Fundacja poleca [wszystkie zbiórki]

kubadW jednej chwili wakacyjna zabawa w komandosów przerodziła się w niewyobrażalny koszmar. Dzisiaj Kubuś mimo, iż ma 12 lat jest jak niemowlę. Uczy się żyć na nowo. Jeszcze niedawno brykał szczęśliwy, a dziś całymi dniami leży w łóżku uwięziony we własnym ciele.. Podczas zabawy Kubuś zawisł na linie i tylko cudem uniknął śmierci. Przerażeni koledzy nie byli w stanie go uwolnić. Kuba zaczął się dusić, a żaden z kolegów nie był w stanie go na tyle podnieść i utrzymać, by ten mógł nabrać powietrza i uwolnić się z śmiertelnego zacisku. Kuba szarpał się na linie, próbował się ratować, ale z każdym ruchem tylko zwiększał ucisk liny na szyję, aż w końcu stracił przytomność. Doszło do zatrzymania krążenia..
Już za mną etap pytań - dlaczego?, dzisiaj skupiam całą moja siłę na tym, by Kubuś wrócił do pełni zdrowia i pokładam całą nadzieję w systematycznej, intensywnej ale i kosztownej rehabilitacji. Bardzo proszę o wsparcie Kubusia..


diagnoza: niedowład czterokończynowy, encefalopatia
województwo: lubelskie, Chełm
organizator: Anna Bernacik
cel: rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny i ortopedyczny, bieżące leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kubusia można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Kuba Bernacik

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Przed zakończeniem wakacji mój 12-letni syn, Kubuś razem z kolegami bawił się w komandosów. Jedna błędna decyzja zmieniła wszystko w naszym życiu. Kubuś zawisł na linie i tylko cudem uniknął śmierci. Żaden z chłopców nie był w stanie uwolnić Kuby z śmiertelnego zacisku. Kuba szarpał się na linie, próbował się ratować, ale tylko zwiększał ucisk liny na szyję, aż w końcu stracił przytomność...
Jeden z chłopców natychmiast zaalarmował Daniela, mojego młodszego syna, brata Kuby. 8-letni Daniel samodzielnie próbował uwolnić Kubę ale nie był w stanie tego zrobić. Gdy Daniel nie wyczuł pulsu u brata pędem pobiegł po sąsiada prosząc go o wzięcie ze sobą noża.. Mężczyzna rzucił się na ratunek. Odciął kabel, uwolnił szyję z zabójczego uścisku i razem z innym sąsiadem, po wezwaniu karetki, rozpoczęli resuscytację.
Dzisiaj Kubuś ma niedowład czterokończynowy, jest jak niemowlę. Do niedawna jeszcze karmiono go dojelitowo, ale już powoli zaczyna jeść. W moje urodziny powiedział pierwsze słowo: „mamo”. To było 12 września, niestety od tego czasu nie powiedział już więcej. Ale widzimy, że rozumie wszystko i zna literki alfabetu. Jesteśmy wciąż dobrej myśli, że dzięki systematycznej i kompleksowej rehabilitacji powróci do pełni sił.

kubad2kubad5kubad7

kubad1kubad3


Samotnie wychowuję Kubusia i Daniela i niestety wiem, że lista potrzeb jest tak samo długa jak lista wydatków. Przykładowo specjalny wózek dla naszego Wojownika kosztuje 10 000zł, buty ze stabilizacją – 2 000 zł, specjalny komputer, który pozwoli nam się komunikować - ok. 4 500 zł do tego dochodzą pieluchy, chemia i kosmetyki niezbędne do pielęgnacji cały czas leżącego Kubusia. Średni koszt godzinnej rehabilitacji to kwota 60 zł, a Kuba powinien mieć średnio 4 godzin rehabilitacji w tygodniu, czyli 240 zł tygodniowo. Do tego przynajmniej raz w roku powinien uczestniczyć w specjalnym turnusie rehabilitacyjnym, którego koszt to ok. 5000 zł. Im większa częstotliwość rehabilitacji tym większe będą jej efekty. Tylko od jej intensywności i systematyczności zależy to czy Kuba będzie w przyszłości mógł samodzielnie funkcjonować.
Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie mojego synka. Kubuś już robi pierwsze postępy, a głównie dzięki ciężkiej rehabilitacji będzie miał szansę na powrót do zdrowia.
Dziękuję za każde wsparcie! 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kubusia można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Kuba Bernacik

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Pętla śmierci, lina odcięta w ostatniej chwili - potrzebna pomoc!
a

natb5 miesięcy po wypadku gdy rodzice myśleli, że najgorsze już za nimi stan Natalki nagle się pogorszył. Pojawiły się silne bóle brzucha i głowy, wymioty, brak siły i apetytu. Dopiero w szpitalu okazało się, że przez cały ten czas Natalka funkcjonowała z pękniętą przeponą płucną. Natalka musiała przejść aż trzy kolejne operacje i spędziła dodatkowe 2 miesiące w szpitalu. 

Natalka jest już w domu i na nowo uczy się żyć bez nóżki. Przed nią dużo pracy ale wierzymy, że da radę i jeszcze nie raz nas zaskoczy!

Jeżeli możesz wesprzyj leczenie i rehabilitację Natalki.


diagnoza: amputowana dolna lewa kończyna
województwo: lubelskie, Puławy
organizator: Małgorzata Bławat
cel: leczenie, rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny i rehabiliatcyjny

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Natalki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna Natalia Bławat

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



AKTUALIZACJA 12.09.2018 r.: W sierpniu Natalka trafiła do szpitala miała zapalenie trzustki. Przyczyny nie są znane. Każdy lekarz mówi cp innego. Jeden, że to przez ten wypadek, ponieważ wszystko było podłączone i były krwiaki, a jeszcze inny że nie zna przyczyny. Przeprowadzamy konsultacje ortopedyczne, endrykologiczne, chirurgiczne i pediatryczne. Niestety większość z nich jest prywatna.

Mimo, iż od wypadku minęło 16 miesięcy to w dalszym ciągu przed Natalką jest operacja usunięcia odłamka kości z kikuta tak by później nie przeszkadzał malutkiej w protezie. Operacja jest co rusz przekładana ponieważ Natalka często łapie infekcje, zapalenie uszu czy zapalenie oskrzeli. Tak wiele jeszcze przed Natalką, dlatego dziękujemy, że wciąż Ją wspieracie.

nb


W maju 2017 r. lekarze musieli amputować nóżkę wówczas 2 letniej Natalce po tym jak pijany kierowca z impetem wjechał w spacerującą po chodniku Natalkę, jej braciszka i mamę. Samochód pojawił się znikąd i bezpowrotnie zmienił życie całej rodziny. Niestety lekarze nie byli w stanie uratować nóżki. 
Natalka potrzebuje rehabilitacji, sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego. Potrzeby są ogromne, tak samo jak koszty. Już przed samym wypadkiem rodzice z trudem wiązali koniec z końcem. Pięcioosobową rodzinę utrzymuje jedynie tata. Mama z lekkim upośledzeniem umysłowym sprawuje opiekę jeszcze nad dwoma 6 letnimi bliźniakami, z których jeden – Bartuś – jest niepełnosprawny, choruje na autyzm. Tego dnia Natalka z mamą odprowadzały jednego z bliźniaków do lokalnej świetlicy. Sam wypadek Pani Małgorzata, mama Natalki, pamięta jak przez mgłę. To były sekundy. Zgrzyt łamanej blachy i przeraźliwy huk... później już tylko pisk, płacz i bezradność... 
Po wypadku Natalka trafiła do Szpitala w Puławach. Lekarze zdiagnozowali u Natalki: urazowy obrzęk mózgu, urazowy krwotok podpajęczynówkowy, uraz przedramienia, złamanie lewego uda, zmiażdżenie kolana, złamanie nasadu piszczeli, uraz śledziony, wątroby i prawej nerki, posocznica... Stan Natalki był na tyle ciężki, iż niemalże natychmiast podjęto decyzję o przetransportowaniu jej do DSK w Lublinie.

 natalia1 natalia5

natalka0 natalia natalia7 


Natalka potrzebuje specjalistycznej opieki medycznej i rehabilitacji. Czeka ją wiele ciężkiej pracy. Lista potrzeb jest równie długa jak lista wydatków. Dlatego prosimy Państwa o wsparcie leczenia, rehabilitacji Natalki oraz pomocy w zakupie specjalistycznego sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego.
Dziękujemy za każde wsparcie!!
 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Natalki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna Natalia Bławat

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 


 
kk

 

 

 


 

Przez pijanego kierowcę muszę uczyć się żyć bez nóżki
a

lucjakornakNasza córeczka urodziła się martwa lecz zapragnęła żyć, dopiero po 10 minutach jej serduszko zaczęło bić. Lekarze nie dawali jej szans, mówili, że przeżyje trzy dni. Łucja ma dziś 3 miesiące i dalej dzielnie walczy. Jedynie przeszczep komórek macierzystych może pomóc Łucji zwyciężyć z chorobą. Tylko dzięki niemu, nasza maleńka wojowniczka może być zdrowsza. Pragniemy zobaczyć uśmiech naszej córeczki. Prosimy pomóżcie nam tego doświadczyć. Prosimy pomóżcie Łucji wygrać z chorobą!


diagnoza: ciężka encefalopatia niedokrwienno-niedotleniowa, wzmożone napięcie mięśniowe
województwo: opoloskie, Kędzierzyn-Koźle
organizator: Magdalena Wiśniewska
cel: przeszczep komórek macierzystych

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Łucji można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Łucja Kornak

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

40103512 318750152208829 178583327123439616 n



 

 

AKTUALIZACJA 27.08.2018 r.: Łucja w dalszym ciągu przebywa w Chorzowie w szpitalu opiekuńczo-leczniczym. Jej stan nie uległ zmianie. Nie ma poprawy... :( Mamy nadzieję że uda się uzbierać sumę, której potrzebujemy by móc jej pomóc, móc jej zmniejszyć cierpienie, a być może i zobaczyć kiedyś jej uśmiech. Będziemy walczyć do końca. Przeszczep komórek to dla Łucji jedyna nadzieja. Sami nie damy rady dlatego prosimy o wsparcie.
Prosimy pomóż nam wyrwać Łucję ze szponów choroby.

 



AKTUALIZACJA 6.07.2018 r.: Od dwóch dni Łucja przebywa już na oddziale opiekuńczo-leczniczym w Chorzowie. Jej stan, w którym jest nie pozwolił nam aby zabrać ją do domu. Musimy czekać aż będzie lepiej. Łucja czuje się dobrze, podróż dla niej była męcząca ale daliśmy radę przecież Łucja jest silną dziewczynką. Łucja obecnie odpoczywa i ciągle śpi. Malutka od początku życia była aż w trzech szpitalach ( Opole, Zabrze, Katowice, kolejny raz Opole) teraz jest w czwartym w Chorzowie. Tutaj bedzie mogła iść na spacer na dwór z przenośnym respiratorem, nie możemy się juz doczekać pierwszego spacerku oczywiście najpierw Łucja musi się zaklimatyzować w nowym miejscu. Myszka ma juz ponad 8 miesięcy i ciągle walczy.

Wczoraj był wspaniały dzień ponieważ braciszek Łucji pierwszy raz mógł ją zobaczyć. Radość przeogromna. :) 
pozdrawiamy Was i bardzo Wam dziękujemy za pomoc ! 

36743692 217986908837315 759930356345339904 o



Witamy serdecznie jesteśmy rodzicami Łucji, która przyszła na świat 24.10.2017 roku z ciężkim niedotlenieniem okołoporodowym, lekarze zbyt późno podjęli się decyzji o cesarskim cięciu w wyniku czego córka przyszła na świat z zerową punktacją.
Dopiero w dziesiątej minucie serduszko zaczęło pracować. Prócz tego córka miała zespół aspiracji smółki, przetrwałe nadciśnienie płucne noworodków, niewydolność oddechową. W piątej godzinie życia została przewieziona do kliniki w Zabrzu gdzie byłą wprowadzona w stan hipotermii (Metoda mająca na celu zmniejszenie powikłań niedotlenienia) jeden dzień ponieważ dostała zapalenia płuc. Niestety metoda Hipotermii nie przyniosła efektu.
Lekarze gwarantowali nam iż córka przeżyje do trzech dni. To był dla nas ogromny cios. W drugiej dobie życia córka została ochrzczona. Po 3 tygodniach życia córka została przewieziona do Opola na intensywną terapię noworodków gdzie przebywa do dziś. Obecnie ma wykonaną tracheostomię. Walczy również z wzmożonym napięciem mięśniowym, encefalopatią niedotlenieniowo -niedokrwienną, drgawkami oraz zbyt wysokim ciśnieniem, przyjmuje bardzo dużo leków.

lucja1lucja2lucja

Lekarze mówią iż dopiero po czasie ukażą się skutki niedotlenienia wręcz są pewni iż skutki te będą dość duże. Jedynie jak możemy pomóc naszej malutkiej wojowniczce to wykonać jej przeszczep komórek macierzystych które są bardzo kosztownymi zabiegami i na które po prostu nas nie stać. Codziennie pokonujemy 100 km aby być blisko niej, lecz jesteśmy, nie poddajemy się.
Nasza malutka walczy, nie poddaje się mimo przeciwności losu.
Wierzymy że możecie nam pomóc.
Wierzymy że Łucja może robić postępy, to dla niej jedyny ratunek. Wierzymy że zobaczymy jej uśmiech.
Dziękujemy z Całych serc ! :)

 Naszą historię można obejrzeć na TVN Uwaga ! 

lucjauwaga

Reportaż Uwagi:
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/blad-medyczny-i-znikajace-wpisy-w-dokumentacji-lucja-walczy-o-zycie,248463.html

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Łucji można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Łucja Kornak

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


kk


Pomóż nam wyrwać Łucję ze szponów choroby
a

kf1

Roczna rehabilitacja na urodziny Fabiana.

 

 


diagnoza: wodogłowie pokrwotoczne, mózgowe porażenie dziecięce, padaczka, dysplazja oskrzelowo-płucna, obustronne niedowidzenie, głęboki niedosłuch zmysłowo-nerwowy, opóźnienie rozwoju psychoruchowego
województwo: kujawsko-pomorskie, Solec Kujawski
organizator: Grażyna Kamińska
cel: roczna rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 

 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rehabilitację Fabiana można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Fabian Kamiński darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



AKTUALIZACJA 11.10.2018 r.: Drugi tydzień antybiotykoterapii, takich wyników dawno nie było... Noce od tygodnia tylko w pozycji siedzącej na sofce i kolejny tydzień też tak się zapowiada. Kontrolne badania w przyszłym tygodniu, najważniejsze teraz, by przestał grzać, czyli żeby temperatura nie rosła. Pozostaje żyć nadzieją, że nie skończy się perypetiami w szpitalu, bo dalej już nawet nie wybiegam... Niech łańcuch Waszych serc, myśli będzie przy Nim, o to Was proszę. ...tyle na tę chwilę - Fabianowa matka

Wywalczył sobie życie...bo gdyby nie to, nie byłoby Go wśród nas. Nie miał szans, choć statystyki mowią, że jest 1 % szans na życie, a 5 % szans na zdrowie. 80 % wychodzi z tego bez większego szwanku, choć jakieś tam pamiątki po takich perypetiach są zawsze. Reszta 20 % ciężko niepełnosprawnych może mówić o sobie: pechowcy. Z perspektywy czasu, wiem, że trzeba świadomie, solidnie opłakać to piękne zdrowe dziecko, które się miało w głowie, a które się nie urodziło. Tyle, że nikomu się to chyba nigdy nie udało. Starasz godzić się po drodze, na raty- no i dobrze, że wogóle... Można stracić przytomność z przemęczenia, stresu i nerwów działając intuicyjnie. Niesłyszące dziecko z wieloma medycznymi problemami, nie utulisz kołysanką, bo ono jej nie słyszy. Jedyną komunikacją jest płacz i krzyk, niemy krzyk...szczególnie w takim czasie jak teraz... - dobrej nocy Wam i nam

Opublikowany przez Pomoc Dla Fabiana Kamińskiego Niedziela, 7 października 2018

18 sierpnia 2018 roku 11 Urodziny obchodzi Fabian.
Dzielny Wojownik z niesamowitą siłą, by żyć i cieszyć się swoim życiem.
Przez 11 lat udowodnił, że zawalczy o życie, pomimo tarapatów zdrowotnych.
Te 11 lat udowodniło, że są z nami ludzie, którzy z serca niosą pomoc i pomagają jak tylko potrafią , dzieląc się swoją energią, czasem i finansami.
Dziękujemy Wam, że jesteście ciałem, duchem i myślą, że czujemy Waszą wiarę, nadzieję i miłość.
201806191543th15 592416649840 20180619 152433Fabian samodzielny nie będzie nigdy !
Nie siedzi, nie trzyma głowy, nie chodzi, nie widzi, nie słyszy, a w pakiecie jest epilepsja.
Zawsze zdany na pomoc osób trzecich, a czego zmienić nie można- trzeba zaakceptować, choć to duże słowo.
Fabian ma darmową rehabilitację z racji, że jest pod opieką hospicjum domowego dwa razy w tygodniu po godzinie oraz z nauczania indywidualnego z SOSW im.Braille'a dwa razy po 1,5 godziny.
Oprócz tego prywatną domową rehabilitację + masaż -15 godzin w miesiącu, ponieważ na więcej mnie nie stać przy reszcie kosztów. Koszt 1 godziny to 70 zł.
15 godz x 12 miesięcy x 70 zł = 12.600 zł to koszt rocznej rehabilitacji na 11 Urodziny.
Wbrew napotykanym trudnościom staramy się żyć godnie, jednak potrzebujemy Państwa wsparcia.
Pomoc to podanie ręki, a to nic nie kosztuje.
Czasem w tę rękę trzeba coś włożyć...niekoniecznie dużo.
Najważniejsze, by pomocnych rąk było wiele. Wiadomo, że kropla wody to nic, ale z tych niezliczonych kropli stworzy ocean.
Każda złotówka jest niezbędna i cenna. 

Jeśli sam pomóc nie możesz, proszę powiedz o Fabianie innym, może oni będą mogli pomóc.
Dziękuję Bogu za siły, a Państwa proszę o wsparcie.
- mama, Grażyna Kamińska



DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rehabilitację Fabiana można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Fabian Kamiński darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



Losy Fabianka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.

Ponieważ jesteś tego wart- roczna rehabilitacja na 11 Urodziny Fabiana
a

krystianekl

5-7 mln zł na tyle wyceniono leczenie naszego synka w Polsce. Ta niewyobrażalna kwota to dwu-trzy letni koszt terapii lekiem Nusinersen, który w Polsce nie jest refundowany. Jesteśmy zmuszeni wyjechać za granicę do kraju, w którym terapia tym lekiem jest refundowana. Kwota, którą musielibyśmy tutaj zapłacić jest nieosiągalna. Nie możemy zostawić życia naszego synka losowi i temu czy uda nam się pozyskać tak olbrzymią sumę. Nie możemy również czekać na to, czy lek zostanie końcu wpisany na listę refundacji. 

Musimy działać już teraz, musimy wprowadzić kompleksową rehabilitację, zakupić potrzebny sprzęt i do czasu wyjazdu prowadzić leczenie na miejscu. Ta terapia to jedyna szansa, żeby Krystian stanął na nogi. Po prostu Krystianek nie może czekać, bo inaczej umrze.. Czas jest naszym wrogiem, dlatego musimy działać szybko. Z całego serca prosimy Was o pomoc.


województwo: lubelskie, Świdnik
diagnoza: rdzeniowy zanik mięśni SMA
cel: leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
organizator: Marlena Ląd

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Krystianka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Krystian Ląd darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



Kilka miesięcy temu zauważyliśmy, że z rozwojem naszego synka jest coś nie tak. Z tygodnia na tydzień stawał się coraz słabszy.  Coraz rzadziej podnosił główkę leżąc na brzuszku, aż w końcu przestał to robić. Zwóciliśmy również uwagę na to, że niestabilnie siedzi. Bardzo nas to zaniepokoiło, gdyż ze starszym synem nie mieliśmy praktycznie żadnych problemów. Postanowiliśmy natychmiast udać się do ortopedy, bo myśleliśmy, że Krystianek może mieć jakieś problemy z biodrami.
Ortopeda wysłał nas do neurologa, a ten natychmiast skierował nas do szpitala i zaczęły się badania. Pod każdym kątem. Metabolika, cukrzyca, tarczyca, bolerioza i inne dziwne wówczas dla nas nazwy. Przeprowadzano również badania genetyczne pod kątem genu smn1, który odpowiada za SMA czyli rdzeniowy zanik mięśni. Spędziliśmy z Krystiankiem tydzień w szpitalu, a wyniki badań otrzymaliśmy dopiero po miesiącu. Miesiąc oczekiwania był najgorszym okresem w naszym życiu. Brak informacji co dolega naszemu synkowi, i ta niemoc, brak jakiejkolwiek wiedzy na temat tego jak pomóc swojemu dziecku. Ta bezsilność rozdzierała nam serca.

krystianek5krystianek1krystianek4


Jak usłyszałam diagnozę, to całą noc płakałam, nic do mnie nie docierało. Wszystko co tak ciężko budowaliśmy runęło w jednej chwili, zawalił się nasz świat ale najgorsze, jak później się okazało, było jeszcze przed nami. Najgorsza okazała się informacja, że jeżeli będziemy chcieli leczyć Krystianka w Polsce to koszt pierwszych dwóch-trzech lat jego leczenia może kosztować nawet ok. 5-7 mln zł, ponieważ lek na tę chorobę nie jest refundowany. Być żyć Krystianek potrzebuje terapii lekiem Nusinersen. Terapia tym lekiem jest refundowana w 20 krajach w Europie, ale nie w Polsce. Jeden zastrzyk tego leku kosztuje 90 tys. euro, a pacjenci w pierszym roku kuracji potrzebują, aż 6 takich zastrzyków. Lek ten jest jedyną szansą dla naszego syna, tylko on może zahamować rozwój choroby i postawić naszego syna na nogi. Niestety, jest jedno ale trzeba go przyjmować przez całe życie.
Jesteśmy zmuszeni wyjechać za granicę do kraju, w którym terapia tym lekiem jest refundowana. Kwota, którą musielibyśmy tutaj zapłacić jest niewyobrażalna. Nie możemy zostawić życia naszego synka losowi i temu czy uda nam się pozyskać tak olbrzymią sumę. Nie możemy również czekać na to, czy lek zostanie w końcu wpisany na listę refundacji.  Musimy działać już teraz, musimy rzucić wszystko i rozpocząć życie od nowa za granicą. To jedyna szansa, żeby Krystian stanął na nogi. Po prostu Krystianek nie może czekać, bo inaczej umrze..
Po nowym roku planujemy przeprowadzić się do Włoch, ponieważ tam mieszka już babcia Krystianka. Musimy teraz załatwić mnóstwo formalności, meldunek, ubezpieczenie międzynarodowe. Nie mamy innego wyboru jak tylko przenieść się do kraju, w którym ten lek jest refundowany. Do tego czasu musimy rozpocząć leczenie i rehabilitację tu na miejscu.  
Przed nami długa i kosztowna droga. Krystianek wymaga codziennej i bardzo intensywnej rehabilitacji, nie tylko ruchowej ale również takiej, która pomoże w przyszłości nam usprawniać mowę. Różnego rodzaju leki, wizyty u specjalistów, dodatkowa rehabilitacja, sprzęt i urządzenia rehabiliatcyjne, to olbrzymie koszty, których nie jesteśmy w stanie samodzielnie unieść. Do tego dochodzą kwoty obowiązkowego sprzętu, który Krystianek potrzebuje już teraz. Sama cena koflatora to ok. 25 tys. zł, a ssaki, pulsator i instalator, to kolejne ok. 15 tys zł.
Lista potrzeb jest tak długa jak lista wydatków. Dlatego zwracamy się do Państwa o pomoc w leczeniu naszego synka. Czas jest naszym wrogiem, dlatego musimy działać szybko. 
Z całego serca prosimy Was o pomoc. Każde nawet najmniejsze wsparcie jest dla nas olbrzymią szansą. 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Krystianka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Krystian Ląd darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



11- miesięczny Krystianek nie może czekać, inaczej umrze!
a

damianzW nocy z 11/12 czerwca 34letniego Damiana obudziło coś niepokojącego… DIAGNOZA: udar krwotoczny, krwiak i wylew do lewej komory mózgu. Wystąpił paraliż całej prawej strony. 4 tygodnie spędzone w śpiączce na OIOMie nie dawały żadnych szans na przeżycie. Jednak Damian walczył… nie poddawał się, a my razem z nim. Każda kolejna informacja odbierała bliskim nadzieje. Po ciężkich tygodniach spędzonych w śpiączce zapadła decyzja o wybudzeniu. Cały proces trwał tydzień. Damian powoli dochodził do siebie. W chwili obecnej stawia pierwsze kroki w ośrodku w Kamiennej Górze. Po opuszczeniu ośrodka chciałby zakwalifikować się na specjalistyczną rehabilitację w uzdrowisku w Kamieniu Pomorskim. Miesięczny koszt klasyfikuje się od ok. 8600zł do prawie 13000zł. Pomóżmy!



diagnoza: krwiak śródmózgowy po lewej z przebiciem do układu komorowego, afazja i głęboki niedowład prawostronny
województwo: dolnośląskie, Lubin
organizator: Kazimiera Żygadło
cel: rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Damiana można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Damian Żygadło

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



Do momentu nieszczęśliwego zdarzenia 34letni Damian prowadził normalny tryb życia. Rodzina, dom praca i spotkania w gronie najbliższych. Od zawsze był duszą towarzystwa.
W nocy z 11/12 czerwca tego roku chłopaka obudziło coś niepokojącego. Okazało się, że prawa strona ciała została sparaliżowana, a on sam nie mógł wydać z siebie żadnego dźwięku poza cichym bełkotem. Był na tyle świadomy, że zdołał doczołgać się do drzwi i zawołać o pomoc.
Syn został przewieziony karetką do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy na SOR. Tam stracił przytomność. Lekarz anestezjolog podjął się natychmiastowej intubacji. Za chłopaka oddychała już tylko maszyna… Po szeregu badań i konsultacjach, trafił na oddział neurologiczny. Leżał w śpiączce farmakologicznej. DIAGNOZA: udar krwotoczny z wylewem krwi do lewej komory mózgu oraz krwiak wielkości jaja kurzego. ROKOWANIE: statystyki mówią jednoznacznie… z tego się nie wychodzi… Lekarze rozkładali ręce. Po kilku dniach Damian trafił na oddział intensywnej terapii. Każdy dzień przynosił kolejne, niekoniecznie dobre informacje. Niewydolność oddechowa, niewydolność krążeniowa, nerki przestały filtrować. Do tego doszło zapalenie płuc, bakteria w moczu i szereg innych niepokojących objawów. Każdy dzień był walką o życie! Po ponad 3 tygodniach spędzonych w śpiączce farmakologicznej pod specjalistyczną aparaturą lekarze podjęli trudna decyzję o wybudzeniu syna. Cały proce trwał tydzień. Z dnia na dzień Damian wyglądał coraz lepiej. Kontakt z nim był mało logiczny, ale każda pozytywna zmiana dodawała skrzydeł rodzinie i pozwalała nie tracić nadziei.
01 sierpnia 2018r przewieziono leżącego syna na rehabilitacje do ośrodka w Kamiennej Górze. Dziś postępy są ogromne. Uczy się na nowo odbudować dawne życie. Z racji paraliżu, prawa strona ciała jest systematycznie ćwiczona. Chłopak codziennie może liczyć na pomoc logopedy, psychologa, rehabilitantów i sztabu wielu innych kompetentnych osób. Damianowi nie brakuje zapału i mocno wierzy, iż któregoś dnia powie, że było warto, że opłaciło się wylewać siódme poty!

damianz1damianz2


Już dziś może pochwalić się sukcesami takimi jak niewielkie ruchy palców czy chodzenie o lasce. Damian marzy by móc zadbać o swoją 3letnią córkę Hanię oraz rocznego synka Piotrusia i dlatego w przyszłości chciałby podjąć pracę i „normalnie” żyć. Do tego jednak potrzebuje dużo czasu, ćwiczeń jak i specjalistycznego sprzętu medycznego (tj. orteza na stopę, rękę itp.). Po opuszczeniu ośrodka chciałby zakwalifikować się na specjalistyczną rehabilitację w uzdrowisku w Kamieniu Pomorskim. Otwiera ona nowe możliwości w odzyskaniu sprawności poprzez najbardziej zaawansowane technologicznie urządzenia i profesjonalną pomoc. Nie jest tajemnicą, że wszystko to jest bardzo kosztowne. Doba w takim ośrodku klasyfikuje się w przedziale od 279-419zł, co daje miesięcznie koszt od ok. 8600zł do prawie 13000zł. Pomóżmy!
W imieniu Damiana z góry serdecznie dziękuję za pomoc i zaangażowanie.

 

Pomóżmy Damianowi przywrócić dawne życie!

4 tygodnie spędzone w śpiączce na OIOMie nie dawały żadnych szans na przeżycie. Jednak Damian walczył… nie poddawał się, a my razem z nim. Każda kolejna informacja odbierała bliskim nadzieje. Po ciężkich tygodniach spędzonych w śpiączce zapadła decyzja o wybudzeniu. Cały proces trwał tydzień. Damian powoli dochodził do siebie. W chwili obecnej stawia pierwsze kroki w ośrodku w Kamiennej Górze. ___________________ Polub ‼ Wesprzyj ‼ Udostępnij - Po Prostu Pomóż ? Darowizny on-line: https://www.poprostupomagam.pl/damian-zygadlo ? Darowizny tradycyjne: Fundacja Po Prostu Pomagam numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 z dopiskiem: Darowizna Damian Żygadło ? Do wpłat zagranicznych: Fundacja Po Prostu Pomagam IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW z dopiskiem: Darowizna Damian Żygadło Dziękujemy ❤

Opublikowany przez Fundacja Po Prostu Pomagam Środa, 14 listopada 2018

 


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Damiana można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Damian Żygadło

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Pomóżmy Damianowi przywrócić dawne życie!
a

 haniastHania otrzymała tylko dwa punkty w skali Apgar, urodzona w ciężkiej zamartwicy przez błąd lekarza, który mimo trudnego porodu i braku postępu nie podjał decyzji o CC. Córeczka była owinięnta pępowiną.

Urodziła sie sina, wiotka, nie płakała była reanimowana. Hania na moich oczach umierała. Dopiero po podaniu dwóch dawek adrenaliny serduszko zaczęło bić. Niestety adrenalina wylała się pod skórkę Hani i poparzyła ją wokół pępka. 

Walczymy o lepszą przyszłość dla naszego maluszka. Bardzo Was prosimy o pomoc...


województwo: dolnośląskie, Łagiewniki
diagnoza: encefolopatia niedotleniowo-niedokrwienna
cel: leczenie i rehabilitacja
organizator: Monika Stasiak

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

To jest nasza mała Hania. Urodziła się 14.07.2018r.
Hania ma wole życia i pokazała, że jest silną dziewczynką i chce żyć. Została przewieziona na intensywna terapię. Została poddana hipotermii chłodzenia ciała, niestety terapia nie przyniosła efektów na jakie liczylismy, do których doszło w skutek niedotlenienia do uszkodzenia mózgu.
Maleńka nie potrafiła samodzielnie oddychać. Brak odruchu ssania spowodowało ze musi mieć tracheostomie, co w efekcie przyczyniło sie do kolejnego zabiegu w tym małym ciałku czyli do gastrostomii, aby mała mogła sie najadać. Obecnie Hania uczy sie samodzielnie oddychać, nadal brak odruchów ssania.
Niedotlenienie zrobiło spustoszenie w główce maluszka. Niestety pewne jest to, że Hania będzie potrzebowała pomocy wielu specjalistów i rehabilitacji, aby mogła być w przyszłości samodzielna.

haniastasiakHaniastasiak3Haniastasiak4

haniastasiak6


Hania już jedną walkę wygrała "życie" teraz walczymy o jej zdrowie i samodzielność. Był czas płaczu i zadawanie sobie pytań " Dlaczego to ją spotkało ?" Czy moglismy temu zapobiec lecz na te pytania już nigdy nie otrzymamy odpowiedzi.
Z ogromną prośbą zwracamy sie do ludzi o dobrym sercu aby nie przeszli obojetnie i wpłacili przysłowiową złotówke. Wierzymy ze wspólnie uzbierane środki pozwola nam zapewnic lepszą przyszłość naszej dzielnej Hani aby w przyszłości była samodzielna JEST TO NASZE MARZENIE.

 


Pomóżmy Hani normalnie żyć !!!
a

 kasia

Pompa insulinowa pomaga mojej mamie normalnie funkcjonować i spokojnie zasypiać. A co najważniejsze mieć cukier pod kontrolą. Ta która ma już siedem lat niestety pęka na gwintach. Przerażające jest to że nasze państwo nie refunduje pompy osobom powyżej 25 roku życia, a nowa kosztuje 17 tys. złotych, a mama jest na rencie i ma mnie na utrzymaniu i proszę o pomoc w zebraniu tej kwoty. Pompa nie rozwiąże naszego problemu ale da poczucie bezpieczeństwa że cukier jest pod kontrolą i jest szansa że nie będzie robił większego spustoszenia w organizmie mamy, który i tak jest słaby i ma z czym walczyć.

 


diagnoza: cukrzyca typu 1; choroba Hashimoto
województwo: zachodniopomorskie
organizator: Izabela Wilke
cel: zakup pompy insulinowej

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kasi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Katarzyna Dowsin darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Od 28 lat moja mama choruje na cukrzycę typu 1 – insulinozależną. Przez 21 lat używała Penów do robienia zastrzyków, kilka razy dziennie robiła zastrzyk i pilnowała godzin wstrzyknięć, by wyrównywać poziom cukru. W lutym 2011 roku zakupiła pompę insulinową.
Pompa insulinowa naśladuje pracę zdrowej trzustki. Przez całą dobę podaje niewielkie ilości insuliny, zabezpieczając tzw. podstawowe zapotrzebowanie na ten hormon. Natomiast przed posiłkami należy w niej zaprogramować dawkę „ekstra”, czyli tzw. bolus, którego wielkość zależy od ilości i rodzaju spożywanego pokarmu. Leczenie pompą jest obecnie najbezpieczniejszą i najlepszą metodą kontroli cukrzycy, pozwalającą kontrolować tą chorobę, której i tak nie można wyleczyć.
13 lat temu moja mama zachorowałam na kolejną chorobę niedoczynność tarczycy - choroba Hashimoto. Miała już również kilkakrotnie laserowaną siatkówkę - z powodu zmian na dnie oka wywołanych cukrzycą.
W zeszłym roku przeszła badanie ENG, jest to badanie neurologiczne, którego celem jest ocena funkcji nerwów obwodowych - włókien czuciowych i ruchowych. Stwierdzono polineuropatię cukrzycową oraz zespół cieśni nadgarstka. W zeszłym roku zachorowała również na niedobór witaminy B12. Organizm jej nie wchłania, dlatego do końca życia musi przyjmować witaminę B12 w zastrzykach. W jej żołądku są przeciwciała przeciwko komórkom okładzinowym.
Obecnie skierowana została na dzienny oddział rehabilitacji i tam poddaje się zabiegom.
Pompa insulinowa pomaga mojej mamie normalnie funkcjonować i spokojnie zasypiać. A co najważniejsze mieć cukier pod kontrolą. Ta która ma już siedem lat niestety pęka na gwintach. Przerażające jest to że nasze państwo nie refunduje pompy osobom powyżej 25 roku życia, a nowa kosztuje 17 tys. złotych, a mama jest na rencie i ma mnie na utrzymaniu i proszę o pomoc w zebraniu tej kwoty. Pompa nie rozwiąże naszego problemu ale da poczucie bezpieczeństwa że cukier jest pod kontrolą i jest szansa że nie będzie robił większego spustoszenia w organizmie mamy, który i tak jest słaby i mam z czym walczyć.

201807152134th15 3324521638564 mms img286458733 1201807152117th29 5909420477880 pompaDSC09314


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kasi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Katarzyna Dowsin darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 


 

Apel o wsparcie finansowe na zakup pompy insulinowej
a

ad0

Wasza pomoc, zaintersowanie i zaangażowanie dała nam na nowo wiarę w to, że w życiu wszystko jest możliwe.  Pragniemy zapewnić Adamowi środki jak najlepszą opiekę medyczną, dzieki której ta okrutna codzienność będzie mniej bolesna...

Wspólnie odmieńmy smutną i mroczną codzienność Adama...


diagnoza: padaczka, dysplazja ekodermalna, podejrzenie zespołu Comela-Nethertona
województwo: wielkopolskie, Szamotuły
organizator: Elżbieta Włodarczyk
cel: bieżące leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na leczenie Adama można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Adam Włodarczyk darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



Adaś urodził się 24 marca 2001 chorował od samego urodzenia na zapalenie oskrzeli, płuc, będąc w wieku 3 lat stwierdzono u niego odporność 7 miesięcznego dziecka przy każdej chorobie miał bardzo wysoką gorączkę odporną na zabicie. Zazwyczaj 5 dni i nocy monitowalismy co 15 min jego gorączkę aby mu się nie podniosła tak jest do dziś podczas chorób skóra robi się strasznie zaginiona wygląda jak popazona, bardzo swędząca zazwyczaj po kilka razy w ciągu nocy byliśmy w pomocy doraźnej gdzie zazwyczaj dostawał sterydy na złagodzenie bólu, w wieku 3 lat stwierdzono u niego padaczkę ponieważ rozwijał się inaczej jak zdrowe dzieci. W końcu dostał orzeczenie o niepelnosprawności.

adas02adas01adas03adas4

32224615 917052981812221 5924577582883274752 n31510484 912514985599354 1764279858327715840 n31641835 912514885599364 7565169237853995008 n


 Nie radził sobie z najprostszym zeczami większość życia spędził w szpitalach, to był jego drugi dom. W 2004 po raz pierwszy miał badanie genetyczne ponieważ podejrzewano rybą łuskę. Ostatecznie stwierdzono rzadką chorobę - dysplazję ektodermalną, ma także stwierdzone ADHD. W wieku 6 lat poszedł do zerówki poczym został odroczony na rok z obowiązku szkolnego jest cały czas pod opieką poradni psychologicznej od kl 1 ma nauczanie indiwdualne do 14 lat prowadziliśmy go do szkoły lecz ze względu na pogorszenie się stanu zdrowia od 3 lat nauczyciele chodzą do domu na lekcje, jego skóra robi się brzydka zrogowaciala z potrójną gruba warstwą, co go bardzo boli.
Niestety do tej pory nie udało się dokładnie zdiagnozować jego choroby cały czas próbujemy dotrzeć do lekarza, który nam pomoże. Obecnie musi mieć następne badanie genetyczne ponieważ jest podejrzenie choroby Comela _Notertona cały czas jest na lekach przeciwbólowych bierze też leki na padaczkę na uzupełnienie wapna białka, wytamin a także na żołądek ma również różne maści i specjalne środki pielęgnacyjne ma bardzo brzydkie zaropiale paznokcie u rąk i nóg ostatnio w lutym przeszedł wstrząs anafilaktyczny nie widział i nie chodził stwierdzono tagze u niego w organicznym uszkodzeniu OUN (F07. 8 ma tagze zaznaczony dysforfizm (duży obwód głowy, hiperteloryzm, niską nasadek nosa, wąską klatkę piersiową) znacznego stopnia Pogrubienia kości sklepienia czaszki (miejscami do 20 mm) z cechami sklerotyzacji srodkoscia _ostropetroza zapis czynności bioelektronicznej mózgu o dyskretnych cechach nieprawidłowy. nie może także przebywać na słońcu jest pod stałą opieką lekarzy specjalistów.
Adaś całe dnie leży w łóżku zazwyczaj porusza się tylko po mieszkaniu ponieważ sprawia mu to ból bardzo. Rzadko wychodzi na dwór potrzebuje pomocy przy kąpieli, pielęgnacji a także przy lekach koszt miesięcznego leczenia około 3 tys złotych. Ma również problemy z jedzeniem brak apetytu od dziecka ma jedzenie na życzenie, a w ostatnim czasie nasilily mu się ataki padaczki.
Dzięki Waszej pomocy przy poprzedniej zbiórce udajemy się niedługo do kolejnych najlepszych specjalistów w Polsce od chorób skórnych. Przed nami długa droga, tak samo jak długa jest lista wydatków związanych z leczeniem Adasia. Nie ustajemy w walce i walczymy dalej.
Dziękujemy za każde udostępnienie i każdą darowiznę!

adam4adam1adam5adam6adam28795530 976647405833608 4356488330238492672 n


Poniżej filmik przedstawiający warunki sprzed remontu. Po raz kolejny dziękujemy wszystkim osobom, które pomogły nam przeprowadzić generalny remont łazienki oraz kuchni.  Bez waszej pomocy nie byłoby to możliwe. Teraz chcemy skupić się tylko i wyłącznie na leczeniu Adama. Leczenie jest kosztowne ponieważ przez rzadkie schorzenia Adama często musimy korzystać z prywatnych konsultacji, które nie zawsze odbywają się w naszym miejscu zamieszkania. W październiku mamy następne badanie genetyczne. Nie zamierzamy zaprzestać i będziemy dalej szukać pomocy dla naszego syna. Jest nam bardzo przykro patrzeć jak cierpi, ból go nie opuszcza pomimo leków przeciw bólowych. Adam coraz częściej traci nadzieję na to, że będzie kiedyś mógł żyć normalnie. Jesteśmy bardzo wdzięczni za okazane nam wsparcie i bardzo prosimy o dalszą pomoc dla Adama. Prosimy nie zostawiajcie go samego on wierzy że jego cierpienie nie będzie wam obojętne.

Na ten reportaż, tak naprawdę nigdy nie chciałbym nikogo zapraszać. Proszę udostępniajcie, może urzędnicy i władze Szamotuł się ockną.

Opublikowany przez Maciej Lesicki na 3 marca 2018


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na leczenie Adama można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Adam Włodarczyk darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Proszę pomóż mi zmniejszyć ten ból
a

ad1

Wasza pomoc, zaintersowanie i zaangażowanie dała nam na nowo wiarę w to, że w życiu wszystko jest możliwe. Remont trwa, a my nie ustajemy w walce o to, by ograniczać skutki choroby. Pragniemy zapewnić Adamowi środki jak najlepszą opiekę medyczną, dzieki której ta okrutna codzienność będzie mniej bolesna...

Wspólnie odmieńmy smutną i mroczną codzienność Adama...


diagnoza: padaczka, dysplazja ekodermalna, podejrzenie zespołu Comela-Nethertona
województwo: wielkopolskie, Szamotuły
organizator: Elżbieta Włodarczyk
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na remont i leczenie Adama można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Adam Włodarczyk darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



AKTUALIZACJA 8.08.2018 r.:Jesteśmy bardzo wdzięczni za okazanie serce i pomoc! Dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli zapewnić Adasiowi leczenie u lepszych specjalistów, a także polepszyć synowi warunki mieszkaniowe, które są mu potrzebne aby mógł lepiej funkcjonować. Dziękujemy z całego serca, jesteście ludźmi o złotych sercach!!! 
Z podziękowaniami Adaś z rodzicami


adas02adas01adas03adas4


AKTUALIZACJA 9.05.2018 r.:  Wciąż nie możemy uwierzyć, że to się dzieje naprawdę!! To tylko dzięki Waszej pomocy to wszytko jest możliwe. Remont trwa, a warunki, w których żyje nasz Adam stają się coraz bardziej cywilizowane. Kłaniamy się bardzo nisko wszystkim ludziom o wielkim serduchu, którzy odpowiedzieli na nasz apel. Dziękujemy, że jesteście z nami!  Remont już trwa. Teraz możemy już skupić się tylko na tym, by zapewnić Adamowi jak najlepszą opiekę medyczną. Remont już trwa dlatego od dzisiaj jedynym naszym celem jest pozyskanie środków na pokrycie kosztów bieżącego leczenia Adama.


Niestety z samym Adamem nie jest lepiej... problemy skórne wciąż się nasilają.. Poniżej kilka zdjęć z tego tygodnia... :( 
Jeszcze nie znamy przyczyny... ale nie poddajemy się! Wasze wsparcie dodało nam wiary, że wszystko jest możliwe. 

32224615 917052981812221 5924577582883274752 n31510484 912514985599354 1764279858327715840 n31641835 912514885599364 7565169237853995008 n

Poniżej kilka zdjęć z remontu: 

32130727 917053865145466 8955403323540766720 n32168978 917053888478797 7117133535323881472 n32207792 917053201812199 8915674824513159168 n32169696 917053915145461 5357327259097104384 n

Jeszcze raz DZIĘKUJEMY!!!

Tej przerażającej codzienności i tych fatalnych warunków nie da się opisać. Obejrzyj kilkuminutowy filmik Macieja Lesickiego o warunkach w jakich żyje i w jakich walczy z niezwykle rzadką chorobą kilkunastoletni Adam. Chłopiec nie ma warunków by godnie chorować. Grzyb, pleśń i wigloć uniemożliwiają skuteczną walkę o jego zdrowie.

Pragniemy zapewnić Adamowi środki na jak najlepszą opiekę medyczną, która pozwoli mu na lepsze życie.

Wspólnie odmieńmy smutną i mroczną codzienność Adama...


Na ten reportaż, tak naprawdę nigdy nie chciałbym nikogo zapraszać. Proszę udostępniajcie, może urzędnicy i władze Szamotuł się ockną.

Opublikowany przez Maciej Lesicki na 3 marca 2018

W niewyobrażalnej wilgoci i w towarzystwie co chwila odradzającego się grzybu wraz z rodzicami mieszka kilkunastoletni Adam, który zgodnie z podejrzeniami lekarzy choruje na bardzo rzadką genetyczną zespół Comela-Nerthona. Rodzice nie są w stanie przeprowadzić generalnego remontu mieszkania. Wszystkie środki idą na leczenie Adama. Ich walka o lepsze życie Adama trwa od wielu lat... 
Wspólnie pomóżmy stworzyć Adamowi cywilizowane warunki, w których będzie mógł normalnie funkcjonować i walczyć z chorobą.
Dziękujemy za każde udostępnienie i każdą darowiznę!

 adam4adam1adam5adam6adam28795530 976647405833608 4356488330238492672 n


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na remont i leczenie Adama można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Adam Włodarczyk darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Błagam pomóż mi godnie chorować
a

IMG 20180220 WA000

Stan naszego Syna jest na tyle poważny, że liczy się każdy dzień, każda chwila.

Sami nie damy rady dlatego prosimy Ciebie o pomoc!!! Jedyną nadzieją jest bardzo kosztowne leczenie immunologiczne w Meksyku. 

Rak. Najcięższa jego postać. Guz pnia mózgu o cechach glejaka. Lokalizacja uniemożliwiająca operacyjne usunięcie.  Z każdą kolejną informacją było coraz gorzej. Przerażenie, brak tchu, utrata sił...

 


województwo: lubelskie, Kraśnik
diagnoza: guz pnia mózgu o cechach glejaka
cel: leczenie
organizator: Grzegorz Szot

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Michała można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Michała
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 



AKTUALIZACJA 27.03.2018 r.:Po długiej podróży Michał już w domu. Czekamy na święta w domu, z rodziną. Nabieramy sił do dalszej walki o zdrowie . Dziękujemy Wam wszystkim za wsparcie, za mnóstwo, ogrom ciepłych słów i tę ogromną pomoc, której rozmiarów nikt z nas nie mógł nawet oczekiwać.


AKTUALIZACJA 8.03.2018 r. (Meksyk): Michał ma za sobą 5 operacji/zabiegów tj. 2 chemioterapie i 3 immunoterapie. Przed nami ostatni, który odbędzie się 21 marca. Niestety jak nas poinformowali lekarze to nie jest koniec. II etap leczenia ma składać się z co najmniej 5 chemioterapii choć jak zaznaczono jest to zazwyczaj 8-12. Każda z nich to koszt 16 tys USD plus koszta ostatniej immunoterapii która jest przed nami - około 31 tys USD. Dziękujemy, że jesteście z nami....


AKTUALIZACJA 7.02.2018 r. (Meksyk): Dające olbrzymią nadzieję wiadomości z Meksyku. Ostatnie wyniki wskazują, że poprawił się obraz radiologiczny. Guz zmniejszył się o 7 mm!!! Co prawda czasami pojawiają się różne niepokojące nas objawy, ale generalnie stan Michała jest stabilny. W poniedziałek i wtorek lekka chemia, a w środę immunoterapia. Sami nie dalibyśmy rady. DZIĘKUJEMY za Wasze poświęcenie i zaangażowanie!! Jednocześnie prosimy Was o dalsze wsparcie. Grosz do grosza i uda nam się zebrać całą brakującą kwotę, która pozwoli na kontynuowanie leczenia.


Badanie rezonansem magnetycznym wykazało, iż Michał ma guza pnia mózgu o cechach glejaka. Guz zajmuje całą lewą stronę i 20% prawej. Guz znajduje się w obszarze pnia mózgu, który odpowiada za wszystkie podstawowe czynności życiowe. Odpowiada m.in. za oddychanie czy pracę serca. Usunięcie guza byłoby niezwykle ryzykowne, tym bardziej, że można by było usunąć ok. jedynie 20% guza.
Operacja nie wchodzi w rachubę, a jedyną szansą dla Michała jest terapia protonowa. To najnowocześniejsza metoda leczenia nowotworów złośliwych. Dzięki naświetlaniu uszkadzane są konkretne komórki nowotworowe co uniemożliwia ich podział. Terapia protonowa sprawia, że zdrowe komórki pozostają niemalże nienaruszone. Powrót do zdrowia jest również o wiele szybszy niż w przypadku innych terapii. Byłem już na konsultacji w klinice w Monachium. Lekarze po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną zgodzili się na przyjęcie Michała. Niestety koszt takiej terapii to kwota 120 tys zł. Część tej kwoty mamy. Ze względu na nieoperacyjność guza wiele możliwości leczenia odpadło dlatego pokładamy w tej terapii olbrzymie nadzieje. 
Kolejnym etapem leczenia będzie immunoterapia. Jesteśmy w stałym kontakcie z rodzicami, którzy niedawno wyjechali ze swoją córką na immunoterapię do Meksyku. Przypadek ich córki jest bardzo zbliżony do naszego syna. Lekarze dają tam większe szanse na wyzdrowienie niż w Polsce. Niestety już wiemy, że orientacyjny koszt takiej terapii to kwota ok. 500 tys zł. Olbrzymią pomocą jest dla nas to, że możemy liczyć na wsparcie rodziców, którzy obecnie są tam na miejscu. Kompletujemy już wszelkie niezbędne dokumenty potrzebne do konsultacji. Przy czym teraz naszym priorytetem jest doprowadzenie do wyjazdu Michała do kliniki w Monachium.
Pierwsze objawy pojawiły się w sierpniu, tydzień przed 11 urodzinami Michała. Zaczęło się od nadwrażliwości węchowej. W wakacje malowaliśmy pokój dzieci farbą, która nie była zbytnio wyczuwalna, a Michał nie mógł znieść jej zapachu. Później pojawiły się codzienne kilkugodzinne drzemki. Myśleliśmy, że ich przyczyną są po prostu wakacyjne upały. Natomiast w momencie, w którym pojawiły się poranne wymioty wykonaliśmy morfologię i jej wynikami udaliśmy się do pediatry. Mimo, iż badania nie wykazały nic niepokojącego pediatrę zaniepokoiły objawy i od razu skierował nas na tomograf głowy.
Dzień, w którym poznaliśmy diagnozę zmienił wszystko. Dziś naszym jedynym celem życia jest pokonanie raka.
Michał to pogodny i rozsądny chłopiec. Interesuje się różnymi zjawiskami przyrodniczymi. Lubi obserwować burze i wichury. W przyszłości chciałby zostać łowcą burz... Pomóżcie nam proszę spełnić jego marzenie.
Apelujemy o pomoc do wszystkich ludzi dobrej woli, dla których los Michała nie jest obojętny!
Z całego serca prosimy pomóżcie Nam wygrać tą nierówną walkę!! 
Dziękujemy za każdą darowiznę z osobna, za każde udostępnienie i pomoc w dotarciu do jak największej liczby dobrych ludzi...
Rodzice Michała...

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Michała można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna leczenie Michała
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW
 

 

 

Wygrać z nowotworem mózgu
a

konstantyPierwsze dziecko, syn, zdrowy, pełny energii i woli życia - oczko w głowie rodziców, dziadków, całej rodziny. 6 lat normalnego dzieciństwa, 6 lat szczęśliwego życia w pełnej miłości rodzinie. Wyjazd do dziadków na tydzień latem 2012 r., słońce, zabawy przy wodzie. To miała być świetna przygoda, odpoczynek i mnóstwo radości.

Było topienie się, ratowanie życia, reanimacja dziecka przez 12,5 minut. Szkoła, plany na przyszłość, uzdolnienia muzyczne, wszystko zmieniło się w jednej chwili.

Rok walki ze śmiercią, chorobą, znieczulicą systemu i lekarzy doprowadziło nas do diagnozy.Medycznie nasza choroba nazywa się encefalopatia niedokrwieniowo-niedotleniowa, spastyczne porażenie czterokończynowe, padaczka lekooporna.


diagnoza: encefalopatia niedokrwieniowo-niedotleniowa, spastyczne porażenie czterokończynowe, padaczka lekooporna.
województwo: mazowieckie, Pruszków
organizator: Zoryana Sushkevich
cel: rehabilitacja, bieżące leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kostka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Konstanty Suszkewicz

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Kostek nie potrafi samodzielnie siedzieć ani chodzić. Z całych sił walczę, aby stał się samodzielny. Codzienna rehabilitacja, masaże, zabiegi, stymulacja wzrokowa i słuchowa bez reszty pochłania czas i środki finansowe. Systematyczna praca zaczyna przynosić efekty, są już pierwsze sukcesy - Kostek zaczyna utrzymywać głowę podczas siedzenia, ma ruchy obronne rąk i głowy, potrafi pokazać niezadowolenie, odróżnia smaki i zapachy. Komunikuje się za pomocą oczu, mrugając dwa razy na tak lub prowadzi oczy na odpowiedni obrazek oraz wydaje dźwięki i krzyczy, kiedy czegoś nie chce zrobić lub czegoś potrzebuje, np. zmiany pozycji.
W 2015 roku zostały Kostkowi podane komórki macierzyste, dzięki nim od ponad dwóch lat nie było ani jednego napadu, odstawiliśmy 5 leków przeciwpadaczkowych zostawiając profilaktycznie tylko jeden.

kostek1kostek3kostek4

2015 rok przyniósł również złe rzeczy, Kostek w przeciągu 10 miesięcy urósł ponad 12 cm, co spowodowało skoliozę i osteoporozę., przez co Kostek miał kilka pęknięć kości oraz jedno poważne złamanie nogi z przesunięciem. W tym roku rozpoczęto leczenie osteoporozy lekami, jednak że równolegle musi być cały czas rehabilitowany.
Opiekuje się Kostkiem sama i utrzymuję się z alimentów oraz zasiłku opiekuńczego. Miesięczny koszt rehabilitacji, leków, suplementów oraz pieluch to od 3000 do 4000 zł. Do końca roku Kostek ma zaplanowane jeszcze trzy rehabilitacji, ale niestety nie stać mnie na nie, ponieważ nawet jadąc na państwową trzeba zapłacić 1000zł. Łączny ich koszt to 7000 zł.
Bardzo proszę o pomoc w ich zbiórce.

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Kostka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:Darowizna Konstanty Suszkewicz

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 

Rehabilitacja i codzienna walka to jedyna szansa na lepsze życie
a

Bianka01

 Bianka cierpi na potencjalnie śmiertelną, niezwykle rzadką chorobę zwaną potocznie Klątwą Ondyny – gdy zasypia przestaje oddychać. 

Na świecie żyje ok. 300 osób dotkniętych tą chorobą, a w Polsce 20 przypadków. Bianka przez 20h na dobę podłączona jest do aparatury podtrzymującej jej funkcje życiowe. Tracheostomia, respirator, koncentrator tlenu, ssak, pulsoksymetr, to jej codzienność. 

Prosimy pomóżcie Nam uwolnić nasze dziecko od respiratora i pomóżmy jej samodzielnie oddychać! 

 

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie, Lubartów
cel: wszczepienie stymulatora przepony, Szwecja 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna operacja Bianki
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

AKTUALIZACJA 7.08.2018 r.: .Jesteśmy poza półmetkiem walki o życie dla Bianki bez respiratora. To dzięki Waszej pomocy i wsparcia! Trzymamy się dzielnie, a Biania potrafi już powiedzieć MAMA TATA! :)

Fascynujące jest usłyszeć jej głos! Mamy się dobrze i walczymy, aby było jeszcze lepiej bez tych wszystkich okropnych sprzętów! Dziękujemy i prosimy o pomoc.


AKTUALIZACJA 1.12.2017 r.: . Łączna kwota zgromadzona na subkonatch Bianki to prawie 178 tys. zł! Brakuje jeszcze 320 tys zł! Walczymy z czasem! Pragniemy by Bianka jak najszybciej mogła żyć i funkcjonować tak jak inne dzieci! Bez tej operacji Bianka do końca życia będzie przywiązana do respiratora! To dla niej jedyny ratunek..

Dziękujemy wszystkim Darczyńcom, wolontariuszom, instytucjom i organizacjom, które organizują dla Bianki rożnego rodzaju zbiórki i akcje. To dzięki Wam powoli poruszamy się do przodu!!!

Prosimy pomóżcie naszej córce samodzielnie oddychać!!!


Bianka urodziła się w Lubartowskim szpitalu (20.06.2016r), gdzie dwie doby później przewieziono ją na Oddział Intensywnej Terapii w Lublinie. Już godzinę po porodzie zabrali mi Biankę, twierdząc, że musi się nieco "dogrzać", tego samego dnia powiedzieli, że oddech Bianki jest "płytki". Nie znali przyczyn. Ja cierpliwie czekałam na sali z nadzieją, że za chwilę przytulę moją córeczkę ... Mogłam jedynie z odległości popatrzeć jak leży w inkubatorze. 
Druga doba potwierdziła objawy jakie towarzyszyły Biance dzień wcześniej i lekarze konsultowali Bianię z ordynatorem Szpitala Dziecięcego w Lublinie. On natomiast zalecił natychmiastowe przewiezienie Biani na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie tam rozpoczną diagnozę. Nie byli w stanie powiedzieć z czym mała się zmaga, wykluczali wszystkie inne choroby poprzez rdzeniowy zanik mięśni, mukowiscydozę itd. … Bianka przeszła wielokrotne badania, rezonanse, tomografię, pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego. Diagnoza i wstępna informacja, iż Bianka do końca swojego życia będzie musiała być podłączona do respiratora zwaliła nas z nóg.

Biankabianka2

Bianka02Bianka6


Po niespełna 5m-cach pobytu na OIOMIE, mogliśmy zabrać Biankę do domu, gdzie miesiąc wcześniej dostaliśmy potwierdzający wynik badania genetycznego-CCHS (zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji. Pierwsze nasze dni w domu przeplatały się szczęściem ze strachem. Już pierwszej doby musielismy szybko zareagować - o 3 w nocy wypadła rurka tracheostomijna.
Bianka wymaga stałego podłączenia do aparatury, szczególnej czujności w nocy, a także za dnia. Często są momenty, że musimy podłączać dodatkowy koncentrator tlenu, bo saturacja jest za niska.. Przeraźliwy dźwięk aparatury informujący o tym, że Bianka po prostu nie oddycha powoduje, iż nasze serca się zatrzymują... Musimy być bradzo czujni, aby nasza Bianka po prostu nie zasnęła i się nie obudziła …..
Jedyną szansą dla Bianki jest bardzo kosztowna operacja (100tys EUR.), która przeprowadzana jest za granicą, m.in. w Szwecji. Polega ona „wszczepieniu stymulatora przepony”, który pozwoli żyć Biance bez tracheostomii, respiratora, koncentratora tlenu, ssaka, pulsoksymetru.
Do tego czasu Bianka będzie "uwięziona".

biankaa3Bianka4 

biankaa2


Jako rodzice chcemy zapewnić naszej córce, jak najlepsze warunki do rozwoju, rehabilitacji, a w przyszłości odłączenie od respiratora, odłożenie na bok rurki tracheostomijnej ,chcemy patrzeć jak Bianka cieszy się spokojnym snem... Sami nie możemy pomóc naszej Córeczce, przez co pęka nam serce. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować tej kosztownej operacji...
Nie wyobrażamy sobie powiedzieć:”Bianka do końca życia będziesz podłączona pod respirator, bo nie wiesz, że musisz oddychać….”
Sami nie damy rady. Dlatego prosimy o Waszą pomoc, bo bez Niej Biance brakuje oddechu.. ! 
Każda złotówka, to jeden oddech Bianki.. ! 
Błagamy o pomoc w walce z Klątwą!! 
Dziękujemy!
Rodzice Żaneta, August

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Bianki można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna operacja Bianki
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 
Historię Bianki możecie śledzić na jej profilu społecznościowym!

 


 
Pomóż mi oddychać, chce żyć bez respiratora
a

wiktoriaWikunia uwielbia oglądać pocztówki, które od Was dostaje. Dzięki nim zapomina o bólu i chemii, zapomina o wszystkim co najgorsze, a skupia się na tym, co sprawia jej olbrzymią przyjemność. Bardzo boimy się, że glejak pozbawi ją tej radości. Ostatni rezonans wykazał, że guz w prawym oczku urósł o 12 mm. Jedyną nadzieję pokładamy w chemioterapii, przez którą w ubiegłym roku prawie straciliśmy naszą córkę. Po 20-stej dawce jej organizm był już tak wyniszczony, że lekarze zrezygnowali z kolejnych podań właśnie z obawy o jej życie. Od niedawna skutki uboczne chemii łagodzimy za pomocą oleju z konopii CBD. Olejek ten Wikunia będzie również przyjmować po zakończeniu chemioterapii, gdyż cofa nawracające komórki rakowe. 10 ml buteleczka oleju starcza nam jedynie na dwa tygodnie, a roczna kuracja tym olejkiem to kwota 18 000 zł. Do kosztów medycznej marihuany dochodzi jeszcze koszt zakupu pozostałych leków i rehabilitacji. Roczna rehabilitacja obejmująca min. 4 godziny rehabilitacji w tygodniu to kwota ok. 16 000 zł (80 zł/h). Przez chorobę Recklinhausena Wikunia musi być pod stałą opieką onkologa, neurologa, okulisty, kardiologa, dermatologa i ortopedy, a przez naglący nas czas dość często musimy korzystać z usług prywatnych. Koszty dodatkowych wizyt w u kilku specjalistów w jednym miesiący i wykonania dodatkowych badań siegają niekiedy do kilkuset złotych miesięcznie.

Gdyby nie Wasze wsparcie to nie wiem jak i czy w ogóle dalibyśmy radę. Dzięki wskazanej kwocie moglibyśmy zapewnić Wiktorii roczne leczenie olejem z medycznej marihuany i roczną rehabilitację, a za pozostałą część kwoty moglibyśmy opłacić roczne wydatki związane z zakupem pozostałych lekarstw, produktów żywieniowych i suplementów diety, dodatkowymi wizytami czy wyjazdami do CZD w Warszawie. To jedynie dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli zapewnić jak najlepszą opiekę medyczną.

Prosimy Was o pomoc.  


diagnoza: glejak nerwów wzrokowych, choroba von Recklinhausena
województwo: kujawsko-pomorskie, Toruń
organizator: Izabela Rzymkowska-Kępińska
cel: roczne leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Wiktoria Kępińska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



 

IMG 20180928 185541

wk1wk2



kwpp

20180528 13054411

20180528 1305191


wiki2wiki3wiki1

badania4 bad1

 

 

faktura1faktura2

 


Kochani opowiem Wam naszą historię, prawdziwą historię o miłości i walce.
Jestem Iza, mama Wiktorii, ja w swoim życiu przeszłam bardzo dużo. Jest rok 2008 .06.5 ginie w wypadku komunikacyjnym mój najstarszy synuś - Kamilek. Mój świat całkiem się zawalił. Byłam z tym wszystkim sama, dużą rolę po stracie Kamilka odegrał rożaniec. Modliłam się żeby jakoś przejść te trudne chwile po stracie synusia :'(. Było bardzo ciężko ale na mojej drodze pojawił się Mariusz, tatuś Wikuni. To on podał mi rekę żebym niebyła sama z tym wszystkim po stracie Kamilka. Jesteśmy już w związku 10 lat, po 5 latach bycia razem dowiedziałam się że jestem w ciąży. To był cud bo niemogłam zajść w ciążę. Modliłam si o cud i wymodliłam córeczkę Wiktorię. 7 kwietnia 2013 r. urodzila sie Wikunia, to był najpiękniejszy dzień w naszym życiu. Nasze kochane dzieciątko wcześniak urodził się w 32 tygodniu w inkubatorze. Walczyła miesiąc o życie, po miesiącu było już lepiej. Wymodliłam jej zdrowie na rożańcu. W marcu 2015 znowu szpital Jurasz w Bydgoszczy okazało się, że nasza Wikunia ma glejaki na nerwach wzrokowych i chorobe Recklinghausena. W Bydgoszczy powiedzieli nam, że konieczna jest chemia. Wtedy znowu nasz świat sie zawalił, kolejna modlitwa na różancu. Wikunia dotrwała do 20 dawki chemii. Było z nią bardzo źle umierała, błagałam Boga żeby ja ratował dałam na msze o uzdrowienie, modlitwa na rożańcu i znów stał się cud. Trafiliśmy na konsultacje do Warszawy do CZD tam decyzja przerwanie chemi na rok bo jest źle :'( Przez ten rok kolejna modlitwa na rożancu Wikunia nabrała siły wszystko sie zregenerowało.

wiktoria1wiktoria6wiktoria7


W kwietniu w bieżącym roku znowu wznowa glejaka w oczodole prawym podjecie decyzji chemia :-( Ponowna walka ze skutkami ubocznymi, niewypróżnianie, bóle kości, skręt jelit po kazdej chemii. Serce pękało. Szukalam pomocy gdzie sie dało. Modlitwa na rożancu kolejny raz po pewym czasie pojawiła się pani z olejkiem z CBD. To kolejny cud bo Wiki po olejku zaczęła jeść, funkcje wypróżnień wróciły, jest pełna radości ma energie, jak bylo źle z Wikunią to robiłam wszystko żeby miala w nas rodzicach dużo miłośi i wsparcia. Poświęcaliśmy się żeby Wiki miała wszystko.
W 2016 w kwietniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży zagrożonej ale na skutek stresu jaki miałam w 5 miesiącu straciłam synusia Pawełka. Załamałam się ale modlitwa na rożańcu mnie wzmocniła i powiedziałam sobie: Mam Wikunię, muszę być silna i walczyć razem z nią, bo ona mnie potrzebuje i zrobię wszystko żeby ją ratować.
Kochani wiecie ile ja łez wylałam w poduszkę i błagałam Boga, żeby mi Wikuni nie zabierał! I teraz wiem miłością i wiarą przezwyciężysz wszystko. I z każdym dniem jestem silniejsza, bo mamy siebie i miłość i wiarę.

wiktoria5wiktoria8wiktoria4


Taka jest nasza historia Małej Wojowniczki Wikuni i nas Rodziców.
Dzieki kochanym ciociom i wujkom ze stronki facebookowej Wikusi walczymy i niepodajemy się, bo wiemy, że u Was mamy wsparcie i siłę.
Dziękujemy Wam Kochani!!!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorii można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Wiktoria Kępińska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Losy Wiktorii możecie śledzić na jej profilu społecznościowym.

 


 

Glejak chce pozbawić mnie wzroku
a

 szroxanaNasza Roxanka to dzielna 7 letnia dziewczynka, która od 4 lat toczy wyczerpującą walkę z neuroblastomą. Wszystko zaczęło się w październiku 2014 roku. Roxanka nagle zaczęła źle się czuć, bolał ją najpierw brzuszek, później plecy i nogi. Po pewnym czasie pojawiły się poranne mdłości. Diagnoza była dla nas szokiem. Długo nie mogliśmy się z nią pogodzić - guz jamy brzusznej z przerzutami do kości i szpiku. Rozsiana postać neuroblastomy. Roxanka jest po wielu cyklach chemioterapii, jest również po izotopie w Gliwicach, po autoprzeszczepie, po radioterapii oraz po immunoterapii. CIągle też ma wejście centralne - browiak, przez które podawana jest chemia, kroplówki, antybiotyki, czy przez który pobiera się krew


diagnoza: guz jamy brzusznej z przerzutami do kości i szpiku
województwo: lubuskie, Kożuchów
organizator: Wioletta Szymkun
cel: bieżące leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

32457502 1550654261729833 3980435119948169216 n34015545 1566394580155801 1219899170240856064 n34069044 1565646166897309 3214530915065659392 n

Po długoletnim leczeniu Roxanka ma niedoczynność tarczycy, co wiąże się z częstymi wyjazdami do Wrocławia do endokrynologa. Miała także robione badanie pet dopa w Berlinie i tam świeci tylko w prawej nóżce. A w badaniu mibg w Warszawie świeci w 9 miejscach  i  do tego obraz jest stabilny. Obecnie miała robione badanie TK czekamy na wynik, a we wrześniu będzie kolejne badanie mibg. W dalszym ciągu pomimo, że nie bierze chemii są częste wyjazdy do lekarzy na kontrolę. Nieustanna obserwcja i kontrola stanu zdrowia Roxanki oraz jej bieżące leczenie wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Roxanka potrzebuje wsparcia materialnego, dzięki któremu będziemy mogli zapewnić jej jak najlepszą opiekę medyczną. 
Z całego serca prosimy o przekazywanie darowizn i wsparcie leczenia Roxanki.
Dziękujemy!

 

Walka o powrót do zdrowia
a

natanDzien Dobry nazywam sie natan mam 3 lata urodzilem sie jako dziecko nie slyszace lecze sie caly czas u lekarzy audiologow oddalonych od mojej miejscowosci o 120 km dalej. Jako dziecko z niepełnosprawnością wymagam ciągłego leczenia i stałej rehabilitacji. Kiedy jest to tylko możliwe spotykam się z rehabilitantem, oraz logopeda, pedagogiem,psychologiem i psychiatra.Wymagam dużo zajęć dodatkowych i terapii na przykład integracji sensoryczno-motorycznej Rodzice robią co mogą ale nie na wszystko starcza środkow finansowych. Na ta chwile Słyszę ale rozumiem tylko 15 % dźwięków. Szansą dla mnie jest terapia metodą Thomatis, która ma pobudzić mój mózg do tego aby przetworzył to co usłyszę. Aby terapia przyniosła efekt muszę mieć kilka cykli w odstępach co 6-8 tygodni koszt jednego cyklu to około 1 tysięcy.

Proszę!!!!!!!!!!! Pomóżcie mi nauczyć się słuchać i rozumieć mowę oraz lepiej kontrolować moje emacje. Liczę na Was i z góry dziękuje.

Pozdrawiam wszystkich którzy to przeczytali


diagnoza: niedosłuch w stopniu mocnym od urodzenia
województwo: pomorskie, Kwidzyn
organizator: Agata Rojewska
cel: leczenie

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Natana można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Natan Rojewski

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 

 

Odzyskać słuch
a

karolt6

 

Rzadka genetyczna choroba sprawiła, że pierwsze miesiące życia naszego maluszka były dla nas niezwykle ciężkie. Za nami wyłonienie stomii. W czerwcu kolejna operacja, jednak wierzymy, że i ona przebiegnie pomyślnie. Do tego czasu jak i po samej operacji pragniemy zapewnić Karolkowi jak najlepszą opiekę medyczną i dlatego prosimy Państwa o pomoc. Jesteśmy rodziną wielodzietną i jest nam ciężko, gdyż niekiedy same wydatki związane z leczeniem i pielęgnacją maluszka ze stomią przekraczają nasze możliwości.

 

 


diagnoza: choroba Hirschsprunga
województwo: warmińsko-mazurskie, Barciany
organizator: Aneta Tujaka
cel: biężące leczenie, zakup produktów do opieki nad noworodkiem ze stomią, w tym środków higienicznych

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karolka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Karol Tujaka

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Karolek urodził się z chorobą Hirschsprunga rzadką, uwarunkowaną genetycznie chorobą jelit. Nieprawidłowe unerwienie jelita powoduje przeleke zaparcia, których powikłaniami bywają ostre zapalenie jelita cienkiego i grubego, czasem perforacja jelita, ropień czy też sepsa. Przy chorobie Hirschsrrunga u dzieci starszych występuje również opóźniony rozwój fizyczny i intelektualny, dlatego też nie wiemy co nas czeka w przyszłości.
Po porodzie, 9 września 2017 r., Karolek przebywał w szpitalu przez dwa tygodnie. Praktycznie przez cały ten czas podłączony był do kroplówki. Lekarze nie znaleźli wówczas przyczyn jego zaparć. Po przyjeździe do domu jego brzuszek zaczął się robić coraz bardziej napięty i ogromny, stał nieproporcjonalnie wielki. Płacz, wymioty, które towarzyszyły Karolkowi, niczym nie przypominały charakterystycznej u noworodków kolki. Ciągłe wizyty u lekarza nie dawały żadnego efektu i dlatego postanowiliśmy ostatecznie udać się z naszym maluszkiem w szóstym tygodniu do szpitala w Olsztynie. Tam okazało się że zdążylismy w ostatniej chwili. Stan Karolka był bardzo ciężki.
Karolek przeszedł skomplikowaną operację wyłonienia stomii. Baliśmy się, bo nie wiedzieliśmy co nas czeka ale na szczęście po operacji Karolek stał się innym dzieckiem, jest spokojniejszy i już tak nie płacze. Opieka nad noworodkiem ze stomią nie jest łatwa, tak samo jak sama jego pielęgnacja. 

  karolt7 karolt5


Produkty stomijne, środki pomocnicze czy higieniczne, pieluchy są bardzo kosztowne, a ich zużycie przy noworodku jest niemalże natychmiastowe. Nie każdy sprzęt stomijny czy produkt pomocniczy jest refundowany. Sama refundacja też jest limitowana i zależy od rodzaju stomii. W naszym przypadku kwota refundacji to 300 zł miesięcznie i starcza jedynie na zakup worków. A ceny pozostałych środków higienicznych i kosmetycznych do pielengnacji stomii i skóry wokół niej, takie jak pudry, specjalne kremy na odparzenia, chusteczki pomagające odkleić worki i płyny do przemywania skóry, czy maści są wysokie. Do tych wszystkich kosztów dochodzą koszty dojazdów do Olsztyna na wizyty u chirurga i neonatologa, którzy prowadzą Karolka. Niestety dość często zdarza się, że zmuszeni również jesteśmy do korzystania z wizyt prywatnych.

karolt3 karoltojka0


W czerwcu czeka Karolka kolejna operacja, której bardzo się boimy, ale mamy nadzieję, że wszystko się uda i nie będą już potrzebne żadne operacje. Zamknięcie stomi spowoduje bardzo częste oddawanie stolca ponieważ jelita będą się dopiero uczyć pracować. Lekrze mówią, że Karolek może załatwiać się nawet do trzydziestu-czterdziestu razy dziennie, co niestety wywoła liczne odparzenia. Będzie nietrzymanie kupki i brudzenie z odparzeniami co chwilę. Nawet zwykłe kaszlnięcie lub kichnięcie spowoduje brudzenie pieluszki. Karolek będzie dopiero uczył się załatwiać więc zużycie wszelkich produktów w tym środków higienicznych takich jak kremy, maści czy pieluchy będzie natychmiastowe i w olbrzymich ilościach. Przykładowo sama specjalistyczna maść (iLEX) przeznaczona właśnie do pielengnacji skóry po tego typu operacji to cena ok. 165 zł za sztukę, gdzie średnie jej zużycie to będzie dwa na miesiąc. Do tego pieluchy, przy tej częstotliowści załatwiania się Karolek będzie zużywał niemalże jedno opakowanie w dwa, trzy dni. Będziemy musieli również zakupić produkty przeznaczone do pielęgnacji ran pooperacyjnych. Pragniemy stworzyć Karolkowi jak najlepsze warunki do regeneracji po operacji. Czekają nas olbrzymie wydatki, które przekraczają nasze możliwości ponieważ mamy na utrzymaniu jeszcze czeterech synów. 
Zależy nam na tym, by Karolek miał dobrą opiekę medyczną, by miał dostęp do najlepszych specjalistów. Pragniemy również zapewnić mu bezpieczne i jak najlepsze warunki do regeneracji po czerwcowej operacji  i dlatego zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc.
Z całego serca dziękujemy za każdą darowiznę przekazaną na rzecz Karolka!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karolka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Karol Tujaka

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Losy Karolka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.karolekt

 


By tylko mniej bolało
a

henryk1

Mój tata, Henryk Pyzara ma 58 lat. Jest głową i ostoją rodziny, a dla mnie głównym wsparciem. Jestem samotną matką wychowującą dwójkę dzieci, w tym 4-letniego niepełnosprawnego synka. Po narodzinach niepełnosprawnego syna mój mąż nie chciał się zajmować chorym dzieckiem i zostałam sama. Wówczas rodzice przygarnęli nas, a tata stał się dla mnie podporą, dzięki której poradziliśmy sobie z tak trudną sytuacją. Nie dość, że w początkowym okresie tata był jedynym żywicielem rodziny, to jeszcze po pracy pomagał mi przy dziecku. Mój synek, ma czterokończynowe porażenie dziecięce powstałe w wyniku komplikacji przy porodzie. Pomimo, iż ma 4 lata, nie siedzi, nie chodzi, nie mówi, a nawet nie potrafi samodzielnie jeść. Tata bardzo pomaga mi w opiece nad nim – często wspólnie karmimy synka, lub razem podajemy mu leki, gdyż malec ściskany przez napięcie mięśniowe wygina się na wszystkie strony. Bywają okresy, gdy synek w boleściach potrafi płakać przez całą noc. Wówczas nosimy go na zmianę z tatą, bo bujany na rękach synek trochę się uspokaja. Nie wiem, czy byłabym w stanie poradzić sobie z tym wszystkim bez wsparcia taty. Mama też mi pomaga, ale sama ma liczne problemy ze zdrowiem. To tata jest filarem podtrzymującym naszą rodzinę.


diagnoza: nowotwór złośliwy (ściana boczna pęcherza moczowego)
województwo: mazowieckie, Dąbrówka Zabłotnia
organizator: Magda Michalska
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Pana Henryka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:Henryk Pyzara Darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



Rodzice poświęcili swe życie na ratowanie zdrowia mojego dziecka. Jego powrót do sprawności stał się dla nas celem życia. Tak było do kwietnia tego roku, kiedy to przy rutynowych badaniach wykryto u mojego taty guz. Nasz świat ponownie się załamał.
Na początku maja tata przeszedł zabieg, jednak nie udało się usunąć guza w całości. Diagnoza była druzgocąca – to nowotwór złośliwy, który nacieka już na błony mięśniowe. Całe szczęście, tata nie ma jeszcze przerzutów, jednak w każdej chwili rak może się rozsiać po całym organizmie. Byliśmy zrozpaczeni, choć wciąż trzymamy się nadziei, że tata wyzdrowieje. Przez ostatni miesiąc tata jeździ od lekarza do lekarza poszukując sposobu na wyleczenie. I w końcu pojawiło się światełko w tunelu. Jest metoda, która pozwoli zatrzymać rozwój choroby, a może nawet doprowadzić do całkowitego wyleczenia. Niestety leczenie jest bardzo kosztowne, to około 4000 zł miesięcznie. Jest to kwota przekraczająca nasze możliwości. Należy jak najszybciej rozpocząć leczenie, aby nie dopuścić do przerzutów. Przeraża mnie myśl, że z powodu braku pieniędzy mogłoby taty zabraknąć. Tata jest pogodnym, oddanym rodzinie człowiekiem chętnie pomagającym innym – to on jest ostoją spokoju w trudnych sytuacjach.
Tata przez wiele lat był dla mnie oparciem, teraz sam potrzebuje pomocy! Potrzebuję go nie tylko ja, ale cała rodzina. Proszę, pomóżcie nam go uratować!

 henryk2przemek01przemus3

DSCF0912 1DSCF5490


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Pana Henryka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:Henryk Pyzara Darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW



Bez taty nie dałabym rady. Teraz on potrzebuje pomocy..
a

hanias1

Nasza maleńka Hania urodziła się martwa ale jej wola walki była tak ogromna, że dzisiaj ta siła jest naszym motywatorem do walki o jej przyszłość. 

Jedynym ratunkiem dla Hani jest kosztowne leczenie komórkami macierzystymi. Pokładamy w tej metodzie olbrzymie nadzieje.

Prosimy pozwólcie nam pomóc naszej Kruszynce... 

 


diagnoza: encefalopatia, padaczka, ciężkie niedotlenienie okołoporodowe, wzmożone napięcie mięśniowe
województwo: opoloskie, Skoroszyce 
organizator: Malwina Salamun
cel: leczenie komórkami macierzystymi, rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Hani można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Hania Salamun

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


haniaHania urodziła się 07.09.2017r drogą CC, porodu przedwczesnego (35 tydzień ciąży) poprzez całkowite odklejenie łożyska w stanie głębokiego niedotlenienia. W skali Apgar 0/0/0/1 ptk. w Szpitalu Ginekologiczno- Położniczym w Opolu.
Hania urodziła się bez oznak życia, po 10 minutach reanimacja zakończyła się sukcesem. Jednak jej stan pozostawał dalej bardzo ciężki, przez pierwsze miesiące życia nasza kochana Wojowniczka walczyła o życie.
Została poddana hipotermii, jedynej metodzie która pomaga łagodzić skutki niedotlenia. Jednak efekty tego leczenia nie przyniosły takiego efektu jakiego spodziewalibyśmy się. Niedotlenienie spowodowało bardzo duże zmiany w mózgu, przez co nasza córeczka zmaga się wieloma problemami neurologicznymi, jest codziennie rehabilitowana, nie radzi sobie z odkrztuszaniem, przez co lekarze zadecydowali o zabiegu tracheotomii.
Jedyną metodą, która może pomóc Hani w odzyskaniu zdrowia i sprawności jest Eksperymentalne Leczenie Komórkami Macierzystymi. Jest to jedyna nadzieja dla naszej córeczki. Leczenie to jest jednak bardzo kosztowne, co przekracza nasze możliwości.

Hania od urodzenia przebywa w Szpitalu, który oddalony jest od naszego miejsca zamieszkania ok. 50 km. Jesteśmy u Hani codziennie. Boli nas to, że nasz Skarbek nie może być z nami w domu ale wierzymy, że dzięki komórkom macierzystym będzie to możliwe. Czekamy na to z wielką niecierpliwością. Wierzymy, że w końcu nasza mała Kruszynka będzie z nami na codzień oraz , że odpowiednia rehabilitacja i leczenie pomoże naszej córeczce wrócić do zdrowia.

hanias

 Prosimy ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe, ponieważ to jedyny ratunek dla naszej Księżniczki...

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Hani można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Hania Salamun

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

Pomóżmy Hani pozbyć się respiratora na zawsze
a

wiktorek3Nasza historia zaczyna się 24 maja 2014, wtedy na świat przychodzi nasze wymarzone, zaplanowane drugie dziecko i kochany brat Wiktorek.  Wszystko miało być dobrze,  trzy dni w szpitalu  i szcześliwi wracamy do domu do brata Aleksandra. Niestety juz w drugiej dobie podczas przesiewowych badań słuchu u noworodków okazało się że ze słuchem Wiktorka jest coś nie tak.  Zostaliśmy skierowani do poradni audiologicznej w celu wykonania dokładniejszych badań. Niestety badanie słuchu we śnie ABR  wykazało obustronny niedosłuch w stopniu umiarkowanym Wiktorek słyszy dopiero od 60 DB.  Ta diagnoza oraz myśl że bedzie musiał nosić aparaty słuchowe przez całe życie przeraziła nas. 

LECZ TO DOPIERO WIERZCHOŁEK GÓRY LODOWEJ.......


diagnoza: padaczka lekooporna pod postacią zespołu Westa, upośledzenie rozwoju psychoruchowego, zespół Dandy Walkera, małogłowie wtórne, niedowład czterokończynowy piramidowy- pozapiramidowy, niedosłuch stopnia umiakowanego
województwo: Pisz, warmińsko-mazurskie
organizator: Wioletta Wróblewska
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Wiktorka

Mijały kolejne miesiące Wiktorek był grzecznym, spokojnym dzieckiem, jak się okazało za spokojnym.... 

kk

Gdy miał ok 4-5 miesięcy w dalszym ciągu nie trzymał głowy , nie nawiązywał kontaktu wzrokowego z nikim, nie chwytał nic w rączki, nie próbował siadać , nie było z nim kontaktu.
Wtedy kolejna diagnoza załamała nas kompletnie - porażenie mózgowe czterokończynowe spastyczne. Niestety nie było na co czekać i musieliśmy jak najszybciej zacząć rehabilitacje. Zaczeły się systematyczne ćwiczenia Wiktorka. Niestety pewnego dnia podczas rehabilitacji Wiktorek dostał pierwszego napadu padaczki!!!! Natychmiastowa wizyta u neurolog i skierowanie do szpitala na badanie EEg głowy i rezonans. Badanie eeg potwierdziło padaczkę , rezonans natomiast wykazał bardzo żadką wadę tyłomózgowia Zespół Dandy Walkera. Wiktorek miała wtedy 11 miesięcy. 
Na temat Zespołu Dandy Walkera nie wiedzieliśmy zupełnie nic, wtedy zdecydowalismy aby Wiktorek został podopiecznym Fundacji Chorych na Zespół Dandy Walkera "Podaj dalej " w Lesznie. Tam uzyskalismy rzetelną wiedzę na temat choroby, ciepło , troskę, szacunek i zrozumienie.
 Po powrocie ze szpitala nadal rehabilitacja oraz podawanie leków przeciwpadaczkowych nadawało rytm naszemu życiu.  Ćwiczyliśmy na poczatku metodą Vojty lecz ona nie dawała efektów, musieliśmy ją przerwać i zacząć rehabilitację met. NDH- Bobath . Niestety szybko okazało się , że mamy doczynienia z padaczką lekooporną.  Rehabilitacja nie dawała efektów , nie można było dobrać odpowiedniego leku. Byliśmy bezsilni...  
Tak mijały miesiące , były dni lepsze i gorsze wtedy pojawiła się dla nas nadzieja. 3 marca 2016 przychodzi na świat Ola . 

wiktorekiolawiktorek4


Podczas porodu została pobrana krew pępowinowa. Właśnie to od Oli miał mieć podane komórki macierzyste Wiktorek.  Zostaliśmy zakwalifikowani do eksperymentu medycznego podania komórek  macierzystych w Lublinie.
W października 2016 zmieniliśmy neurologa , nowa Pani Dr z IMID w Warszawie wykluczyła u Wiktorka MPD natomiast nowa diagnoza to : padaczka lekooporna pod postacią zespołu Westa, występująca rodzinnie, upośledzenie rozwoju psychoruchowego, zespół Dandy Walkera, małogłowie wtórne, niedowład czterokończynowy piramidowy- pozapiramidowy, niedosłuch stopnia umiakowanego . 
Z taką diagnozą czekaliśmy na komórki macierzyste. 
Komórki są jedyną szansą na poprawę stanu zdrowia Wiktorka , jego funkcjonowania w społeczeństwie i w życiu codziennym.  
W międzyczasie okazało się że nie możemy podać Wiktorkowi komórek siostry tylko musimy je kupić z Polskiego Banku Komórek Macierzystych z Warszawy. Cała procedura podania jest bardzo droga i nie refundowana przez NFZ . Podań jest 5 i każde z nich to 4,5 tys . zł. Do tego dochodzą koszty pobytu w szpitalu ....  3,5 tyś przy podaniu dokanałowym . 
8 września Wiktorek miał pierwsze podanie komórek.

wiktorek


Same komórki nie są oczywiście cudownym lekarswem które wyleczy Wiktorka, potrzebna jest teraz codzienna i bardzo intensywna rehabilitacja , nie tylko ruchowa ale również pomoc w usprawnianiu aparatu mowy ( zajęcia u neurologopedy kilka razy w tygodniu). 
Różnego rodzaju leki, opatrunki, wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne i dodatkowa rehabilitacja na codzień niosą za sobą ogromne koszty, tym bardziej że Ola też jest bardzo chora ...... i również potrzebuje rehabilitacjii.
Dziękujemy wszystkim za każdą złotówkę, przekazaną dla Wiktorka, to tylko dzięki wam ma szanse na to żeby kiedyś mógł  usiąść i pobawić się klockami z bratem, który  cały czas czeka  na swojego małego braciszka. 
Dzięki pomocy ze strony innych wiemy że mamy szanse na lepsze życie i nadzieje że kiedyś będziemy świadkami cudu.

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Wiktorka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem: Darowizna leczenie Wiktorka

16142405 941957585939817 3326997318264784245 n
 

 

Losy Wiktorka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym

Przekaż Wiktorkowi 1% podatku:

wpisz nr KRS :0000 2773 39 i podaj cel szczegółowy: Wiktor Wróblewski

kk

 

 


 

 

Bez Twojej pomocy nie mam szans
a

fabiank

 

Szanowny Darczyńco, Podaruj Fabianowi kolejny dzień życia bez księżnej epi. Wesprzyj i pozwól, by nieidealne życie wciąż trwało. Za każdy odruch serca Serdecznie dziękujemy!

 


diagnoza: wodogłowie pokrwotoczne, mózgowe porażenie dziecięce, padaczka, dysplazja oskrzelowo-płucna, obustronne niedowidzenie, głęboki niedosłuch zmysłowo-nerwowy, opóźnienie rozwoju psychoruchowego
województwo: kujawsko-pomorskie, Solec Kujawski
organizator: Grażyna Kamińska
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam


Fabian miał być zdrowym maluchem i osiągnąć swój życiowy sukces. Urodził się, a raczej został wydobyty przez cc o całe 10 tygodni przedwcześnie. Na starcie otrzymał zaledwie 1 punkt w skali Apgar...za czynność serca. Wyczekiwany, chciany, kochany i taki nieprzystosowany do normalnego - zdrowego życia...otrzymał od losu kruche życie w nieustającym bólu.
Cudze błędy, złe decyzje nie w porę i zamiast zdrowego bobasa zamknięty został w klatce swego ciała. Brak komunikacji i współpracy mózgu z ciałem. Brak kontaktu.
Wtedy lawina złych wiadomości spłynęła jak w katastroficznym filmie. Nie była to wyłącznie jedna zła wiadomość, tylko dzień w dzień taka dawka, że serce pękało, a żyły same chciały się otworzyć. Lekarze mówili, że stan ciężki, krytyczny- proszę się przygotować na wszystko, ale życie ratuje się w polskim systemie w nieskończoność, medycyna zna coraz to nowsze możliwości dlaczego nam się miało nie udać ?
Przewlekłe niedotlenienie w krótkim czasie dało diagnozy: wodogłowie pokrwotoczne, mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe spastyczne, padaczka, dysplazja oskrzelowo-płucna, obustronne niedowidzenie, głęboki niedosłuch zmysłowo-nerwowy, opóźnienie rozwoju psychoruchowego.
Księżna Epi, czyli epilepsja vel padaczka, która wykręca ciało Fabiana, jakby wykręcała ręcznie pranie, zamieszkała z nami, gdy skończył 2 lata. Choć badania wskazywały na potencjały drgawkowe- wizualnie był tzw odruch moro.

fabian2fabian5

To było nocą, gdy pogrążony był w głębokim śnie.
Wtargnęła bez zaproszenia, szarpiąc ciałem z konwulsją, szczękościskiem, drgawkami takimi, że widać było jakby każdy mięsień chciał się wyrwać z ciała, wysoką temperaturą, bezdechem i utratą przytomności.
Przez 14 godzin był jak opętany przez demony.
Zatrzymał się czas wraz z Fabiana oddechem i zaczęła się kolejna walka o życie.
Lekarze się nie poddali wtedy i przez kolejne lata, gdy dwa razy każdego miesiąca wprowadzali go w stan śpiączki farmakologicznej na OIOMie.
Wtedy został objęty opieką paliatywną Hospicjum Domowego dla Dzieci Sue Ryder z powodu skrajnej niepełnosprawności. Opieka odbywa się w domu przy udziale lekarza, pielęgniarki, rehabilitantki i psychologa. Syn wymaga intensywnej rehabilitacji ruchowej, wzrokowej i słuchowej, a także sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego. Ponoszone są ogromne wydatki związane z zakupem specjalnych igieł do vascuporta, które nie są refundowane, specjalnych plastrów, gazików , płynów i środków do dezynfekcji oraz całego zaplecza związanego ze stanem zdrowia.

fabian3fabian8fabian4


Fabi od 8 lat walczy z epilepsją, która systematycznie zabija mikrocząsteczki jego mózgu i tym samym wyniszcza cały organizm. Dzięki paście konopnej 20%, którą od 3 lat ma dawkowaną- obniżyliśmy napady do minimum. Od tej pory nie bywa na OIOMie w śpiączce, a szpital przestał być naszym domem. Niestety jest to bardzo kosztowna terapia i wynosi około 1.000 pln miesięcznie. Rocznie to kwota 12.000 pln. Na dzień dzisiejszy możliwe jest leczenie medyczną marihuaną. Jednak nim cała oprawa wejdzie w życie to potrwa i nikt nie da pewności, że pasta konopna, którą podaje synowi będzie również refundowana.
Nie mamy czasu, by czekać.
Nie możemy przerwać kuracji.
Proszę, zawalczcie z nami, by księżna epi nie zabrała nam Fabiana!
- mama, Grażyna Kamińska

 

Losy Fabianka możecie śledzić na jego profilu społecznościowym.

 


 

Podaruj mi chwilę, ta chwila to wieczność.. Razem dla Fabiana...
a

28872881 10208642348654426 2525682409203040256 n

 

Dzień zaczynam od garści leków, zmiany opatrunków, masażu chorych stóp.

W południe kolejna dawka leków i ćwiczenia rehabilitacyne, tak by wózek inwalidzki nie stał się moją codziennością.

Wieczorem ostatnia porcja leków, w tym tych przeciwbólowych i tych, które pozwalają mi zasnąć. 

Nie jestem w stanie samodzielnie unieść tych wszystkich wydatków. Dlatego bardzo proszę - pomóż mi trwać !!!!!

 


diagnoza: zespół Dandy-Walkera, pozapalna marskość wątroby, cukrzyca, porażenie nerwów obwodowych, niewydolność nerek, anemia, łuszczycowe zapalenie stawów,hiponatremia
województwo: wielkopolskie, Leszno
organizator: Ewa Wiśniewska
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Joanna Wiśniewska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

 



 CCI 000031 crop

 

 

AKTUALIZACJA 26.08.2018 r.:

Zostało 5 dni do końca zbiórki Asi. Może jeszcze coś można zrobić?
Jesteśmy silni, wytrwali, doświadczeni we wspólnym radzeniu sobie z trudnościami. Jednocześnie jesteśmy świadomi tego, że bez pomocy nie damy sobie rady!
Asia potrzebuje czasu, Potrzebuje wsparcia,
Bardzo!

 

 

 

 



joannaasia6

 



as

AKTUALIZACJA 20.06.2018 r.: Jak by było mało mojego cierpienia... W czasie leczenia w Poznaniu ( styczeń 2016r)lekarz pozostawił w kanale narzędzie chirurgiczne, co spowodowało ciągły ból i ropny stan zapalny. Kanał nie został wypełniony. I tak od stycznia 2016 r do kwietnia 2018 r chodziłam z pozostawionym narzędziem w zębie.
Bardzo nie lubię opowiadać o moich problemach zdrowotnych. Dzisiaj odstępuję od tej zasady. Czuję, że muszę choć kilka zdań. Na drodze do zdrowia spotkałam w Lesznie lekarza stomatologa - chirurga, który zajął się leczeniem moich zębów bez bólu i stresu. Dziękuję doktorze ! Po mojej kolejnej ciężkiej operacji chirurgiczno- neurochirurgicznej w Lublinie - 2. XI. 2015r moje zęby wymagały pilnego leczenia. Bałam się kolejnego bólu, dlatego zdecydowałam się na leczenie zębów w narkozie - styczeń 2016 r udałam się do centrum stomatologii w Poznaniu. Okazało się jednak, że "leczenie zebów w narkozie" oznacza podawanie narkozy w trudniejszych momentach leczenia i uśpienie pacjenta na maksimum 2-3 minuty o czym dowiedziałam się po wizycie.. Bolało ! Byłam na tyle przytomna by czuć ból i jednocześnie na tyle nieprzytomna by cokolwiek powiedzieć. Straszne doświadczenie...



AKTUALIZACJA 21.05.2018 r.: Dzień zaczynam od zmiany opatrunków na skórze. Nie każdy może mieć długie, piękne włosy. Ran nie oglądam bo głowa jest cała w bliznach. Wiem że sama sobie nie poradzę dlatego proszę dziękując za każde wsparcie finansowe po to, żebym mogła się leczyć, żebym mogła zatrzymać życie. A jakie ono jest ? Moje życie to ból, to przemieszczanie się między domem, gabinetami lekarskimi, badaniami, braniem leków, przygotowaniem dietetycznych posiłków, zmianami opatrunków na głowie i nogach. W przemieszczaniu pomaga mi wózek inwalidzki, który miał być na krótko, tymczasem coraz bardziej go lubię. Ciągła niepewność tego co mnie dzisiaj spotka, czy dam radę ? Co lekarz powie po analizie kolejnych wyników? Boję się ! Coraz częściej zastanawiam się czy moja walka o życie ma sens? Ciągle próbuję... Nie chcę żyć w poczuciu ciągłych ograniczeń, którymi jestem obarczona. Pomóżcie mi, żebym nie zapomniała się uśmiechać. Chwilami na uśmiech nie starcza już siły. Każda chociaż najmniejsza wpłata jest dla mnie nadzieją, że będzie lepiej ? Asia



AKTUALIZACJA 14.04.2018 r.: Widok cierpienia córki to najgorsze czego my rodzice doświadczamy. Nieustajemy w poszukiwaniu ratunku. Los naszej Asi podarował ogromną torbiel w mózgu, wodogłowie, pozapalną marskość wątroby, niewydolność nerek, porażenie nerwów obwodowych, łuszczycowe zapalenie stawów, cukrzycę i ten okropny ból z którym po wielokrotnych operacjach Asia i lekarze nie mogą sobie poradzić. Nasza córka żyje z piętnem kalectwa. Próbujemy wszystkiego. Obecnie przyjmuje olej konopny z CBD 25%, inne produkty z CBD. Cena 10ml samego olejku to 1840 zł. Cena nie pozwala na nadzieję ciągłości kuracji. To tylko jeden z leków wśród długiej listy medykamentów bez refundacji, ziół, opatrunków, badań, wizyt lekarskich. Szukamy pomocy wszędzie, prosimy wszystkich o to żeby pochylili się nad losem Aśki i wsparli choćby malutką kwotą zbiórkę. Bo chodzi o to, żeby Joanna mogła chodzić, żeby krótki spacer nie był katorgą. Chodzi o to żeby wózek stał obok i żeby Asia miała nadzieję nalepsze życie.

AKTUALIZACJA 11.02.2018 r.:Stan Asi jest poważny, możliwości leczenia kurczą się. Rodzice nigdy nie używają słów ostatecznych, rezygnacja z walki oznacza rezygnację z życia. A na to nie ma zgody, dlatego prosimy Was o pomoc finansową - nigdy nie zawiedliście ! Nadzieja to droga rehabilitacja, stosowanie środków z zawartością CBD, dalsze wizyty u specjalistów, drogie leki, dieta, zioła.... Pierwsza dostawa z najniższą zawartością oleju konopnego z CBD, maści i mydła konopnego już w użyciu. Starczy na około 2 tygodnie. Zwiększenie dawki to koszt ponad 2000 zł - na dalsze dwa tygodnie. Prosimy, nie zostawiajcie naszej Asi bez nadziei. Z góry dziękujemy - rodzice Aśki


Od wielu lat walczę o godne życie. Długie pobyty w szpitalach w Polsce i za
granicą były i są dla mnie i moich bliskich bardzo trudne. Na swojej drodze
po życie spotkałam wielu wyjątkowych ludzi, wielu cudownych lekarzy, służbę
medyczną. Codzienne zmagania z bólem to dla mnie koszmar. Walczę dla siebie,
dla bliskich, dla Was. Nie pozwólcie mi rezygnować z tego co do mnie należy!
Znam ryzyko, boję się. Cały czas z najbliższymi walczę o skrócenie listy
chorób:
zespół Dandy-Walkera - rzadka nieuleczalna choroba objawiająca się torbielą
mózgu, wodogłowiem ....
pozapalna marskość wątroby
cukrzyca
porażenie nerwów obwodowych - podanie komórek macierzystych do jednej stopy
nie dało pozytywnego rezultatu niewydolność nerek anemia łuszczycowe
zapalenie stawów poważna choroba dermatologiczna dyskopatia kręgosłupa i
inne Nadzieję na życie dają systematyczne wizyty i badania
wysokospecjalistyczne rehabilitacja pokrycie kosztów okołooperacyjnych
opatrunki, leki terapia alternatywna odpowiednia dieta i suplementacja\

Apteka 3 cropCCI 000118 cropf ra

 


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna Joanna Wiśniewska

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


asia1proc

 

 

Losy Asi możecie śledzić na jego profilu społecznościowymkk

 

 

 


 

Pomóż mi zatrzymać życie...
a

karolinab

Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc na dalsze leczenie. Do maja 2015 byłam zdrowa mama i wychowywalam dzieci.

13 maja 2015 świat mi się zawali. Dowiedziałam się, że mam ostra białaczkę szpikowa, a wcześniej miałam zwykle objawy przemęczenia. Ból pleców, infekcja za infekcją,  gorączki i rany w buzi, potem problemy z pulsem. Nie mialam siły chodzić zrobiłam morfologie i tak to się zaczęło.Trafilam 13 maja do szpitala w Koninie na oddział wewnetrzny tam zrobili mi pobranie szpiku i potwierdziła się choroba Trafilam na hematologię, a z tamtąd przywieźli mnie karetka do Poznania i zaczęło się leczenie.


diagnoza: ostra białaczka szpikowa 
województwo: wielkopolskie, Konin
organizator: Karolina Borowska
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karoliny można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna leczenie Karoliny
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Pierwsza chemia, po której wysiadaly mi wnętrzności miałam wymioty, biegunki, silne uczulenie, mononukleoze zakaźną, dziury w buzi, że jeść nie mogłam. Zatrzymały się jelita, potem problemy z sercem i zapalenie woreczka. Groziło mi wycięcie woreczka przy zerowych wynikach. Marne szanse na przeżycie ale nie traciłam nadzieji. Ciągle się modliłam. Przyszedł ksiadz zrobił mi namaszczenie i objawy zaczęły mijać. Mój stan zdrowia się polepszal i po miesiącu z pełną remisja wyszłam do domu na 10 dni.
Wróciłam na 1 konsolidacje przy niej też miałam powikłania byłam dłużej niż miesiąc, bo wyniki nie chciały rosnąć w końcu urosły i wróciłam znów na 10 dni do domu do dzieci i męża. W między czasie zaczęło się szukanie dla mnie dawcy szpiku, bo nie mam rodzeństwa. Poszłam na 3 konsolidacje, po której miałam też problemy. Okazało się, że znaleźli dla mnie dawce z Kanady zgodność 10/10. Ucieszyłam się bo w grudniu 2015 miałam mieć przeszczep niestety okazało się że złapałam w listopadzie na chemi zapalenie płuc grzybiczo-bakteryjno-wirusowe i do tego wyniki nie chciały rosnąć. Podawali mi czynniki wzrostu ale zapalenie nie miało crp nie chciało spadać ledwo przeżyłam.
W końcu wyszłam w grudniu do domu na weekend i w poniedziałek stawiam się do przeszczepu byłam bardzo slaba okazało się że nadal mam aktywne zapalenie i nie mogą podjąć się przeszczepu bo za duże ryzyko co 2 tyg przyjezdzalam na kontrole crp wolno spadało i nie można było przeprowadzić przeszczepu w końcu pod koniec stycznia miałam się stawić na przeszczep, bo pluca już były w lepszym stanie i można było przeprowadzić przeszczep. Trafilam na oddział pobrali mi komórki moje na bloku operacyjnym, bo dawca był z daleka, a to była zima więc musieli mieć zabezpieczenie ale okazało się że płytki zaczęły spadać i jest wznowa choroby więc znowu przeszczep przełożono. Dostałam drugą silniejszą indukcje, po której długo nie rosły mi wyniki pobrali szpik i trepanobiopsje i okazało się że mam aplazje szpiku i w tym jeszcze blasty, że nie udało się uzyskać pełnej remisji. Moja Docent postanowila nie czekać i zaryzykowala przeszczep ratunkowy dostałam dwie chemie przed przeszczepem z tygodniowa przerwa i potem przeszczep znioslam go można powiedzieć w miarę dobrze. Miałam problemy ale przetrwalam po 2 miesiącach wyszłam do domu z pełną remisją. Po 3 miesiącach moja Doktor zdecydowała, że będę przyjeżdżać na tydzień na chemie podtrzymujaca że względu na bardzo duże ryzyko nawrotu choroby i do grudnia 2016 wszystko było dobrze a w marcu 2017 znów dowiedziałam się że choroba wróciła.
Dostałam bardzo silną chemię, po której miałam aż 3 infekcje i powikłania okazało się, że nie ma wogóle remisji że praktycznie nie ma już dla mnie leczenia bo wybrałam wszystkie chemie ale że bialaczka tak szybko postepowala to Doktor zdecydowała że pomiesza chemie 3 skladnikową ale nie sądzi żeby to coś dało i dodatkowo zalatwila chemie na moją odmianę w tabletkach i udało się zrobiła się aplazja szpiku i pełna remisja zdecydowali o drugim przeszczepie przenieśli mnie na oddział przeszczepowy i teraz jestem po przeszczepie już 5 miesięcy niestety szpik jest ubogokomorkowy i nie chce się odbudować. 
Dostaje chemię podtrzymujaca bo jestem w bardzo dużym ryzyku kolejnego nawrotu choroby i 2 razy w tyg muszę jeździć 100 km na toczenia płytek i krwi bo wyniki ciągle spadaja do tego ogrom leków i sterydy .
Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc na dalsze leczenie.
Z całego serca będę wdzięczna za każdą pomoc.

karolina1karolina3


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Karoliny można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:Darowizna leczenie Karoliny
Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW

Dalsze leczenie po 2 przeszczepie szpiku Ostra Białaczka
a

mikolajekAKTUALIZACJA 28.07.2017 r.: Dzisiaj pierwszy raz odkąd zaczęliśmy leczenie Mikuś powiedział: "Mamo jestem mocno chory". Ciężko było nie zapłakać powiedziałam, że damy radę niunio moja kochana i będziesz już niedługo zdrowy, obiecuję po czym mocno mnie przytulił, a łzy leciały jak grochy.

Mikołaj gorączkuje i mamy jakąś bakterie w moczu, jego buźka w środku wygląda gorzej i przez to nie chce jeść. Mamy wpisane doraźnie leki przeciwwymiotne i bólowe żeby nie odczuwał tego tak mocno. Jutro też będą wyniki posiewu po gorączce i z napletka. Oby nic nie wyszło.

Dziękujemy wszystkim i każdemu z osobna za wsparcie i że tyle was z nami jest. Jesteście kochani...


kategoria: zdrowie
województwo: kujawsko-pomorskie, Toruń
cel: leczenie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Mikołaja można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Mikołaj Dudek
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

AKTUALIZACJA 26.07.2017 r.: Witam, dzisiaj Mikuś o 4 rano obudził się z płaczem na wymioty. Wymiotował z krwią, byłam przerażona, ale jak przyszła Pani doktor powiedziała że może tak być po tej chemii i przeszczepie. Wszystkie śluzówki są bardzo delikatne i mogą się uszkodzić. No i miał USG na którym nic nie wyszło. Mamy teraz najgorszy czas po chemii dużo bólu i łez. Oby ten czas jak najszybciej się skończył.



IV stopień neuroblastomy. Nowotwór złośliwy. Przerzuty. Grupa wysokiego ryzyka. Każda kolejna informacja była dla nas niewyobrażalnym ciosem prosto w serce. Nikt niczego nie podejrzewał. Nikt nie był na to gotowy.  Przed naszym jedynym Synkiem ciężkie i kosztowne leczenie. Dajcie Nam nadzieję na wyrwanie Mikołajka ze szponów raka... 

Błagamy, pomóżcie naszemu jedynemu dziecku przeżyć...


Mikołaj Dudek, to nasz 3 letni i jedyny synek. Do pewnego czasu był bardzo zdrowym, szczęśliwym i beztroskim dzieckiem...
W styczniu 2017 roku trafiliśmy do szpitala w Toruniu na zapalenie płuc. Na drugi dzień w szpitalu podczas kontrolnego badania Pani doktor czując twardy brzuszek Mikołajka zleciła przeprowadzenie badania USG. Po pół godzinnym badaniu okazało się że Mikołaj ma wielkiego guza NOWOTWÓR.
Tego dnia nasz świat wywrócił się do góry nogami, a strach o życie własnego dziecka jest nie do opisania.
Jeszcze tego samego dnia przekierowali nas na oddział onkologiczny w Bydgoszczy. Po wielu badaniach takich jak biopsja, trepanobiopsja, scyntografia, rezonans w końcu postawiono diagnozę Neuroblastoma IV stopnia nowotwór złośliwy umiejscowiony na nadnerczu wraz z przerzutami w węzłach chłonnych i śliniankach.
Z powodu złośliwości nowotworu trafiliśmy do grupy wysokiego ryzyka. Mikołaj jest w trakcie chemioterapii, po której czeka go ciężka operacja usunięcie guza wraz z nerką. 

md

 


Jedyne co zwiększy szanse Mikołaja na przeżycie to immunoterapia. Po wielu rozmowach z rodzicami, którzy mieli podobne doświadczenia byliśmy zdecydowani wyjechać na nią za granicę ale po rozmowie z Profesorem Mikołaja dostaliśmy zapewnienie, iż te leki są w tym momencie zarezerwowane dla Mikołajka w Krakowie. Nasza odmowa oznaczałaby startę rezerwacji leku w Polsce i wiązałaby się z niepewnością czy zdążymy zebrać ogromną kwotę tj. 1 mln zł (koszt imunoterapii we Włoszech) na czas, którego w tym momencie nie możemy w żadnym przypadku tracić... Nie możemy ryzykować, kiedy chodzi o życie naszego dziecka. Z dnia na dzień zmniejszają się szanse na przeżycie syna. Tylko jak najszybsze podanie przeciwciał zwiększy te szanse.
Na terapię tą składają się cztery etapy. Pierwszy polega na podaniu dziecku przeciwciał, które wyniszczają wszystkie komórki te zdrowe, jak i te nowotworowe. Niestety już na samym początku ból jest tak ogromny, że już na tym etapie występuje konieczność podawania morfiny. Po podaniu przeciwciał lekarze zrobią przeszczep komórek macierzystych, żeby organizm mógł je odbudować. Kolejny etap to radioterapia czyli naświetlanie lampami miejsc, w których były zmiany nowotworowe. Trzeci etap polega na podawaniu dziecku kwasów, przez które będzie mu schodzić skóra z całego ciała. Ostatni etap to podanie leku o nazwie interlukina są to zastrzyki w rączkę. 


Ja jako Matka muszę być przy dziecku non stop dlatego zrezygnowałam z pracy. Tata Mikołaja pracuje na umowę zlecenie wyjeżdżając na delegacje i wraca na weekendy. Mikołajowi nie będzie potrzebny milion zł ale wciąż potrzebujemy waszego wsparcia finansowo ponieważ przed nami jeszcze długa i kosztowna droga do finału. Całym sercem wierzymy że to będzie szczęśliwy finał zmagania się Mikołaja z tą okropną chorobą. Dziękujemy że jesteście z nami
Prosimy, pomóżcie nam wyrwać Mikołajka ze szponów raka.
Rodzice Mikołajka

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Mikołaja można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Mikołaj Dudek
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

 

W szponach raka - nierówna walka
a
PatrykR3

Patryk jest pogodnym i uśmiechniętym dzieckiem, jest bardzo związany emocjonalnie ze swoim bratem Filipem. Uwielbia spacery, podczas których jest bardzo zadowolony. Jest pod opieka lakraska- neurologa, ortopedy, psychologa, pedagoga, fizjoterapeuty oraz genetyka. 

Patryk od urodzenia ma dziecięce porażenie mózgowe. Potrzebuję ciągłej rehabilitacji. Naszym marzeniem jest wyjazd na delfinoterapię na Ukrainę.


diagnoza: mózgowe porażenie dziecięce, głęboka niepełnosprawność intelektualna, padaczka 
województwo: małopolskie, Kraków
organizator: Edyta Rączka
cel: turnusy rehabilitacyjne, delfinoterapia


 
DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Patryka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Patryk Rączka darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Patryk Raczka ur.14.11.2002 r. w Krakowie ma mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę. Patryk od lutego 2007 r. uczęszczał do przedszkola, Centrum Maltańskie w Krakowie. Od 01.09.2012 r. jest uczniem w zespole rewalidacyjno-wyrównawczym w Szkole Specjalnej w Krakowie ze względu na głęboki stopień niepełnosprawności z powodu opóźnionego rozwoju psycho-ruchowego uczestniczy w zajęciach rehabilitacyjnych, logopedycznych, hipotarapii, dogoterapii, biofeedback oraz zajęciach w wodzie. 
Patryk porusza się pełzając na brzuchu, siedzi samodzielnie bez oparcia. Ma trudności z gryzieniem twardszych rzeczy (mięso). Natomiast wymaga pomocy przy chodzeniu (jest trzymany za ręce). Jego chód jest bardzo niestabilny i chwiejny. Patryk chętnie sięga po różne przedmioty, dominuje chwyt dłoniowo-łokciowy, potrafi przekładać przedmioty z ręki do ręki. Patryk ma słaba koncentrację uwagi, łatwo się rozprasza, utrzymuje prawidłowy kontakt wzrokowy. Reaguje na dźwięki - rozpoznaje niektóre z nich. Chłopiec nie komunikuje swoich potrzeb fizjologicznych, korzysta z pampersów oraz wózka inwalidzkiego. Manifestuje potrzeby porozumiewając się minami i różnymi dźwiękami (używa głosek e,a,i,u,o oraz sylab ma, am, ej, z których tworzy słowa mama, baba, ee, jaja). ale bez świadomości ich znaczenia. Rozumie kilka poleceń np przywita się podając rękę, macha na pożegnanie, potrafi wskazać swoja głowę i na siebie.
Zbieramy na turnusy rehabilitacyjne i na delfinoterapię, Moje możliwości finansowe nie mogę sprostać wszystkim potrzebom związanych z leczeniem Patryka, ani zrobienia zbiórki charytatywnej by móc jechać na delfinoterapię.

PatrykR1PatrykR2


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Patryka można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Patryk Rączka darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


 

smallogo

 

Rehabilitacja moim ratunkiem
a

 

Pomóżcie nam proszę dowiedzieć się co jest przyczyną choroby Ignasia, aby otrzymał szansę na lesze życie i normalne funkcjonowanie. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na badanie genetyczne WES (badanie eksomu), badanie na kwasy organiczne OAT (przeprowadzane w USA) oraz badanie na nietolerancje pokarmowe ImmuComplete. Wszystkie wymienione badania nie są finansowane przez NFZ, a pomogą w diagnozie choroby Ignacego.

Ignacy to prawie pięcioletni chłopiec, który pół swojego życia spędził w różnych szpitalach. Urodził się jako zdrowe dziecko niestety w wieku dwóch i pół roku zachorował na padaczkę lekooporną. Mimo licznych diagnoz, różnych terapii niestety w dalszym ciągu nie znamy przyczyny choroby naszego dziecka. 


kategoria: zdrowie
województwo: podlaskie
cel: badania genetyczne

Ignacy urodził się 26 lipca 2012roku jako zdrowy, piękny chłopiec. Przez dwa i pół roku nic nie przepowiadało dalszego horroru związanego z Jego chorobą. Pobyty w różnych szpitalach zmieniały tylko ilość przyjmowanych lekarstw bez pomysłu na przyczynę choroby.
Ignacy przyjmował wszystkie dostępne leki na padczakę w Polsce, jak i lek z Niemiec, Francji. Był poddany dwa razy terapii sterydowej, oraz otrzymywał wlewy z immunoglobulin. Wierzyliśmy, że może restrykcyjna dieta ketogenna będzie w stanie zapanować nad chorobą, jednakże i ona okazała się bezskuteczna. W międzyczasie u synka wykryto mutację genu MTHFR, niedoczynność tarczycy, liczne nietolerancje pokarmowe oraz opóżnienie rozwoju.
                               
Badania, które do tej pory zostały wykonane, w żaden sposób nie przybliżyły nas do poznania przyczyny choroby naszego dziecka. W dalszym ciągu nie wiemy jak będzie wyglądało życie naszego kochanego synka. Głęboko wierzymy, że odpowiedź znajdziemy w badaniu genetycznym WES, badaniu na kwasy organiczne OAT, oraz badaniu ImmuComplete.
Zebraną kwotę przeznaczymy na pokrycie badań.
Będziemy ogromnie wdzięczni za okazaną pomoc, wsparcie finansowe i udostępnienie naszego apelu.
Rodzice Ignacego

 

Pomóż nam znaleźć przyczynę choroby
a

natalka00

Lekarze musieli amputować nóżkę 2 letniej Natalce po tym jak pijany kierowca z impetem wjechał w spacerującą po chodniku dziewczynkę, jej 6 letniego braciszka i mamę. Samochód pojawił się znikąd i bezpowrotnie zmienił życie całej rodziny.

Niestety lekarze nie byli w stanie uratować nóżki, a sama Natalka bardzo często prosi mamę by zasłoniła nóżkę, której już nie ma...

Natalka potrzebuje rehabilitacji, sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego. Potrzeby są ogromne, tak samo jak koszty. Już przed samym wypadkiem rodzice z trudem wiązali koniec z końcem. Pięcioosobową rodzinę utrzymuje jedynie tata. Mama z lekkim upośledzeniem umysłowym sprawuje opiekę jeszcze nad dwoma 6 letnimi bliźniakami, z których jeden – Bartuś – jest niepełnosprawny, choruje na autyzm.

W imieniu rodziców prosimy o pomoc. Pomóżmy Natalce na nowo nauczyć się samodzielności. Pomóżmy jej ponownie cieszyć się dzieciństwem..


województwo: lubelskie, Puławy
cel: rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny i rehabilitacyjny
organizator: Fundacja Po Prostu Pomagam

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam


AKTUALIZACJA 4.07.2017 r.: Nie minęła doba od chwili, w której ruszyła zbiórka, a na koncie Natalki jest już ponad 102%. Dziękujemy za dotychczasową pomoc i jednocześnie prosimy o dalsze wsparcie leczenia Natalki...

Tylko dzięki Wam będziemy mogli zapewnić naszemu Skarbowi jak najlepszą opiekę medyczną na tym wstępnym etapie naszej walki o przyszłość naszej Natalki. Czeka nas długa droga, dlatego z całego serca dziękujemy za każdą kolejną darowiznę...



Tego dnia Natalka z mamą odprowadzały jednego z bliźniaków do lokalnej świetlicy. Sam wypadek Pani Małgorzata, mama Natalki, pamięta jak przez mgłę. To były sekundy. Zgrzyt łamanej blachy i przeraźliwy huk... później już tylko pisk, płacz i bezradność...
 Po wypadku Natalka trafiła do Szpitala w Puławach. Lekarze zdiagnozowali u Natalki: urazowy obrzęk mózgu, urazowy krwotok podpajęczynówkowy, uraz przedramienia, złamanie lewego uda, zmiażdżenie kolana, złamanie nasadu piszczeli, uraz śledziony, wątroby i prawej nerki, posocznica...
 Stan Natalki był na tyle ciężki, iż niemalże natychmiast podjęto decyzję o przetransportowaniu jej do DSK w Lublinie.

natalka3natalka1


Rodzice przynajmniej raz w tygodniu muszą przyjeżdżać do Lublina na wizyty kontrolne, a ponieważ nie mają samochodu zmuszeni są dojeżdżać na wizyty busem (ok. 60 km). Podróż busem sprawia, iż Natalka jest wycieńczona, a przecież przed nią jeszcze oczekiwanie w szpitalnej kolejce na kontrolę amputowanej nóżki i ponowny powrót do domu busem.
Dotychczasowe koszty związane z samymi dojazdami do Szpitala w Lublinie i wizytami u specjalistów przekraczają możliwości finansowe rodziny, która na dzień dzisiejszy znajduje się w bardzo ciężkiej kondycji. Jedyną osobą utrzymującą pięcioosobową rodzinę jest tata, który nie ma stałej pracy i podejmuje się każdego dodatkowego zajęcia. Mama sama ma problemy ze zdrowiem. Ze względu na swoje lekkie upośledzenie umysłowe, dużą wadę wzroku -12 i -13, a zwłaszcza na konieczność sprawowania opieki nad dziećmi mama nie może podjąć pracy.
Przymiarki do protezy rozpoczną się dopiero po wygojeniu amputowanej nóżki. Na ten moment Natalka ma zlecenie na protezę. Niestety najgorsze jest to, że Natalka jest obecnie w takim wieku, w którym dzieci bardzo szybko rosną i dlatego za niedługo będzie potrzebna kolejna proteza... Proteza dla osoby po amputacji nogi powyżej kolana jest znacznie droższa... Ceny kształtują się od 3 000 zł do nawet 15 000 zł. Im droższa proteza tym lepsza jakość życia. Koszt nawet najtańszej protezy jest ogromny, nie wspominając o koszcie rehabilitacji... Średni roczny koszt domowej rehabilitacji obejmującej 3 godzinne wizty rehabilitanta w tygodniu to kwota, aż 9 000 zł... 

natalka9natalka6natalka8


Natalka potrzebuje specjalistycznej opieki medycznej by szybko wróciła do pełni sił...  Rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt ortopedyczny i rehabilitacyjny potrzebne są na teraz... Natalkę  czeka nauka poruszania się o kulach i na wózku inwalidzkim... później czeka ją nauka chodzenia w protezie...  Przed Natalką i jej rodziną długa i ciężka droga.. dlatego prosimy o pomoc... Kwota 10 000 zł pozwoli na zakup najbardziej potrzebnego sprzętu oraz pozwoli na zapewnienie chociażby półrocznej rehabilitacji... 
Dziękujemy w imieniu rodziców!

Za finansowe wsparcie Natalki dziękujemy:

Grupa Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A.

Instytut Nowych Syntez

Pracownicy Starostwa Powiatowego Puławy

Pracownicy SM Czuby


 

Od footer logo
Z każdym kolejnym dniem rośnie liczba osób, które włączają się w akcję pomocową dla Natalki! Dziękujemy Darczyńcom, Wolontariuszom, Firmom, Dziennikarzom i Internautom za zaangażowanie i Wasze wielkie serca. Dziękujemy Wam Wszystkim, bo dajecie Nam pewność, że to co robimy ma sens! TYLKO DZIĘKI WAM na ten moment Natalka ma zabezpieczone środki na dalsze leczenie i rehabilitację! Wierzymy, że DOBRO POWRÓCI do WAS ze zdwojoną siłą!!

Pijany kierowca pozbawił mnie nóżki
a
 

  Zaczęło się od wymiotów, potykania się o własne nogi i omdleń.. Później było już tylko gorzej. Diagnoza -  złośliwy guz mózgu IV stopnia.. 3-letni Kubuś z powodu swojego stanu zdrowia wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i pilnie potrzebuje wsparcia materialnego. Wierzymy że wygra tą straszną walkę i będzie się cieszył dzieciństwem, że będzie mógł normalnie żyć.

 


kategoria: zdrowie
województwo: świętokrzyskie

 

Kubuś Stęplewski ma 3 latka i walczy z nowotworem IV stopnia Medulloblastoma. Kubuś pochodzi z miejscowości Krężołek w powiecie kieleckim. W lutym 2016 roku, miesiąc po wyjeździe taty za granicę, Kubuś zaczął wymiotować, potykać się, a objawy te zaczęły pojawiać się coraz częściej. Niestety po upływie kilkunastu dni stały się one codziennością.  Po wizycie u kilku lekarzy i odesłaniu do domu mama Kubusia w dalszym ciągu nie znała przyczyn coraz to gorszego samopoczucie synka. Postanowiła wybrać się do Kielc do znanego doktora Zdzisława Domagały. W marcu 2015 r. zrobiono Kubusiowi tomograf głowy.
Diagnoza była szokiem dla całej rodziny - złośliwy guz mózgu IV stopnia Medulloblastoma. W dniu 17 marca 2015 r. przewieziono Kubusia do Centrum Matki Polki w Łodzi, gdzie przeszedł pierwszą operację usunięcia guza. Operacja trwała, aż 7 godzin... Niestety po dziesięciu dniach pojawiło się wodogłowie i komplikacje.. Kubuś przeszedł kolejną ciężką operację wstawienia zastawki komorowo-otrzewnej, ponieważ wylewał się płyn rdzeniowo – mózgowy. Obecnie Kubuś jest w trakcie chemioterapii pod opieką Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr.4 im Marii Konopnickiej Oddział VII Onkologii, Hematologii Dziecięcej w Łodzi. Po wielu cyklach chemioterapii Kubuś przeszedł radioterapię i ostatni rezonans nie wykrył komórek rakowych. 
Do czerwca 2017 r. Kubuś musi jeździć do Szpitala w Łodzi na przyjmowanie chemioterapii podtrzymującej oraz kontrolę wyników. Koszty związane z dojazdami i rehabilitacją przekraczają możliwości finansowe rodziny, która na dzień dzisiejszy znajduje się w bardzo ciężkiej kondycji. Kubuś z powodu swojego stanu zdrowia wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i bardzo potrzebuje wsparcia materialnego. Kubuś wymaga stałej codziennej opieki, dlatego też jego mama, od momentu w którym dowiedziała się o jego chorobie porzuciła pracę. Podobnie musiał postąpić jego tata, który dotychczas pracował za granicą i który musiał wrócić z Belgii by ratować synka. 
Kubuś i jego rodzice przebyli już bardzo długa drogę i w dalszym ciągu  prowadzą i będą prowadzić walkę o jego życie i zdrowie. Kubuś wymaga stałego leczenia i rehabilitacji i bardzo potrzebuje wsparcia materialnego. Wierzymy że wygra tą straszną walkę i będzie się cieszył dzieciństwem, że będzie mógł normalnie żyć...
Z całego serca prosimy o przekazywanie darowizn i pomoc dla Kubusia i jego rodziców.

 

Darowiznę na rzecz Kubusia można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

z dopiskiem: Darowizna Stęplewski Kuba
Pomóż mi pokonać raka
a

zuzia0

AKTUALIZACJA 11.05.2017 r.: 

Z całego serca DZIĘKUJEMY WAM za pomoc w sfinansowaniu badania genetycznego Zuzi!

To NAJWSPANIALSZY PREZENT jaki Zuzia mogła otrzymać na swoje PIERWSZE URODZINY, które odbędą się niebawem, bo  już 16 maja 2017 r.! 

Dzięki Waszej pomocy wierzymy, że Zuzi uda się pokonać chorobę. 

Nadwyżka pieniążków zostanie przeznaczona na rehabilitację naszego małego Promyczka.

DZIĘKUJEMY!!


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie, Łęczna
cel: badania genetyczne, rehabilitacja

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Zuzi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna rehabilitacja Zuzi

AKTUALIZACJA 13.04.2017 r.: Mimo nowych leków i dwutygodniowego pobytu w szpitalu wróciły napady z bezdechem. Pęka mi serce, bo napady zaczęły mieć inny groźniejszy wygląd. Zuzia bardzo cierpi. Lekarze znów zmieniają leczenie. Nie wiemy też kiedy będziemy mogły opuścić szpitalne mury.

Dotychczasowe leczenie i badania nie przybliżyły nas w żaden sposób do poznania przyczyn chorób Zuzi. Lekarze zalecili przeprowadzenie badania genetycznego NGS (Sekwencjonowanie Następnej Generacji), które identyfikuje wiele zmian genetycznych. Badanie to pozwoli na całościową ocenę stanu zdrowia i wskaże metody dalszego leczenia. Niestety badanie nie jest refundowane przez NFZ, a jego koszt to 8 000 zł.

Początkowo jedynym celem zbiórki była rehabilitacja, ale teraz w momencie, w którym stan zdrowia Zuzi pogorszył się, ataki padaczki są częstsze, a lekarze bez kompleksowych badań genetycznych nie są w stanie w pełni pomóc Zuzi musimy zmodyfikować jej cel. W pierwszej kolejności musimy poznać genetyczne podłoże chorób, a dopiero później skupić się na rehabilitacji Zuzi.

Prosimy Was o pomoc i dziękujemy dotychczasowym Darczyńcom!!

AKTUALIZACJA 4.04.2017 r.: Zdążyliśmy wrócić z Centrum Zdrowia Dziecka z rehabilitacji, a teraz znów jesteśmy w szpitalu... wyniki są gorsze niż w styczniu... niestety leki, które przyjmuje Zuzia nie przynoszą efektu i Zuzia w dalszym ciągu ma napady padaczki. Dlatego też nasza Pani Doktor wprowadza Zuzi drugi lek i po raz kolejny musimy zostać w szpitalu. Wstępnie przez 2 tygodnie, ponieważ konieczna jest obserwacja czy i w jaki sposób organizm Zuzi zareaguje na ten nowy lek. W domu na Zuzie czeka 6 letnia siostra, która ciągle tęskni, bo choroba sprawia, że ciągle musimy wracać do szpitala..


zuzia2


Zuzia, nasz mały promyczek, ma 7 miesięcy Zuzia urodziła się z wrodzonym prawostronnym kręczem szyjnym, zaburzeniem rozwoju łuku tylnego kręgu C1, zaburzeniami psychoruchowym, napadami bezdechu, asymetrią napięcia mięśniowego, refluksem patologicznym. 
W wieku 6 miesięcy zdiagnozowano u Zuzi również padaczkę. Zuzia ma napady zgięciowe oraz drgawki. Leki przeciwpadaczkowe działają w ten sposób, że dziecko jest mniej ruchliwe i wiotkie, a jedyne co może temu zapobiec to intensywna i systematyczna rehabilitacja.
Nasz Promyczek większość swojego krótkiego życia już spędził w szpitalach. Na ile to możliwe chcemy zapewnić Zuzi jak najwięcej samodzielności. Mamy świadomość, że to dopiero początek długiej walki o poprawę stanu jej zdrowia. Jednak aby to osiągnąć potrzebna jest kosztowna i intensywna rehabilitacja, która jest efektywna jedynie wtedy gdy jest systematyczna. Wierzymy i walczymy o to by jej pomóc ale potrzebujemy Waszego wsparcia i pomocy.


Zuzia mimo chorób jest bardzo uśmiechniętą dziewczynką. 
Prosimy ludzi wrażliwych o pięknych, czułych sercach o pomoc w sfinansowaniu dwóch dwutygodniowych turnusów rehabilitacyjnych dla Zuzi, bo tylko dzięki nim będziemy mogli zniwelować skutki uboczne leków przeciwpadaczkowych oraz podpatrzeć w jaki sposób w przyszłości rehabilitować Zuzię w domu.
Rodzice Zuzi Mariola i Wojciech
Serdecznie dziękujemy!

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Zuzi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna rehabilitacja Zuzi

 

 

Pomóż mi wygrać z chorobą
a

Każde dziecko jest cudem... Zdrowe dziecko jest wielkim szczęściem! Są też chore dzieci takie jak ja... Jestem chłopcem z mózgowym porażeniem dziecięcym pod postacią obustronnego niedowładu kurczowego - wzmożonym napięciem kończyn dolnych.Mam opóźniony rozwój narządu ruchu, astmę oskrzelową wczesnodziecięcą, z którą wiążą się różnego rodzaju alergie.

Pomimo mojej niepełnosprawności mam marzenie jak każde inne dziecko. Jednak nie są to nowe zabawki czy gry komputerowe. Marzę o tym, aby być zdrowym, aby samodzielnie stawiać kroki, biegać, grać w piłkę!

To wymaga wielu poświęceń ode mnie,wiele zaangażowania mojej rodziny, lekarzy oraz rehabilitantów oraz mnóstwo środków finansowych. W związku z tym proszę każdego człowieka dobrej woli o chociażby najmniejsze wsparcie finansowe na moją rehabilitację.

Dla Was to może to nic nie znacząca suma, a dla mnie szansa na nowe życie!


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie 

W ostatnim czasie Oskar przeszedł dwie operację fibrotomii. Jest to zabieg polegający na likwidacji przykurczów mięśni i towarzyszącego im bólu. Dzięki fibrotomii jest szansa, aby Oskar samodzielnie chodził .Jedynie stała i wielogodzinna rehabilitacja jest w stanie przybliżyć Oskara do jego marzeń. Dlatego też celem zbiórki jest zapewnienie mu CODZIENNEJ, ROCZNEJ rehabilitacji. Wspólnie pomóżmy Oskarowi stanąć na nogi!
Rehabilitacja jest dla Oskara wręcz koniecznością, zwłaszcza, że postępy jakie osiąga w nauce chodzenia po operacji fibrotomii są WYRAŹNE I ZNACZĄCE. W przeciągu kilku miesięcy poprawił umiejętność raczkowania, a nawet zaczął stawiać kroki trzymając za ręce osoby trzecie. Efekt uzyskiwany jest ogromnym wysiłkiem dla Oskara, ale chęć chodzenia motywuje go tak bardzo, że ćwiczy chętnie, a uśmiech nie schodzi z jego twarzy.
Zabieg fibrotomii to koszt 7 000 zł. Niestety powinien być wykonany kilkukrotnie i wiąże się z długotrwałym leczeniem oraz ćwiczeniami usprawniającymi. Oskarowi potrzebne są częstsze zajęcia z rehabilitantem, niż może zaoferować to bezpłatna służba zdrowia i odpowiedni domowy sprzęt.
Oskar wymaga stałej opieki specjalistów i intensywnej rehabilitacji, przyjmowania stałych leków przeciwastmatycznych i przeciwzapalnych. Jest pod stałą opieką fizjoterapeuty, neurologa, lekarza od rehabilitacji , psychologa ,pedagoga, neurologopedy, fizjoterapeuty i Dziennego Centrum Aktywności. 
Niestety większość tych świadczeń nie jest refundowana przez NFZ, a mama Oskara nie jest w stanie pokryć tych ogromnych kosztów, ponieważ sama wychowuje troje dzieci.
Dzięki systematycznej rehabilitacji, sprzętom ortopedycznym, wyjazdom na rehabilitacje oraz ludziom o wielkim sercu, istnieje bardzo duża szansa, że Oskar nie będzie musiał jeździć na wózku inwalidzkim.
Razem z rodziną, przyjaciółmi i lekarzami oraz rehabilitantami staramy się ułatwić Oskarowi dorastanie, ale jest to trudne zwłaszcza ze względów finansowych. Dlatego powstała ta zbiórka - żeby Oskar Adamiak mógł chodzić i cieszyć się dzieciństwem, a później dorosłym życiem.
   
Dziękuję za udzielone wsparcie i za pomoc w rozpowszechnianiu informacji o zbiórce!!
nieZWYKŁE marzenie
a

 

Kubunio urodził się z wadą serca, jest po dwóch skomplikowanych zabiegach operacyjnych walczących o jego życie, dodatkowo ma wiotkość mięśni i zespół Downa. Kubuś mimo, iż ma dwa latka nie chodzi, nie mówi, nie je sam.

Miesięczne wydatki związane z jego leczeniem są tak wysokie, że nie jesteśmy w stanie uzupełnić domowej rehabilitacji o udział w turnusach rehabilitacyjnych, które są mu tak bardzo potrzebne. Dodatkowo przez naglący czas często musimy korzystać z odpłatnych wizyt, czy zabiegów w szpitalach i przychodniach. Z całych sił walczymy o to, by Kubuś był jak najbardziej samodzielny...

Prosimy o pomoc o sfinansowaniu udziału Kubusia w dwóch turnusach rehabilitacyjnych... Jesteśmy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą darowiznę..

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie
cel: turnusy rehabilitacyjne

 
Nasz synek przyszedł na świat w 36 tygodniu ciąży, 18 lipca 2014 r. W ciąży nic nie wskazywało na to, że będzie coś nie tak choć były tylko podejrzenia ze względu na podwyższone NT. Byłam kierowana na badania prenatalne i genetczne, na które się nie zgodziłam, bo nie chciałam nic wcześniej wiedzieć, nie dopuszczałam myśli że moje dziecko urodzi się chore. Lekarz genetyk powiedział mi, że jak boje się odpowiedzialności to można osunąć. Informacja ta jeszcze bardziej mnie zniechęciła do robienia jakichkolwiek badań. Przecież to jest życie, które nas zaskakuje i stawia przed rożnymi wyzwaniami.
Po porodzie dowiedzieliśmy się, że Kubuś ma zespół Downa. Informacja ta była dla nas ogromnym szokiem, ale dopiero kolejna wiadomość wzbudziła w Nas przerażenie. Lekarze stwierdzili, iż Kubunio ma wrodzoną wadę serca pod postacią zespołu Fallota inaczej ubytek przegrody przedsionkowo – komorowej i międzyprzedsionkowej. Zamarliśmy.
Odrazu po urodzeniu Kubunio został podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Nie mogliśmy się z nim nawet przywitać czy go ucałować. Jego stan był bardzo ciężki. Musiał przejść skomplikowaną operację ratującą mu życie. Pierwszą operację miał w dziesiątej dobie po urodzeniu, druga kiedy miał niecały roczek. Przeszedł również cewnikowanie serca. Ból był przeogromny, strasznie cierpiał. Przez operację ma teraz zniekształconą klatkę piersiową.
Wcześniactwo Kubunia i wada jego serduszka spowodowała opóźnienie rozwoju. Mimo, iż ma dwa latka to nie chodzi, nie mówi, ani nie je samodzielnie. Kubunio ma również obniżoną odporność. Bardzo często łapie infekcje. Ostatnio nie mogliśmy poradzić sobie z pojawiającą się dość często biegunką. Teraz Kubunio cierpi z powodu zapalenia ucha, które pojawia mu się niemal przy każdym osłabieniu.
Za nami trudny okres walki o przetrwanie naszego synka. Pragniemy dać mu co najlepsze. Pragniemy by mógł być bardziej samodzielny. Aby było to możliwe konieczna jest kosztowna rehabilitacja. Obecnie Kubunio jest pod stałą opieką wielu specjalistów np kardiolga, neurologa, endokrynologa, logopedy. Konsultacje, wizyty w szpitalu, rehabilitacja to wszystko kosztuje. Koszt dwutygodniowego turnusu to kwota 5 000 zł.  Dlatego potrzebujemy Waszej pomocy! 

 

Nasz Skarbek to nasza najukochańsza pociecha. Mimo trudnych przeżyć i męki jaką doznał pragniemy by nadal był tak radosnym, uśmiechniętym, wesołym, wdzięcznym chłopcem. Kubunio bezgranicznie nas kocha tak jak my jego.
Bardzo prosimy o wsparcie! Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc i udostępnianie naszego apelu.
RODZICE Kubunia
Darowiznę na rzecz Kubunia można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Wysokiński Kuba

 

Zastrzyk zdrowia
a

  Prosimy Was o pomoc w pozyskaniu środków niezbędnych do rehabilitacji naszej kruszynki - 7 miesięcznej Oli, która, przez swoją chorobę, jest na etapie rozwoju 2 miesięcznego dziecka. Nasza Córka większość swojego krótkiego jeszcze życia spędziła w szpitalach, przechodząc min. operację serca. Tylko szybka, profesjonalna i stała rehabilitacja może pomóc nam nadrobić stracony czas i dać dobry start na przyszłość naszej Kruszynce. Celem zbiórki jest zapewnienie Oli ROCZNEJ REHABILITACJI obejmującej 2 wizyty rehabilitanta oraz 1 wizytę u neurologopedy tygodniowo.

 


kategoria: zdrowie
województwo: lubelskie

 
Aleksandra to 7 miesięczna dziewczynka z zespołem Downa oraz obniżonym napięciem mięśni i wadze 4 kg. Jej wada serca oraz duża jego niewydolność spowodowała, że ma niskie przyrosty masy ciała i nie rozwija się jak inne dzieci, nawet te z zespołem Downa. Ola nie potrafi unosić głowy, nie przewraca się na boki, nie wyciąga rączek do zabawki oraz nie potrafi nawet właściwie pić z butelki.
Oleńka przyszła na świat 31 marca 2016 r. siłami natury. Przeprowadzone podczas ciąży badania nie zapowiadały żadnych problemów. Po urodzeniu u Oli zdiagnozowano wadę serca, tj. całkowity kanał przedsionkowo-komorowy. Późniejsza diagnoza - zespół Downa - zabrzmiały jak wyrok. Pomimo tego, że ciąża należała do grupy zagrożonych a jej początki były trudne, nie spodziewaliśmy się tego co miało nas spotkać.
Ola spędziła w szpitalach prawie 4 miesiące a 6. września przeszła udaną operację serca w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Za nami trudny okres walki o życie naszego Skarbu . Teraz zaczynamy walkę o Jej zdrowie i wierzymy, że z każdym dniem będzie już coraz lepiej. Oleńka jest pod stałą opieką wielu specjalistów (kardiologa, neurologa, endokrynologa, neonatologa, neurologopedy, logopedy, audiologa, okulisty, ortodonty, poradni preluksacyjnej), ale niestety, ze względu na częste pobyty w szpitalu oraz naglący nas czas, zmuszeni jesteśmy do korzystania z usług odpłatnych. Mimo również udanej operacji serduszka nasza córeczka ma zaburzenia rytmu serca co wiąże się z przyjmowaniem leków na stałe.
Stała rehabilitacja Oli, w chwili kiedy jest Ona najbardziej plastyczna, stwarza duże szanse na to, że w przyszłości będzie w miarę samodzielna pomimo, że jest odmienna genetycznie. Bardzo często słyszymy „Czym skorupka za młodu nasiąknie (...)”, dlatego w pierwszej kolejności musimy skupić się na poprawie napięcia mięśni, które pozwoli Oli na osiągnięcie kolejnych milowych kroków w rozwoju. Wymaga to jednak szybko rozpoczętej, stałej i systematycznej rehabilitacji.
Oleńka to pogodny promyk nadziei, rozdaje uśmiech wszystkim tym, którzy się do niej zbliżają. Skupia wnikliwie swoją uwagę, gdy się do Niej zbliżamy i zabawiamy Ją. Jej głębokie spojrzenie w nasze oczy jest czymś niezwykłym, odbieranym tak, jakby próbowała nam coś powiedzieć.
Życie pisze każdemu z nas różne scenariusze. Nasze rodzicielstwo uczy nas ogromnej cierpliwości i pokory.
Pomimo tego, że świat w trudnych chwilach wydaje się szary i straszny, to dzięki ludziom dobrej woli, staje się ciepły  a problemy już nie wydają się tak ogromne.
Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc i udostępnienie naszego apelu.
Rodzice Oli

 

Darowiznę na rzecz Oli można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Leczenie Oli

 

Za okazane wsparcie DZIĘKUJEMY!: 
  
Walka o przyszłość Oli
a

   Każdy z nas ma jakieś marzenia. My marzymy o specjalistycznym wózku rehabilitacyjnym dla naszej córki Adrianny. Wózku, który będzie dopasowany do wieku, rozmiarów i indywidualnych potrzeb Ady ale też pomoże nam stymulować jej rozwój i zapewnić równie ważne chwile relaksu. Praca i odpoczynek są bardzo ważne w życiu każdego człowieka - nikt nie wie tego lepiej od Ady, która przez całe swoje życie codziennie walczy o jak największą sprawność. Bez odpowiedniego, lekkiego wózka ta walka jest znacznie utrudniona.


kategoria: zdrowie
województwo: pomorskie

Adrianna cierpi na schorzenie neurologiczne o podstawie genetycznej o nazwie zespół Retta i wymaga stałej, całodobowej opieki. Ada nie chodzi samodzielnie, nie mówi, nie używa rąk i ma trudności z wykonywaniem celowych ruchów.
Zespół Retta niesie też ze sobą szereg innych dolegliwości takich jak zaburzenia oddychania, problemy gastryczne, skolioza oraz zaburzenia pracy serca. Trudności z jedzeniem a co za tym idzie bardzo niska masa ciała zmusiła nas do podjęcia decyzji założenia PEG-a – sondy, która umożliwia karmienie poprzez powłoki brzuszne wprost do żołądka.
Choroba ta ma niestety charakter postępujący, szczególnie w zakresie sprawności ruchowej dlatego tak ważne dla nas jest zebranie funduszy na nowy wózek rehabilitacyjny. Ten który posiadamy jest już za mały i bardzo ciężki, trudno nim podjechać na krawężniki, bardzo ciężko włożyć go do bagażnika ponieważ nie składa się odpowiednio.
Ada musi też odbywać cykliczne wizyty u lekarzy specjalistów a to dalekie, ponad 70-cio kilometrowe podróże, które bez wózka oznaczają dla nas noszenie Ady na rękach a na to zaczyna nam brakować sił.
Adrianka jest z natury pogodną, uśmiechniętą panienką. Uwielbia kąpiele w wodzie, swoją huśtawkę, lubi oglądać teleturnieje, wiadomości i prognozy pogody w telewizji. Bardzo chętnie korzysta też ze spacerów podczas których obserwuje otoczenie i ludzi, z którymi bardzo lubi przebywać. Lekki, skrętny wózek jest dla niej niezbędnym sprzętem pierwszej potrzeby, bez którego nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować.
Wózek jest naszym małym marzeniem, którego jednak nie jesteśmy w stanie sami sfinansować dlatego bardzo prosimy Państwa o wsparcie i będziemy za nie wdzięczni z całego serca.

Darowiznę na rzecz Ady można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna dla Ady

Facebook Ady

Wózek inwalidzki moim marzeniem
a
 

  Okrutna choroba jaką jest padaczka lekooporna każdego dnia małymi kroczkami zabiera nam naszego kochanego Wiktorka. Codziennie oddala się od nas coraz bardziej, na co nie możemy dłużej patrzeć. Dlatego też musimy zrobić wszystko aby go ratować!!!


kategoria: zdrowie
województwo: warmińsko-mazurskie


Wiktorek ma 2,5 roku jest cudownym i kochanym dzieckiem. Urodził się jako zdrowe dziecko, niestety już w pierwszych miesiącach jego życia zauważyliśmy, że z jego rozwojem jest coś nie tak. Okazało się , że Wiktorek ma obustronny niedosłuch trzeciego stopnia, mózgowe porażenie dziecięce (spastyczne czterokończynowe), wadę OUN ( Zespół Dandy Walkera), padaczkę objawową, duże opóźnienie rozwoju psycho-ruchowego.
Wiktorek pomimo intensywnej rehabilitacji robi bardzo małe postępy - wszystko przez napady padaczkowe, które niszczą mózg Wiktorka a co za tym idzie całą naszą pracę i pracę Wiktorka włożoną w rehabilitacje.
Każdego dnia potrzebuje naszej pomocy 24 godziny na dobę, jest dzieckiem leżącym , karmiony jest dodatkowo przez Peg-a, nie mówi.Wiktorek jest pod opieką wielu poradni specjalistycznych: rehabilitacyjnej, neurologicznej, gastrologicznej, audiologicznej( nosi aparaty słuchowe), ortopedycznej ( ma ortezy na nóżki), okulistycznej. Wydatki na wyjazdy do poradni są bardzo duże ponieważ mieszkamy w małej miejscowości i niestety do każdej z nich musimy dojeżdżać kilkaset kilometrów czasem kilka razy w miesiącu.

    

Wiktorek został zakwalifikowany do eksperymentu medycznego w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie. W Szpitalu Wiktorek będzie miał 5 podań komórek macieżystych, które są ostatnią szansą na lepsze jutro dla naszego synka, ponieważ tradycyjne leki nie działają na padaczkę. Przeszczepy te są wielką szansą na poprawę stanu zdrowia Wiktorka, dzięki nim poprawi się funkcjonowanie Wiktorka w społeczeństwie i w rodzinie. Powinna poprawić się kontrola głowy, ogólna pionizacja ciała i powinien być lepszy kontakt z nim, czyli dokładnie to wszystko o co walczymy dla Wiktorka każdego dnia.
Udział w tym eksperymencie medycznym niestety nie jest refundowany przez NFZ , daje natomiast realną pomoc dla naszego synka. Dlatego też bardzo nam zależy aby Wiktorek wziął w nim udział.

Z ogromną prośbą zwracamy się o pomoc w uzbieraniu kwoty potrzebnej do wykonania przeszczepów. Jest to wielka suma ok.30 tys. zł, której nie jesteśmy w stanie sami zapłacić.Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy zdecydują się pomóc Wiktorkowi.
Rodzice Wiktorka


Facebook Wiktorka
 

Komórki macierzyste moim ratunkiem
a
KINGA to dziewczynka cierpiąca na ZESPÓŁ RETTA i padaczkę lekooporną. Potrzebujemy zgromadzić pieniążki na samochód, który umożliwi nam transport córki do placówek rehabilitacyjnych jak i częstych wyjazdów do szpitali. Kwota jaka nam potrzebna to 8000 PLN.

KINGA urodziła się 21 06 2007, ma 9 lat. Jest pogodna, uśmiechnięta dziewczynką mimo, że jest bardzo chora. Wykryto u niej Zespół Retta, który powoduje ataki padaczkowe. Choroba niestety powoduje bardzo duże opóźnienie w rozwoju psychoruchowym dziecka. Kinga jest dzieckiem leżącym, nie mówi, trzeba ją karmić, ubierać, wspierać w każdej sytuacji oprócz tego ma skrzywienie kręgosłupa. Kinga jest również dzieckiem niewidzącym. Uwielbia słuchać muzyki, bajek. Bardzo lubi spacery oraz huśtać się na huśtawce.

Mieszkamy w małej miejscowości. Rehabilitacja, wizyty w przychodni czy wyjazdy do szpitala to dla nas ogromny problem od momentu gdy zepsuł nam się samochód. Ostatnio w maju niemiłą niespodziankę zrobił nam nasz stary samochód gdy pojechałyśmy z Kingą na oddział nefrologiczny do Warszawy.

 

Samochód wrócił na lawecie, a my mieliśmy nie mały problem żeby zorganizować powrót do domu. Samochód ma swoje lata i nawet jego naprawa nie zagwarantuje nam tego, że ponownie nie spotka nas takie niemiłe wydarzenie. Potrzebujemy zebrać pieniążki na sprawny samochód, który nie będzie nas zawodził, żebyśmy mieli komfort psychiczny i nie myśleli co zrobimy gdy zatrzyma się nam na środku drogi. KINGA nie może jeździć w PKP ani w PKS jest to problem - jej wózek waży, jest duży i trzeba składać siedzisko oddzielnie, konstrukcję oddzielnie oraz zdejmować kółka.

Córka ma bardzo często ataki padaczkowe w podróży. Zebrana kwota zostanie przekazana na zakup samochodu potrzebnego do przewożenia Kingi.

 

Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc jak i udostępnienie naszego apelu.

Rodzice KINGI

 

Pomóż moim rodzicom w moim transporcie
a
sandras1

 

Sandra by normalnie funkcjonować potrzebuje protezy rączki i rehabilitacji. Niedługo idzie do przedszkola, chcemy by nasza córeczka nie odbiegała od innych i zaczęła sie uczyć żyć z protezą.

 


diagnoza: potworniak krzyżowo guziczny, brak prawego przedramienia i dłoni
województwo: świętokrzyskie, Starachowice
organizator: Aneta Synowiec
cel: sfinansowanie zakupu protezy rączki, rehabilitacja 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

 DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Sandry można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Sandra Synowiec darowizna

Darowizny zagraniczne: IBAN: PL 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636 BIC: RCBWPLPW


Sandra urodziła sie 18 listopada 2014 roku w Łodzi. Urodziła sie z guzem krzyzowo-guzicznym i bez prawego przedramienia i dłoni. Niedługo idzie do przedszkola, chcemy by nasza córeczka nie odbiegała od innych i zaczęła sie uczyć żyć z protezą. Proteza już jest zamówiona w Stanach, zostało nam mało czasu na uzbieranie środków. Potrzebujemy tez środki rehabilitację.
O wadzie naszej córeczki dowiedzielismy się dopiero po porodzie, nie dość ze guz wielkośći główki to jeszcze brak prawego przedramienia i dłoni. To było dla nas bardzo silne przeżycie. Ale cieszylismy się że zyje. Dziś Sandra ma prawie 4 latka,niedługo idzie do przedszkola. Sandra jest pogodna ,otwarta, lubi bawić się z dziecmi, bywają momenty kiedy dzieci boją się Sandry i uciekają bo nie ma rączki. Przykro jest nam wtedy. Dajemy jej mnóstwo miłosci ,chcemy dla córeczki jaknajlepiej i jezdzimy do Warszawy do kliniki ,bo niedługo Sandra będzie miała swoją protezę mechaniczną. Niestety koszty są ogromne , jak dla nas ,brakuje nam srodków na protezę, rebilitację {koszt 60 zł za godzinę} gdyz Sandra ma asymetrię, konsultacje lekarskie i badania w kierunku guza który zotał usunięty. Sandrunia często płacze, bo juz zaczyna rozumiec czemu nie ma drugiej dłoni , dlaczego mamusia maluje pazurki u jednej rączki skoro powinny być dwie. Ściska mnie wtedy w sercu. Dlatego zrobimy wszystko by Sandra zaczęła się uczyć żyć z protezką. Chcielibysmy by kiedys Sandrunia miała protezkę bioniczną ale to sa koszty od 70 tyś zl do 150 tyś zł. Protezę wymienia się wraz ze wzrostem dziecka.
Prosimy ludzi z dobrym serduszkiem o pomoc.

   Sandra1 201803041859th29 5350512749504 wp 20180302 004

Proteza rączki dla Sandry
a
Zbieramy pieniądze dla 8-letniego Gabrysia. Chłopiec jest niepełnosprawny, ma rozszczep kręgosłupa, wodogłowie, porusza się na wózku. W domu próbuje przesuwać się na kolanach. Rodzina Gabrysia utrzymuje się z zasiłków. Potrzebują pieniędzy na codzienne potrzeby, a głównie na ubranka dla syna.

Fundacja Akademia Mistrzów działa od maja 2015 r. i od tego czasu robimy wszystko, by pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Wspieramy osoby zagrożone wykluczeniem społecznym, pomagamy rodzinom w trudnej sytuacji finansowej i zdrowotnej.

Gabryś, dla którego chcemy zebrać pieniądze to chłopiec wesoły, radosny,lubiący rozmawiać, mimo swej choroby, wrażliwy na krzywdę innych.

Obecnie jest po operacji przepukliny pachwinowej, a z początkiem lipca czeka go seria kolejnych zabiegów, m.in.usunięcie kamieni na nerce.

Lubi bajki, zwłaszcza Minionki.

 

Osoby, które nie mają dostępu do bankowości elektronicznej mogą przekazać darowiznę na rzecz Gabrysia bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A
Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Dla Gabrysia
Po uśmiech dla Gabrysia
a
 
Lenka to niespełna trzyletnia dziewczynka zmagająca się z okropnymi chorobami, które nie pozwalają jej funkcjonować jak inne dzieci. Pomóżcie nam proszę dowiedzieć się co jest przyczyną i jak w przyszłości będzie wyglądało życie naszej córeczki. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na badanie genetyczne NGS (Sekwencjonowanie Następnej Generacji), które nie jest refundowane przez NFZ. Koszt takiego badania to 8000 PLN. 

 

Lenka urodziła się 10 września 2013 r. z wrodzoną wadą serca - ubytkiem międzykomorowym i zwężeniem tętnicy płucnej. Operację serduszka miała w siódmym miesiącu życia. W czwartym miesiącu życia pojawiły się pierwsze napady padaczki, które później zostały zdiagnozowane jako – lekooporny Zespół Westa. Leczenie farmakologiczne jak i dwukrotna terapia sterydami nie przyniosła oczekiwanych rezultatów dlatego od lutego 2016 r. Lenka jest na diecie ketogennej, która ma pomóc w zatrzymaniu nieustających napadów padaczki, jak i poprawić jej funkcjonowanie.  Lenka ma również bardzo dużą wadę wzroku (nadwzroczność i astygmatyzm), niedoczynność tarczycy i nietolerancję glutenu. Wszystkie te choroby powodują, że Lenka ma znaczne opóźnienie psychoruchowe. Jej rozwój zarówno fizyczny jak i psychiczny oceniono na 10 miesięczne dziecko.  Mimo stałej, intensywnej rehabilitacji do tej pory nie chodzi, nie potrafi się komunikować oraz ma problemy z gryzieniem pokarmów. 

  

Lenka bardzo lubi spacery oraz huśtać się na huśtawce w parku. Uwielbia zabawy z innymi dziećmi w piaskownicy - babek jeszcze nie potrafi robić, ale wsypywanie piasku do butów mamy wychodzi jej bardzo dobrze. Pomimo, że większość życia spędziła na salach szpitalnych i rehabilitacyjnych, z jej twarzy nie schodzi uśmiech.

Badania, które do tej pory zostały wykonane, w żaden sposób nie przybliżyły nas do poznana przyczyny tych wszystkich chorób. W dalszym ciągu nie wiemy, jak będzie wyglądało dalsze życie naszej córki. Wierzymy, że odpowiedź znajdziemy w zaproponowanym przez naszego genetyka badaniu NGS (Sekwencjonowanie Następnej Generacji). Jest to badanie, które identyfikuje wiele zmian genetycznych. Pozwoli ono na dokładną ocenę stan zdrowia naszej Lenki, jak i wskaże nam kierunek dalszego postępowania terapeutycznego. 

 

Zebraną kwotę przeznaczymy na pokrycie kosztów badania genetycznego NGS.

 

Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc jak i udostępnienie naszego apelu. 

Rodzice Lenki

Hanna i Marcin Roszkowscy 

 

www.facebook.com/pomocdlalenkizwroclawia

 

Pomóż nam znaleźć odpowiedź
a
Życie Joanny jest zagrożone, nie pozwólmy i nie zgadzajmy się na to! Joanna czeka na kwalifikację na przeszczep wątroby w wyniku pozapalnej, nieodwracalnej marskości.  
Pomóżcie tej dzielnej i młodej kobiecie!
Ona potrzebuje Waszej pomocy i wierzy, bo głód życia to wielka siła. 

Historia Joasi głęboko porusza, zasmuca, ale przede wszystkim daje przykład heroicznej walki o życie, którą toczy każdego dnia. Razem z Asią walczą służby medyczne, pełni zrozumienia lekarze, rodzina i przyjaciele.

Dobra aura, którą Asia roztacza wokół siebie pozwala z nadzieją spoglądać w przyszłość Joasi. Dalecy i bliscy Przyjaciele wspierają Asię w przekonaniu, że nie może się nigdy poddać.

Joanna ma 32 lata i jest podopieczną Fundacji chorych na zespół Dandy-Walkera "Podaj dalej". Od 16-go roku życia walczy o życie. Zespół Dandy-Walkera t.j torbiel mózgu, wodogłowie powstałe w wyniku torbieli regulowane zastawką komorowo-otrzewną, 14 operacji głowy z powodu dysfunkcji zastawki doprowadziły do wielu powikłań.

2 listopada 2015 r. podczas rozległej, bardzo trudnej operacji jamy brzusznej ratującej życie okazało się, że pozapalna marskość wątroby zagraża życiu Joanny. Przyczyną marskości to kilkuletnia obecność w dwunastnicy końcówki drenu zastawki, co doprowadziło do stanu ropnego jamy brzusznej i wątroby.

Jedynym sposobem na tę ciężką , nieuleczalną chorobę jest przeszczep wątroby, poprzedzony kwalifikacją i umieszczeniem na liście oczekujących. Kwalifikacja opóźnia się z powodu dysfunkcji nerek i innych nieprawidłowości. Joanna musi dotrwać do jesieni. W tym czasie wizyty u wielu specjalistów, leki , specjalna dieta, badania – wiemy jak wyglądają kolejki na NFZ, dlatego Aśka korzysta z gabinetów, badań prywatnie.

W oczekiwaniu na kwalifikację Joanna musi być w stałym kontakcie ze specjalistami, zażywać leki, zioła i utrzymywać specjalistyczną dietę oraz stosować ortezy na stopy. Specjalny lek Vassosan S musi kupować w niemieckich aptekach ponieważ zniknął on z listy leków w Polsce.

W międzyczasie muszą być prowadzone wysokospecjalistyczne badania. Pociąga to za sobą koszty, które jednak są niezbędne, aby Joanna dotrwała do przeszczepu.

 

 
AKTUALIZACJA:
Asia obecnie jest już po kolejnej operacji neurochirurgicznej polegającej na skróceniu drenu odprowadzającego płyn mózgowo- rdzeniowy. Operacja była konieczna z powodu powstania odleżyny przy obojczyku. Teraz zmiana opatrunków, konsultacje, wyjęcie szwów, walka z bólem.
Od poniedziałku 5-go września konieczne są kolejne konsultacje z powodu nieprawidłowości funkcjonowania – ortopeda, kardiolog, nefrolog, endokrynolog, ciągła rehabilitacja stóp, które nie pozwalają chodzić.

 

Facebook Asi

  

         

 

Głód życia to wielka siła
a

 Celem zbiórki jest pomoc Mateuszowi w jego walce o powrót do sprawności. Największym jego marzeniem jest móc znów samodzielnie chodzić i grać w piłkę. 

Nazywam się Mateusz Karpiński, jestem bardzo pogodnym wesołym i ufnym  młodym człowiekiem. Bardzo lubię jeździć na wycieczki, słuchać muzyki i oglądać filmy (polskie komedie).W dniu 12.11.2010 r. w wyniku nieszczęśliwego wypadku doznałem urazu mózgowo-czaszkowego i stłuczenia płuc. Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie jednak moja siła życia była tak wielka, że wygrałem walkę ze śmiercią. a następnie rozpocząłem bitwę o powrót do zdrowia i sprawności.  Przez sześć miesięcy od urazu byłem w śpiączce. Następnie powoli uczyłem się od początku samodzielnego oddychania, jedzenia, mówienia i poruszania.        

Dzięki dotychczasowej, systematycznej, ciężkiej pracy i rehabilitacji widać efekty i malutkimi kroczkami  robię  postępy przechodząc od stanu gdy nawet sam nie oddychałem do tego co jest teraz: czytam, pisze, dodaje i odejmuje, samodzielnie siadam, samodzielnie poruszam się za wózku.

Moim największym osiągnięciem jest to, że trzymając się za rękę drugiej osoby mogę chodzić na spacery. Pomimo poprawy zdrowia mam świadomość,  że to dopiero początek długiej drogi powrotu do zdrowia. Jednak aby to osiągnąć potrzebna jest kosztowna i intensywna rehabilitacja, która największe efekty przynosi kiedy jest kompleksowa; np. pobyty na specjalistycznych turnusach.  Koszt jednego turnusu to kwota około 5000 zł, a rezultaty są wtedy kiedy  przynajmniej raz na dwa miesiące uczestniczę  w takim turnusie.  Oprócz turnusów mam trzy godziny dziennie  rehabilitacji  w domu.

Zgromadzone środki zostaną przeznaczone na turnusy rehabilitacyjne i rehabilitację w domu.

Serdecznie dziękuję!

Mama Mateusza

 

Partnerzy zbiórki:
Mariusz Kasperkiewicz Gabinet Ginekologiczny
Apteka Melisa z Łańcuta

 

Chcę być taki jak Ty
a

asia

AKTUALIZACJA 28.07.2017 r.: Na koncie Asi zebrano 12% potrzebnej sumy. W ostatnich dniach zbiórka ruszyła. Walka o życie Asi dalej się toczy. Nie możemy zakończyć starań o pozyskanie środków na trudne, drogie leczenie.

To dzięki Waszym wpłatom Asia może kupić drogie leki, materiały opatrunkowe, środki dermatologiczne, może korzystać z wysokospecjalistycznych konsultacji, z koniecznych naświetlań skóry i rehabilitacji. To wszystko pozwala na coraz rzadsze korzystanie z wózka inwalidzkiego.To dzięki Waszym wpłatom Asia ma nadzieję i walczy.

Wyjątkowo trudno gojące się rany na głowie ( możliwe, że spowodowane cukrzycą, marskością wątroby?) lub chorobą skóry. Bardzo proszę o dalsze wsparcie bez którego Asia nie da rady. Ta wielka pomoc płynąca od ludzi dobrej woli pozwala Joannie z nadzieją spoglądać w przyszłość.

Dziękujemy i prosimy nie zostawiajcie jej bez pomocy !


kategoria: zdrowie
województwo: wielkopolskie, Leszno
cel: leczenie i rehabilitacja

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna leczenie Asi
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

asia0AKTUALIZACJA 4.07.2017 r.:Byłam kolejny raz u dermatologa. Dlaczego? Zaczynam sobie nie radzić... Nie pomagają słowa wsparcia, nie pomaga wiara... Po prostu ból jest nie do zniesienia... Dzisiejsza wizyta i zaplanowane kolejne, to duży koszt.. Pieniądze kończą się, a liczyć na NFZ, to jak lepiej nie leczyć się wcale... bo jak tu czekać dziesiątki miesięcy na wizytę... Dzięki terapii lekiem Liryca, opakowanie kosztuje 300zł i codziennej rehabilitacji powoli zaczynam samodzielnie się poruszać... Coraz częściej poruszam się bez wózka.. Ale na ile opakowań leku mi starczy... Nie pozwólcie mi na poruszanie się na wózku inwalidzkim...


AKTUALIZACJA 19.06.2017r.: Dzień zaczynam od przygotowania leków i myśleniu o tym czy i na jak długo one wystarczą i czy nie będę musiała zrezygnować z któregoś. Czy konieczna jest dieta? Po co to wszystko? Nie kończące się wizyty specjalistyczne i te badania? Dbam o siebie, mam wolę przetrwania, ale jakim kosztem?

asia11

Wiem, że nie każdy może mieć długie, piękne włosy, że nawet makijaż nie zmieni mojego wizerunku. Ran nie oglądam bo głowa i brzuch są całe w bliznach. Moje życie to ból, to przemieszczanie się między domem, gabinetami lekarskimi, szpitalem, badaniami, braniem leków, przygotowaniem dietetycznych posiłków, zmianami opatrunków na głowie i nogach. W przemieszczaniu pomaga mi wózek inwalidzki, który miał być na krótko, tymczasem coraz bardziej go lubię. Ciągła niepewność tego co mnie dzisiaj spotka, czy dam radę ? Temperatura 38,9 to dla mnie żadna nowość, czasem zastanawiam się co powie lekarz po analizie kolejnych wyników? Boję się ! Coraz częściej myślę o tym, czy moja walka o życie ma sens? Ciągle próbuję... Nie chcę żyć w poczuciu ciągłych ograniczeń oraz poczuciu ciężaru dla bliskich - to boli ! Pomóżcie mi, żebym nie zapomniała się uśmiechać. Chwilami na uśmiech nie starcza już siły. Każda chociaż najmniejsza wpłata jest dla mnie nadzieją, że może będzie lepiej ? Czekam na opis kolejnego wyniku MRI głowy, a już mam skierowanie na następne badanie na MRI jamy brzusznej z powodu podejrzenia wodobrzusza. A jeżeli tak, to co dalej??? Zespół Dandy-Walkera, olbrzymia torbiel mózgu, wodogłowie spowodowane uciskiem torbieli i inne schorzenia u mnie to koszmar!

Wynik MRI odebrała dzisiaj mama,wyniki nie dodają sił...

rezonansasi


AKTUALIZACJA 15.05.2017r.: Minęły trzy tygodnie od ostatniej operacji głowy. Doktor zdjął szwy z dwóch ran. Z górnej trochę sączy. Dzień zaczynam od zmiany opatrunków na wygolonej skórze. Nie każdy może mieć długie, piękne włosy. Ran nie oglądam bo głowa jest cała w bliznach. Wiem że sama sobie nie poradzę dlatego proszę dziękując za każde wsparcie finansowe po to, żebym mogła się leczyć, żebym mogła zatrzymać życie. A jakie ono jest ? Moje życie to ból, to przemieszczanie się między domem, gabinetamilekarskimi, badaniami, braniem leków, przygotowaniem dietetycznych posiłków, zmianami opatrunków na głowie i nogach. W przemieszczaniu pomaga mi wózek inwalidzki, który miał być na krótko, tymczasem coraz bardziej go lubię. Ciągła niepewność tego co mnie dzisiaj spotka, czy dam radę ? W środę 17-go maja wizyta w Poznaniu u transplantologa. Co powie po analizie kolejnych wyników? Boję się ! Coraz częściej zastanawiam się czy moja walka o życie ma sens? Ciągle próbuję... Nie chcę żyć w poczuciu ciągłych ograniczeń, którymi jestem obarczona. Pomóżcie mi, żebym nie zapomniała się uśmiechać. Chwilami na uśmiech nie starcza już siły. Każda chociaż najmniejsza wpłata jest dla mnie nadzieją, że będzie lepiej ?


asia6

 

Mam na imię Joanna, jestem młoda i chcę żyć. W mojej głowie jest ogromna torbiel, która jest przyczyną wodogłowia. Przeżyłam 16 operacji głowy, mózgu. Dałam radę, niemożliwe stało się możliwym. Przede mną kolejna operacja. Usiadłam na wózku inwalidzkim co jest dla mnie bardzo trudne, ale zbawienne. Niestety mój stan się pogarsza. Proszę, podajcie mi rękę, bo sama nie dam rady !!! 

 
Od wielu lat walczę o życie. Długie pobyty w szpitalach w Polsce i za granicą były i są dla mnie i moich bliskich bardzo trudne.Na swojej drodze po życie spotkałam wielu wyjątkowych ludzi, wielu cudownych lekarzy, służbę medyczną. Codzienne zmagania z bólem to dla mnie koszmar. Walczę dla siebie, dla bliskich, dla Was. Nie pozwólcie mi rezygnować z tego co do mnie należy! Znam ryzyko, boję się. Cały czas z najbliższymi walczę o skrócenie listy chorób:
zespół Dandy-Walkera
pozapalna marskość wątroby ( kwalifikacja do przeszczepu opóżnia się z powodu szeregu chorób
cukrzyca
porażenie nerwów obwodowych - podanie komórek macierzystych do jednej stopy nie dało pozytywnego rezultatu
niewydolność nerek
anemia
poważna choroba dermatologiczna
dyskopatia kręgosłupa i inne
Nadzieję na życie dają systematyczne
wizyty i badania wysokospecjalistyczne
rehabilitacja
pokrycie kosztów okołooperacyjnych
opatrunki, leki
terapia alternatywna
odpowiednia dieta i suplementacja
Przez ostatnie pół roku wiele zmieniło się w moim życiu. Dzięki pomocy dobrych ludzi mogłam skorzystać z wielu konsultacji specjalistycznych, które pozwoliły na przybliżenie mi problemu koniecznej rehabilitacji, przyjmowania leków, picia ziół , wykonanie wielu badań specjalistycznych np. MMG nóg. Specjalista ortopeda do lewej stopy podał mi komórki macierzyste z krwi obwodowej co dawało nadzieję na zmniejszenie bólu. Wreszcie mogłam podjąć bardzo drogie leczenie dermatologiczne połączone z rehabilitacją.

asia2asia1asia4asia3


Każda złotówka przekazana na moje leczenie pomoże mi zatrzymać życie i pomoże mi uwierzyć, że jeszcze życie dla mnie się nie kończy.
Proszę o pomoc wszystkich tych, którzy mogą podzielić się dobrocią.  
Za każdą złotówkę, udostępnianie i wszystkie dobre myśli serdecznie dziękuję – Aśka
 
Facebook Asi
http://www.aska.org.pl/

 


DOBRO POWRACA!

Darowiznę na rzecz Asi można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna leczenie Asi
IBAN: PL47 2030 0045 1110 0000 0409 3920  BIC: PPABPLPK

Pomóż mi zatrzymać życie
a
 
Jako rodzice Stasia z całego serca prosimy o pomoc w zebraniu sumy potrzebnej na rehabilitację naszego synka oraz o udostępnianie naszego apelu. Zebrane pieniądze będą przeznaczone na pokrycie kosztów związanych z uczestnictwem Stasia w turnusach rehabilitacyjnych. Koszt jednego takiego turnusu to kwota około 5000 zł. Aby rehabilitacja przynosiła wymierne efekty Staś powinien uczestniczyć w takim turnusie raz na 3 miesiące. 

 

 

Staś urodził się 14 grudnia 2014 r. W piątym miesiącu życia pojawiły się u Stasia pierwsze napady padaczki, a w niedługim czasie postawiono diagnozę – padaczka lekooporna pod postacią Zespołu Westa. Choroba wpłynęła na opóźnienie rozwoju psychoruchowego naszego synka – Staś jeszcze sam nie siedzi, nie raczkuje, nie mówi. Staś ma również wrodzoną wadę serca Multi ASD II – ubytek przegrody międzyprzedsionkowej oraz wadę wzroku.

Aby Staś mógł stanąć na własnych nogach oraz nadrobić zaległości w rozwoju i dogonić swoich rówieśników potrzebna jest intensywna rehabilitacja oraz stała terapia neurologopedyczna, psychologiczna i pedagogiczna. Ze względu na przyjmowane leki nasz synek ma bardzo obniżoną odporność i całość terapii musi odbywać się prywatnie  w warunkach domowych. Oprócz codziennej rehabilitacji w domu Staś wymaga pobytu na specjalnych turnusach rehabilitacyjnych – koszt jednego takiego turnusu to ok.5000 zł, a efekty są najlepsze, jeśli dziecko ma możliwość uczestniczenia w takim turnusie raz na 3 miesiące. 

Zebrana kwota będzie przeznaczona na pokrycie kosztu turnusów rehabilitacyjnych.

Będziemy wdzięczni za okazaną pomoc!

Rodzice Stasia

Marta i Krystian Podoba

 

PARTNER ZBIÓRKI:

  

 

Pomóż mi stanąć na nóżki
a

 
Pomóżcie Nam w dokończeniu remontu i pozbyciu się wilgoci w tworzonym przez Nas Klubie Od Juniora Do Seniora. Tworzymy miejsce spotkań międzypokoleniowych, w którym wielu naszych podopiecznych znajdzie namiastkę domu, a niejeden senior znajdzie dla siebie "przyszywaną wnuczkę lub przyszywanego wnuka". Miejsce w którym seniorzy będą mogli podzielić się swoimi doświadczeniami z młodymi ludźmi i na odwrót, przekazać ważne cele i być może zostać wzorem do naśladowania. 

 

 

 

Jesteśmy organizacją pozarządową działającą na terenie miasta Boguszów-Gorce w województwie dolnośląskim. Działamy na rzecz dzieci, młodzieży, seniorów. W 2014 roku organizowaliśmy m.in. „Dzień Mamy i Taty"(który zgromadził około 200 uczestników) oraz Mikołajki dla podopiecznych Ośrodka Pomocy Społecznej (podczas których przekazaliśmy około 120 paczek z prezentami dla dzieci).W czerwcu z okazji Dnia Dziecka zorganizowaliśmy imprezę kulturalną w której wzięło udział 400 uczestników, dzieci były szczęśliwe. Szczególnie bliskie nam są dzieci które nie mają się gdzie podziać stąd też pomysł utworzenia Klubu "Od Juniora Do Seniora".  Klub ma być miejscem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, planujemy szereg ciekawych zajęć np. biżuteria z modeliny, prace z masy solnej, plastelinkowo, dla młodszych "pacynkowo" laleczki z recyklingu, ozdoby świąteczne i okolicznościowe seniorki będą mogły nauczyć dzieci robić na drutach, szydełku, opowiadać ciekawe historie jak również utworzymy cykl "Poczytaj mi Babciu, poczytaj mi Dziadku" planujemy warsztaty kulinarne gdzie nasi seniorzy będą mogli przejąć pieczę nad przygotowaniami od A do Z.

Klub mieści się w Boguszowie - Gorcach i został nam użyczony przez Urząd Gminy. Lokal ma prawie 70 metrów i składa się z biura, kuchni, toalety i sali głównej gdzie odbywać się będą zajęcia. Lokal jest zaniedbany i wymaga remontu. Największym jego problemem jest wszechogarniająca wilgoć. Jak tylko otrzymaliśmy lokal, to go pomalowaliśmy, była to zimia i nie było widać wilgoci, niestety teraz farba odchodzi płatami i zapach nie jest najładniejszy.

Dlatego zanim wpuścimy do niego Naszych podopiecznych musimy w pierwszej kolejności go osuszyć, położyć płytki w toalecie i kuchni oraz zakupić regały na książki. Chcemy stworzyć odpowiednie i przede wszystkim bezpieczne warunki dla dzieci, młodzieży i seniorów, tak by przebywanie w Klubie „Od Juniora do Seniora" była dla nich czystą przyjemnością.

W chwili obecnej montowane jest ogrzewanie gazowe. Ze środków zebranych od naszych przyjaciół zakupiliśmy rury do ogrzewania, grzejniki dostaliśmy od zaprzyjaźnionej firmy. Zamontował nam to w wolontariacie pan Marcin Zieliński. Dalsza część ogrzewania to komin spalinowy i niezbędne materiały, które otrzymaliśmy z Kopalni z Bartnicy. Piec podarował nam Zakład Gospodarki Mieszkaniowej z Boguszowa - Gorc. Położyliśmy również płytki na podłodze w kuchni, w której był goły beton.

By dokończyć remont Klubu musimy prosić Was o wsparcie zbiórki. 

Dziękujemy! 

STOP wilgoci w Naszym Klubie
a
Łapuś, kocie dziecko straciło łapkę, teraz walczy o życie - bardzo chce żyć i kochać.

Łapuś – podopieczny Fundacji Animalia zaznał w swoim krótkim życiu wielkich tragedii. Co się stało - nie wiemy... kociak stracił łapkę, wymagał natychmiastowej pomocy aby uratować mu życie. Jest malutki i bardzo dzielny, każdy kto chciałby wesprzeć malucha czy to finansowo czy tez dając dla niego karmę może to zrobić wpłacając dla niego choćby złotówkę.

Po raz kolejny liczymy na Waszą pomoc, tylko dzięki Wam możemy pomagać tym które same pomóc sobie nie potrafią. Dodatkowo w trakcie leczenia pojawiły się problemy z płucami, doszło do obrzęku płuc, Łapuś musiał być pod tlenem kilka godzin.

Po krótkiej poprawie nasilił się obrzęk płuc – walczymy o niego – Łapek ma ogromną wolę życia, widać jak chce żyć, jak się do człowieka garnie. To kocie dziecko prosi o pomoc – koszt leczenia będzie wysoki, ale wierzymy że się uda.

 

Facebook Fundacji dla Zwierząt Animalia

 

Osoby, które nie mają dostępu do bankowości elektronicznej mogą przekazać darowiznę na leczenie Łapusia bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A
Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Łapuś
Łapuś kot bez łapki walczy o życie
a
 

 O pomoc w ratowaniu życia proszą 2 wspaniałe kocurki – Maciuś i Oczko.


kategoria: zwierzęta
województwo: mazowieckie


Maciuś to ofiara wypadku, którego sprawca po prostu zostawił ranne zwierzę na pewna śmierć w męczarniach i odjechał. Kot leżał bez ruchu. Oczy , nos i pysk cały zaropiały. Wszystko spuchnięte. Złamana i przestawiona szczęka. Stan bardzo ciężki, w zasadzie kocur do uśpienia. Dodatkowo cały w pchłach i wszołach, z okropnym świerzbem w uszach, strasznie brudny i obolały. Ale Maciuś dostał szansę bo bardzo chciał żyć. Po podaniu antybiotyku i leków przeciwbólowych pomimo przestawionej szczęki rzucił się na karmę typu zupka bez opamiętania.
Po wykonaniu rtg okazało się, że ma złamaną przegrodę nosową, pęknięcie spojenia żuchwy z przemieszczeniem. Jest już po operacji , wykonano pętlę z drutu. Teraz musi minąć minimum cztery tygodnie żeby wszystko ładnie się zrosło. Jest bardzo cierpliwy , jakby wiedział, że pomagamy.

I kolejna bieda...i kolejna prośba o pomoc....
O pomoc w leczeniu kocurka zwróciła się do nas letnia Pani otaczająca swą opieką prawie 25 kotów! Gdy trafił do gabinetu weterynaryjnego, okazało się że jego lewe oko jest już nie do uratowania. Prawe oko - choć jeszcze sprawne - pokrywało duże bielmo.
Problemem były też dziwne zmiany w jego pyszczku w okolicach dolnych trzonowców. Szczęśliwie jego komfort życia poprawił się jeszcze w gabinecie weterynaryjnym, kiedy z jego futerka pozbyto się tony pcheł!! Pierwszy antybiotyk podawany 5 x dziennie do obu gałek ocznych, niestety nie przyniósł spodziewanego rezultatu, dlatego trzeba było zmienić go na mocniejszy lek. Prawie niewidomy, ale żywy – Oczko powoli wraca do sił.

Przed Kocurkami i przed nami jeszcze daleka droga i spore wydatki. Ale patrząc w kocie pyszczki nie mamy wątpliwości, że warto walczyć dalej.

 

Darowiznę na rzecz kotka Maciusia i Oczka można również przekazać bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem: Darowizna Kociaki potrzebują pomocy
Podwójny ból - kociaki potrzebują pomocy
a
Kotka Czoko walczy o życie - pomóżmy je uratować.

Czoko ok roczna długowłosa kotka podobno porzucona, z informacji które dostaliśmy wynikało że ma problem z zatrzymaniem moczu oraz zmiany neurologiczne. Pani która się nią zajmowała zagroziła że ją uśpi jeśli nie będzie zdiagnozowana. Kotka została przebadane we współpracującej z nami przychodni weterynaryjnej, była wręcz zablokowana kałem, dodatkowo ma bardzo silny krwiomocz i zmiany w pęcherzu sugerujące kamienie. Wymaga podawania silnych leków przeciwbólowych, antybiotyków i specjalistycznej karmy, jeśli to nie pomoże będzie wymagała operacji. 

Kotka jest pod opieką fundacji w domu tymczasowym, jest grzeczna i bardzo miła, boi się innych kotów, ale nie atakuje.

Potrzebne środki finansowe na dalsze leczenie oraz spłatę już przeprowadzonej diagnostyki – to na dzisiaj już spory koszt, ale życie Czoko jest dla nas ważniejsze.

Prosimy o pomoc, razem uratujemy kolejne kocie życie.

 

 

Uratujmy kocie życie
a
Kasia jest ok. 2 letnią, bardzo ładną i mądrą wolnobytującą kotką. Mimo, że Kasia nie jest kotem domowym, jest bardzo towarzyska, zaś w swojej okolicy posiada grono oddanych fanów, którzy uwielbiają się z nią bawić, karmią ją i pomagają przetrwać zimę. Niestety, Kasia jest również ciężko chora – na całej głowie ma otwarte rany, które muszą ją bardzo bolać, gdyż je rozdrapuje, przenosząc infekcję na inne partie ciała. Najprawdopodobniej, jest to efekt alergii pokarmowej lub wziewnej, której powód z racji trybu życia Kasia, bardzo ciężko ustalić. Odpowiedź mogą dać wykonywane w Niemczech kompleksowe badania alergiczne metodą panelową, które pozwolą nam ze stuprocentową pewnością ustalić, jaki czynnik powoduje u Kasi te okropne rany (w chwili obecnej, Kasia znajduje się pod opieką weterynarza). Gdy będziemy wiedzieli, co uczula Kasię – będziemy w stanie odpowiednio dobrać jej karmę i leczenie, a następnie zwrócić zdrową kotkę na miejsce bytowania, gdzie czekają już stęsknione człowieki. Niestety, badanie jest dość kosztowne – dlatego prosimy Was o pomoc!

Jesteśmy lokalną organizacją prozwierzęcą, która działa na terenie powiatu pruszkowskiego. Od dwóch lat prowadzimy w Pruszkowie Punkt  Adopcyjny dla bezdomnych zwierząt, gdzie stale przebywa ok. 30 psów.

Nasze główne zadania to opieka nad nimi, leczenie, poszukiwanie domów stałych i tymczasowych, chociaż naturalnie działalność Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt nie ogranicza się do prowadzenia PA. Otaczamy opieką również koty wolnobytujące, które sterylizujemy, leczymy, szukamy domów, bądź po prostu umożliwiamy im przeżycie w ciężkich warunkach (np. budowa ocieplanych budek na zimę). Jesteśmy obecni w mediach lokalnych i na wszystkich organizowanych przez samorząd imprezach terenowych, gdzie zapoznajemy mieszkańców ze szczegółami naszych działań, oraz promujemy postawy prozwierzęce.

  

Niestety, czasami nie jesteśmy w stanie zdziałać wiele bez pomocy ludzi dobrej woli. Przykładem jest choroba Kasi, którą wyeliminować pomogą nam badania alergiczne wykonywane metodą panelową. Charakteryzuje się ona największym bezpieczeństwem, gdyż alergeny nie są wprowadzane do ciała pacjenta – wystarczy pobranie kilku kropli krwi, co eliminuje ryzyko wstrząsu, tak przecież nieporządanego zwłaszcza w stanie Kasi. Badanie metodą panelową nie wymaga również wprowadzenia leków oraz środków przeciwalergicznych, które nieodpowiednio dobrany, mogłyby pogorszyć stan kotki. Test diagnozuje 20 alergenów wziewnych i kontaktowych, co da nam pełną odpowiedź na pytanie, co dolega Kasi. Niestety – koszt takiego badania to ok. 500 zł, na które składają się również koszty wysyłki próbki krwi do laboratorium w Niemczech, badania wstępne oraz leczenie po przeprowadzeniu diagnistyki. Niestety nie stać nas na przeprowadzenie tego badania, ale jesteśmy pewnie, że Kasia zasługuje na nie tak bardzo, jak na puszyste futerko i życie bez ciągłego bólu!

Gdy Kasi zostanie wykonane badanie, będziemy w stanie dostosować leczenie i karmę do jej przypadku, i w końcu pozbyć się choroby. Dzięki temu, Kasia będzie mogła wrócić na swoje miejsce bytowania, gdzie czekają już na nią stęsknieni karmiciele !

 

 
Kasia – cudowna kotka bez futra na głowie
a


Kotek Staś walczy o życie po tym jak został potrącony przez samochód, a następnie wyrzucony przez kierowcę do rowu. Zamiast pomocy został skazany na śmierć. Szczęście w nieszczęściu, że widziałam to całe zdarzenie i mogłam mu pomóc. Staś musiał mieć szytą szyję, wargi i unieruchomione szczeki.... Ale żyje i walczy, aby dać radę.

 

 

 


kategoria: zwierzęta
województwo: mazowieckie
cel: leczenie

 
To był koszmarny dzień. Powrót do domu kosztował mnie zatem niemało wysiłku. Z pracy do domu muszę bowiem pokonać 85 km. Kiedy minęłam Słupcę miałam wrażenie, ze już nic nie może mnie zatrzymać i że zaraz padnę na łóżko.
Zza górki ukazał sie moim oczom dziwny widok, zatrzymująca się czerwonym autem kobieta a spod koła wystająca jakaś mała kocia kuleczka. Zwolniłam i przyglądałam sie co babka zrobi, byłam pewna ze wysiądzie i zawiezie kotka do lekarza. Wysiadła, podniosła kota i wyrzuciła go do rowu.
Wróciłam żeby sprawdzić czy naprawdę nie żyje. Jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam kotka z rozwaloną głową, czerwonym okiem znacznie wystającym z oczodołu i z rozwalonymi wargami. A jego ciałkiem wstrząsały dreszcze i oddech był przyspieszony.
Kotek żył – a kobieta która potrąciła go samochodem chciała skazać go na okrutną śmierć w męczarniach. Wzięłam go delikatnie i popędziłam do auta. Krew lejąca się z szyi ciekła mi po rękach.  Z powrotem do Słupcy miałam ok 15 km ale pędziłam jak na skrzydłach błagając żeby malutki przeżył.
Nie ruszał się, ale oddychał. Jego widok rozszarpywał mi serce. Wpadłam do pierwszego weterynarza, a tam panienka na widok kotka chwyciła się za głowę i mówi, że lepiej żebym jechała gdzieś indziej – cóż – to jakby odmowa udzielenia rannemu zwierzęciu pierwszej pomocy. Nie było czasu na dyskusje bo w rękach trzymałam malutkie ciałko potrzebujące ratunku. Czułam jak dyszy. Wpadłam do drugiego weterynarza błagając o pomoc. Tam panie natychmiast zabrały sie do pracy.
Kotka zabrały na salę operacyjną a mnie doprowadziły do porządku. Wieczorem weterynarz zadzwonił i wyjaśnił iż próbuje ustabilizować kotka po operacji. Staś bo tak nazwano kotka, musiał mieć szytą szyję, wargi i unieruchomione szczeki.... Ale żyje i walczy, aby dać radę.
Proszę pomóżmy mu wszyscy – każda złotówka wpłacona dla Stasia – to ratunek. Dziękujemy.
Darowiznę na leczenie kotka Stasia można przekazać również bezpośrednio przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna Fundacja Animalia
Wyrzucony do rowu - ofiara ludzkiego okrucieństwa
a

kazio5

 
Maleńki, 6-tygodniowy bury kocurek został znaleziony na ulicy. Trafił pod opiekę naszej fundacji, ponieważ miał widoczne gołym okiem poważne obrażenia obu nóżek. Po przewiezieniu do kliniki i zbadaniu przez lekarza okazało się, że kocurek musiał ulec jakiemuś wypadkowi.
Miał złamanie kości udowej prawej nóżki, na prawym podudziu bardzo głębokie otarcie. Jego lewa pachwina jest praktycznie pozbawiona skóry. Kiciuś bardzo cierpiał.

 


województwo: wielkopolskie
cel: pokrycie kosztów leczenia
organizator: Fundacja Animalia
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Po Prostu Pomagam

Kazik, bo tak dostał na imię, jest już po operacji składania kości udowej. Operacja się udała. Kazik dochodzi do siebie w klinice. Niestety będzie tam musiał zostać jeszcze przez parę tygodni. Czeka go najprawdopodobniej drugi zabieg - przeszczep skóry na oskalpowaną pachwinkę.
Koszty leczenia będą duże. Bardzo prosimy o wsparcie. Pomóżmy małemu kiciusiowi! Kazik już tak wiele wycierpiał. Teraz musi być już tylko dobrze.


kazio2kazio1kazio3

 

Kaziu - kociak ofiara wypadku szuka pomocy
a
Jako strażacy-ratownicy zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc.
Nasza jednostka z własnych środków, zakupiła używany Ambulans. Docelowo karetka ma zostać wprowadzona na podział bojowy jednostki i nieść pomoc osobom w stanie zagrożenia życia.
Zanim jednak to się stanie, Ambulans musi zostać wyposażony w niezbędny sprzęt, który w przyszłości będzie ratował życie. Z racji tego, że sprzęt medyczny jest bardzo drogi, a my jesteśmy wolontariuszami (nie pobieramy pieniążków za udział w akcjach- ekwiwalent przeznaczamy na osobiste wyposażenie każdego strażaka), nie jesteśmy wstanie z własnych środków wyposażyć karetkę.
Z zebranych pieniążków, chcemy zrobić remont karetki i zakupić sprzęt medyczny. Oddajemy do dyspozycji społeczeństwa swój wolny czas, swoje doświadczenie, ale potrzebujemy sprzętu, na którym będziemy mogli pracować. Liczymy na Twoją pomoc! 

Ochotnicza Straż Pożarna w Jawiszowicach, to jednostka włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, która współpracująca z Systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego.  W strukturach OSP Jawiszowice, od kilku lat funkcjonuje Grupa Ratownictwa Medycznego- grupa skupia w swoich szeregach pasjonatów ratownictwa medycznego. To pasjonaci- ochotnicy, pomimo tego w Grupie Medycznej działają również osoby, które zawodowo zajmują się ratowanie ludzkiego życia (lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni). Ratownicy z Jawiszowic, są dyspozycyjni całą dobę, przez wszystkie dni w roku. Zawsze gotowi nieść pomoc- bez względu na pogodę.

Pomóż nam wyposażyć karetkę, która będzie ratowała ludzkie życie!

Wyposażamy Karetkę Dla Strażaków
a

Nazwaliśmy go Śmieszek... Wbrew wszystkiemu. Wbrew temu, że człowiekowi patrzącemu na niego robi się smutno... Wbrew temu, że on sam był bardzo smutny, bo smutny los zgotował mu człowiek... Człowiek? ... Człowiek nie pozbywa się swojego Przyjaciela, kiedy ten jest już stary. Człowiek nie pozbywa się Przyjaciela, kiedy ten zachoruje. Nie zostawia go samego, nie... Człowiek tak nie robi... 

Śmieszek ma czternaście lat. Został przez nas odebrany ze Schroniska dla Zwierząt. Pies w tak zaawansowanym wieku zmaga się z wieloma dolegliwościami . Ma chore oczy, chore łapki, chory kręgosłup, chore serduszko.... Przez pierwszy tydzień po odebraniu go ze schroniska, nasz emeryt przebywał w weterynaryjnym szpitalu w Warszawie. Przeszedł tam serię gruntownych badań, które wykazały dodatkowo nieoperacyjnego guza na końcu jelita grubego, zastosowaliśmy tu kurację Theranecronem, który wstrzymał nieco postęp choroby. 

Po pobycie w szpitaliku, Śmieszek pojechał na zasłużoną emeryturę do hoteliku dla zwierząt, gdzie żyje sobie pomalutku, czuje się w miarę dobrze, spędza czas w towarzystwie innych beagli i jest na swój sposób szczęśliwy. Faktem jest, że ma słabsze dni i wówczas więcej odpoczywa, ale ma też takie gdzie mimo iż słabo widzi i słyszy pochłania go beaglowe niuchanie śladów na trawie. Wykazuje wówczas wielką radość, jego ogonek nabiera pędu cyklicznych machnięć, staje się mocno zafascynowany złapanym tropem czyli taki beaglowy świat. 

Śmieszek nie ma szans na adopcję, wymaga ciągłej opieki, kontroli, trzeba monitorować stan jego zdrowia, potrzebuje miękkiej karmy, ale wiemy jedno, póki jego ogonek potrafi merdać, cieszymy się każdym nowym dniem, który i jemu przynosi radość. 

Jeżeli ktoś chciałby wspomóc emeryturę Śmieszka, będziemy bardzo wdzięczni! Za każdy dar serca, w imieniu Śmieszka, składamy najserdeczniejsze podziękowania!

 

Schorowany Śmieszek - zapewnić mu godną starość...
a
Greg jest małym, ślicznym, ok. 2-letnim kundelkiem, który od prawie roku poszukuje stałego domu. Niestety, jest to bardzo trudne, gdyż adopcję skutecznie utrudnia padaczka, na którą Greg jest chory. Oprócz powtarzających się co kilka tygodni ataków epilepsji, Greg ma również chorą tarczycę. Aby skutecznie leczyć i dobrać odpowiednie leki dla Grega, konieczne jest przeprowadzenie profesjonalnej diagnostyki, na którą niestety nas nie stać .

Jesteśmy lokalną organizacją prozwierzęcą, która działa na terenie powiatu pruszkowskiego. Od półtora roku prowadzimy w Pruszkowie punkt adopcyjny dla bezdomnych zwierząt, gdzie stale przebywa ok. 30 psów.

Nasze główne zadania to opieka nad nimi, leczenie, poszukiwanie domów stałych i tymczasowych, chociaż naturalnie działalność Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt nie ogranicza się do prowadzenia PA. Otaczamy opieką również koty wolnobytujące, które sterylizujemy, leczymy, szukamy domów, bądź po prostu umożliwiamy im przeżycie w ciężkich warunkach (np. budowa ocieplanych budek na zimę). Jesteśmy obecni w mediach lokalnych i na wszystkich organizowanych przez samorząd imprezach terenowych, gdzie zapoznajemy mieszkańców ze szczegółami naszych działań, oraz promujemy postawy prozwierzęce.

 
 

Niestety, czasami nie jesteśmy w stanie zdziałać wiele bez pomocy ludzi dobrej woli. Przykładem jest choroba naszego kochanego Grega, który - mając padaczkę i chorą tarczycę - nie może znaleźć domu. Aby odpowiednio leczyć Grega, konieczne jest przeprowadzenie profesjonalnych badań diagnostycznych, w szczególności wykonanie tomografii komputerowej głowy. Niestety, ale koszt takiego badania to ok. 1000 zł - nie jesteśmy w stanie wykonać go z własnych środków, więc prosimy Was o pomoc.

Gdy Gregowi zostanie wykonana tomografia, będziemy w stanie dostosować leczenie do jego przypadku, i w końcu pozbyć się jego choroby. Dzięki temu, Greg będzie w końcu gotowy do zamieszkania w nowym domku, który na pewno znajdziemy. Prosimy o wsparcie!


 

Greg - pies chory na padaczkę
a
 Naszym głównym celem jest pomaganie innym a do tego jest nam również niezbędny  sprzęt ratowniczy, który może uratować życie ludzkie. Niestety jest on bardzo drogi i dlatego prosimy was o pomoc. To co jest nam potrzebne to deska ratunkowa, plecak ratowniczy i wszystko to co można zabrać ze sobą w teren.

     

Jesteśmy grupą wolontariuszy, których celem jest poszukiwanie odnajdowanie i udzielanie pierwszej pomocy osobom zaginionym w terenie. Do swoich działań poszukiwawczych wykorzystujemy specjalnie szkolone psy. W naszej grupie skupiamy ratowników medycznych, płetwonurków, instruktorów wspinaczki, behawiorystów - treserów psów oraz innych osób chcących nieść pomoc potrzebującym. Chcemy się rozwijać i pomagać innym bo to jest nasza pasja.

MOŻE DZIĘKI TOBIE POMOŻEMY INNYM. 
 
Naszym głównym celem jest pomaganie innym a do tego jest nam również niezbędny  sprzęt ratowniczy, który może uratować życie ludzkie. Niestety jest on bardzo drogi i dlatego prosimy was o pomoc. To co jest nam potrzebne to deska ratunkowa, plecak ratowniczy i wszystko to co można zabrać ze sobą w teren.
 
 
Z góry dziękujemy
FUNDACJA OGPR
Sprzęt dla ratowników
a
Lisiu podopieczny Fundacji Animalia doznał poważnych urazów głowy, pogryziony przez innego psa. Przebywa w klinice. Później czeka go hotel, bo z takimi ranami nie może wrócić do schroniskowego kojca. Prosimy o pomoc dla małego pieska.

Lisiu trafił pod opiekę Fundacji do podpoznańskiego przytuliska dla psów po śmierci właściciela – jednak nawet za jego życia nie miał lekko.  Prawdopodobnie nie raz dostał kopniaka, nieraz zapomniano go nakarmić – dlatego Lisiu to smutny i przestraszony piesek.

W schronisku  zaczął się oswajać z  otoczeniem i ludźmi, nawet wychodził powoli na pierwsze spacery. Aż któregoś dnia wysunął się z uprzęży, uciekł wolontariuszom, na szczęście na terenie schroniska,  i schował pod kontener magazynowy. Wychodził stamtąd tylko gdy w schronisku nikogo nie było. Miał wystawiane jedzenie, otwarty kojec i budę – i pomieszkiwał tam, gdy był spokój.

Niestety stało się nieszczęście.  Pod nieobecność opiekuna Lisiu wstawił główkę do kojca innego psa – i nie dał rady jej wyjąć. Został dotkliwie pogryziony. Rozszarpane ucho, rany głowy – na pewno bolesne, gorączka – to wszystko spowodowało, że piesek dał się złapać i został odwieziony do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu. Obecnie po pierwszych zabiegach rany zostały oczyszczone, opatrzone, rozdarcia zeszyte. Nie wiemy  na razie czy są inne obrażenia – mały  dopiero powoli dochodzi do siebie. Pobyt w klinice potrwa, koszty będą rosły – choć ważne, że ratunek przyszedł w porę.

Z opisu w klinice wynika, że doszło do uszkodzeń silnych i  ran zaropiałych okolicy pyska, obrzęku podgardla. Rozerwana została lewa  małżowina uszna od wierzchołka do 1/3 wysokości.

Po wstępnej stabilizacji pies został znieczulony, rany przemyto, włos wygolono. Ranę ucha opracowano, zszyto szwem poj. węzełkowym niewchłanalnym.

Na dziś wszystkie rany i ubytki bardzo szybko sie goją, wypełniają ziarniną. Niestety na poszarpanym uchu pojawiły się elementy martwicy, wymagające odsączania i usuwania martwej tkanki. Pobyt Lisia w klinice przedłuża się.

Prosimy Was jak zwykle o pomoc, o wsparcie. Każdy grosik przeznaczony na pomoc dla Lisia – jest na wagę złota. Chcemy aby po zakończeniu leczenia nie wrócił do schroniska, szukamy dla niego domu tymczasowego lub hoteliku, na to także potrzebne będą środki.

Trzymajcie kciuki za powrót Lisia do zdrowia – to mały, kudłaty, śliczny rudzielec mający około 5 lat – dużo życia przed nim. Pomóżcie nam uzbierać środki na pomoc dla kudłatka.


 W dniu 19.01.2016 Lisiu opuścił klinikę po 3 tygodniach. Główka wygolona i poraniona wykazuje jeszcze wyraźna opuchliznę. Uszka niestety nie udało się zeszyć, martwica która się tam wdała uniemożliwiła ingerencję – trzeba było oczyścić martwe tkanki. Teraz psiak wymaga codziennego przemywania poranionych miejsc.

Był najgrzeczniejszym psem w klinice. Pozwala na wszelkie zabiegi, jest cierpliwy, czasami mamy wrażenie jakby był zrezygnowany. Zamieszkał w hoteliku dla psiaków. Ma swoje pomieszczenie, chętnie i grzecznie wychodzi na szelkach na mały spacer. Jedno co niepokoi – to jego potworny smutek.

Prosimy – pomóżcie nam uzbierać jeszcze pozostała kwotę na leczenie psiaka  i hospitalizacje a także na hotelik.

Mamy nadzieje, że kiedyś ktoś go pokocha – jest miły, spokojny i delikatny mimo tego, że przeżył horror.

Dziękujemy Darczyńcom, którym los Lisia nie jest obojętny. Pomóżcie proszę psiakowi w jego tragedii. Każdy grosz na wagę złota. Dziękujemy!

Ranny Lisiu, mały piesek błaga o pomoc
a

 
Budy dla bezdomnych psiaków, mieszkających w przytulisku pod opieką Fundacji Animalia nie zapewniają ani ciepła ani szczelności. Są stare i zniszczone, a Fundacji nie stać na ich wymianę. Idzie zima – okres trudny dla zwierzaków.
Potrzebujemy Waszej pomocy by móc zakupić nowe budy, które ochronią naszych podopiecznych przed zimą i zapewnią im bezpieczne i godne życie.

 

 

 

Fundacja dla Zwierząt Animalia została zarejestrowana w styczniu 2006r., a od 2009r. ma status organizacji pożytku publicznego. Pod opieką naszej Fundacji każdego roku przebywa około 100 bezdomnych psów i kotów. Dość często zdarza się, że w przytulisku prowadzonym przez Fundację przebywa jednorazowo czasami nawet do 30 psów.

Na ten moment konieczna jest wymiana 7 bud, które są bardzo zniszczone i zbyt małe – bowiem czasami muszą w nich przebywać 2-3 psiaki. Kolejnym problemem są ich dachy, których nie możemy otworzyć, a to znacznie utrudnia utrzymywanie bud w czystości. Pogryzione otwory wejściowe i w niektórych brak ocieplenia powodują, że jest w nich zimno, a buda nie chroni zwierzęcia przed zimnem. W większości bud brak jest również przedsionków.

Koszt 1 budy - bardzo mocnej, dużej i ciepłej według naszego projektu wykonanej to 700 zł brutto. Na ten moment potrzebujemy 7 ocieplonych bud z otwieranymi dachami.

Prosimy – pomóżcie bezdomnych psiakom z Animalii zdrowo, godnie i bezpiecznie czekać na nowe domy, przezimować w nowych, ciepłych, higienicznych budach. Chociaż tyle możemy dla nich zrobić.

Pomóżcie tym, którzy sami sobie nie pomogą – bezdomnym psiakom z Animalii.

 

 

Ciepłe budy x 7
a

 

W wyniku uderzenia pioruna spłoną dach domu. Celem zbiórki jest pomoc w jego odbudowie.

W nocy z 18 na 19 września tego roku w nasz dom uderzył piorun. Spaleniu uległ dach. Poza zniszczeniami związanymi z samym pożarem, dodatkowo uszkodzeniu uległo poddasze (zalane sufity, podłogi, zniszczone instalacje) oraz parter domu. Oczywiście dom był ubezpieczony. Firma ubezpieczeniowa wyceniła szkody na kwotę, która wystarczy jedynie na wykonanie połowy prac związanych z odbudową i nie wiadomo kiedy odszkodowanie zostanie wypłacone.

 

Obecnie jesteśmy w trakcie remontu. Musimy jak najszybciej odbudować konstrukcję dachu i położyć nowe pokrycie. Musimy się spieszyć aby zdążyć przed nadejściem deszczów i mrozu. Mamy dwoje dzieci w wieku szkolnym ( 6 i 11 lat). Dzieci mieszkają teraz u dziadków. Chcielibyśmy jak najszybciej  odbudować dom, aby mogły wrócić do nas.

Wykorzystaliśmy już wszystkie nasze oszczędności. Tą drogą chcielibyśmy się zwrócić do wszystkich, którzy są w stanie zrozumieć naszą sytuację i zechcą nas wesprzeć.

 

Dziękujemy za każde udzielone Nam wsparcie.

Beata i Robert Kudeń

 

Darowiznę można przekazać wypełniając znajdujący się poniżej formularz (Darowizna) lub dokonując wpłaty na poczcie:

•    nazwa odbiorcy: Fundacja Po prostu Pomagam, Zawadówka 44A, 22-360 Rejowiec

•    nr rachunków odbiorcy: 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920

•    tytuł wpłaty: Beata i Robert Kudeń 29. To bardzo ważne!

 

Pomóżcie Nam przed zimą wrócić do domu
a

Zbiórka na karetkę dla zwierząt, które ucierpiały w zdarzeniach drogowych czy na skutek rażących zaniedbań ich właścicieli.

 

Fundacja Animal Rescue Poland to młoda organizacja prozwierzęca, która dobrowolnie zgłosiła do samorządów chęć realizowania interwencji dotyczących zwierząt dzikich, które brały udział w zdarzeniu drogowym. Fundacja zajmuje się również zwierzętami domowymi i gospodarskimi. W rażących przypadkach zaniedbań i nierespektowania prawa w zakresie ochrony zwierząt odbiera poszkodowane zwierzęta, finansuje leczenie oraz szuka nowego - dobrego domu. Edukuje właścicieli, zleca badania, szczepienia, zabiegi sterylizacji i kastracji. Edukuje maluchy, młodzież i dorosłych. 

 

Na ratunek!  3xNie:

Niekomercyjna – wyjeżdżającą do wszystkich potrzebujących: rannych, skatowanych, zagłodzonych, bezpańskich lub tych zagubionych: psów, kotów, ale także zwierząt dzikich, do których do tej pory z „pomocą” przyjeżdżają myśliwi i łowczy.

Niepubliczna – niepodlegającą żadnej instytucji państwowej, nie będącą w gestii żadnego urzędnika.

Niedroga - bo kupimy używane auto, które przerobimy na nasze potrzeby. Karetka dla zwierząt nie jest tak droga jak karetka dla ludzi, nie potrzebujemy tyle sprzętu medycznego. Potrzebne jest przede wszystkim duże auto - miejsce dla 3 osób plus paka na zwierzaka, sprawne - cobyśmy nie utknęli w środku lasu podczas akcji.

 

       Bądź darczyńcą kawałka naszej karetki i pomóż nam ratować zwierzęta, którym "pomoc" niesie tylko łowczy z bronią.

 

Na ratunek!
a

1s1

Kolejny raz kierujemy do Państwa prośbę o pomoc finansową przeznaczoną na budowę schroniska dla bezdomnych psów i kotów w Buku. Miejsce to stanowiło dotychczas przytulisko będące pod opieką naszej Fundacji Animalia od 11 lat. Z uwagi na zmianę przepisów konieczna była całkowita jego przebudowa i dostosowanie do wymogów dla schronisk. Buk to klimatyczne miejsce, przeznaczone dla niewielkiej ilości zwierząt, które otoczone są opieką i troską wolontariuszy. Miejsce gdzie każdy zwierzak ma swoje imię i swoją historię a ich opiekun o każdym potrafi opowiadać godzinami. Traktuje je jak własne zwierzęta.

s2s

Każdą tragedię wszyscy przeżywamy wspólnie, z każdego sukcesu, każdego domu się razem cieszymy. Niewiele brakowało a miejsce to byłoby zlikwidowane.

Fundacja Animalia została zobowiązana do partycypowania w budowie nowego schroniska, w tym do zakupu 2 nowych kontenerów socjalnych w których mieścić się będzie ambulatorium, które także musimy wyposażyć, izolatka, kwarantanna, biuro przyjęć zwierząt i kociarnia oraz do wyremontowania istniejącego kontenera.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Buk
cel: zakup kontenerów, zakończenie robót
Darowiznę na rzecz Fundacji Animalia można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna schronisko w Buku

Budowa ruszyła. Kojce są już stawiane, a nam nadal brakuje 30.000 zł do zapłacenia za kontenery, które musimy postawić do końca stycznia 2018r. Wstępna umowa jest już zawarta, koszt bardzo duży a nowe chore zwierzaki stale przybywają (mamy ich obecnie ok. 90). Musimy także je utrzymywać i leczyć.
Błagamy Państwa o pomoc, już się nie wycofamy, walczyliśmy o to schronisko 2 lata – to jest tzw. „ostatnia prosta” do mety. Ucieszy nas każdy grosz – musimy dać radę. Za pomoc – nisko się Państwu kłaniamy i dziękujemy.
Pomóżcie bezdomnym zwierzakom !

s3s4s5


Darowiznę na rzecz Fundacji Animalia można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 47 2030 0045 1110 0000 0409 3920
z dopiskiem:  Darowizna schronisko w Buku

Ostatnia szansa - nie pozwól by zabrali Nam schronisko
a

LupaiZeus1

Pomóż psom z Buku mieć nowy dom. Niestety zgodnie z nowymi przepisami miejsce takie jak bukowskie przytulisko nie może już istnieć. Całą rzeszą zaangażowanych w jego pozostanie ludzi rozpoczęliśmy działania zmierzające do przebudowy i modernizacji tego miejsca tak, aby spełniało wymogi określone dla schroniska dla zwierząt. Jest już projekt, jednak cały czas toczymy walki z Urzędem Miasta i Gminy, który jakby nie rozumiał celowości powstania tego miejsca, nie wykazując chęci współpracy i wysuwając coraz nowe roszczenia, w tym finansowe wobec Fundacji Animalia, która mimo posiadania niewielu środków i sporej liczby zwierząt pod opieką nie rezygnuje.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Buk
cel: uratowanie przytuliska przed zamknięciem

Kolejny raz pomogliście nam Państwo, nie pozostając obojętnymi na nasz apel o wsparcie bukowskich psiaków w walce o ich nowy, może nie własny ale tymczasowy dom – nowe małe Schronisko. Miejsce w którym będą bezpieczne.

Dziękujemy za okazane serce, za darowizny przekazane na bukowskie psiaki – każda złotówka, każda wpłata to kolejny krok naprzód w naszych staraniach, aby już nikt nie zagroził tym zwierzakom likwidacją miejsca które znają o transportem w nieznane.

Nisko się kłaniamy – za pamięć i wsparcie – to dla nas bardzo ważne – wiedzieć, że jesteście Państwo z nami.

Dziękujemy!


AKTUALIZACJA 20.10.2017 r.: Bardzo dziękujemy Państwu za wspieranie naszej prawie dwuletniej walki o powstanie w Buku małego, klimatycznego schroniska dla zwierząt bezdomnych. Kosztowało nas to wiele pieniędzy, ale nie to najważniejsze, także wiele nerwów, nieprzespanych nocy, rozżalenia na podejście urzędników.
Z radością ogromną informujemy że otrzymaliśmy wreszcie prawomocne pozwolenie na budowę i ruszamy z pracami, aby bukowskie bezdomniaki jak najszybciej doczekały się bezpiecznego domu tymczasowego w zgodnym z przepisami schronisku pod opiekaątych, których znają i dla których są nie tylko numerem w kojcu, ale konkretnym zwierzakiem z imieniem i własną historią.
Dlatego bardzo prosimy - nie zostawiajcie nas teraz samych, potrzebujemy znacznie więcej środków niż wskazane z zbiórce. Aby wywiązać sie proozumienia z Urzędem Miasta i Gminy musimy zakupu 2 kontenery socjalne, 3 budy specjalistyczne, wyposażenie ambulatorium i magazynku podręcznego. To ogromne koszty, ale bez tej nasze deklaracji - schronisko nigdy by nie powstało, a nasze zwierzaki stałyby się kolejnym numerem anonimowym w wielkim molochu dla bezdmnych zwierząt.
Prosimy o pomoc - każdy grosz dla nas jest ogromnie ważny.

AKTUALIZACJA 2.09.2017 r.: Dziękujemy pięknie wszystkim, kórym nie jest obojętny los bezdomnych zwierząt, wszystkim którzy pomagają nam w postawieniu schroniska dla bezdomnych zwierząt w Buku.
Każdy grosz przybliża nas do dnia, w ktorym zwierzęta z Buku, porzucone, opuszczone przez człowieka, często okaleczone i skrzywdzone będą miały bezpieczne miejsce  w którym pod opieką troskliwych ludzi poczekają na własne domy na zawsze. Miejsce z którego nikt ich nie wyrzuci i nikt nie sprawi im bólu.
Dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę - to dla tych "niczyich" psiaków i kotów bardzo bardzo wiele.

Buk to niewielkie miasto w woj.wielkopolskim. Od 20 ponad lat na jednej z ulic mieści się przytulisko dla bezdomnych zwierząt. Dzięki wspaniałym ludziom, Iwonie i Pawłowi, z których inicjatywy powstało i do tej pory działa - bukowskie przytulisko stało się znane. To ciepłe, klimatyczne miejsce gdzie zwierzaki, mimo ich tragedii, braku domu i czasami smutku – traktowane są godnie, mają swoje imiona, swoje historie, nigdy nie były anonimowe. Od 10 lat z przytuliskiem współpracuje Fundacja Animalia z Poznania. Dzięki naszym wspólnym działaniom psiaki z Buku rozreklamowane, otoczone dodatkowo opieką wolontariuszy, których zawsze zachęcaliśmy do działań, chętnie przyjmowane są do nowych domów i zaskarbiają sobie miejsca w ludzkich sercach. Dzieci i młodzież szkolna mają swoich ulubieńców. Bukowski Klub Biegacza – trenuje razem z naszymi psiakami.

Zwierzakom z Buku – 10 wspaniałym psom grozi nadal wyjazd do międzygminnego molocha, gdzie już nic nie będzie dla nich takie samo. Gdzie część z nich nie da rady – niektóre psiaki, jak beżowy Tommy ze zdjęcia, są chore, wymagają leków, karmy i opieki.
Nie mamy środków na zabranie ich do hotelu i na przyspieszenie prac związanych z przebudową ich miejsca, ich domu, który znają i w którym czują się bezpiecznie. Ich azylu!!! Brakuje nam pieniędzy na zakup wyposażenia ambulatorium, na nowe budy i kojce. Na pomieszczenie kwarantanny.

animaliaf1  RumbaiRoki1


Błagamy Państwa o pomoc w zebraniu niezbędnych funduszy, aby pomóc bukowskim psiakom. Każda wpłata, każda złotówka przybliża nas do celu i zwiększa bezpieczeństwo psiaków z Buku. To nie ich wina, że są niczyje – to kiedyś jakiś człowiek zawiódł ich zaufanie, dla kogoś stały się zbędne, przeszkadzały. My staramy się tylko im to wynagrodzić zapewniając godne warunki życia zanim znajdziemy dla nich nowe, kochające domu.
Za każdy grosz – nisko się kłaniamy. Za każdy grosz wierne psie oczy podziękują jak mogą. Każdy grosz pomoże psom z Buku zamieszkać w nowym schronisku, pod opieką tych samych, oddanych całym sercem ludzi.
Prosimy o pomoc.

RokiiKitek1


 

Mamy nóż na gardle - przytulisko potrzebuje pomocy!
a
 
Naszym marzeniem jest aby w naszym przytulisku gdzie obecnie przebywa kilkadziesiąt zwierząt, powstał mini szpitalik, w którym nasze psy i koty będą zdrowieć. Zwierzętom pomagamy od wielu lat i chcielibyśmy aby warunki w jakich żyją zmieniały się na lepsze. W chwili obecnej zwierzaki trafiają po zabiegach do zimnych kojców a tego nie chcemy.
POMÓŻMY POMAGAĆ BO TYLKO RAZEM MOŻE NAM SIĘ UDAĆ.
 
 
W Brzeskim Przytulisku dla bezdomnych zwierząt nie ma odpowiedniego miejsca pod względem sanitarnym dla zwierząt po rożnego rodzaju zabiegach np. sterylizacje, kastracje, wypadki. Chcemy stworzyć im miejsce w którym będą w ciszy, w cieple i w odpowiednich warunkach sanitarnych dochodzić do siebie.
 
Co roku trafia do nas kilkaset zwierząt które często wymagają opieki weterynaryjnej, a taki szpitalik na miejscu ułatwi nam bardzo wiele. Weterynarz będzie mógł w takich warunkach dokonywać zabiegów na miejscu, a my będziemy mogli więcej czasu spędzać z psami, bo wyjazdy do gabinetów są bardzo czasochłonne i dla psów stresujące.
 
Obecnie mamy miejsce, w którym mógłby taki szpitalik powstać ale niestety wymaga kapitalnego remontu, tak aby spełniał wszystkie normy weterynaryjne.
 
Szpitalik będzie się składał z dwóch części - jedna dla weterynarza , a druga dla zwierząt po zabiegach. W pierwszej kolejności musimy jednak "odrestaurować" to pomieszczenie. Pierwszy etap prac będzie polegał na kompleksowym przygotowaniu pomieszczenia m.in. do położenia kafelek, gładzi i pomalowania ścian.  
 
  
Dziękujemy za pomoc!
Przytulisko "Przytul Psisko"
 
Zwierzęcy szpitalik
a

Potrzebujemy zakupić nowy sprzęt do prowadzonej przez nas działalności w szkołach, przedszkolach oraz dla ratowników do realizacji zadań z zakresu ratownictwa medycznego. Mobilność Centrum polegać ma na posiadaniu przez nas sprzętu, który możemy przetransportować własnymi środkami do grup docelowych tj szkół, przedszkoli, klubów czy stowarzyszeń. Sprzęt o który zabiegamy to fantomy do resuscytacji krażeniowo-oddechowej, treningowe półautomatyczne defibrylatory zewnętrzne AED-Treiner , Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny do terapii, Zestaw Ratownictwa Medycznego PSP R1, Łączność radiowa, sprzęt pokazowy dla najmłodszych dzieci, głowa do nauki przyrządowego udrażniania dróg oddechowych oraz sprzęt edukacyjny z zakresu bezpieczeństwa pożarowego tj. gaśnice, czujki dymu etc.

Stowarzyszenie Ratownicze Rescue działa od 7 lat. Zajmuje się profilaktyką i prewencją w zakresie bezpieczeństwa i edukacji prozdrowotnej. Prowadzimy szereg zajęć dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych. Propagujemy bezpieczne zachowania i postępowanie w sytuacjach gdzie zagrożone jest życie bądź zdrowie, szkolimy młodzież w zakresie udzielania pierwszej pomocy i doskonalimy ratowników z ratownictwa medycznego w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Wspieramy akcje dobroczynne, pomagamy potrzebującym. Zapewniamy bezpieczeństwo podczas lokalnych imprez oraz wspieramy zabezpieczenia imprez masowych. Współpracujemy z prywatnym Pogotowiem Ratunkowym oraz Ochotniczymi Strażami Pożarnymi, Służbą Więzienną i Policją. 

   

Wsparcie, o które prosimy pozwoli nam realizować cele na własnym sprzęcie. Pozwoli na realizację profesjonalnych programów w przedszkolach, szkołach i innych instytucjach, które poproszą o realizację programów edukacyjnych. Co najważniejsze - wsparcie pozwoli nam zaistnieć w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego jako instytucja współpracująca z systemem, wpisana do rejestru prowadzonego przez Wojewodę Śląskiego.

Z góry dziękujemy za wszelkie chęci, darowizny i udostępnienia:)

Stowarzyszenie Ratownicze RESCUE

Mobilne Centrum Edukacji i Bezpieczeństwa
a

201801281940th29 4154248269190 2

 

Zbiórka na pomoc Piorunowi - trzyletniemu labradorowi po przejściach, który musi uporać się z problemami i lękami związanymi z trudną przeszłością. Wierzymy, że pomoc umożliwi nam wyleczenie Pioruna i stworzenie mu prawdziwego, kochającego domu.

 


województwo: pomorskie, Gdynia 
organizator: Michał Chamera

W grudniu ubiegłego roku za pośrednictwem portalu adopcje.labradory.org. wraz z żoną adoptowaliśmy trzyletniego labradora Pioruna. Piesek od bardzo wczesnego okresu swojego życia przebywał w fatalnych warunkach, był przetrzymywany na łacuchu przy prowizorycznej budzie. Na szczęście został uratowany przez panią, która stworzyła dla niego dom tymczasowy. Tam nieco doszedł do siebie, jednak nie mógł zostać na stałe, dlatego też konieczna była kolejna adopcja, tym razem do domu stałego. 

Piorun w przeszłości prawdopodobnie był bity, co potwierdzają ślady po obrażeniach, które są widoczne na jego głowie, a także atakowany przez inne psy, biegające luzem. W związku z tym Piorun ma pewne problemy psychiczne - jest bardzo lękliwy, wycofany, ma problemy z zaufaniem. Jest ciągle poddenerwowany i czujny. 

Największym problemem Pioruna jest jego obawa przed innymi psami, która objawia się agresywnym zachowaniem. Po spotkaniu i wspólnym spacerze behawiorysta stwierdził, że Piorun boi się spotkanych na swej drodze psów i ze strachu próbuje je atakować. Nie ma chęci zrobienia im krzywdy, po prostu nie potrafi się inaczej zachować. 

Wyjścia z Piorunem na spacer są dla niego bardzo stresujące, ponieważ mieszkamy w skupisku ludzi posiadających psy i nie jest możliwe pełne uniknięcie innych psów na każdym spacerze. Agresja Pioruna jest problemem, który prawdopodobnie będzie się pogłębiał, w końcu może przerodzić się także w agresję w stosunku do ludzi. 

Wraz z żoną bardzo chcemy, by Piorun z nami został. Nie chcemy oddać go do innego domu, ponieważ obawiamy się, że ktoś inny nie będzie chciał psa z takimi problemami lub nie będzie w stanie poświęcić mu tyle uwagi, by wyprowadzić go z tych problemów. Chcemy zaangażować się w walkę o pomoc Piorunowi i sprawić, że w końcu poczuje się bezpiecznie i pewnie, co powinno spowodować osłabnięcie agresji. 

Aby osiągnąć powyższe cele musimy wykastrować Pioruna (350,00 zł), co powinno nieco ogranicznyć jego agresję. Ponadto co tydzień spotykamy się z behawiorystą (50,00 zł tygodniowo), który uczy nas tego, w jaki sposób obchodzić się z Piorunem, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach na spacerach, jak sprawić by,poczuł się wśród nas bezpiecznie. Ponadto musimy opłacić leczenie małego psa, którego Piorun pogryzł (1.500,00 zł), a który znalazł się w ciężkim stanie i walczył o życie - na szczęście udało się go uratować, ale musimy spłacić dług w lecznicy. 

201801281940th15 3689560157721 6201801281940th28 225680979900 5

Poniesienie powyższych kosztów jest niezbędne do zapewnienia Piorunowi warunków, które pomogą mu dojść do siebie po przejściach, jakich doświadczył, oraz do uwierzenia w to, że znalazł się w miejscu, które stanie się jego domem, bezpiecznym i pełnym miłości. 

Piorun w stosunku do nas jest kochanym i wdzięcznym psem. Jest skory do nauki, która sprawia mu ogromną przyjemność. Behawiorysta stwierdził, że jest bardzo duża szansa na wyprowadzenie Pioruna z obecnej sytuacji i nauczenie go tego, że inne psy nie muszą stanowić dla niego zagrożenia. Niestety jeszcze dużo czasu i pracy przed nami, nim trauma z przeszłości przestanie odbijać się na jego codziennym zachowaniu. Mamy nadzieję, że za jakiś czas Piorun w pełni nam zaufa i bez lęku wyjdzie na spotkanie z innymi psami, a codzienne spacery staną się dla niego przyjemnością. 

Na potrzeby tej zbiórki stworzyliśmy osobny rachunek bankowy. Każda złotówka zostanie przeznaczona tylko i wyłącznie na cele związane z pomoca Piorunowi. Wierzymy, że razem z Waszą pomocą uda nam się wyleczyć Pioruna z jego problemów i zazna on w końcu spokoju.

 

 

Pomoc dla Pioruna - 3 letniego labradora po przejściach
a

anim1

3 wynędzniałe, zabiedzone i chore maleńkie pieski trafiły pod opiekę Fundacji Animalia odebrane w ramach interwencji. Wstępne wyniki badań przeprowadzone w klinice wykazały, że wszystkie maja  pogrubione ścianki jelit, czyli zapalenie jelit albo nadwrażliwość pokarmową, pewnie na skutek jedzenia śmieci i głodowania.

Skóra jest w stanie tragicznym, najgorzej u pieska, Fircusia który ma łysiny ogromne i strupy na mordce. Albo od pcheł, bo miały ich masę, albo alergia, albo nużeniec – stąd wymagają leczenia. Suczka Balbinka ma otwartą ranę na łapce – nie wiemy co ją spowodowało, wymaga także leczenia.

 


kategoria: zwierzęta
województwo: wielkopolskie, Poznań
cel: leczenie
organizator: Fundacja Animalia
Darowiznę na rzecz piesków można również przekazać przelewem tradycyjnym:
Fundacja Po Prostu Pomagam
Zawadówka 44A Rejowiec 22-360
numer konta 42 1750 0012 0000 0000 3696 9636
z dopiskiem:  Darowizna maleńkie pieski

Wszystkie są ogromnie przestraszone. Najbardziej piesek, którego nie da się w zasadzie wyprowadzić, bo przypłaszcza się do ziemi i chowa pyszczek w kąciku... serce boli patrząc na te biedy.
Mimo strachu wszystkie są bardzo łagodne, żaden nawet nie pokazał ząbków.
Czeka nas ogromnie dużo pracy, psiaki wymagają stopniowo wprowadzanej dobrej karmy, kuracji antybiotykowej, leczenia skóry i socjalizacji. Musimy pokazać im że już nie spotka je żadna krzywda.
Piesi mają około 3-5 lat i ważą od 3,5 – 4,5 kg. To maleństwa, które po wyleczeniu będą szukały domów.
Prosimy o pomoc w opłaceniu kosztów leczenia przywrócenia psiaków do stanu adopcyjnego – to długotrwały proces.

anim3anim2


 

Wychudzone i chore maleńkie pieski szukają ratunku
a

201810250245th29 3564584907548 img 20170905 015527

 
Jestem kotkiem odchowanym sztucznie przez człowieka. Wiele przeszłam ale to nie koniec problemów z którymi się zmagam. Zapoznaj się z moją historią.

 


województwo: kujawsko-pomorskie
organizator: Angelika Muller

Moja historia:
Moje życie od urodzenia nie było usłane różami, przeżyłam tylko dlatego że płakałam najgłośniej jak się da... czekając na cud - który nadszedł.
Moja mama urodziła mnie jako kotka dziko żyjąca, nie wiem czy mnie z jakiegoś powodu porzuciła, czy zginęła pod kołami samochodu gdy szła na polowanie....
Pamiętam tylko tyle że było zimno... mokro... i ciemno. Leżałam pod samochodem, na zimnym cemencie. Płacząc jak dziecko najgłośniej jak potrafię czekałam na cud, który uratuje mnie od śmierci - albo z wychłodzenia albo z braku pożywienia.
Ten cud nadszedł.... ;)
Jednak na szczęśliwe zakończenie tej historii jeszcze wiele musiałam poczekać.
Moja nowa mama która mnie znalazła, czekała 1,5 godziny aż moja kocia mama wróci... jednak tak się nie stało. Czułam jak ktoś mnie próbuje wyciągnąć spod tego samochodu i zakrył czymś mięciutkim i puchatym - to była bluza... wtedy poczułam ciepło, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Znalazłam się w jasnym pomieszczeniu na mięciutkiej kołderce i poduszce, gdzie nie było już zimna.
W momencie znalezienia mnie miałam około 5 dni, tak określił doktor. Miałam jeszcze pępowinę...
Moja ludzka mama starała się jak mogła abym coś zjadła, niestety nie umiałam... Dławiłam się mlekiem.
Musiałam być dokarmiana co godzinę ponieważ za mało jadłam, jednak z czasem zrozumiałam że trzeba ssać żeby nie czuć głodu, udało mi się ;) zaczęłam jeść. Jednak to nie koniec moich oseskowych problemów.
Po tygodniu od uratowania mnie, zaczęłam się źle czuć. Więc moja mama pojechała ze mną do doktora...
Okazało się że mam paciorkowca, zapalenie oskrzeli i kolki. Dostawałam antybiotyki, wtedy moje szanse na przeżycie wynosiły 50/50.
Jednak dzięki silnej woli przeżycia udało mi się z tego wyjść. Byłam dogrzewana lampką i termoforem bo szybko traciłam ciepło - nie miałam też odporności. Później już było z górki - otworzyłam oczka, zaczęły mi wyrastać ząbki i stawiałam pierwsze kroki po całym mieszkaniu. Nawet mam nowego przyjaciela, owczarka niemieckiego.
Dlaczego tu jestem i dlaczego opisuję swoją historię? Ponieważ moja mama potrzebuje pomocy.
Niestety nie stać jej na wszystkie rzeczy dla mnie, uratowała mnie. Chciałabym mieć specjalistyczną karmę dla kotków które mają problemy z nerkami.
Za każdy datek z całego kociego serduszka, nadal małego - dziękuję i przesyłam mase kocich westchnień w postaci mruczenia. A umiem już mruczeć.
Chce też przekazać wszystkim że jeśli bardzo się czegoś chce i się do tego dąży to musi się udać. Sama jestem tego przykładem. Pomimo tego że chcieli mnie uśpić - żyję! Dzięki człowiekowi który o 3 w nocy wyszedł na dwór. Żyję i będę żyć wbrew wszystkiemu.
Pozdrawiam wszystkich i przesyłam kilka moich kociach zdjęć. Miau!

201810250245th28 8363144468309 img 20180404 234125 370

Płakałam jak dziecko by przeżyć - mam chore nerki
a

Filtr zbiórek

Sortowanie:

Status:

Kategorie:

Województwa:

Przekaż swój 1% podatku

PoProstuPomagam Michał Szot Joanna Wiśniewska Łucja Kornak Natalia Bławat Partner 6