zjednoczonych, a druga w Londynie. Musimy przede wszystkim brać pod uwagę stan zdrowia Karolka i to, która z podróży będzie dla jego zdrowia mniej wyczerpująca.
Jesteśmy po wstępnych rozmowach, kompletujemy wymagane dokumenty. Mam świadomość, że to eksperymentalne leczenie, że ryzykuję, ale wiem, że w Polsce wyczerpane zostały już wszystkie możliwości. To ostatnia szansa na to, że uda się zniszczyć tego potwora. Musimy spróbować. Nie mogę bezradnie patrzeć jak rak niszczy mi dziecko Powoli w nasze serca wkrada się nadzieja, że się uda, że będzie dobrze.

Przez ostatnie dwa lata przebiłam wiele murów, które na pierwszy rzut oka były nie do zburzenia. TEGO MURU SAMA NIE PRZEBIJĘ. Kwota do zebrania jest ogromna, ale przecież pieniądze nie mogą być przeszkodą gdy chodzi o życie dziecka. Terapia jest potrzebna od zaraz. Każdy dzień zmniejsza szanse na wygraną z nowotworem, a każda darowizna rozpala w Nas nadzieję na to, że Karolkowi się uda. 
Błagam, proszę Was o pomoc.
Na bieżąco będziemy Was informować na jakim etapie jesteśmy.

 

  DOBRO POWRACA! DZIĘKUJEMY!

PILNE: Rozsiany rak – by nie zgasł uśmiech
a

zuzia0

AKTUALIZACJA 11.05.2017 r.: 

Z całego serca DZIĘKUJEMY WAM za pomoc w sfinansowaniu badania genetycznego Zuzi!

To NAJWSPANIALSZY PREZENT jaki Zuzia mogła otrzymać na swoje PIERWSZE URODZINY, które odbędą się niebawem, bo  już 16 maja 2017 r.! 

Dzięki Waszej pomocy wierzymy, że Zuzi uda się pokonać chorobę. 

Nadwyżka pieniążków zostanie przeznaczona na rehabilitację naszego małego Promyczka.

DZIĘKUJEMY!!


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie, Łęczna
cel: badania genetyczne, rehabilitacja

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Zuzi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna rehabilitacja Zuzi

AKTUALIZACJA 13.04.2017 r.: Mimo nowych leków i dwutygodniowego pobytu w szpitalu wróciły napady z bezdechem. Pęka mi serce, bo napady zaczęły mieć inny groźniejszy wygląd. Zuzia bardzo cierpi. Lekarze znów zmieniają leczenie. Nie wiemy też kiedy będziemy mogły opuścić szpitalne mury.

Dotychczasowe leczenie i badania nie przybliżyły nas w żaden sposób do poznania przyczyn chorób Zuzi. Lekarze zalecili przeprowadzenie badania genetycznego NGS (Sekwencjonowanie Następnej Generacji), które identyfikuje wiele zmian genetycznych. Badanie to pozwoli na całościową ocenę stanu zdrowia i wskaże metody dalszego leczenia. Niestety badanie nie jest refundowane przez NFZ, a jego koszt to 8 000 zł.

Początkowo jedynym celem zbiórki była rehabilitacja, ale teraz w momencie, w którym stan zdrowia Zuzi pogorszył się, ataki padaczki są częstsze, a lekarze bez kompleksowych badań genetycznych nie są w stanie w pełni pomóc Zuzi musimy zmodyfikować jej cel. W pierwszej kolejności musimy poznać genetyczne podłoże chorób, a dopiero później skupić się na rehabilitacji Zuzi.

Prosimy Was o pomoc i dziękujemy dotychczasowym Darczyńcom!!

AKTUALIZACJA 4.04.2017 r.: Zdążyliśmy wrócić z Centrum Zdrowia Dziecka z rehabilitacji, a teraz znów jesteśmy w szpitalu... wyniki są gorsze niż w styczniu... niestety leki, które przyjmuje Zuzia nie przynoszą efektu i Zuzia w dalszym ciągu ma napady padaczki. Dlatego też nasza Pani Doktor wprowadza Zuzi drugi lek i po raz kolejny musimy zostać w szpitalu. Wstępnie przez 2 tygodnie, ponieważ konieczna jest obserwacja czy i w jaki sposób organizm Zuzi zareaguje na ten nowy lek. W domu na Zuzie czeka 6 letnia siostra, która ciągle tęskni, bo choroba sprawia, że ciągle musimy wracać do szpitala..


zuzia2


Zuzia, nasz mały promyczek, ma 7 miesięcy Zuzia urodziła się z wrodzonym prawostronnym kręczem szyjnym, zaburzeniem rozwoju łuku tylnego kręgu C1, zaburzeniami psychoruchowym, napadami bezdechu, asymetrią napięcia mięśniowego, refluksem patologicznym. 
W wieku 6 miesięcy zdiagnozowano u Zuzi również padaczkę. Zuzia ma napady zgięciowe oraz drgawki. Leki przeciwpadaczkowe działają w ten sposób, że dziecko jest mniej ruchliwe i wiotkie, a jedyne co może temu zapobiec to intensywna i systematyczna rehabilitacja.
Nasz Promyczek większość swojego krótkiego życia już spędził w szpitalach. Na ile to możliwe chcemy zapewnić Zuzi jak najwięcej samodzielności. Mamy świadomość, że to dopiero początek długiej walki o poprawę stanu jej zdrowia. Jednak aby to osiągnąć potrzebna jest kosztowna i intensywna rehabilitacja, która jest efektywna jedynie wtedy gdy jest systematyczna. Wierzymy i walczymy o to by jej pomóc ale potrzebujemy Waszego wsparcia i pomocy.


Zuzia mimo chorób jest bardzo uśmiechniętą dziewczynką. 
Prosimy ludzi wrażliwych o pięknych, czułych sercach o pomoc w sfinansowaniu dwóch dwutygodniowych turnusów rehabilitacyjnych dla Zuzi, bo tylko dzięki nim będziemy mogli zniwelować skutki uboczne leków przeciwpadaczkowych oraz podpatrzeć w jaki sposób w przyszłości rehabilitować Zuzię w domu.
Rodzice Zuzi Mariola i Wojciech
Serdecznie dziękujemy!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Zuzi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna rehabilitacja Zuzi

 

 

Pomóż mi wygrać z chorobą
a

Każde dziecko jest cudem... Zdrowe dziecko jest wielkim szczęściem! Są też chore dzieci takie jak ja... Jestem chłopcem z mózgowym porażeniem dziecięcym pod postacią obustronnego niedowładu kurczowego - wzmożonym napięciem kończyn dolnych.Mam opóźniony rozwój narządu ruchu, astmę oskrzelową wczesnodziecięcą, z którą wiążą się różnego rodzaju alergie.

Pomimo mojej niepełnosprawności mam marzenie jak każde inne dziecko. Jednak nie są to nowe zabawki czy gry komputerowe. Marzę o tym, aby być zdrowym, aby samodzielnie stawiać kroki, biegać, grać w piłkę!

To wymaga wielu poświęceń ode mnie,wiele zaangażowania mojej rodziny, lekarzy oraz rehabilitantów oraz mnóstwo środków finansowych. W związku z tym proszę każdego człowieka dobrej woli o chociażby najmniejsze wsparcie finansowe na moją rehabilitację.

Dla Was to może to nic nie znacząca suma, a dla mnie szansa na nowe życie!


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie 

W ostatnim czasie Oskar przeszedł dwie operację fibrotomii. Jest to zabieg polegający na likwidacji przykurczów mięśni i towarzyszącego im bólu. Dzięki fibrotomii jest szansa, aby Oskar samodzielnie chodził .Jedynie stała i wielogodzinna rehabilitacja jest w stanie przybliżyć Oskara do jego marzeń. Dlatego też celem zbiórki jest zapewnienie mu CODZIENNEJ, ROCZNEJ rehabilitacji. Wspólnie pomóżmy Oskarowi stanąć na nogi!
Rehabilitacja jest dla Oskara wręcz koniecznością, zwłaszcza, że postępy jakie osiąga w nauce chodzenia po operacji fibrotomii są WYRAŹNE I ZNACZĄCE. W przeciągu kilku miesięcy poprawił umiejętność raczkowania, a nawet zaczął stawiać kroki trzymając za ręce osoby trzecie. Efekt uzyskiwany jest ogromnym wysiłkiem dla Oskara, ale chęć chodzenia motywuje go tak bardzo, że ćwiczy chętnie, a uśmiech nie schodzi z jego twarzy.
Zabieg fibrotomii to koszt 7 000 zł. Niestety powinien być wykonany kilkukrotnie i wiąże się z długotrwałym leczeniem oraz ćwiczeniami usprawniającymi. Oskarowi potrzebne są częstsze zajęcia z rehabilitantem, niż może zaoferować to bezpłatna służba zdrowia i odpowiedni domowy sprzęt.
Oskar wymaga stałej opieki specjalistów i intensywnej rehabilitacji, przyjmowania stałych leków przeciwastmatycznych i przeciwzapalnych. Jest pod stałą opieką fizjoterapeuty, neurologa, lekarza od rehabilitacji , psychologa ,pedagoga, neurologopedy, fizjoterapeuty i Dziennego Centrum Aktywności. 
Niestety większość tych świadczeń nie jest refundowana przez NFZ, a mama Oskara nie jest w stanie pokryć tych ogromnych kosztów, ponieważ sama wychowuje troje dzieci.
Dzięki systematycznej rehabilitacji, sprzętom ortopedycznym, wyjazdom na rehabilitacje oraz ludziom o wielkim sercu, istnieje bardzo duża szansa, że Oskar nie będzie musiał jeździć na wózku inwalidzkim.
Razem z rodziną, przyjaciółmi i lekarzami oraz rehabilitantami staramy się ułatwić Oskarowi dorastanie, ale jest to trudne zwłaszcza ze względów finansowych. Dlatego powstała ta zbiórka - żeby Oskar Adamiak mógł chodzić i cieszyć się dzieciństwem, a później dorosłym życiem.
   
Dziękuję za udzielone wsparcie i za pomoc w rozpowszechnianiu informacji o zbiórce!!
nieZWYKŁE marzenie
a

 

Kubunio urodził się z wadą serca, jest po dwóch skomplikowanych zabiegach operacyjnych walczących o jego życie, dodatkowo ma wiotkość mięśni i zespół Downa. Kubuś mimo, iż ma dwa latka nie chodzi, nie mówi, nie je sam.

Miesięczne wydatki związane z jego leczeniem są tak wysokie, że nie jesteśmy w stanie uzupełnić domowej rehabilitacji o udział w turnusach rehabilitacyjnych, które są mu tak bardzo potrzebne. Dodatkowo przez naglący czas często musimy korzystać z odpłatnych wizyt, czy zabiegów w szpitalach i przychodniach. Z całych sił walczymy o to, by Kubuś był jak najbardziej samodzielny...

Prosimy o pomoc o sfinansowaniu udziału Kubusia w dwóch turnusach rehabilitacyjnych... Jesteśmy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą darowiznę..

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie
cel: turnusy rehabilitacyjne

 
Nasz synek przyszedł na świat w 36 tygodniu ciąży, 18 lipca 2014 r. W ciąży nic nie wskazywało na to, że będzie coś nie tak choć były tylko podejrzenia ze względu na podwyższone NT. Byłam kierowana na badania prenatalne i genetczne, na które się nie zgodziłam, bo nie chciałam nic wcześniej wiedzieć, nie dopuszczałam myśli że moje dziecko urodzi się chore. Lekarz genetyk powiedział mi, że jak boje się odpowiedzialności to można osunąć. Informacja ta jeszcze bardziej mnie zniechęciła do robienia jakichkolwiek badań. Przecież to jest życie, które nas zaskakuje i stawia przed rożnymi wyzwaniami.
Po porodzie dowiedzieliśmy się, że Kubuś ma zespół Downa. Informacja ta była dla nas ogromnym szokiem, ale dopiero kolejna wiadomość wzbudziła w Nas przerażenie. Lekarze stwierdzili, iż Kubunio ma wrodzoną wadę serca pod postacią zespołu Fallota inaczej ubytek przegrody przedsionkowo – komorowej i międzyprzedsionkowej. Zamarliśmy.
Odrazu po urodzeniu Kubunio został podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Nie mogliśmy się z nim nawet przywitać czy go ucałować. Jego stan był bardzo ciężki. Musiał przejść skomplikowaną operację ratującą mu życie. Pierwszą operację miał w dziesiątej dobie po urodzeniu, druga kiedy miał niecały roczek. Przeszedł również cewnikowanie serca. Ból był przeogromny, strasznie cierpiał. Przez operację ma teraz zniekształconą klatkę piersiową.
Wcześniactwo Kubunia i wada jego serduszka spowodowała opóźnienie rozwoju. Mimo, iż ma dwa latka to nie chodzi, nie mówi, ani nie je samodzielnie. Kubunio ma również obniżoną odporność. Bardzo często łapie infekcje. Ostatnio nie mogliśmy poradzić sobie z pojawiającą się dość często biegunką. Teraz Kubunio cierpi z powodu zapalenia ucha, które pojawia mu się niemal przy każdym osłabieniu.
Za nami trudny okres walki o przetrwanie naszego synka. Pragniemy dać mu co najlepsze. Pragniemy by mógł być bardziej samodzielny. Aby było to możliwe konieczna jest kosztowna rehabilitacja. Obecnie Kubunio jest pod stałą opieką wielu specjalistów np kardiolga, neurologa, endokrynologa, logopedy. Konsultacje, wizyty w szpitalu, rehabilitacja to wszystko kosztuje. Koszt dwutygodniowego turnusu to kwota 5 000 zł.  Dlatego potrzebujemy Waszej pomocy! 

 

Nasz Skarbek to nasza najukochańsza pociecha. Mimo trudnych przeżyć i męki jaką doznał pragniemy by nadal był tak radosnym, uśmiechniętym, wesołym, wdzięcznym chłopcem. Kubunio bezgranicznie nas kocha tak jak my jego.
Bardzo prosimy o wsparcie! Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc i udostępnianie naszego apelu.
RODZICE Kubunia
Darowiznę na rzecz Kubunia można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Wysokiński Kuba

 

Zastrzyk zdrowia
a

  Prosimy Was o pomoc w pozyskaniu środków niezbędnych do rehabilitacji naszej kruszynki - 7 miesięcznej Oli, która, przez swoją chorobę, jest na etapie rozwoju 2 miesięcznego dziecka. Nasza Córka większość swojego krótkiego jeszcze życia spędziła w szpitalach, przechodząc min. operację serca. Tylko szybka, profesjonalna i stała rehabilitacja może pomóc nam nadrobić stracony czas i dać dobry start na przyszłość naszej Kruszynce. Celem zbiórki jest zapewnienie Oli ROCZNEJ REHABILITACJI obejmującej 2 wizyty rehabilitanta oraz 1 wizytę u neurologopedy tygodniowo.

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie

 
Aleksandra to 7 miesięczna dziewczynka z zespołem Downa oraz obniżonym napięciem mięśni i wadze 4 kg. Jej wada serca oraz duża jego niewydolność spowodowała, że ma niskie przyrosty masy ciała i nie rozwija się jak inne dzieci, nawet te z zespołem Downa. Ola nie potrafi unosić głowy, nie przewraca się na boki, nie wyciąga rączek do zabawki oraz nie potrafi nawet właściwie pić z butelki.
Oleńka przyszła na świat 31 marca 2016 r. siłami natury. Przeprowadzone podczas ciąży badania nie zapowiadały żadnych problemów. Po urodzeniu u Oli zdiagnozowano wadę serca, tj. całkowity kanał przedsionkowo-komorowy. Późniejsza diagnoza - zespół Downa - zabrzmiały jak wyrok. Pomimo tego, że ciąża należała do grupy zagrożonych a jej początki były trudne, nie spodziewaliśmy się tego co miało nas spotkać.
Ola spędziła w szpitalach prawie 4 miesiące a 6. września przeszła udaną operację serca w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Za nami trudny okres walki o życie naszego Skarbu . Teraz zaczynamy walkę o Jej zdrowie i wierzymy, że z każdym dniem będzie już coraz lepiej. Oleńka jest pod stałą opieką wielu specjalistów (kardiologa, neurologa, endokrynologa, neonatologa, neurologopedy, logopedy, audiologa, okulisty, ortodonty, poradni preluksacyjnej), ale niestety, ze względu na częste pobyty w szpitalu oraz naglący nas czas, zmuszeni jesteśmy do korzystania z usług odpłatnych. Mimo również udanej operacji serduszka nasza córeczka ma zaburzenia rytmu serca co wiąże się z przyjmowaniem leków na stałe.
Stała rehabilitacja Oli, w chwili kiedy jest Ona najbardziej plastyczna, stwarza duże szanse na to, że w przyszłości będzie w miarę samodzielna pomimo, że jest odmienna genetycznie. Bardzo często słyszymy „Czym skorupka za młodu nasiąknie (...)”, dlatego w pierwszej kolejności musimy skupić się na poprawie napięcia mięśni, które pozwoli Oli na osiągnięcie kolejnych milowych kroków w rozwoju. Wymaga to jednak szybko rozpoczętej, stałej i systematycznej rehabilitacji.
Oleńka to pogodny promyk nadziei, rozdaje uśmiech wszystkim tym, którzy się do niej zbliżają. Skupia wnikliwie swoją uwagę, gdy się do Niej zbliżamy i zabawiamy Ją. Jej głębokie spojrzenie w nasze oczy jest czymś niezwykłym, odbieranym tak, jakby próbowała nam coś powiedzieć.
Życie pisze każdemu z nas różne scenariusze. Nasze rodzicielstwo uczy nas ogromnej cierpliwości i pokory.
Pomimo tego, że świat w trudnych chwilach wydaje się szary i straszny, to dzięki ludziom dobrej woli, staje się ciepły  a problemy już nie wydają się tak ogromne.
Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc i udostępnienie naszego apelu.
Rodzice Oli

 

Darowiznę na rzecz Oli można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Leczenie Oli

 

Za okazane wsparcie DZIĘKUJEMY!: 
  
Walka o przyszłość Oli
a

   Każdy z nas ma jakieś marzenia. My marzymy o specjalistycznym wózku rehabilitacyjnym dla naszej córki Adrianny. Wózku, który będzie dopasowany do wieku, rozmiarów i indywidualnych potrzeb Ady ale też pomoże nam stymulować jej rozwój i zapewnić równie ważne chwile relaksu. Praca i odpoczynek są bardzo ważne w życiu każdego człowieka - nikt nie wie tego lepiej od Ady, która przez całe swoje życie codziennie walczy o jak największą sprawność. Bez odpowiedniego, lekkiego wózka ta walka jest znacznie utrudniona.


kategoria: zdrowie
województwo: pomorskie

Adrianna cierpi na schorzenie neurologiczne o podstawie genetycznej o nazwie zespół Retta i wymaga stałej, całodobowej opieki. Ada nie chodzi samodzielnie, nie mówi, nie używa rąk i ma trudności z wykonywaniem celowych ruchów.
Zespół Retta niesie też ze sobą szereg innych dolegliwości takich jak zaburzenia oddychania, problemy gastryczne, skolioza oraz zaburzenia pracy serca. Trudności z jedzeniem a co za tym idzie bardzo niska masa ciała zmusiła nas do podjęcia decyzji założenia PEG-a – sondy, która umożliwia karmienie poprzez powłoki brzuszne wprost do żołądka.
Choroba ta ma niestety charakter postępujący, szczególnie w zakresie sprawności ruchowej dlatego tak ważne dla nas jest zebranie funduszy na nowy wózek rehabilitacyjny. Ten który posiadamy jest już za mały i bardzo ciężki, trudno nim podjechać na krawężniki, bardzo ciężko włożyć go do bagażnika ponieważ nie składa się odpowiednio.
Ada musi też odbywać cykliczne wizyty u lekarzy specjalistów a to dalekie, ponad 70-cio kilometrowe podróże, które bez wózka oznaczają dla nas noszenie Ady na rękach a na to zaczyna nam brakować sił.
Adrianka jest z natury pogodną, uśmiechniętą panienką. Uwielbia kąpiele w wodzie, swoją huśtawkę, lubi oglądać teleturnieje, wiadomości i prognozy pogody w telewizji. Bardzo chętnie korzysta też ze spacerów podczas których obserwuje otoczenie i ludzi, z którymi bardzo lubi przebywać. Lekki, skrętny wózek jest dla niej niezbędnym sprzętem pierwszej potrzeby, bez którego nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować.
Wózek jest naszym małym marzeniem, którego jednak nie jesteśmy w stanie sami sfinansować dlatego bardzo prosimy Państwa o wsparcie i będziemy za nie wdzięczni z całego serca.

Darowiznę na rzecz Ady można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna dla Ady

Facebook Ady

Wózek inwalidzki moim marzeniem
a
 

  Okrutna choroba jaką jest padaczka lekooporna każdego dnia małymi kroczkami zabiera nam naszego kochanego Wiktorka. Codziennie oddala się od nas coraz bardziej, na co nie możemy dłużej patrzeć. Dlatego też musimy zrobić wszystko aby go ratować!!!


kategoria: zdrowie
województwo: warmińsko-mazurskie


Wiktorek ma 2,5 roku jest cudownym i kochanym dzieckiem. Urodził się jako zdrowe dziecko, niestety już w pierwszych miesiącach jego życia zauważyliśmy, że z jego rozwojem jest coś nie tak. Okazało się , że Wiktorek ma obustronny niedosłuch trzeciego stopnia, mózgowe porażenie dziecięce (spastyczne czterokończynowe), wadę OUN ( Zespół Dandy Walkera), padaczkę objawową, duże opóźnienie rozwoju psycho-ruchowego.
Wiktorek pomimo intensywnej rehabilitacji robi bardzo małe postępy - wszystko przez napady padaczkowe, które niszczą mózg Wiktorka a co za tym idzie całą naszą pracę i pracę Wiktorka włożoną w rehabilitacje.
Każdego dnia potrzebuje naszej pomocy 24 godziny na dobę, jest dzieckiem leżącym , karmiony jest dodatkowo przez Peg-a, nie mówi.Wiktorek jest pod opieką wielu poradni specjalistycznych: rehabilitacyjnej, neurologicznej, gastrologicznej, audiologicznej( nosi aparaty słuchowe), ortopedycznej ( ma ortezy na nóżki), okulistycznej. Wydatki na wyjazdy do poradni są bardzo duże ponieważ mieszkamy w małej miejscowości i niestety do każdej z nich musimy dojeżdżać kilkaset kilometrów czasem kilka razy w miesiącu.

    

Wiktorek został zakwalifikowany do eksperymentu medycznego w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie. W Szpitalu Wiktorek będzie miał 5 podań komórek macieżystych, które są ostatnią szansą na lepsze jutro dla naszego synka, ponieważ tradycyjne leki nie działają na padaczkę. Przeszczepy te są wielką szansą na poprawę stanu zdrowia Wiktorka, dzięki nim poprawi się funkcjonowanie Wiktorka w społeczeństwie i w rodzinie. Powinna poprawić się kontrola głowy, ogólna pionizacja ciała i powinien być lepszy kontakt z nim, czyli dokładnie to wszystko o co walczymy dla Wiktorka każdego dnia.
Udział w tym eksperymencie medycznym niestety nie jest refundowany przez NFZ , daje natomiast realną pomoc dla naszego synka. Dlatego też bardzo nam zależy aby Wiktorek wziął w nim udział.

Z ogromną prośbą zwracamy się o pomoc w uzbieraniu kwoty potrzebnej do wykonania przeszczepów. Jest to wielka suma ok.30 tys. zł, której nie jesteśmy w stanie sami zapłacić.Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy zdecydują się pomóc Wiktorkowi.
Rodzice Wiktorka


Facebook Wiktorka
 

Komórki macierzyste moim ratunkiem
a
KINGA to dziewczynka cierpiąca na ZESPÓŁ RETTA i padaczkę lekooporną. Potrzebujemy zgromadzić pieniążki na samochód, który umożliwi nam transport córki do placówek rehabilitacyjnych jak i częstych wyjazdów do szpitali. Kwota jaka nam potrzebna to 8000 PLN.

KINGA urodziła się 21 06 2007, ma 9 lat. Jest pogodna, uśmiechnięta dziewczynką mimo, że jest bardzo chora. Wykryto u niej Zespół Retta, który powoduje ataki padaczkowe. Choroba niestety powoduje bardzo duże opóźnienie w rozwoju psychoruchowym dziecka. Kinga jest dzieckiem leżącym, nie mówi, trzeba ją karmić, ubierać, wspierać w każdej sytuacji oprócz tego ma skrzywienie kręgosłupa. Kinga jest również dzieckiem niewidzącym. Uwielbia słuchać muzyki, bajek. Bardzo lubi spacery oraz huśtać się na huśtawce.

Mieszkamy w małej miejscowości. Rehabilitacja, wizyty w przychodni czy wyjazdy do szpitala to dla nas ogromny problem od momentu gdy zepsuł nam się samochód. Ostatnio w maju niemiłą niespodziankę zrobił nam nasz stary samochód gdy pojechałyśmy z Kingą na oddział nefrologiczny do Warszawy.

 

Samochód wrócił na lawecie, a my mieliśmy nie mały problem żeby zorganizować powrót do domu. Samochód ma swoje lata i nawet jego naprawa nie zagwarantuje nam tego, że ponownie nie spotka nas takie niemiłe wydarzenie. Potrzebujemy zebrać pieniążki na sprawny samochód, który nie będzie nas zawodził, żebyśmy mieli komfort psychiczny i nie myśleli co zrobimy gdy zatrzyma się nam na środku drogi. KINGA nie może jeździć w PKP ani w PKS jest to problem - jej wózek waży, jest duży i trzeba składać siedzisko oddzielnie, konstrukcję oddzielnie oraz zdejmować kółka.

Córka ma bardzo często ataki padaczkowe w podróży. Zebrana kwota zostanie przekazana na zakup samochodu potrzebnego do przewożenia Kingi.

 

Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc jak i udostępnienie naszego apelu.

Rodzice KINGI

 

Pomóż moim rodzicom w moim transporcie
a
Zbieramy pieniądze dla 8-letniego Gabrysia. Chłopiec jest niepełnosprawny, ma rozszczep kręgosłupa, wodogłowie, porusza się na wózku. W domu próbuje przesuwać się na kolanach. Rodzina Gabrysia utrzymuje się z zasiłków. Potrzebują pieniędzy na codzienne potrzeby, a głównie na ubranka dla syna.

Fundacja Akademia Mistrzów działa od maja 2015 r. i od tego czasu robimy wszystko, by pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Wspieramy osoby zagrożone wykluczeniem społecznym, pomagamy rodzinom w trudnej sytuacji finansowej i zdrowotnej.

Gabryś, dla którego chcemy zebrać pieniądze to chłopiec wesoły, radosny,lubiący rozmawiać, mimo swej choroby, wrażliwy na krzywdę innych.

Obecnie jest po operacji przepukliny pachwinowej, a z początkiem lipca czeka go seria kolejnych zabiegów, m.in.usunięcie kamieni na nerce.

Lubi bajki, zwłaszcza Minionki.

 

Osoby, które nie mają dostępu do bankowości elektronicznej mogą przekazać darowiznę na rzecz Gabrysia bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A
Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Dla Gabrysia
Po uśmiech dla Gabrysia
a
 
Lenka to niespełna trzyletnia dziewczynka zmagająca się z okropnymi chorobami, które nie pozwalają jej funkcjonować jak inne dzieci. Pomóżcie nam proszę dowiedzieć się co jest przyczyną i jak w przyszłości będzie wyglądało życie naszej córeczki. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na badanie genetyczne NGS (Sekwencjonowanie Następnej Generacji), które nie jest refundowane przez NFZ. Koszt takiego badania to 8000 PLN. 

 

Lenka urodziła się 10 września 2013 r. z wrodzoną wadą serca - ubytkiem międzykomorowym i zwężeniem tętnicy płucnej. Operację serduszka miała w siódmym miesiącu życia. W czwartym miesiącu życia pojawiły się pierwsze napady padaczki, które później zostały zdiagnozowane jako – lekooporny Zespół Westa. Leczenie farmakologiczne jak i dwukrotna terapia sterydami nie przyniosła oczekiwanych rezultatów dlatego od lutego 2016 r. Lenka jest na diecie ketogennej, która ma pomóc w zatrzymaniu nieustających napadów padaczki, jak i poprawić jej funkcjonowanie.  Lenka ma również bardzo dużą wadę wzroku (nadwzroczność i astygmatyzm), niedoczynność tarczycy i nietolerancję glutenu. Wszystkie te choroby powodują, że Lenka ma znaczne opóźnienie psychoruchowe. Jej rozwój zarówno fizyczny jak i psychiczny oceniono na 10 miesięczne dziecko.  Mimo stałej, intensywnej rehabilitacji do tej pory nie chodzi, nie potrafi się komunikować oraz ma problemy z gryzieniem pokarmów. 

  

Lenka bardzo lubi spacery oraz huśtać się na huśtawce w parku. Uwielbia zabawy z innymi dziećmi w piaskownicy - babek jeszcze nie potrafi robić, ale wsypywanie piasku do butów mamy wychodzi jej bardzo dobrze. Pomimo, że większość życia spędziła na salach szpitalnych i rehabilitacyjnych, z jej twarzy nie schodzi uśmiech.

Badania, które do tej pory zostały wykonane, w żaden sposób nie przybliżyły nas do poznana przyczyny tych wszystkich chorób. W dalszym ciągu nie wiemy, jak będzie wyglądało dalsze życie naszej córki. Wierzymy, że odpowiedź znajdziemy w zaproponowanym przez naszego genetyka badaniu NGS (Sekwencjonowanie Następnej Generacji). Jest to badanie, które identyfikuje wiele zmian genetycznych. Pozwoli ono na dokładną ocenę stan zdrowia naszej Lenki, jak i wskaże nam kierunek dalszego postępowania terapeutycznego. 

 

Zebraną kwotę przeznaczymy na pokrycie kosztów badania genetycznego NGS.

 

Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc jak i udostępnienie naszego apelu. 

Rodzice Lenki

Hanna i Marcin Roszkowscy 

 

www.facebook.com/pomocdlalenkizwroclawia

 

Pomóż nam znaleźć odpowiedź
a
Życie Joanny jest zagrożone, nie pozwólmy i nie zgadzajmy się na to! Joanna czeka na kwalifikację na przeszczep wątroby w wyniku pozapalnej, nieodwracalnej marskości.  
Pomóżcie tej dzielnej i młodej kobiecie!
Ona potrzebuje Waszej pomocy i wierzy, bo głód życia to wielka siła. 

Historia Joasi głęboko porusza, zasmuca, ale przede wszystkim daje przykład heroicznej walki o życie, którą toczy każdego dnia. Razem z Asią walczą służby medyczne, pełni zrozumienia lekarze, rodzina i przyjaciele.

Dobra aura, którą Asia roztacza wokół siebie pozwala z nadzieją spoglądać w przyszłość Joasi. Dalecy i bliscy Przyjaciele wspierają Asię w przekonaniu, że nie może się nigdy poddać.

Joanna ma 32 lata i jest podopieczną Fundacji chorych na zespół Dandy-Walkera "Podaj dalej". Od 16-go roku życia walczy o życie. Zespół Dandy-Walkera t.j torbiel mózgu, wodogłowie powstałe w wyniku torbieli regulowane zastawką komorowo-otrzewną, 14 operacji głowy z powodu dysfunkcji zastawki doprowadziły do wielu powikłań.

2 listopada 2015 r. podczas rozległej, bardzo trudnej operacji jamy brzusznej ratującej życie okazało się, że pozapalna marskość wątroby zagraża życiu Joanny. Przyczyną marskości to kilkuletnia obecność w dwunastnicy końcówki drenu zastawki, co doprowadziło do stanu ropnego jamy brzusznej i wątroby.

Jedynym sposobem na tę ciężką , nieuleczalną chorobę jest przeszczep wątroby, poprzedzony kwalifikacją i umieszczeniem na liście oczekujących. Kwalifikacja opóźnia się z powodu dysfunkcji nerek i innych nieprawidłowości. Joanna musi dotrwać do jesieni. W tym czasie wizyty u wielu specjalistów, leki , specjalna dieta, badania – wiemy jak wyglądają kolejki na NFZ, dlatego Aśka korzysta z gabinetów, badań prywatnie.

W oczekiwaniu na kwalifikację Joanna musi być w stałym kontakcie ze specjalistami, zażywać leki, zioła i utrzymywać specjalistyczną dietę oraz stosować ortezy na stopy. Specjalny lek Vassosan S musi kupować w niemieckich aptekach ponieważ zniknął on z listy leków w Polsce.

W międzyczasie muszą być prowadzone wysokospecjalistyczne badania. Pociąga to za sobą koszty, które jednak są niezbędne, aby Joanna dotrwała do przeszczepu.

 

 
AKTUALIZACJA:
Asia obecnie jest już po kolejnej operacji neurochirurgicznej polegającej na skróceniu drenu odprowadzającego płyn mózgowo- rdzeniowy. Operacja była konieczna z powodu powstania odleżyny przy obojczyku. Teraz zmiana opatrunków, konsultacje, wyjęcie szwów, walka z bólem.
Od poniedziałku 5-go września konieczne są kolejne konsultacje z powodu nieprawidłowości funkcjonowania – ortopeda, kardiolog, nefrolog, endokrynolog, ciągła rehabilitacja stóp, które nie pozwalają chodzić.

 

Facebook Asi

  

         

 

Głód życia to wielka siła
a

 Celem zbiórki jest pomoc Mateuszowi w jego walce o powrót do sprawności. Największym jego marzeniem jest móc znów samodzielnie chodzić i grać w piłkę. 

Nazywam się Mateusz Karpiński, jestem bardzo pogodnym wesołym i ufnym  młodym człowiekiem. Bardzo lubię jeździć na wycieczki, słuchać muzyki i oglądać filmy (polskie komedie).W dniu 12.11.2010 r. w wyniku nieszczęśliwego wypadku doznałem urazu mózgowo-czaszkowego i stłuczenia płuc. Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie jednak moja siła życia była tak wielka, że wygrałem walkę ze śmiercią. a następnie rozpocząłem bitwę o powrót do zdrowia i sprawności.  Przez sześć miesięcy od urazu byłem w śpiączce. Następnie powoli uczyłem się od początku samodzielnego oddychania, jedzenia, mówienia i poruszania.        

Dzięki dotychczasowej, systematycznej, ciężkiej pracy i rehabilitacji widać efekty i malutkimi kroczkami  robię  postępy przechodząc od stanu gdy nawet sam nie oddychałem do tego co jest teraz: czytam, pisze, dodaje i odejmuje, samodzielnie siadam, samodzielnie poruszam się za wózku.

Moim największym osiągnięciem jest to, że trzymając się za rękę drugiej osoby mogę chodzić na spacery. Pomimo poprawy zdrowia mam świadomość,  że to dopiero początek długiej drogi powrotu do zdrowia. Jednak aby to osiągnąć potrzebna jest kosztowna i intensywna rehabilitacja, która największe efekty przynosi kiedy jest kompleksowa; np. pobyty na specjalistycznych turnusach.  Koszt jednego turnusu to kwota około 5000 zł, a rezultaty są wtedy kiedy  przynajmniej raz na dwa miesiące uczestniczę  w takim turnusie.  Oprócz turnusów mam trzy godziny dziennie  rehabilitacji  w domu.

Zgromadzone środki zostaną przeznaczone na turnusy rehabilitacyjne i rehabilitację w domu.

Serdecznie dziękuję!

Mama Mateusza

 

Partnerzy zbiórki:
Mariusz Kasperkiewicz Gabinet Ginekologiczny
Apteka Melisa z Łańcuta

 

Chcę być taki jak Ty
a
Wśród wszystkich dzieci świata są i te, którym los poskąpił zdrowia, a ich życie określa się mianem niepełnosprawnych. Rodzą się by pokazać nam świat jakiego nie znamy..... Chcą by los dał im szansę, ale jaka byłaby ta szansa bez kochającej mamy oraz ludzi z otwartymi sercami na krzywdę tych najbardziej bezbronnych. 8 letnia Kornelka potrzebuje wsparcia w sfinansowaniu 2 miesięcy rehabilitacji oraz w zakupie bieżni do ćwiczeń w warunkach domowych w łącznej kwocie 6300 złotych. Kornelka choruje od urodzenia i bez systematycznych ćwiczeń byłaby dzieckiem leżącym, a aktualnie uczy się chodzić. Kornelia wraz z siostrą i mamą utrzymują się z zasiłków i alimentów, dlatego z całego serca prosimy o pomoc.

Kornelka ma 8 lat i od urodzenia choruje. Z niewiadomych medycynie przyczyn została uszkodzona 16 para chromosomów w początkowej fazie ciąży i ta wada spowodowała u dziecka wadę serca VSD, padaczkę lekooporną, wadę układu moczowego, małogłowie i opóźnienie psychoruchowe w stopniu znacznym.

O chorobie córki dowiedziałam się po jej urodzeniu w przeciągu pierwszego pół roku życia dziecka. Jestem samotną mamą wychowującą dwoje dzieci. Choroba Kornelii spowodowała konieczność rezygnacji z pracy na rzecz stałej opieki nad dzieckiem. Utrzymujemy się z zasiłków i alimentów. Miesięczny koszt rehabilitacji Kornelci wynosi 1400 złotych, do tego zajęcia z pedagogiem, pieluszki, leki, dieta (jest dzieckiem nie gryzącym z zaburzeniami łaknienia) oraz koszty życia-codzienne wydatki.

 

Kornelka miała słabe rokowania na rozwój, ale od początku jest rehabilitowana każdego dnia, co przyniosło ogromne efekty. Najpierw zaczęła trzymać główkę, potem usiadła, z trudem nauczyła się czworakowania, a w tej chwili (od 4 lat) uczy się chodzić. Jest to najtrudniejsza umiejętność, ponieważ Kornelka ma trudności z prawidłowym budowaniem napięcia mięśni i przenoszeniem ciężaru ciała, ale miesiąc po miesiącu robi malutkie postępy. Córka ponadto mogłaby wzmacniać wzorzec chodu i mięśnie ćwicząc w warunkach domowych na bieżni zaleconej przez rehabilitanta, natomiast to kolejny wydatek na który nie stać mojej rodziny. Mieszkamy w bloku, więc nie ma możliwości ćwiczenia chodu w domowych warunkach w odpowiednim natężeniu jakie jest wskazane, a ponieważ Kornelka ma obniżoną odporność, nie korzystamy zbyt często ze spacerów, gdyż jej wada serca powoduje nasilone pocenie się i łatwo o przeziębienia i zapalenia gardła.

Córka jest wesołą dziewczynką, uwielbiającą zabawy z mamą i siostrą, przytulanie się i słuchanie czytanych bajek. Bardzo też lubi słuchać muzyki oraz prace manualne z pomocą drugiej osoby, ponieważ dziecko ma znaczne ograniczenia motoryki małej. Kornelka jest wierną fanką piłki, ale i sama uwielbia się nią bawić.

 

Z całego serca zwracam się z prośbą o wsparcie finansowe w zakupie bieżni w kwocie 3500 zł.

Dziękuję, mama Kornelki

Osoby, które nie mają dostępu do bankowości elektronicznej mogą przekazać darowiznę na rzecz Kornelki bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A
Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Rehabilitacja Kornelki
KAŻDY KROCZEK TO MOJA WALKA O SIEBIE
a

asia

AKTUALIZACJA 28.07.2017 r.: Na koncie Asi zebrano 12% potrzebnej sumy. W ostatnich dniach zbiórka ruszyła. Walka o życie Asi dalej się toczy. Nie możemy zakończyć starań o pozyskanie środków na trudne, drogie leczenie.

To dzięki Waszym wpłatom Asia może kupić drogie leki, materiały opatrunkowe, środki dermatologiczne, może korzystać z wysokospecjalistycznych konsultacji, z koniecznych naświetlań skóry i rehabilitacji. To wszystko pozwala na coraz rzadsze korzystanie z wózka inwalidzkiego.To dzięki Waszym wpłatom Asia ma nadzieję i walczy.

Wyjątkowo trudno gojące się rany na głowie ( możliwe, że spowodowane cukrzycą, marskością wątroby?) lub chorobą skóry. Bardzo proszę o dalsze wsparcie bez którego Asia nie da rady. Ta wielka pomoc płynąca od ludzi dobrej woli pozwala Joannie z nadzieją spoglądać w przyszłość.

Dziękujemy i prosimy nie zostawiajcie jej bez pomocy !


kategoria: zdrowie
województwo: wielkopolskie, Leszno
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna leczenie Asi
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

asia0AKTUALIZACJA 4.07.2017 r.:Byłam kolejny raz u dermatologa. Dlaczego? Zaczynam sobie nie radzić... Nie pomagają słowa wsparcia, nie pomaga wiara... Po prostu ból jest nie do zniesienia... Dzisiejsza wizyta i zaplanowane kolejne, to duży koszt.. Pieniądze kończą się, a liczyć na NFZ, to jak lepiej nie leczyć się wcale... bo jak tu czekać dziesiątki miesięcy na wizytę... Dzięki terapii lekiem Liryca, opakowanie kosztuje 300zł i codziennej rehabilitacji powoli zaczynam samodzielnie się poruszać... Coraz częściej poruszam się bez wózka.. Ale na ile opakowań leku mi starczy... Nie pozwólcie mi na poruszanie się na wózku inwalidzkim...


AKTUALIZACJA 19.06.2017r.: Dzień zaczynam od przygotowania leków i myśleniu o tym czy i na jak długo one wystarczą i czy nie będę musiała zrezygnować z któregoś. Czy konieczna jest dieta? Po co to wszystko? Nie kończące się wizyty specjalistyczne i te badania? Dbam o siebie, mam wolę przetrwania, ale jakim kosztem?

asia11

Wiem, że nie każdy może mieć długie, piękne włosy, że nawet makijaż nie zmieni mojego wizerunku. Ran nie oglądam bo głowa i brzuch są całe w bliznach. Moje życie to ból, to przemieszczanie się między domem, gabinetami lekarskimi, szpitalem, badaniami, braniem leków, przygotowaniem dietetycznych posiłków, zmianami opatrunków na głowie i nogach. W przemieszczaniu pomaga mi wózek inwalidzki, który miał być na krótko, tymczasem coraz bardziej go lubię. Ciągła niepewność tego co mnie dzisiaj spotka, czy dam radę ? Temperatura 38,9 to dla mnie żadna nowość, czasem zastanawiam się co powie lekarz po analizie kolejnych wyników? Boję się ! Coraz częściej myślę o tym, czy moja walka o życie ma sens? Ciągle próbuję... Nie chcę żyć w poczuciu ciągłych ograniczeń oraz poczuciu ciężaru dla bliskich - to boli ! Pomóżcie mi, żebym nie zapomniała się uśmiechać. Chwilami na uśmiech nie starcza już siły. Każda chociaż najmniejsza wpłata jest dla mnie nadzieją, że może będzie lepiej ? Czekam na opis kolejnego wyniku MRI głowy, a już mam skierowanie na następne badanie na MRI jamy brzusznej z powodu podejrzenia wodobrzusza. A jeżeli tak, to co dalej??? Zespół Dandy-Walkera, olbrzymia torbiel mózgu, wodogłowie spowodowane uciskiem torbieli i inne schorzenia u mnie to koszmar!

Wynik MRI odebrała dzisiaj mama,wyniki nie dodają sił...

rezonansasi


AKTUALIZACJA 15.05.2017r.: Minęły trzy tygodnie od ostatniej operacji głowy. Doktor zdjął szwy z dwóch ran. Z górnej trochę sączy. Dzień zaczynam od zmiany opatrunków na wygolonej skórze. Nie każdy może mieć długie, piękne włosy. Ran nie oglądam bo głowa jest cała w bliznach. Wiem że sama sobie nie poradzę dlatego proszę dziękując za każde wsparcie finansowe po to, żebym mogła się leczyć, żebym mogła zatrzymać życie. A jakie ono jest ? Moje życie to ból, to przemieszczanie się między domem, gabinetamilekarskimi, badaniami, braniem leków, przygotowaniem dietetycznych posiłków, zmianami opatrunków na głowie i nogach. W przemieszczaniu pomaga mi wózek inwalidzki, który miał być na krótko, tymczasem coraz bardziej go lubię. Ciągła niepewność tego co mnie dzisiaj spotka, czy dam radę ? W środę 17-go maja wizyta w Poznaniu u transplantologa. Co powie po analizie kolejnych wyników? Boję się ! Coraz częściej zastanawiam się czy moja walka o życie ma sens? Ciągle próbuję... Nie chcę żyć w poczuciu ciągłych ograniczeń, którymi jestem obarczona. Pomóżcie mi, żebym nie zapomniała się uśmiechać. Chwilami na uśmiech nie starcza już siły. Każda chociaż najmniejsza wpłata jest dla mnie nadzieją, że będzie lepiej ?


asia6

 

Mam na imię Joanna, jestem młoda i chcę żyć. W mojej głowie jest ogromna torbiel, która jest przyczyną wodogłowia. Przeżyłam 16 operacji głowy, mózgu. Dałam radę, niemożliwe stało się możliwym. Przede mną kolejna operacja. Usiadłam na wózku inwalidzkim co jest dla mnie bardzo trudne, ale zbawienne. Niestety mój stan się pogarsza. Proszę, podajcie mi rękę, bo sama nie dam rady !!! 

 
Od wielu lat walczę o życie. Długie pobyty w szpitalach w Polsce i za granicą były i są dla mnie i moich bliskich bardzo trudne.Na swojej drodze po życie spotkałam wielu wyjątkowych ludzi, wielu cudownych lekarzy, służbę medyczną. Codzienne zmagania z bólem to dla mnie koszmar. Walczę dla siebie, dla bliskich, dla Was. Nie pozwólcie mi rezygnować z tego co do mnie należy! Znam ryzyko, boję się. Cały czas z najbliższymi walczę o skrócenie listy chorób:
zespół Dandy-Walkera
pozapalna marskość wątroby ( kwalifikacja do przeszczepu opóżnia się z powodu szeregu chorób
cukrzyca
porażenie nerwów obwodowych - podanie komórek macierzystych do jednej stopy nie dało pozytywnego rezultatu
niewydolność nerek
anemia
poważna choroba dermatologiczna
dyskopatia kręgosłupa i inne
Nadzieję na życie dają systematyczne
wizyty i badania wysokospecjalistyczne
rehabilitacja
pokrycie kosztów okołooperacyjnych
opatrunki, leki
terapia alternatywna
odpowiednia dieta i suplementacja
Przez ostatnie pół roku wiele zmieniło się w moim życiu. Dzięki pomocy dobrych ludzi mogłam skorzystać z wielu konsultacji specjalistycznych, które pozwoliły na przybliżenie mi problemu koniecznej rehabilitacji, przyjmowania leków, picia ziół , wykonanie wielu badań specjalistycznych np. MMG nóg. Specjalista ortopeda do lewej stopy podał mi komórki macierzyste z krwi obwodowej co dawało nadzieję na zmniejszenie bólu. Wreszcie mogłam podjąć bardzo drogie leczenie dermatologiczne połączone z rehabilitacją.

asia2asia1asia4asia3


Każda złotówka przekazana na moje leczenie pomoże mi zatrzymać życie i pomoże mi uwierzyć, że jeszcze życie dla mnie się nie kończy.
Proszę o pomoc wszystkich tych, którzy mogą podzielić się dobrocią.  
Za każdą złotówkę, udostępnianie i wszystkie dobre myśli serdecznie dziękuję – Aśka
 
Facebook Asi
http://www.aska.org.pl/

 


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna leczenie Asi
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

Pomóż mi zatrzymać życie
a
 
Jako rodzice Stasia z całego serca prosimy o pomoc w zebraniu sumy potrzebnej na rehabilitację naszego synka oraz o udostępnianie naszego apelu. Zebrane pieniądze będą przeznaczone na pokrycie kosztów związanych z uczestnictwem Stasia w turnusach rehabilitacyjnych. Koszt jednego takiego turnusu to kwota około 5000 zł. Aby rehabilitacja przynosiła wymierne efekty Staś powinien uczestniczyć w takim turnusie raz na 3 miesiące. 

 

 

Staś urodził się 14 grudnia 2014 r. W piątym miesiącu życia pojawiły się u Stasia pierwsze napady padaczki, a w niedługim czasie postawiono diagnozę – padaczka lekooporna pod postacią Zespołu Westa. Choroba wpłynęła na opóźnienie rozwoju psychoruchowego naszego synka – Staś jeszcze sam nie siedzi, nie raczkuje, nie mówi. Staś ma również wrodzoną wadę serca Multi ASD II – ubytek przegrody międzyprzedsionkowej oraz wadę wzroku.

Aby Staś mógł stanąć na własnych nogach oraz nadrobić zaległości w rozwoju i dogonić swoich rówieśników potrzebna jest intensywna rehabilitacja oraz stała terapia neurologopedyczna, psychologiczna i pedagogiczna. Ze względu na przyjmowane leki nasz synek ma bardzo obniżoną odporność i całość terapii musi odbywać się prywatnie  w warunkach domowych. Oprócz codziennej rehabilitacji w domu Staś wymaga pobytu na specjalnych turnusach rehabilitacyjnych – koszt jednego takiego turnusu to ok.5000 zł, a efekty są najlepsze, jeśli dziecko ma możliwość uczestniczenia w takim turnusie raz na 3 miesiące. 

Zebrana kwota będzie przeznaczona na pokrycie kosztu turnusów rehabilitacyjnych.

Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc!

Rodzice Stasia

Marta i Krystian Podoba

 

PARTNER ZBIÓRKI:

  

 

Pomóż mi stanąć na nóżki
a

 
Pomóżcie Nam w dokończeniu remontu i pozbyciu się wilgoci w tworzonym przez Nas Klubie Od Juniora Do Seniora. Tworzymy miejsce spotkań międzypokoleniowych, w którym wielu naszych podopiecznych znajdzie namiastkę domu, a niejeden senior znajdzie dla siebie "przyszywaną wnuczkę lub przyszywanego wnuka". Miejsce w którym seniorzy będą mogli podzielić się swoimi doświadczeniami z młodymi ludźmi i na odwrót, przekazać ważne cele i być może zostać wzorem do naśladowania. 

 

 

 

Jesteśmy organizacją pozarządową działającą na terenie miasta Boguszów-Gorce w województwie dolnośląskim. Działamy na rzecz dzieci, młodzieży, seniorów. W 2014 roku organizowaliśmy m.in. „Dzień Mamy i Taty"(który zgromadził około 200 uczestników) oraz Mikołajki dla podopiecznych Ośrodka Pomocy Społecznej (podczas których przekazaliśmy około 120 paczek z prezentami dla dzieci).W czerwcu z okazji Dnia Dziecka zorganizowaliśmy imprezę kulturalną w której wzięło udział 400 uczestników, dzieci były szczęśliwe. Szczególnie bliskie nam są dzieci które nie mają się gdzie podziać stąd też pomysł utworzenia Klubu "Od Juniora Do Seniora".  Klub ma być miejscem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, planujemy szereg ciekawych zajęć np. biżuteria z modeliny, prace z masy solnej, plastelinkowo, dla młodszych "pacynkowo" laleczki z recyklingu, ozdoby świąteczne i okolicznościowe seniorki będą mogły nauczyć dzieci robić na drutach, szydełku, opowiadać ciekawe historie jak również utworzymy cykl "Poczytaj mi Babciu, poczytaj mi Dziadku" planujemy warsztaty kulinarne gdzie nasi seniorzy będą mogli przejąć pieczę nad przygotowaniami od A do Z.

Klub mieści się w Boguszowie - Gorcach i został nam użyczony przez Urząd Gminy. Lokal ma prawie 70 metrów i składa się z biura, kuchni, toalety i sali głównej gdzie odbywać się będą zajęcia. Lokal jest zaniedbany i wymaga remontu. Największym jego problemem jest wszechogarniająca wilgoć. Jak tylko otrzymaliśmy lokal, to go pomalowaliśmy, była to zimia i nie było widać wilgoci, niestety teraz farba odchodzi płatami i zapach nie jest najładniejszy.

Dlatego zanim wpuścimy do niego Naszych podopiecznych musimy w pierwszej kolejności go osuszyć, położyć płytki w toalecie i kuchni oraz zakupić regały na książki. Chcemy stworzyć odpowiednie i przede wszystkim bezpieczne warunki dla dzieci, młodzieży i seniorów, tak by przebywanie w Klubie „Od Juniora do Seniora" była dla nich czystą przyjemnością.

W chwili obecnej montowane jest ogrzewanie gazowe. Ze środków zebranych od naszych przyjaciół zakupiliśmy rury do ogrzewania, grzejniki dostaliśmy od zaprzyjaźnionej firmy. Zamontował nam to w wolontariacie pan Marcin Zieliński. Dalsza część ogrzewania to komin spalinowy i niezbędne materiały, które otrzymaliśmy z Kopalni z Bartnicy. Piec podarował nam Zakład Gospodarki Mieszkaniowej z Boguszowa - Gorc. Położyliśmy również płytki na podłodze w kuchni, w której był goły beton.

By dokończyć remont Klubu musimy prosić Was o wsparcie zbiórki. 

Dziękujemy! 

STOP wilgoci w Naszym Klubie
a
taja0
 
Tajek to śliczny i łagodny młody kotek, ma około 2-3 lata. W dniu 09.08.2017 został znaleziony na poznańskich Winogradach - potrącony przez samochód. Kierowca nie udzielił kotu Pomocy i gdyby nie reakcja miłośniczki zwierzaków jego los byłby przesądzony.
Kotek natychmiast trafił do kliniki weterynaryjnej gdzie konieczny był zabieg chirurgiczny i hospitalizacja z uwagi na złamanie kości piszczelowej oraz urazy ogólne.
Fundacja Animalia podjęła się finansowania zabiegu, którego koszt okazał się jednak bardzo wysoki. Operacja ze względu na stan ogólny przeprowadzona była w znieczuleniu wziewnym. Dokonano osteosyntezy kości podudzia kończyny miedniczej prawej .

 


województwo: wielkopolskie
cel: sfinansowanie zabiegu chirurgicznego i hospitalizacji
organizator: Fundacja Animalia
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

Kot z uwagi na konieczność podawania antybiotyków oraz ograniczenia ruchu jest hospitalizowany. Jednak operacja się udała i Tajek dojdzie do zdrowia. Oczywiście nie będzie mógł być kotem wolnożyjącym i wychodzącym. Sądząc po jego zachowaniu – miał kiedyś dom. Jest łagodny, mruczący i delikatny. Szukamy dla kotka nowego domu, takiego na zawsze.

taja2taja3

taja0


Prosimy o pomoc w pokryciu bardzo wysokich kosztów weterynaryjnych – całość wyniosła do tej pory ok. 2000 zł. To dla nas ogromna kwota, tym bardziej, że mamy pod opieką sporo ciężko chorych kotów oraz psiaków wymagających Pomocy lekarskiej.
Każdy grosz wpłacony na konto Fundacji Animalia z dopiskiem – „dla Tajka” pomoże nam opłacić zabieg. Prosimy o pomoc dla kotka – walczy bardzo dzielnie o powrót do życia i zdrowia.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz kotki Tai można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna dla Tajka
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Potrącony i pozostawiony na śmierć
a

Potrzebujemy zakupić nowy sprzęt do prowadzonej przez nas działalności w szkołach, przedszkolach oraz dla ratowników do realizacji zadań z zakresu ratownictwa medycznego. Mobilność Centrum polegać ma na posiadaniu przez nas sprzętu, który możemy przetransportować własnymi środkami do grup docelowych tj szkół, przedszkoli, klubów czy stowarzyszeń. Sprzęt o który zabiegamy to fantomy do resuscytacji krażeniowo-oddechowej, treningowe półautomatyczne defibrylatory zewnętrzne AED-Treiner , Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny do terapii, Zestaw Ratownictwa Medycznego PSP R1, Łączność radiowa, sprzęt pokazowy dla najmłodszych dzieci, głowa do nauki przyrządowego udrażniania dróg oddechowych oraz sprzęt edukacyjny z zakresu bezpieczeństwa pożarowego tj. gaśnice, czujki dymu etc.

Stowarzyszenie Ratownicze Rescue działa od 7 lat. Zajmuje się profilaktyką i prewencją w zakresie bezpieczeństwa i edukacji prozdrowotnej. Prowadzimy szereg zajęć dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych. Propagujemy bezpieczne zachowania i postępowanie w sytuacjach gdzie zagrożone jest życie bądź zdrowie, szkolimy młodzież w zakresie udzielania pierwszej pomocy i doskonalimy ratowników z ratownictwa medycznego w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Wspieramy akcje dobroczynne, pomagamy potrzebującym. Zapewniamy bezpieczeństwo podczas lokalnych imprez oraz wspieramy zabezpieczenia imprez masowych. Współpracujemy z prywatnym Pogotowiem Ratunkowym oraz Ochotniczymi Strażami Pożarnymi, Służbą Więzienną i Policją. 

   

Wsparcie, o które prosimy pozwoli nam realizować cele na własnym sprzęcie. Pozwoli na realizację profesjonalnych programów w przedszkolach, szkołach i innych instytucjach, które poproszą o realizację programów edukacyjnych. Co najważniejsze - wsparcie pozwoli nam zaistnieć w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego jako instytucja współpracująca z systemem, wpisana do rejestru prowadzonego przez Wojewodę Śląskiego.

Z góry dziękujemy za wszelkie chęci, darowizny i udostępnienia:)

Stowarzyszenie Ratownicze RESCUE

Mobilne Centrum Edukacji i Bezpieczeństwa
a
To miała być egzekucja. Niedokończona.Strzał w łapę, w brzuch a potem w głowę. A może najpierw celował w głowę. Pewnie tak.
 
Nieduży bezdomny pies z Łochowa. Bardzo łagodny. Nie szukający zwady. Tylko miejsca do spania i chociaż odrobinę jedzenia.To było zbyt dużo. Tak ktoś uznał. Wreszcie kogoś zainteresował, po kilku próbach udało się go złapać. Prawdopodobnie w tym stanie chodził przynajmniej od sierpnia, z pyskiem zalanym ropą, z trudnością jedzący bo nie mógł otworzyć pyska, śpiący na ziemi.
Praktycznie nie ma pół czaszki - gniła.  Resztka gnijącego oka w oczodole. Ropa wszędzie. Smród nie do opisania.
Właściwie nie powinien już żyć, ale Dorian, bo takie imię otrzymał chce walczyć. Chce żyć. Ale czy się uda zadecydują kolejne badania. Na razie nieustannie jest pacjentem kliniki.
Napiszę jedno-POMOCY! Bo trudno napisać coś mądrego w obliczu tego co spotkało tego psa.
Liczy się każda złotówka – już tyle przeszedł, nie może się nie udać.
 
Za każda wpłatę - nisko sie kłaniamy
Fundacja dla Zwierząt Animalia

 

Osoby, które nie mają dostępu do bankowości elektronicznej mogą przekazać darowiznę na leczenie Doriana bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Dorian
SWIFT:  PPABPLPKXXX
Bestialska egzekucja. Trzy strzały.
a
Łapuś, kocie dziecko straciło łapkę, teraz walczy o życie - bardzo chce żyć i kochać.

Łapuś – podopieczny Fundacji Animalia zaznał w swoim krótkim życiu wielkich tragedii. Co się stało - nie wiemy... kociak stracił łapkę, wymagał natychmiastowej pomocy aby uratować mu życie. Jest malutki i bardzo dzielny, każdy kto chciałby wesprzeć malucha czy to finansowo czy tez dając dla niego karmę może to zrobić wpłacając dla niego choćby złotówkę.

Po raz kolejny liczymy na Waszą pomoc, tylko dzięki Wam możemy pomagać tym które same pomóc sobie nie potrafią. Dodatkowo w trakcie leczenia pojawiły się problemy z płucami, doszło do obrzęku płuc, Łapuś musiał być pod tlenem kilka godzin.

Po krótkiej poprawie nasilił się obrzęk płuc – walczymy o niego – Łapek ma ogromną wolę życia, widać jak chce żyć, jak się do człowieka garnie. To kocie dziecko prosi o pomoc – koszt leczenia będzie wysoki, ale wierzymy że się uda.

 

Facebook Fundacji dla Zwierząt Animalia

 

Osoby, które nie mają dostępu do bankowości elektronicznej mogą przekazać darowiznę na leczenie Łapusia bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A
Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Łapuś
Łapuś kot bez łapki walczy o życie
a

przemus02

AKTUALIZACJA 15.07.2017 r.: Ostatnie dwa tygodnie były dla nas trudne. W trakcie trwania turnusu rehabilitacyjnego Przemuś rozchorował się i przez antybiotyk miał osłabiony organizm. Mimo złego samopoczucia Przemuś brał udział w ciężkiej i wyczerpującej rehabilitacji. To właśnie dzięki tym wielogodzinnym, profesjonalnym ćwiczeniom Przemuś robi olbrzymie postępy... 

Przemuś potrzebuje ciągłej rehabilitacji na, którą mnie nie stać, a tylko dzięki intensywnej rehabilitacji może normalnie żyć i funkcjonować bez bólu jak zdrowe dziecko. Bardzo proszę o pomoc ludzi o dobrym sercu wierzę,że dobro powróci do was z dwojoną siłą.

Samotnie wychowuje Przemusia i jego siostrę. Od samego początku walczę o jego zdrowie. Niestety same koszty związane z leczeniem i codzienną rehabilitacją Przemusia są już na tyle ogromne, że nie mogę mu zapewnić udziału w turnusach rehabilitacjnych, których tak bardzo potrzebuje. Dlatego prosimy Państwa o pomoc...

(na zdjęciu Przemuś podczas rehabilitacji)


kategoria: zdrowie
województwo: mazowieckie, Dąbrówka
cel: turnusy rehabilitacyjne

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Przemka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Przemek Michalski

Przemuś to 2 i pół letni chłopiec, który urodził się martwy.. Przemuś był wiotki, blady, nie oddychał, a jego serduszko nie biło. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Ciężka zamartwica z dużym niedotlenieniem i niedokrwieniem mózgu, brak jakichkolwiek oznak życia. A jednak... Wola życia i walki Przemusia jest tak ogromna, że dzisiaj uczy się samodzielnie trzymać główkę i siedzieć po turecku. Wszystko dzięki intensywnej i systematycznej rehabilitacji..

Mama samotnie wychowuje Przemusia i jego siostrę. Od samego początku zaciekle walczy o jego zdrowie. Niestety same koszty związane z leczeniem i rehabilitacją Przemusia są ogromne. Dlatego prosimy Państwa o pomoc...


Jestem chłopcem z mózgowym porażeniem dziecięcym,czterokończynowym niedowładem spastycznym, padaczką lekooporną, mam wzmożone napięcie mięśniowe. Do czasu porodu byłem zdrowym chłopcem. Poród zmienił wszystko, urodziłem się martwy... w ciężkiej zamartwicy z dużym niedotlenieniem i niedokrwieniem mózgu, nie dawałem żadnych oznak życia, byłem wiotki, blady nie oddychałem, moje maleńkie serduszko nie biło. W trakcie hipotermii mózgu lekarze wykonując kolejne badania stawiali diagnozy. Diagnozy, które były dla mnie (a w szczególności dla mojej mamy) wyrokami. Byłem niewydolny wielonarządowo: oddechowo, nie funkcjonowały nerki, jelita, miałem płaszczową odmę opłucną, kardiomiopatię...

przemek01
13 maja 2017 r. Przemuś przeszedł operację fibrotomii. Operacja polega na nacinaniu mięśni tak by zmniejszyć cierpienie spowodowne przykurczami.

Mówili mojej mamie, aby przygotowała się na najgorsze i nie nastawiała się na to że będę żył, gdyż wszystkich narządów, które miałem uszkodzone, nie dałoby się przeszczepić ani w pełni wyleczyć. Powiedzieli, że musiałby zdażyć się cud abym mógł żyć. Moja mama modliła się i płakała, aby był to tylko zły sen... Bóg o nas nie zapomniał! Z czasem moje serduszko zaczęło samodzielnie bić, zregenerowało się i przeszczep nie był już potrzebny. Zacząłem również sam oddychać, nerki zaczęły funkcjonować, jelita i inne narządy. Niedotlenienie było aż tak duże, że doszło do bardzo dużych nieodwracalnych uszkodzeń w moim mózgu. Od urodzenia nie miałem odruchu ssania, połykania. Byłem karmiony sondą. W praktyce moja mama uczyła się zakładania sondy (rurka idąca przez nos, buzią do żołądka), którą byłem ówcześnie karmiony. Rodzice zdrowych dzieci uczą się kąpać swoje pociechy, natomiast moja mama uczyła się zakładania sondy...
Moja mama była w stanie dla mnie nauczyć się wszystkiego i znajduje dla mnie niewyczerpane pokłady sił. Ciągła i wielogodzinna rehabilitacja jest mi potrzebna do poprawy mojego zdrowia, na efekty wciąż. Już raz udowodniłem, że silny ze mnie chłopiec. Proszę każdego człowieka o dobrym serduszku o chociażby najmniejsze wsparcie finansowe na turnus rehabilitacyjny dla mnie. Dla Was to może nic nie znacząca suma, a dla mnie szansa na normalne życie. Potrzebuje kilkunastu turnusów w ciągu roku, abym mógł walczyć o powrót do zdrowia z waszą pomocą. Dlatego celem zbiórki jest zapewnienie mi pobytu na trzech turnusach rehabilitacyjnych.

przemus3przemus4przemus2


Pomóżmy wspólnie usiąść i stanąć na nogi Przemusiowi. Rehabilitacja dla Przemusia to życie bez przykurczy i jest ona wręcz koniecznością. Jest to pomoc w powrocie do zdrowia oraz pomoc w samodzielnym siedzeniu i nauce chodzenia. Przemuś ma rehabilitacje metodą Vojty, NDT- bobath, czaszkowo-krzyżową i potrzebuje metody medek aby mógł samodzielnie usiąść, chodzić i mówić. Przemuś wymaga intensywnej rehabilitacji i przyjmowania stałych leków przeciwpadaczkowych. Jest pod stałą opieką fizjoterapeutów, neurologa,nefrologa, ortopedy, lekarza rehabilitacji, kardiologa, okulisty oraz neurologopedy. Niestety większość tych świadczeń nie jest refundowana przez NFZ, a Przemusia mama nie jest w stanie pokryć tak ogromnych kosztów leczenia, ponieważ sama wychowuje dwójkę dzieci.
Naszym marzeniem, do którego spełnienia stale dążymy jest to by Przemuś mógł chodzić. Intensywna i systematyczna rehabilitacja uzupełniona pobytami na turnusach rehabilitacyjnych stwarza ogromne nadzieje na spełnienie tego marzenia. Efekty takiej rehabilitacji są widoczne, jeżeli Przemuś przynajmniej 4 razy do roku bierze udział w takim turnusie. Niestety koszt jednego 11 dniowego pobytu to ok. 3000 zł. Dlatego prosimy o pomoc w zapewnieniu Przemusiowi rocznych pobytów na turnusach rehabilitacyjnych.
Dziękuję!

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Przemka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Przemek Michalski

2 latka niewyobrażalnego cierpienia
a
 

 O pomoc w ratowaniu życia proszą 2 wspaniałe kocurki – Maciuś i Oczko.


kategoria: zwierzęta
województwo: mazowieckie


Maciuś to ofiara wypadku, którego sprawca po prostu zostawił ranne zwierzę na pewna śmierć w męczarniach i odjechał. Kot leżał bez ruchu. Oczy , nos i pysk cały zaropiały. Wszystko spuchnięte. Złamana i przestawiona szczęka. Stan bardzo ciężki, w zasadzie kocur do uśpienia. Dodatkowo cały w pchłach i wszołach, z okropnym świerzbem w uszach, strasznie brudny i obolały. Ale Maciuś dostał szansę bo bardzo chciał żyć. Po podaniu antybiotyku i leków przeciwbólowych pomimo przestawionej szczęki rzucił się na karmę typu zupka bez opamiętania.
Po wykonaniu rtg okazało się, że ma złamaną przegrodę nosową, pęknięcie spojenia żuchwy z przemieszczeniem. Jest już po operacji , wykonano pętlę z drutu. Teraz musi minąć minimum cztery tygodnie żeby wszystko ładnie się zrosło. Jest bardzo cierpliwy , jakby wiedział, że pomagamy.

I kolejna bieda...i kolejna prośba o pomoc....
O pomoc w leczeniu kocurka zwróciła się do nas letnia Pani otaczająca swą opieką prawie 25 kotów! Gdy trafił do gabinetu weterynaryjnego, okazało się że jego lewe oko jest już nie do uratowania. Prawe oko - choć jeszcze sprawne - pokrywało duże bielmo.
Problemem były też dziwne zmiany w jego pyszczku w okolicach dolnych trzonowców. Szczęśliwie jego komfort życia poprawił się jeszcze w gabinecie weterynaryjnym, kiedy z jego futerka pozbyto się tony pcheł!! Pierwszy antybiotyk podawany 5 x dziennie do obu gałek ocznych, niestety nie przyniósł spodziewanego rezultatu, dlatego trzeba było zmienić go na mocniejszy lek. Prawie niewidomy, ale żywy – Oczko powoli wraca do sił.

Przed Kocurkami i przed nami jeszcze daleka droga i spore wydatki. Ale patrząc w kocie pyszczki nie mamy wątpliwości, że warto walczyć dalej.

 

Darowiznę na rzecz kotka Maciusia i Oczka można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Kociaki potrzebują pomocy
Podwójny ból - kociaki potrzebują pomocy
a
Kotka Czoko walczy o życie - pomóżmy je uratować.

Czoko ok roczna długowłosa kotka podobno porzucona, z informacji które dostaliśmy wynikało że ma problem z zatrzymaniem moczu oraz zmiany neurologiczne. Pani która się nią zajmowała zagroziła że ją uśpi jeśli nie będzie zdiagnozowana. Kotka została przebadane we współpracującej z nami przychodni weterynaryjnej, była wręcz zablokowana kałem, dodatkowo ma bardzo silny krwiomocz i zmiany w pęcherzu sugerujące kamienie. Wymaga podawania silnych leków przeciwbólowych, antybiotyków i specjalistycznej karmy, jeśli to nie pomoże będzie wymagała operacji. 

Kotka jest pod opieką fundacji w domu tymczasowym, jest grzeczna i bardzo miła, boi się innych kotów, ale nie atakuje.

Potrzebne środki finansowe na dalsze leczenie oraz spłatę już przeprowadzonej diagnostyki – to na dzisiaj już spory koszt, ale życie Czoko jest dla nas ważniejsze.

Prosimy o pomoc, razem uratujemy kolejne kocie życie.

 

 

Uratujmy kocie życie
a


Osiemnaścioro bardzo chorych dzieci z całej Polski zmagających się codziennie z NIEWYOBRAŻALNYM bólem przebywać będzie w jednym miejscu przez 10 dni.

Towarzyszyć temu będzie jeden cel i jedno marzenie: ciężka praca i wysiłek ponad siły tylko i aż po to by NIE PODDAĆ się chorobie! Rehabilitacja to dla nich szansa na większą sprawność i lepsze życie. Nierzadko wiąże się ona z morderczym wysiłkiem i bólem, a wszystko dlatego, że pragną po prostu choćby nauczyć się chwytać kubek w ręce! Każde 5 czy 10 zł jest cenne!!


kategoria: zdrowie
województwo: wielkopolskie

Pomóżmy 18 DZIECIAKOM z zespołem Dandy-Walkera oraz szeregiem innych dolegliwości, w tym dziecięcym porażeniem mózgowym, niedowładem kończyn, padaczką lekooporną, często nie mówiącym, nie słyszącym, nie chodzącym i w większości całkowicie zależnym od innych uczestniczyć w zjeździe Edukacyjno- Integracyjnym.
O jaki zjazd chodzi?
W maju Fundacja chorych na zespół Dandy-Walkera „Podaj dalej” organizuje 10-dniowy zjazd, podczas którego z jednej strony od rana do późnego wieczora dzieci uczestniczą w profesjonalnej rehabilitacji, a z drugiej rodzice uczestnicząc w zajęciach uczą się, jak samodzielnie rehabilitować dziecko.
Ale nie tylko.
Dzieci uczestniczące w Zjeździe będą brały udział w zajęciach usprawniających manualnie, rozwijających percepcję wzrokową i słuchową, ułatwiających komunikowanie się, uspołecznienie i innych umiejętności. Nie zapomnimy również o zabawie, wspólnym czytaniu bajek i spacerach morską plażą.

 

Jest to również czas spotkań dzieci podobnych sobie i rodziców z innymi rodzicami znajdujących się w takiej samej sytuacji.

 

 

Darowiznę na rzecz Fundacji chorych na zespół Dandy - Walkera można również przekazać na konto:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Dandy Walker
Wołamy o pomoc! - nie pozwólmy im cierpieć
a
Wicher, młody piękny pies wyrzucony z auta na autostradzie w domu tymczasowym wrócił do życia. Jest mądry i posłuszny. Diagnoza - dysplazja ze zwyrodnieniem stawów biodrowych - nie leczona spowoduje nieodwracalne kalectwo psa, który w życiu przeżył już tragedię. Ale jest dla niego szansa - potrzebuje naszej pomocy.

Wicher, wspaniały psi przyjaciel został porzucony przez człowieka, swego właściciela na autostradzie – bez możliwości ucieczki spod pędzących aut skazany był na pewną śmierć. Przerażony, z obłędem w oczach miotał się pomiędzy autami – i miał sporo szczęścia. Znalazła się Osoba o ogromnym sercu, która zabrała oszalałe ze strachu zwierzę i przekazała pod opiekę Fundacji Animalia. I tak Wicherek trafił do tymczasowego domu. Z początku nieśmiały, wręcz wycofany – w wyniku wspaniałej pracy opiekunki i kontaktu z Jej suczka bryzą – zmienił się nie do poznania. Otwarty na człowieka, karny, spokojny – z doskonałym charakterem pies wiele już umie, a najważniejsze że nauczył się ufał. Nie straszne mu spacery po ulicach z opiekunek, jazda samochodem, pobyt w mieszkaniu czy w kojcu. Zna wszystko. I gdy wydawało się, że życie 3 letniego psa wyszło na prostą – lekarska diagnoza nas przytłoczyła.

Wicher cierpi na chorobę zwyrodnieniową stawów biodrowych, na podłożu dysplazji biodrowej i zapalenia kostno-stawowego.

Zastosowaliśmy w jego leczeniu alternatywną metodę określaną ogólnie mianem terapii regeneracyjnej. W tym wypadku wykonaliśmy obustronną aplikację dostawową osocza bogatopłytkowego PRP.

Osocze bogatopłytkowe zawiera następujące czynniki wzrostu:

• TGF-β (transforming growth factor β) - transformujący czynnik wzrostu.

Zarządza komórkami w trakcie ich rozwoju oraz bierze udział w gojeniu ran.

• PDGF (platelet-derived growth factor) - płytkopochodny czynnik wzrostu.

Białko regulujące różnicowanie i podziały komórki.

• IGF I, II (insulin-like growth factor) - insulinopodobny czynnik wzrostu.

Zasadniczy czynnik wzrostowy wydzielany pod wpływem hormonu wzrostu.

• FGF (fibroblast growth factor)- czynnik wzrostu fibroblastów.

Zaangażowany w proces angiogenezy i gojenia się ran.

• EGF (epidermal growth factor)- czynnik wzrostu naskórkowy.

Pobudza również fibroblasty do produkcji kolagenu, co ma znaczenie w procesie przebudowy rany.

• VEGF (vascular endothelial growth factor) - czynnik wzrostu śródbłonka naczyniowego.

Białka sygnalizacyjne biorące udział w tworzeniu sieci naczyń krwionośnych w angiogenezie.

Podsumowując, dzięki podaniu PRP i działaniu wymienionych czynników Wicher ma szansę na częściowe zregenerowanie powierzchni stawowych, jak i na zniesienie bólu stawowego na jakiś czas. Terapia ta z reguły wymaga powtórzeń raz na jakiś czas (przyjmuje się, że powinna wystarczyć na co najmniej 6 miesięcy). Pozwala też uniknąć lub opóźnić drastyczną operację stawów biodrowych.

Ponadto psiak otrzymuje Synoquin  majacy unikalny składnik z oleju z karela - przeciwzapalny kompleks kwasów omega3. Koszt tego składnika to około 100 zł – na miesiąc względnie zamiennie Canivition forte plus – koszt 100 zł na 3 miesiące.

Koszt wszystkich zabiegów, badań, diagnostyki, leczenia – to na razie 3000 zł.

Prosimy – pomóżcie nam ratować wspaniałego, dobrego psa o rewelacyjnym charakterze.

Wicher szuka także domu, najlepiej z podwórkiem lub ogrodem. W tej chwili po kuracji pies odżył. Biega, skacze, zachowuje się jak młody szczeniak, lubi pływać i świetna to dla niego terapia. Nie jest wybredny, zjada wszystko co dostanie. Widok szczęśliwego Wicherka to dla nas nagroda.

Do nowego domu zapewniamy półroczny zestaw tabletek oraz w przypadku gdyby konieczna była operacja resekcji główki kości udowych zapłacimy za nią – co zagwarantujemy w umowie adopcyjnej-  chociaż wierzymy, że nie będzie konieczna. Pies odwdzięczy się miłością i prawdziwa psią wiernością. Tak bardzo potrzebuje już swego człowieka.

Wicher - ratunek przed kalectwem
a
Kasia jest ok. 2 letnią, bardzo ładną i mądrą wolnobytującą kotką. Mimo, że Kasia nie jest kotem domowym, jest bardzo towarzyska, zaś w swojej okolicy posiada grono oddanych fanów, którzy uwielbiają się z nią bawić, karmią ją i pomagają przetrwać zimę. Niestety, Kasia jest również ciężko chora – na całej głowie ma otwarte rany, które muszą ją bardzo bolać, gdyż je rozdrapuje, przenosząc infekcję na inne partie ciała. Najprawdopodobniej, jest to efekt alergii pokarmowej lub wziewnej, której powód z racji trybu życia Kasia, bardzo ciężko ustalić. Odpowiedź mogą dać wykonywane w Niemczech kompleksowe badania alergiczne metodą panelową, które pozwolą nam ze stuprocentową pewnością ustalić, jaki czynnik powoduje u Kasi te okropne rany (w chwili obecnej, Kasia znajduje się pod opieką weterynarza). Gdy będziemy wiedzieli, co uczula Kasię – będziemy w stanie odpowiednio dobrać jej karmę i leczenie, a następnie zwrócić zdrową kotkę na miejsce bytowania, gdzie czekają już stęsknione człowieki. Niestety, badanie jest dość kosztowne – dlatego prosimy Was o pomoc!

Jesteśmy lokalną organizacją prozwierzęcą, która działa na terenie powiatu pruszkowskiego. Od dwóch lat prowadzimy w Pruszkowie Punkt  Adopcyjny dla bezdomnych zwierząt, gdzie stale przebywa ok. 30 psów.

Nasze główne zadania to opieka nad nimi, leczenie, poszukiwanie domów stałych i tymczasowych, chociaż naturalnie działalność Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt nie ogranicza się do prowadzenia PA. Otaczamy opieką również koty wolnobytujące, które sterylizujemy, leczymy, szukamy domów, bądź po prostu umożliwiamy im przeżycie w ciężkich warunkach (np. budowa ocieplanych budek na zimę). Jesteśmy obecni w mediach lokalnych i na wszystkich organizowanych przez samorząd imprezach terenowych, gdzie zapoznajemy mieszkańców ze szczegółami naszych działań, oraz promujemy postawy prozwierzęce.

  

Niestety, czasami nie jesteśmy w stanie zdziałać wiele bez pomocy ludzi dobrej woli. Przykładem jest choroba Kasi, którą wyeliminować pomogą nam badania alergiczne wykonywane metodą panelową. Charakteryzuje się ona największym bezpieczeństwem, gdyż alergeny nie są wprowadzane do ciała pacjenta – wystarczy pobranie kilku kropli krwi, co eliminuje ryzyko wstrząsu, tak przecież nieporządanego zwłaszcza w stanie Kasi. Badanie metodą panelową nie wymaga również wprowadzenia leków oraz środków przeciwalergicznych, które nieodpowiednio dobrany, mogłyby pogorszyć stan kotki. Test diagnozuje 20 alergenów wziewnych i kontaktowych, co da nam pełną odpowiedź na pytanie, co dolega Kasi. Niestety – koszt takiego badania to ok. 500 zł, na które składają się również koszty wysyłki próbki krwi do laboratorium w Niemczech, badania wstępne oraz leczenie po przeprowadzeniu diagnistyki. Niestety nie stać nas na przeprowadzenie tego badania, ale jesteśmy pewnie, że Kasia zasługuje na nie tak bardzo, jak na puszyste futerko i życie bez ciągłego bólu!

Gdy Kasi zostanie wykonane badanie, będziemy w stanie dostosować leczenie i karmę do jej przypadku, i w końcu pozbyć się choroby. Dzięki temu, Kasia będzie mogła wrócić na swoje miejsce bytowania, gdzie czekają już na nią stęsknieni karmiciele !

 

 
Kasia – cudowna kotka bez futra na głowie
a

 Nadal prosimy o pomoc finansowa na utrzymanie i socjalizacje dla psiaków z interwencji. Termin zbiórki przedłużyliśmy do 30.04.2016r.  Pieski są już w dużo lepszej formie, powoli uczą się zabaw szczenięcych. Zaczynają tez otwierać się na ludzi.
Suczki powoli sterylizujemy, nadal większość odebranych psów mieszka w hotelu – a to spore koszty.
Każda złotówka jest dla nas bardzo ważna. Dziękujemy pięknie i nisko się kłaniamy za dotychczasowe wpłaty.
Prosimy – pomóżcie naszym czworonogom nadal – jeszcze sporo przed nimi. Sami – nie damy rady.

Fundacja Animalia bardzo potrzebuje pomocy w leczeniu i utrzymaniu oraz socjalizacji 15 odebranych w ramach interwencji psiaków w wieku 6-8 miesięcy.

Pod koniec stycznia pod opiekę Fundacji dla Zwierząt Animalia trafiło 9 niewielkich psów. Wszystkie czarne podpalane i tri kolorowe psiaki w wieku 5-7 miesięcy – odebrane zostały w ramach interwencji właścicielowi,  który nie miał już środków na utrzymanie stada. Stanowiły plon niekontrolowanych rozmnażań przygarnianych ponad normę zwierząt. 

Wszystkie zwierzaki były  zarobaczone i oczywiście bez szczepień, większość wykazuje zmiany krzywicze na skutek braku właściwego żywienia. 

Mimo braku miejsc w domach tymczasowych musieliśmy zabrać pieski jak najszybciej – pojechały do hotelu dla psów. Pierwsze zabiegi to walka z pasożytami, kolejne to szczepienia całej gromadki – a teraz przed nami trudna praca. Psiaki są zupełnie niesocjalizowane, dzikie, nie znają szelek, smyczy i na razie nie szukają kontaktu z człowiekiem. Trzymają się z boku, starają się być niewidoczne. Konieczna będzie jeszcze konsultacja z zoopsychologiem, jak z nimi pracować, aby mogły zostać adoptowane.

Wszystkie profilaktyczne zabiegi, żywienie psiaków oraz opłata za hotel i konsultacje behawioralne to dla nas ogromne obciążenie – tym bardziej że mamy pod opieką sporo chorych i leczonych kotów oraz inne psy, także częściowo w hotelach dla zwierząt.

Do tego zamierzamy wysterylizować dorosłe psiaki, które pozostały u właściciela zwierząt, aby nie dochodziło do następnych miotów.

Kolejny raz zwracamy się do Was z prośbą o pomoc w wyprowadzeniu tych niczemu niewinnych psiaków na prostą. Chcemy im pomóc i w efekcie znaleźć dla nich dobre domy.

Na zdjęciu psiaki zabierane w momencie interwencji oraz już na wybiegu w hotelu dla psów.

 

Pięknie dziękujemy Wszystkim, którzy wsparli i wspierają nasza działalność, przekazując nam datki na pomoc i utrzymanie naszych interwencyjnych psiaków. Tym bardziej, że właśnie trafia do nas kolejne 5 małych psów -€“ również z interwencji.

 

Każdy grosz, każda złotówka, każde 10 zł -€“ to dla nich ratunek.

Prosimy -€“ pomóżcie..

 

Pomoc dla 15 psiaków z interwencji
a


Kotek Staś walczy o życie po tym jak został potrącony przez samochód, a następnie wyrzucony przez kierowcę do rowu. Zamiast pomocy został skazany na śmierć. Szczęście w nieszczęściu, że widziałam to całe zdarzenie i mogłam mu pomóc. Staś musiał mieć szytą szyję, wargi i unieruchomione szczeki.... Ale żyje i walczy, aby dać radę.

 

 

 


kategoria: zwierzęta
województwo: mazowieckie
cel: leczenie

 
To był koszmarny dzień. Powrót do domu kosztował mnie zatem niemało wysiłku. Z pracy do domu muszę bowiem pokonać 85 km. Kiedy minęłam Słupcę miałam wrażenie, ze już nic nie może mnie zatrzymać i że zaraz padnę na łóżko.
Zza górki ukazał sie moim oczom dziwny widok, zatrzymująca się czerwonym autem kobieta a spod koła wystająca jakaś mała kocia kuleczka. Zwolniłam i przyglądałam sie co babka zrobi, byłam pewna ze wysiądzie i zawiezie kotka do lekarza. Wysiadła, podniosła kota i wyrzuciła go do rowu.
Wróciłam żeby sprawdzić czy naprawdę nie żyje. Jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam kotka z rozwaloną głową, czerwonym okiem znacznie wystającym z oczodołu i z rozwalonymi wargami. A jego ciałkiem wstrząsały dreszcze i oddech był przyspieszony.
Kotek żył – a kobieta która potrąciła go samochodem chciała skazać go na okrutną śmierć w męczarniach. Wzięłam go delikatnie i popędziłam do auta. Krew lejąca się z szyi ciekła mi po rękach.  Z powrotem do Słupcy miałam ok 15 km ale pędziłam jak na skrzydłach błagając żeby malutki przeżył.
Nie ruszał się, ale oddychał. Jego widok rozszarpywał mi serce. Wpadłam do pierwszego weterynarza, a tam panienka na widok kotka chwyciła się za głowę i mówi, że lepiej żebym jechała gdzieś indziej – cóż – to jakby odmowa udzielenia rannemu zwierzęciu pierwszej pomocy. Nie było czasu na dyskusje bo w rękach trzymałam malutkie ciałko potrzebujące ratunku. Czułam jak dyszy. Wpadłam do drugiego weterynarza błagając o pomoc. Tam panie natychmiast zabrały sie do pracy.
Kotka zabrały na salę operacyjną a mnie doprowadziły do porządku. Wieczorem weterynarz zadzwonił i wyjaśnił iż próbuje ustabilizować kotka po operacji. Staś bo tak nazwano kotka, musiał mieć szytą szyję, wargi i unieruchomione szczeki.... Ale żyje i walczy, aby dać radę.
Proszę pomóżmy mu wszyscy – każda złotówka wpłacona dla Stasia – to ratunek. Dziękujemy.
Darowiznę na leczenie kotka Stasia można przekazać również bezpośrednio przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Fundacja Animalia
Wyrzucony do rowu - ofiara ludzkiego okrucieństwa
a
Jako strażacy-ratownicy zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc.
Nasza jednostka z własnych środków, zakupiła używany Ambulans. Docelowo karetka ma zostać wprowadzona na podział bojowy jednostki i nieść pomoc osobom w stanie zagrożenia życia.
Zanim jednak to się stanie, Ambulans musi zostać wyposażony w niezbędny sprzęt, który w przyszłości będzie ratował życie. Z racji tego, że sprzęt medyczny jest bardzo drogi, a my jesteśmy wolontariuszami (nie pobieramy pieniążków za udział w akcjach- ekwiwalent przeznaczamy na osobiste wyposażenie każdego strażaka), nie jesteśmy wstanie z własnych środków wyposażyć karetkę.
Z zebranych pieniążków, chcemy zrobić remont karetki i zakupić sprzęt medyczny. Oddajemy do dyspozycji społeczeństwa swój wolny czas, swoje doświadczenie, ale potrzebujemy sprzętu, na którym będziemy mogli pracować. Liczymy na Twoją pomoc! 

Ochotnicza Straż Pożarna w Jawiszowicach, to jednostka włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, która współpracująca z Systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego.  W strukturach OSP Jawiszowice, od kilku lat funkcjonuje Grupa Ratownictwa Medycznego- grupa skupia w swoich szeregach pasjonatów ratownictwa medycznego. To pasjonaci- ochotnicy, pomimo tego w Grupie Medycznej działają również osoby, które zawodowo zajmują się ratowanie ludzkiego życia (lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni). Ratownicy z Jawiszowic, są dyspozycyjni całą dobę, przez wszystkie dni w roku. Zawsze gotowi nieść pomoc- bez względu na pogodę.

Pomóż nam wyposażyć karetkę, która będzie ratowała ludzkie życie!

Wyposażamy Karetkę Dla Strażaków
a

Nazwaliśmy go Śmieszek... Wbrew wszystkiemu. Wbrew temu, że człowiekowi patrzącemu na niego robi się smutno... Wbrew temu, że on sam był bardzo smutny, bo smutny los zgotował mu człowiek... Człowiek? ... Człowiek nie pozbywa się swojego Przyjaciela, kiedy ten jest już stary. Człowiek nie pozbywa się Przyjaciela, kiedy ten zachoruje. Nie zostawia go samego, nie... Człowiek tak nie robi... 

Śmieszek ma czternaście lat. Został przez nas odebrany ze Schroniska dla Zwierząt. Pies w tak zaawansowanym wieku zmaga się z wieloma dolegliwościami . Ma chore oczy, chore łapki, chory kręgosłup, chore serduszko.... Przez pierwszy tydzień po odebraniu go ze schroniska, nasz emeryt przebywał w weterynaryjnym szpitalu w Warszawie. Przeszedł tam serię gruntownych badań, które wykazały dodatkowo nieoperacyjnego guza na końcu jelita grubego, zastosowaliśmy tu kurację Theranecronem, który wstrzymał nieco postęp choroby. 

Po pobycie w szpitaliku, Śmieszek pojechał na zasłużoną emeryturę do hoteliku dla zwierząt, gdzie żyje sobie pomalutku, czuje się w miarę dobrze, spędza czas w towarzystwie innych beagli i jest na swój sposób szczęśliwy. Faktem jest, że ma słabsze dni i wówczas więcej odpoczywa, ale ma też takie gdzie mimo iż słabo widzi i słyszy pochłania go beaglowe niuchanie śladów na trawie. Wykazuje wówczas wielką radość, jego ogonek nabiera pędu cyklicznych machnięć, staje się mocno zafascynowany złapanym tropem czyli taki beaglowy świat. 

Śmieszek nie ma szans na adopcję, wymaga ciągłej opieki, kontroli, trzeba monitorować stan jego zdrowia, potrzebuje miękkiej karmy, ale wiemy jedno, póki jego ogonek potrafi merdać, cieszymy się każdym nowym dniem, który i jemu przynosi radość. 

Jeżeli ktoś chciałby wspomóc emeryturę Śmieszka, będziemy bardzo wdzięczni! Za każdy dar serca, w imieniu Śmieszka, składamy najserdeczniejsze podziękowania!

 

Schorowany Śmieszek - zapewnić mu godną starość...
a
Greg jest małym, ślicznym, ok. 2-letnim kundelkiem, który od prawie roku poszukuje stałego domu. Niestety, jest to bardzo trudne, gdyż adopcję skutecznie utrudnia padaczka, na którą Greg jest chory. Oprócz powtarzających się co kilka tygodni ataków epilepsji, Greg ma również chorą tarczycę. Aby skutecznie leczyć i dobrać odpowiednie leki dla Grega, konieczne jest przeprowadzenie profesjonalnej diagnostyki, na którą niestety nas nie stać .

Jesteśmy lokalną organizacją prozwierzęcą, która działa na terenie powiatu pruszkowskiego. Od półtora roku prowadzimy w Pruszkowie punkt adopcyjny dla bezdomnych zwierząt, gdzie stale przebywa ok. 30 psów.

Nasze główne zadania to opieka nad nimi, leczenie, poszukiwanie domów stałych i tymczasowych, chociaż naturalnie działalność Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt nie ogranicza się do prowadzenia PA. Otaczamy opieką również koty wolnobytujące, które sterylizujemy, leczymy, szukamy domów, bądź po prostu umożliwiamy im przeżycie w ciężkich warunkach (np. budowa ocieplanych budek na zimę). Jesteśmy obecni w mediach lokalnych i na wszystkich organizowanych przez samorząd imprezach terenowych, gdzie zapoznajemy mieszkańców ze szczegółami naszych działań, oraz promujemy postawy prozwierzęce.

 
 

Niestety, czasami nie jesteśmy w stanie zdziałać wiele bez pomocy ludzi dobrej woli. Przykładem jest choroba naszego kochanego Grega, który - mając padaczkę i chorą tarczycę - nie może znaleźć domu. Aby odpowiednio leczyć Grega, konieczne jest przeprowadzenie profesjonalnych badań diagnostycznych, w szczególności wykonanie tomografii komputerowej głowy. Niestety, ale koszt takiego badania to ok. 1000 zł - nie jesteśmy w stanie wykonać go z własnych środków, więc prosimy Was o pomoc.

Gdy Gregowi zostanie wykonana tomografia, będziemy w stanie dostosować leczenie do jego przypadku, i w końcu pozbyć się jego choroby. Dzięki temu, Greg będzie w końcu gotowy do zamieszkania w nowym domku, który na pewno znajdziemy. Prosimy o wsparcie!


 

Greg - pies chory na padaczkę
a
 Naszym głównym celem jest pomaganie innym a do tego jest nam również niezbędny  sprzęt ratowniczy, który może uratować życie ludzkie. Niestety jest on bardzo drogi i dlatego prosimy was o pomoc. To co jest nam potrzebne to deska ratunkowa, plecak ratowniczy i wszystko to co można zabrać ze sobą w teren.

     

Jesteśmy grupą wolontariuszy, których celem jest poszukiwanie odnajdowanie i udzielanie pierwszej pomocy osobom zaginionym w terenie. Do swoich działań poszukiwawczych wykorzystujemy specjalnie szkolone psy. W naszej grupie skupiamy ratowników medycznych, płetwonurków, instruktorów wspinaczki, behawiorystów - treserów psów oraz innych osób chcących nieść pomoc potrzebującym. Chcemy się rozwijać i pomagać innym bo to jest nasza pasja.

MOŻE DZIĘKI TOBIE POMOŻEMY INNYM. 
 
Naszym głównym celem jest pomaganie innym a do tego jest nam również niezbędny  sprzęt ratowniczy, który może uratować życie ludzkie. Niestety jest on bardzo drogi i dlatego prosimy was o pomoc. To co jest nam potrzebne to deska ratunkowa, plecak ratowniczy i wszystko to co można zabrać ze sobą w teren.
 
 
Z góry dziękujemy
FUNDACJA OGPR
Sprzęt dla ratowników
a
Lisiu podopieczny Fundacji Animalia doznał poważnych urazów głowy, pogryziony przez innego psa. Przebywa w klinice. Później czeka go hotel, bo z takimi ranami nie może wrócić do schroniskowego kojca. Prosimy o pomoc dla małego pieska.

Lisiu trafił pod opiekę Fundacji do podpoznańskiego przytuliska dla psów po śmierci właściciela – jednak nawet za jego życia nie miał lekko.  Prawdopodobnie nie raz dostał kopniaka, nieraz zapomniano go nakarmić – dlatego Lisiu to smutny i przestraszony piesek.

W schronisku  zaczął się oswajać z  otoczeniem i ludźmi, nawet wychodził powoli na pierwsze spacery. Aż któregoś dnia wysunął się z uprzęży, uciekł wolontariuszom, na szczęście na terenie schroniska,  i schował pod kontener magazynowy. Wychodził stamtąd tylko gdy w schronisku nikogo nie było. Miał wystawiane jedzenie, otwarty kojec i budę – i pomieszkiwał tam, gdy był spokój.

Niestety stało się nieszczęście.  Pod nieobecność opiekuna Lisiu wstawił główkę do kojca innego psa – i nie dał rady jej wyjąć. Został dotkliwie pogryziony. Rozszarpane ucho, rany głowy – na pewno bolesne, gorączka – to wszystko spowodowało, że piesek dał się złapać i został odwieziony do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu. Obecnie po pierwszych zabiegach rany zostały oczyszczone, opatrzone, rozdarcia zeszyte. Nie wiemy  na razie czy są inne obrażenia – mały  dopiero powoli dochodzi do siebie. Pobyt w klinice potrwa, koszty będą rosły – choć ważne, że ratunek przyszedł w porę.

Z opisu w klinice wynika, że doszło do uszkodzeń silnych i  ran zaropiałych okolicy pyska, obrzęku podgardla. Rozerwana została lewa  małżowina uszna od wierzchołka do 1/3 wysokości.

Po wstępnej stabilizacji pies został znieczulony, rany przemyto, włos wygolono. Ranę ucha opracowano, zszyto szwem poj. węzełkowym niewchłanalnym.

Na dziś wszystkie rany i ubytki bardzo szybko sie goją, wypełniają ziarniną. Niestety na poszarpanym uchu pojawiły się elementy martwicy, wymagające odsączania i usuwania martwej tkanki. Pobyt Lisia w klinice przedłuża się.

Prosimy Was jak zwykle o pomoc, o wsparcie. Każdy grosik przeznaczony na pomoc dla Lisia – jest na wagę złota. Chcemy aby po zakończeniu leczenia nie wrócił do schroniska, szukamy dla niego domu tymczasowego lub hoteliku, na to także potrzebne będą środki.

Trzymajcie kciuki za powrót Lisia do zdrowia – to mały, kudłaty, śliczny rudzielec mający około 5 lat – dużo życia przed nim. Pomóżcie nam uzbierać środki na pomoc dla kudłatka.


 W dniu 19.01.2016 Lisiu opuścił klinikę po 3 tygodniach. Główka wygolona i poraniona wykazuje jeszcze wyraźna opuchliznę. Uszka niestety nie udało się zeszyć, martwica która się tam wdała uniemożliwiła ingerencję – trzeba było oczyścić martwe tkanki. Teraz psiak wymaga codziennego przemywania poranionych miejsc.

Był najgrzeczniejszym psem w klinice. Pozwala na wszelkie zabiegi, jest cierpliwy, czasami mamy wrażenie jakby był zrezygnowany. Zamieszkał w hoteliku dla psiaków. Ma swoje pomieszczenie, chętnie i grzecznie wychodzi na szelkach na mały spacer. Jedno co niepokoi – to jego potworny smutek.

Prosimy – pomóżcie nam uzbierać jeszcze pozostała kwotę na leczenie psiaka  i hospitalizacje a także na hotelik.

Mamy nadzieje, że kiedyś ktoś go pokocha – jest miły, spokojny i delikatny mimo tego, że przeżył horror.

Dziękujemy Darczyńcom, którym los Lisia nie jest obojętny. Pomóżcie proszę psiakowi w jego tragedii. Każdy grosz na wagę złota. Dziękujemy!

Ranny Lisiu, mały piesek błaga o pomoc
a

Pieniądze które zostaną zebrane zostaną przekazane na turnus rehabilitacyjny który odbędzie się już 18.01.2016r i potrwa do 31.01.2016r. Mamy nadzieję ,że Zuzanna będzie mogła uczestniczyć w tym turnusie, lecz to nastąpi wtedy gdy zostanie zebrana cała kwota. 

 

My rodzice Zuzanny, jedenastoletniej dziewczynki prosimy o pomoc. Zuzia urodziła się 29.09.2003r. jako wcześniak (ważyła 1010g.). Rozpoznano u niej Mózgowe Porażenie Dziecięce. Od tego czasu zmagamy się z wieloma chorobami Naszej córki. Ma ona wadę wzroku, niedosłuch, niedowład kończyn górnych i dolnych, upośledzenie umysłowe oraz jak wykazały ostatnie badania zanik prawej nerki. Gdyby nie nasze starania i ciężka praca zespołów rehabilitacyjnych oraz pomocy ludzi, Zuzanna by nie chodziła. Przeszła w ostatnim czasie 2 operacje dzięki czemu może samodzielnie się poruszać.

W przypadku dzieci z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym kluczową rolę odgrywa regularnie prowadzona rehabilitacja, która jest bardzo kosztowna. W ciągu roku Zuzanna powinna brać udział w conajmniej 4 turnusach, jednakże w związku z tym, że są one drogie (koszt jednego turnusu to około 5.000 zł.), nie możemy jej tego zagwarantować. Dodatkowo dochodzi rehabilitacja prowadzona przez cały rok, za którą ponosimy koszty, bo nie jest ona refundowana.

Aktualnie córka chodzi do szkoły specjalnej. Przez dużą wadę wymowy ma problem z    porozumiewaniem się z osobami w swoim otoczeniu. Niezbędna jest pomoc logopedy, za którą   również sami  musimy zapłacić.

Zuzia pomimo swojej choroby jest bardzo pogodną dziewczynką ,dzielnie walczy z przeciwnościami a my nieustannie prowadzimy zmagania, by córka mogła mieć rehabilitację i uczestniczyć w turnusach, jednak te wszystkie koszty przerastają nas.

W związku z tym, jeżeli Państwo chcieliby wesprzeć nasze dążenia, aby córka mogła poprawiać swoją sprawność fizyczną oraz aby Zuzia mogła jak najlepiej funkcjonować w życiu codziennym, serdecznie prosimy o pomoc.

 

Dziękujemy! 

Turnus rehabilitacyjny dla Zuzanki
a

 
Budy dla bezdomnych psiaków, mieszkających w przytulisku pod opieką Fundacji Animalia nie zapewniają ani ciepła ani szczelności. Są stare i zniszczone, a Fundacji nie stać na ich wymianę. Idzie zima – okres trudny dla zwierzaków.
Potrzebujemy Waszej pomocy by móc zakupić nowe budy, które ochronią naszych podopiecznych przed zimą i zapewnią im bezpieczne i godne życie.

 

 

 

Fundacja dla Zwierząt Animalia została zarejestrowana w styczniu 2006r., a od 2009r. ma status organizacji pożytku publicznego. Pod opieką naszej Fundacji każdego roku przebywa około 100 bezdomnych psów i kotów. Dość często zdarza się, że w przytulisku prowadzonym przez Fundację przebywa jednorazowo czasami nawet do 30 psów.

Na ten moment konieczna jest wymiana 7 bud, które są bardzo zniszczone i zbyt małe – bowiem czasami muszą w nich przebywać 2-3 psiaki. Kolejnym problemem są ich dachy, których nie możemy otworzyć, a to znacznie utrudnia utrzymywanie bud w czystości. Pogryzione otwory wejściowe i w niektórych brak ocieplenia powodują, że jest w nich zimno, a buda nie chroni zwierzęcia przed zimnem. W większości bud brak jest również przedsionków.

Koszt 1 budy - bardzo mocnej, dużej i ciepłej według naszego projektu wykonanej to 700 zł brutto. Na ten moment potrzebujemy 7 ocieplonych bud z otwieranymi dachami.

Prosimy – pomóżcie bezdomnych psiakom z Animalii zdrowo, godnie i bezpiecznie czekać na nowe domy, przezimować w nowych, ciepłych, higienicznych budach. Chociaż tyle możemy dla nich zrobić.

Pomóżcie tym, którzy sami sobie nie pomogą – bezdomnym psiakom z Animalii.

 

 

Ciepłe budy x 7
a

 

W wyniku uderzenia pioruna spłoną dach domu. Celem zbiórki jest pomoc w jego odbudowie.

W nocy z 18 na 19 września tego roku w nasz dom uderzył piorun. Spaleniu uległ dach. Poza zniszczeniami związanymi z samym pożarem, dodatkowo uszkodzeniu uległo poddasze (zalane sufity, podłogi, zniszczone instalacje) oraz parter domu. Oczywiście dom był ubezpieczony. Firma ubezpieczeniowa wyceniła szkody na kwotę, która wystarczy jedynie na wykonanie połowy prac związanych z odbudową i nie wiadomo kiedy odszkodowanie zostanie wypłacone.

 

Obecnie jesteśmy w trakcie remontu. Musimy jak najszybciej odbudować konstrukcję dachu i położyć nowe pokrycie. Musimy się spieszyć aby zdążyć przed nadejściem deszczów i mrozu. Mamy dwoje dzieci w wieku szkolnym ( 6 i 11 lat). Dzieci mieszkają teraz u dziadków. Chcielibyśmy jak najszybciej  odbudować dom, aby mogły wrócić do nas.

Wykorzystaliśmy już wszystkie nasze oszczędności. Tą drogą chcielibyśmy się zwrócić do wszystkich, którzy są w stanie zrozumieć naszą sytuację i zechcą nas wesprzeć.

 

Dziękujemy za każde udzielone Nam wsparcie.

Beata i Robert Kudeń

 

Darowiznę można przekazać wypełniając znajdujący się poniżej formularz (Darowizna) lub dokonując wpłaty na poczcie:

•    nazwa odbiorcy: Fundacja Po prostu Pomagam, Zawadówka 44A, 22-360 Rejowiec

•    nr rachunków odbiorcy: 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

•    tytuł wpłaty: Beata i Robert Kudeń 29. To bardzo ważne!

 

Pomóżcie Nam przed zimą wrócić do domu
a

 
Zbiórka na karetkę dla zwierząt, które ucierpiały w zdarzeniach drogowych czy na skutek rażących zaniedbań ich właścicieli.

 

         

Fundacja Animal Rescue Poland to młoda organizacja prozwierzęca, która dobrowolnie zgłosiła do samorządów chęć realizowania interwencji dotyczących zwierząt dzikich, które brały udział w zdarzeniu drogowym. Fundacja zajmuje się również zwierzętami domowymi i gospodarskimi. W rażących przypadkach zaniedbań i nierespektowania prawa w zakresie ochrony zwierząt odbiera poszkodowane zwierzęta, finansuje leczenie oraz szuka nowego - dobrego domu. Edukuje właścicieli, zleca badania, szczepienia, zabiegi sterylizacji i kastracji. Edukuje maluchy, młodzież i dorosłych. 

 

Na ratunek!  3xNie:

Niekomercyjna – wyjeżdżającą do wszystkich potrzebujących: rannych, skatowanych, zagłodzonych, bezpańskich lub tych zagubionych: psów, kotów, ale także zwierząt dzikich, do których do tej pory z „pomocą” przyjeżdżają myśliwi i łowczy.

Niepubliczna – niepodlegającą żadnej instytucji państwowej, nie będącą w gestii żadnego urzędnika.

Niedroga - bo kupimy używane auto, które przerobimy na nasze potrzeby. Karetka dla zwierząt nie jest tak droga jak karetka dla ludzi, nie potrzebujemy tyle sprzętu medycznego. Potrzebne jest przede wszystkim duże auto - miejsce dla 3 osób plus paka na zwierzaka, sprawne - cobyśmy nie utknęli w środku lasu podczas akcji.

 

       Bądź darczyńcą kawałka naszej karetki i pomóż nam ratować zwierzęta, którym "pomoc" niesie tylko łowczy z bronią.

 

Na ratunek!
a
 Zwracamy się z prośbą do wszystkich ludzi dobrej woli. Nadchodzi zima, noce są coraz zimniejsze, a wiele zwierząt wciąż błąka się w poszukiwaniu schronienia. Nie pozwólmy im zamarznąć w jednym z przydrożnych rowów!

Trzeba działać! Nie potrzeba wiele! Klatka kennelowa do przewozu zwierząt, żywołapka (klatka łapka) i czytnik chipów by już na miejscu móc ustalić właściciela zwierzęcia. Te trzy rzeczy pozwolą nam działać jeszcze efektywniej i uratować jeszcze więcej zwierzęcych istnień!

 

Potrzebujemy: czytnik chip'ów - 300zł, klatka kennelowa - 200zł, żywołapka - 200zł, w sumie 700 zł. Dzięki takiemu wyposażeniu będziemy w stanie pomóc zwierzętom, które bez naszej i Waszej pomocy nie przetrwają zimy.

Dajcie im szansę.

 

Przetrwać zimę!
a

 
Mamy schronisko, mamy zwierzęta, mamy żywność, mamy leki, mamy wolontariuszy, ale niestety mamy również i długi. Dołączcie do zbiórki i pomóżcie przetrwać psiemu azylowi MFOZ i zapobiec skazaniu fundacyjnych podopiecznych na poniewierkę.

 

 

 

 

Mazowiecka Fundacja Opieki nad Zwierzętami została założona w 2009 r. przez trójkę Inspektorów – Dianę Malinowską, Ewę Kubicką i Andrzeja Jarzęckiego. Fundacja powstała, by nieść szeroko pojętą pomoc psom ras uznanych za agresywne oraz w typie tych ras (Molosy i Terriery Typu Bull).

Poza interwencjami prowadzimy działalność edukacyjną (pogadanki z psami dla dzieci i młodzieży, młodzieżowy wolontariat), szkoleniową (szkolenie „trudnych” psów), wydawniczą (broszury, ulotki). W miarę posiadanych środków pomagamy nie tylko zwierzętom bezdomnym czy odebranym interwencyjnie, ale także osobom prywatnym, które znalazły bardzo chorego psa, a nie stać ich na jego leczenie lub sterylizację. 

Prowadzimy azyl w Ursusie, w którym docelowo maksymalnie może przebywać 20-21 zwierząt. Teraz my sami potrzebujemy Państwa pomocy, bo dalsze istnienie tego miejsca jest zagrożone. Lokal (budynek, w którym usytuowane są boksy dla psów oraz działkę służącą jako wybieg-spacerniak dla wszystkich psiaków) wynajmujemy od Dzielnicy Ursus i każdorazowo, co miesiąc musimy płacić im po 1262,09 zł. 

Lokal wymaga remontu i na bieżąco ciągle przeprowadzamy drobne i większe prace remontowe. Jednak o ile remonty można robić z tego, co ktoś przekaże, co się uzbiera, o tyle okazuje się, że radziliśmy sobie z większymi trudnościami, a w tym roku pokonają nas „zwykłe” opłaty, które w 2015 r. przerosły nasze możliwości pozyskania środków. 

Na chwilę obecną zadłużenie naszej fundacji z tego tytułu wynosi ok. 9000,00 zł. Jeśli w ciągu maksymalnie 2-ch miesięcy nie spłacimy tych długów, nasza fundacja przestanie istnieć, a zwierzęta, którym pomagamy wylądują na bruku. Bywało różnie, ale ten rok jest wyjątkowo ciężki, dokładamy nawet nasze prywatne pieniądze z marnych pensji, ale to kropla w morzu potrzeb. Ratowaliśmy psy stare, chore, z guzami, odbieraliśmy interwencyjnie dręczone zwierzaki, wygrywaliśmy różne batalie o ich życie, a teraz chyba przyjdzie nam polec na opłatach.

Nie mamy już sił i bez Państwa pomocy nie przetrwamy. Bardzo się martwimy o zwierzęta, które znalazły u nas azyl i opiekę, bo jeśli do końca września 2015 r. nie zapłacimy zwłaszcza faktur za czynsz, nasza fundacja zostanie (na mocy aktu notarialnego do umowy najmu) wyrzucona na bruk. Co wtedy stanie się ze zwierzętami? Dokąd je zabierzemy? Czy pójdziemy z nimi pod most? Na chwilę obecną do zapłacenia są faktury za ogrzewanie gazowe w schronisku oraz faktury za czynsz za miesiąc lipiec i sierpień.

Dołączcie do zbiórki wpłacając chociażby 10 zł, a wspólnymi siłami uratujemy to miejsce i zwierzaki. 

Serdecznie dziękujemy!

Mazowiecka Fundacja Opieki nad Zwierzętami

 

Rasy nie takie groźne jak długi
a

1s1

Kolejny raz kierujemy do Państwa prośbę o pomoc finansową przeznaczoną na budowę schroniska dla bezdomnych psów i kotów w Buku. Miejsce to stanowiło dotychczas przytulisko będące pod opieką naszej Fundacji Animalia od 11 lat. Z uwagi na zmianę przepisów konieczna była całkowita jego przebudowa i dostosowanie do wymogów dla schronisk. Buk to klimatyczne miejsce, przeznaczone dla niewielkiej ilości zwierząt, które otoczone są opieką i troską wolontariuszy. Miejsce gdzie każdy zwierzak ma swoje imię i swoją historię a ich opiekun o każdym potrafi opowiadać godzinami. Traktuje je jak własne zwierzęta.

s2s

Każdą tragedię wszyscy przeżywamy wspólnie, z każdego sukcesu, każdego domu się razem cieszymy. Niewiele brakowało a miejsce to byłoby zlikwidowane.

Fundacja Animalia została zobowiązana do partycypowania w budowie nowego schroniska, w tym do zakupu 2 nowych kontenerów socjalnych w których mieścić się będzie ambulatorium, które także musimy wyposażyć, izolatka, kwarantanna, biuro przyjęć zwierząt i kociarnia oraz do wyremontowania istniejącego kontenera.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Buk
cel: zakup kontenerów, zakończenie robót
Darowiznę na rzecz Fundacji Animalia można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna schronisko w Buku

Budowa ruszyła. Kojce są już stawiane, a nam nadal brakuje 30.000 zł do zapłacenia za kontenery, które musimy postawić do końca stycznia 2018r. Wstępna umowa jest już zawarta, koszt bardzo duży a nowe chore zwierzaki stale przybywają (mamy ich obecnie ok. 90). Musimy także je utrzymywać i leczyć.
Błagamy Państwa o pomoc, już się nie wycofamy, walczyliśmy o to schronisko 2 lata – to jest tzw. „ostatnia prosta” do mety. Ucieszy nas każdy grosz – musimy dać radę. Za pomoc – nisko się Państwu kłaniamy i dziękujemy.
Pomóżcie bezdomnym zwierzakom !

s3s4s5


Darowiznę na rzecz Fundacji Animalia można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna schronisko w Buku

Ostatnia szansa - nie pozwól by zabrali Nam schronisko
a

LupaiZeus1

Pomóż psom z Buku mieć nowy dom. Niestety zgodnie z nowymi przepisami miejsce takie jak bukowskie przytulisko nie może już istnieć. Całą rzeszą zaangażowanych w jego pozostanie ludzi rozpoczęliśmy działania zmierzające do przebudowy i modernizacji tego miejsca tak, aby spełniało wymogi określone dla schroniska dla zwierząt. Jest już projekt, jednak cały czas toczymy walki z Urzędem Miasta i Gminy, który jakby nie rozumiał celowości powstania tego miejsca, nie wykazując chęci współpracy i wysuwając coraz nowe roszczenia, w tym finansowe wobec Fundacji Animalia, która mimo posiadania niewielu środków i sporej liczby zwierząt pod opieką nie rezygnuje.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Buk
cel: uratowanie przytuliska przed zamknięciem

Kolejny raz pomogliście nam Państwo, nie pozostając obojętnymi na nasz apel o wsparcie bukowskich psiaków w walce o ich nowy, może nie własny ale tymczasowy dom – nowe małe Schronisko. Miejsce w którym będą bezpieczne.

Dziękujemy za okazane serce, za darowizny przekazane na bukowskie psiaki – każda złotówka, każda wpłata to kolejny krok naprzód w naszych staraniach, aby już nikt nie zagroził tym zwierzakom likwidacją miejsca które znają o transportem w nieznane.

Nisko się kłaniamy – za pamięć i wsparcie – to dla nas bardzo ważne – wiedzieć, że jesteście Państwo z nami.

Dziękujemy!


AKTUALIZACJA 20.10.2017 r.: Bardzo dziękujemy Państwu za wspieranie naszej prawie dwuletniej walki o powstanie w Buku małego, klimatycznego schroniska dla zwierząt bezdomnych. Kosztowało nas to wiele pieniędzy, ale nie to najważniejsze, także wiele nerwów, nieprzespanych nocy, rozżalenia na podejście urzędników.
Z radością ogromną informujemy że otrzymaliśmy wreszcie prawomocne pozwolenie na budowę i ruszamy z pracami, aby bukowskie bezdomniaki jak najszybciej doczekały się bezpiecznego domu tymczasowego w zgodnym z przepisami schronisku pod opiekaątych, których znają i dla których są nie tylko numerem w kojcu, ale konkretnym zwierzakiem z imieniem i własną historią.
Dlatego bardzo prosimy - nie zostawiajcie nas teraz samych, potrzebujemy znacznie więcej środków niż wskazane z zbiórce. Aby wywiązać sie proozumienia z Urzędem Miasta i Gminy musimy zakupu 2 kontenery socjalne, 3 budy specjalistyczne, wyposażenie ambulatorium i magazynku podręcznego. To ogromne koszty, ale bez tej nasze deklaracji - schronisko nigdy by nie powstało, a nasze zwierzaki stałyby się kolejnym numerem anonimowym w wielkim molochu dla bezdmnych zwierząt.
Prosimy o pomoc - każdy grosz dla nas jest ogromnie ważny.

AKTUALIZACJA 2.09.2017 r.: Dziękujemy pięknie wszystkim, kórym nie jest obojętny los bezdomnych zwierząt, wszystkim którzy pomagają nam w postawieniu schroniska dla bezdomnych zwierząt w Buku.
Każdy grosz przybliża nas do dnia, w ktorym zwierzęta z Buku, porzucone, opuszczone przez człowieka, często okaleczone i skrzywdzone będą miały bezpieczne miejsce  w którym pod opieką troskliwych ludzi poczekają na własne domy na zawsze. Miejsce z którego nikt ich nie wyrzuci i nikt nie sprawi im bólu.
Dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę - to dla tych "niczyich" psiaków i kotów bardzo bardzo wiele.

Buk to niewielkie miasto w woj.wielkopolskim. Od 20 ponad lat na jednej z ulic mieści się przytulisko dla bezdomnych zwierząt. Dzięki wspaniałym ludziom, Iwonie i Pawłowi, z których inicjatywy powstało i do tej pory działa - bukowskie przytulisko stało się znane. To ciepłe, klimatyczne miejsce gdzie zwierzaki, mimo ich tragedii, braku domu i czasami smutku – traktowane są godnie, mają swoje imiona, swoje historie, nigdy nie były anonimowe. Od 10 lat z przytuliskiem współpracuje Fundacja Animalia z Poznania. Dzięki naszym wspólnym działaniom psiaki z Buku rozreklamowane, otoczone dodatkowo opieką wolontariuszy, których zawsze zachęcaliśmy do działań, chętnie przyjmowane są do nowych domów i zaskarbiają sobie miejsca w ludzkich sercach. Dzieci i młodzież szkolna mają swoich ulubieńców. Bukowski Klub Biegacza – trenuje razem z naszymi psiakami.

Zwierzakom z Buku – 10 wspaniałym psom grozi nadal wyjazd do międzygminnego molocha, gdzie już nic nie będzie dla nich takie samo. Gdzie część z nich nie da rady – niektóre psiaki, jak beżowy Tommy ze zdjęcia, są chore, wymagają leków, karmy i opieki.
Nie mamy środków na zabranie ich do hotelu i na przyspieszenie prac związanych z przebudową ich miejsca, ich domu, który znają i w którym czują się bezpiecznie. Ich azylu!!! Brakuje nam pieniędzy na zakup wyposażenia ambulatorium, na nowe budy i kojce. Na pomieszczenie kwarantanny.

animaliaf1  RumbaiRoki1


Błagamy Państwa o pomoc w zebraniu niezbędnych funduszy, aby pomóc bukowskim psiakom. Każda wpłata, każda złotówka przybliża nas do celu i zwiększa bezpieczeństwo psiaków z Buku. To nie ich wina, że są niczyje – to kiedyś jakiś człowiek zawiódł ich zaufanie, dla kogoś stały się zbędne, przeszkadzały. My staramy się tylko im to wynagrodzić zapewniając godne warunki życia zanim znajdziemy dla nich nowe, kochające domu.
Za każdy grosz – nisko się kłaniamy. Za każdy grosz wierne psie oczy podziękują jak mogą. Każdy grosz pomoże psom z Buku zamieszkać w nowym schronisku, pod opieką tych samych, oddanych całym sercem ludzi.
Prosimy o pomoc.

RokiiKitek1


 

Mamy nóż na gardle - przytulisko potrzebuje pomocy!
a
 
Naszym marzeniem jest aby w naszym przytulisku gdzie obecnie przebywa kilkadziesiąt zwierząt, powstał mini szpitalik, w którym nasze psy i koty będą zdrowieć. Zwierzętom pomagamy od wielu lat i chcielibyśmy aby warunki w jakich żyją zmieniały się na lepsze. W chwili obecnej zwierzaki trafiają po zabiegach do zimnych kojców a tego nie chcemy.
POMÓŻMY POMAGAĆ BO TYLKO RAZEM MOŻE NAM SIĘ UDAĆ.
 
 
W Brzeskim Przytulisku dla bezdomnych zwierząt nie ma odpowiedniego miejsca pod względem sanitarnym dla zwierząt po rożnego rodzaju zabiegach np. sterylizacje, kastracje, wypadki. Chcemy stworzyć im miejsce w którym będą w ciszy, w cieple i w odpowiednich warunkach sanitarnych dochodzić do siebie.
 
Co roku trafia do nas kilkaset zwierząt które często wymagają opieki weterynaryjnej, a taki szpitalik na miejscu ułatwi nam bardzo wiele. Weterynarz będzie mógł w takich warunkach dokonywać zabiegów na miejscu, a my będziemy mogli więcej czasu spędzać z psami, bo wyjazdy do gabinetów są bardzo czasochłonne i dla psów stresujące.
 
Obecnie mamy miejsce, w którym mógłby taki szpitalik powstać ale niestety wymaga kapitalnego remontu, tak aby spełniał wszystkie normy weterynaryjne.
 
Szpitalik będzie się składał z dwóch części - jedna dla weterynarza , a druga dla zwierząt po zabiegach. W pierwszej kolejności musimy jednak "odrestaurować" to pomieszczenie. Pierwszy etap prac będzie polegał na kompleksowym przygotowaniu pomieszczenia m.in. do położenia kafelek, gładzi i pomalowania ścian.  
 
  
Dziękujemy za pomoc!
Przytulisko "Przytul Psisko"
 
Zwierzęcy szpitalik
a

Filtr zbiórek

Sortowanie:

Kategorie:

Status:

Województwa:

Przekaż swój 1% podatku

Fundacja chorych na zespół Dandy-Walkera Aeroklub Świdnik Partner 3 Partner 4 Partner 5 Partner 6